Jump to content
pafcio0

Zakupy online: reklamacje, obsługa klienta

Recommended Posts

O cholera, ale glupote napisalem. Oczywiscie mialem na mysli Inspekcje Handlowa. Oni zajmuja sie takimi przypadkami.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do zimnej zupy - nigdy nie skladajcie reklamacji kelnerowi. Niestety tu zalecam robic wyjatek od reguly i zapomniec o zasadach. Jesli nie wiecie, co mam na mysli, pogadajcie z dowolna osoba, ktora pracuje w kuchni.

A pomidorki w sklepie nalezy najpierw pomacac.

 

Nie rozumiem. Nie pamiętam, żeby mi się zdarzyło dostać zimną zupę, ale na pewno bym jej nie zjadł. Czy jest tutaj jakiś problem organizacyjno technologiczny?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie rozumiem. Nie pamiętam, żeby mi się zdarzyło dostać zimną zupę, ale na pewno bym jej nie zjadł. Czy jest tutaj jakiś problem organizacyjno technologiczny?

 

Również nie wiem o co chodzi, ale domyślam się, że jeśli zareklamujesz zimną zupę, to dostaniesz ciepłą zupę z dodatkami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponawiam swoje pytanie: jaką korzyść odniesie kolega, jeżeli wywalczy ponowne wydanie swoich niemałych pieniędzy (które mu właśnie zwrócono) na kiepskie buty? Jaki cel poza "ukaraniem sklepu" macie w doradzaniu mu tego kroku?

 

Może dla niego to były fajne buty i mu się podobały, akurat takie chciał, tak ciężko to sobie wyobrazić?

punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, pewnie dla bankiera z Londynu kiepskie buty to np. Yanko

 

zaraz wystawie na allegro nowe crockett & jones w Twoim rozmiarze za 300zł, a potem napiszę, że pomyłka, he?

Share this post


Link to post
Share on other sites

zaraz wystawie na allegro nowe crockett & jones w Twoim rozmiarze za 300zł, a potem napiszę, że pomyłka, he?

Może będzie Ci ciężko w to uwierzyć, ale nie jestem na tyle zdesperowany, żeby kupować za bezcen buty kosztem cudzej straty. Przy tak kolosalnej różnicy między ceną z aukcji a sklepową, pomyłka byłaby bardzo prawdopodobna i gdybyś chciał anulować taką transakcję, nie miałbym z tym żadnego problemu i zgodziłbym się bez żalu. Może jestem tylko naiwnym idealistą, ale wierzę że ludzie są przyzwoici i że przytłaczająca większość zachowałaby się w ten sam sposób.

 

Przykład z bankierem zupełnie nietrafiony. Czy Yanko są gorszej jakości od butów z wyższej półki - są. Ale na swojej półce cenowej są świetnym wyborem. Partenope natomiast w swoim segmencie jest raczej nienajlepsze i swoje pieniądze można ulokować zdecydowanie lepiej.

  • Upvote 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowni Państwo,

Jestem właścicielem sklepu Partenope.pl, więc chciałbym się również wypowiedzieć w kwestii skargi klienta. Zamówienie zostało anulowane, ponieważ buty były wystawione w błędnej cenie zamieszczonej na stronie przez pomyłkę: 80,00 zł zamiast 519,00 zł. Cena była widoczna na stronie przez kilkanaście minut około godziny 7:30 rano. Po anulowaniu zamówienia klient został przeproszony za pomyłkę, oraz otrzymał rabat do wykorzystania w naszym sklepie. Żałujemy pomyłki i rozczarowanie klienta w tej sytuacji jest dla nas zrozumiałe. Zapewniam, że był to przypadek jednorazowy, a fachowa i satysfakcjonująca obsługa klienta jest dla nas zawsze priorytetem. 

 

Pragnę również zaprosić czytelników forum do skorzystania z naszej oferty i osobistego

przekonania się jak wygląda obsługa klienta w naszym sklepie oraz co do jakości naszych butów.

 

Dziękuję za uwagę.

Z pozdrowieniami,

Jakub Turowski

Partenope.pl

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dostałem w końcu (po tygodniu...) odpowiedź z Bexley - w ich ocenie to nie pleśń tylko normalna reakcja dla tego typu drewna (cedru). Wychodzi na to, że mój szacowny rodziciel miał rację ;)

 

Twój Ojciec ma rację :) to nie pleśń.

 

edit :

do usunięcia ze względu na wiek, ewentualnie do przeniesienia postów z prawidłami do wątku dedykowanego prawidłom

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pozwałem Gino Rossi od razu do sądu, po nieuznanej reklamacji. 29.06 jest rozprawa, pewnie ostatnia. Stwierdziłem, że warto przećwiczyć drogę sądową bo pieniądze niewielkie (w razie przegranej w tym przypadku kosztuje to 90 zł). 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pozwałem Gino Rossi od razu do sądu, po nieuznanej reklamacji. 29.06 jest rozprawa, pewnie ostatnia. Stwierdziłem, że warto przećwiczyć drogę sądową bo pieniądze niewielkie (w razie przegranej w tym przypadku kosztuje to 90 zł). 

 

Jestem pod wrażeniem i czekam na relację z rozprawy.  :-P

Share this post


Link to post
Share on other sites

... a potem sklepy z automatu odrzucają roszczenia, bo nikt z tym nie idzie do Sądu.

Rozumiem, że poczucie bycia oszukanym w sprawie butów za 300-400zł nie jest dość poważną sprawą?

Od jakich więc kwot sprawa jest wystarczająco poważna? ;-)

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 21.06.2016 o 21:01, KIERMAN napisał:

 

Jestem pod wrażeniem i czekam na relację z rozprawy.  :-P

Dzisiaj wyrok w I instancji, wygraliśmy ;) Jak będzie uzasadnienie to wkleję.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

... a potem Sądy zawalone bzdurami poważne sprawy rozpatrują przez lata, eeech.

Takimi sprawami zajmują się zazwyczaj sądy konsumenckie. W tych koszty oraz terminy są znacznie bardziej atrakcyjne. Nie ma to rówież wpływu na terminy innych, poważniejszych spraw. Czy w tym przypadku tak było?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sąd był zwykły cywilny, nie konsumencki. Moim zdaniem konsumencki w tej sprawie byłby bez sensu. Powiem tak - gdybym miał pójść z tym do obcego adwokata albo prowadzić komuś na zasadach rynkowych, to oczywiście nie ma to sensu, w każdym razie finansowego. Ponieważ jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że umiem sobie to poprowadzić sam (tę konkretną sprawę akurat prowadziła moja wspólniczka), to mogę się pobawić. Nikt nie będzie prowadził sprawy trwającej rok, trzy terminy rozpraw, napisanie pozwu i pisma procesowego w odpowiedzi na pozew za 60 zł - a takie były zasądzone przez sąd koszty zastępstwa procesowego. Firmy takie jak Gino Rossi żerują właśnie na tym - dużo ludzi nawet jak ma rację to odpuści, bo nie będzie im się chciało. Dla mnie ta sprawa nie generowała żadnych dodatkowych kosztów i problemów, to mogłem się pobawić. Inna rzecz, że przeciwnik procesowy na pełnomocnika też chyba poskąpił, bo reprezentujący ich radca prawny strzelił gola do własnej bramki nie wnosząc o dowód z opinii biegłego a opierając się jedynie na dowodzie z opinii ich pracownika rozpatrującego reklamację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, lecz aby sprawa w sądzie konsumenckim mogła w ogóle ruszyć wymagana jest też zgoda strony pozwanej (przedsiębiorcy). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z powyższych rozważań wychodzi taka całkiem nowa konkluzja dla wszystkich kolegów na forum, że może jednak lepiej nie kupować obuwia w sieciówkach. Jednak wiedza to jest moc. Albo masz wiedzę w zakresie paragrafów, albo wiesz, że masz takich zakupów unikać. :-o

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, a4ry napisał:

Dlaczego konsumencki byłby bez sensu? Czy to nie ich zadaniem jest rozstrzyganie takich sporów?

Dlatego, że przedsiębiorca musi się zgodzić na postępowanie. Jeśli zignoruje wniosek, to i tak trzeba iść do sądu powszechnego. Skoro Gin Rossi okopało się na swojej bzdurnej pozycji pt. "uszkodzenie mechaniczne" stwierdziłem, że lepiej niech to od razu rozstrzyga sąd powszechny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że warto w tym wątku zamieszczać też przykłady na bardzo dobrą obsługę konsumenta przy zakupach on-line.

Ostatnio miałem taką sytuację z Charles Tyrwhitt: zamówiłem garnitur na wyprzedaży, dotarł szybko, ale marynarka jakoś dziwacznie leżała, strasznie ciasno (miałem już jedną od nich w tym rozmiarze, więc mogłem porównać) - oznaczenie było takie, jak zamówiłem, ale rozmiar/krój ewidentnie inny - coś tam pewnie w fabryce pokićkali (zapewne "slim" ometkowali jako "classic"). Zrobiłem zdjęcia i zagadałem do w środę nich na czacie - konsultant z czatu powiedział, że jemu trudno określić, czy coś jest nie tak, ale sprawę przekaże dalej. W piątek dostałem maila z informacją, że zwracają pieniądze (już dziś cała równowartość zamówienia wraz z kosztami wysyłki była na koncie walutowym) i zaznaczyli, bym garnitur odesłał, kiedy mi wygodnie, oczywiście zrefundują też koszty przesyłki zwrotnej. Wzorowa obsługa, trzeba przyznać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, zastanawiałem się długo czy opisywać tę historię na forum, bo nie chciałbym być posądzony o czarny PR, a sklep Klasyczne Buty przestał się już tutaj udzielać więc niespecjalnie będzie miał możliwość obrony. Tym niemniej sprawa jest dla mnie na tyle bulwersująca, że jednak zdecydowałem się ją opisać.

Jakiś czas temu mój dobry znajomy (nie zna tego forum) postanowił zakupić buty Berwick w Klasycznych Butach. Buty przyszły do niego z trochę odklejającą się wkładką w obu butach (jak dla mnie bardzo mała wada, nie ma czym się przejmować) oraz... urwanym językiem w jednym bucie. No dobrze, nie powinno się zdarzyć ale ktoś przecież mógł przegapić taką wadę i w teorii powinno szybko dojść do wymiany butów, a historia powinna się w tym momencie zakończyć, prawda? 

Znajomy napisał na sklepowy mail o tym, że buty przyszły do niego z urwanym językiem, załączył zdjęcia i zapytał się sklep co z tym zrobić. W odpowiedzi dowiedział się, że buty były sprawdzane przed wysyłką i ze sklepu wyszły w stanie nienaruszonym, zaś język na pewno urwał sam i że sklep nie przyjmie zwrotu... Pomijam już to, że znajomy jest osobą uczciwą, która takiej rzeczy by po prostu nie zrobiła, ale po co ktoś zamawiający buty miałby w ogóle urywać w nich język? Buty kupuje się po to, żeby je nosić a nie żeby je celowo niszczyć i potem bawić się z reklamacjami...

Po konsultacjach z rzecznikiem praw konsumentów znajomy postanowił buty odesłać do sklepu w ramach prawa do odstąpienia od umowy. Dziś dowiedział się ze sklepu, że zostanie mu zwrócona kwota pomniejszona o koszt naprawy buta (ok. 150 złotych). Nie mam pojęcia jak sprawa się skończy (zapewne w sądzie), ale po prostu ręce opadają. Chciałbym też podziękować jednemu z forumowiczów, który kiedy dowiedział się o sprawie próbował porozmawiać z właścicielem sklepu na ten temat, niestety bez żadnych efektów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  Dziwna sprawa. Nie jest to poziom obsługi wielu sklepów udzielających się na tym forum, ale z tej strony tego sklepu nie znałem. Niedawno urwała mi się gumka w jednej z klamerek w monkach Berwicka (po ponad roku użytkowania), właśnie tam zakupionych, i z reklamacją i naprawą nie było problemu. Po reakcji Pani, której oddawałem buty do naprawy wnioskuję, że i zwrot pieniędzy by przeszedł.

Swoją drogą trzeba się wykazać nie lada determinacją i być naprawdę skupionym na działaniu, żeby urwać język w bucie... Szkoda, że nie napisałeś wcześniej, akurat odbierałem tam rzeczone buty po naprawie, to przy okazji bym pomęczył pracowników (chyba nawet właściciel był na miejscu).

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Zajac Poziomka napisał:

Buty przyszły do niego z trochę odklejającą się wkładką w obu butach (jak dla mnie bardzo mała wada, nie ma czym się przejmować) oraz... urwanym językiem w jednym bucie.

Z całym szacunkiem, kupiłem w tym sklepie około 10 par butów i po prostu nie wierzę twojemu koledze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Michal83 napisał:

Z całym szacunkiem, kupiłem w tym sklepie około 10 par butów i po prostu nie wierzę twojemu koledze.

Ja go znam, wiem że jest uczciwym człowiekiem i mu wierzę. Szczególnie że opowiedział mi to bardziej w ramach anegdoty, on nawet nie wie że to forum istnieje więc nie mówił mi tego w celu wywarcia nacisku na sklep czy kogokolwiek. Ale nawet jeżeli Cię to nie przekonuje, to bardzo proszę Cię o odpowiedź na pytanie: po co zamawiać buty, celowo je niszczyć, poświęcać swój czas na kilkakrotne chodzenie do rzecznika konsumentów, korespondencję ze sklepem, chodzenie na pocztę, płacenie z własnej kieszeni za wysyłkę butów do sklepu? Po co? Co można tym zyskać? Bo na razie kolega stracił sporo nerwów i cennego czasu, potencjalnego zysku nie dostrzegam żadnego. Co dobrego mogło mu przynieść celowe niszczenie butów? Jaki ma interes w tym by kłamać?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.