Skocz do zawartości

dziko

Użytkownik
  • Zawartość

    563
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana dziko w Rankingu w dniu 9 Sierpień 2017

dziko posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

876

O dziko

  • Tytuł
    Aktywista

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnie wizyty

987 wyświetleń profilu
  1. Spodnie to mój ulubiony element garderoby i piszę to bez ściemy (że taki temat konkursu). Moją bardzo daleką od ideału figurę można określić jako „góra intelektualisty a dół cyklisty”, przez to wszystko o preferowanym krojem spodni musi być regularny, przy czym taki prawdziwie regularny, nie dandy-regularny, bo w popularnych obecnie krojach z przykrótką nogawką szerokości 18 cm wyglądałbym jak Smok Wawelski z „Porwania Baltazara Gąbki”. Mam też nieuleczalny zwyczaj noszenia masy rzeczy w przednich kieszeniach spodni: komórki, kluczy, bilonu, gotówki, kart chipowych. Jeśli spodnie są dobrze skrojone, to wcale taki magazyn źle nie wygląda. Ponoć dawnymi czasy szyto w Polsce spodnie tak, by w przedniej kieszeni mieściła się półlitrówka – do tego ideału jeszcze nie doszedłem, ale wszystko przede mną Nie wiem ile mam spodni, nawet boję się liczyć... Jak już wspomniałem, preferuję krój luźny, a materiały pancerne, ale rónież pilnuję, by nie wyglądać jak z rekonstrukcji. Na cieplejszą porę np. len z bawełną, jak taki garment-washed cavalry twill: Denim noszę akurat dość rzadko, co wynika z mnogości innych spodni. Choć to obecnie ekstrawaganckie, wymagam od jeansów by wyglądały jak jeansy a nie legginsy, czyli również trochę luzu, prosta nogawka i sto procent bawełny. Tutaj w japońskim selvedge 15 oz.: Spodnie garniturowe i do koordynowania z marynarkami to niezwykle istotny element garderoby. Tu sprawa jest prosta – przenośnie i dosłownie, ma być prosto i ostro, choć zarazem klasycznie, żadnego tam zalotnego pokazywania kostki. Używając terminologii zza oceanu: „konserwatywny cisgender”. Poniżej ciężka wełna typu twill: Czasem trochę popuszczę wodzę fantazji, zwłaszcza skuszony promocją w MTM-ie i zamówię coś odrobinę w stylu dandy i zupełnie niepraktycznego na co dzień. Jak np. biała flanela Vitale Barberis Canonico, całkiem od czapy w naszym klimacie i dla osobnika zatrudnionego na etat. Ale raz na rok można poszaleć, ale też tłumaczyć sobie, że jak za parę lat zostaniemy artystą, to będą jak znalazł: Warto mieć też w garderobie spodnie specjalnego przeznaczenia. Choćby takie Jacob Cohen Academy – jak nazwa wskazuje, przeznaczone do wypadów na wyższą uczelnię (sztruks, obok tweedu, to chyba najbardziej uniwersytecka tkanina). Jeśli zaciągniemy na kolację ze śniadaniem bezpruderyjną humanistkę, to ilość tekstu wewnątrz tych pantalonów zapewni nam dodatkowe punkty podczas gry wstępnej Można by tak pisać i pisać, bo jest tych spodni troszkę, tak sztych na miarę, jak i RTW, bawełen, lnów, wełen i mieszanek, prostych i z bajerami, na włoskie upały i skandynawskie mrozy: Na koniec nietypowe bonus picture. Ponieważ wiele spodni RTW ma długie nogawki do wykończenia, zostają mi z nich spore ścinki, które gromadzę w szufladzie. Ostatnio córka wpadła na pomysł, by szyć z nich streetwear-ową garderobę dla lalek, tutaj Equestria Girls Pinky Pie przymierza spódniczkę z lnu PRL/Coneliani:
  2. Czy w ramach "otwierania się na nowych klientów" planowana jest zmiana nazwy bloga na Miler klei BTW: istnieją produkowane na zachodzie Europy garnitury half-canvas z włoskich tkanin w cenie 300 euro, jak marka fair-trade Uli Schott, czyli nie musi kosztować "znacznie więcej", a wręcz może mniej.
  3. Jak wspomniałem w wątku TKMaxx-owym, można za 99,99 upolować u nas podkolanówki Brunello Cucinelli 100% kaszmir. Materiał jest gruby, przyjemny, ale też sprawia bardzo solidne wrażenie (wręcz solidniejsze niż wełna z poliamidem Burlingtona) - może coś jest na rzeczy w tej legendarnej jakości kaszmirów BC i przy pieszczotliwym użytkowaniu trochę posłużą. Rozmiarówka raczej mała (buty noszę 43, wziąłem L-kę).
  4. TK Maxx

    Jeśli ktoś chciałby nosić skarpetki kosztujące (wyjściowo) tyle, co garnitur SuSu,, to na Marszałkowskiej są mięsiste kaszmirowe (100%) podkolanówki Brunello Cuccinelli przecenione z 1340 na 99,99 zł (za parę ). Co ciekawe, wiszą na zwykłym dziale skarpetkowym, tylko z metką GoldLabel. Wieczorem postaram się wrzucić zdjęcie i wrażenia z przymiarki w wątku skarpetkowym.
  5. Tekst bardziej o modzie popularnej, ale parę ciekawych spostrzeżeń i statystyk: https://www.bloomberg.com/graphics/2018-death-of-clothing/
  6. Aspekty szycia bespoke

    Z tym "dark webem" to oczywiście żart był, tam nawet od biedy przez Google można trafić Jeśli zaś chodzi o przyczynę afery, to akurat wątpię, że jest taka, jak sugerujesz - że wzięli to "na klatę", bo mają innych "nieinstagramowych" klientów. Raczej podejrzewałbym pewną biznesową niefrasobliwość na zasadzie "jakoś to będzie", "teraz to się na pewno uda" - jest to myślnie niezmiernie charakterystyczne dla wieku artystów-rzemieślników, które w połączeniu z bardzo, ale to bardzo luźnym podejściem do terminów, daje czasem takie właśnie rezultaty. Możliwe jest też, że dodatkowo liczyli (poniekąd słusznie) na to, o czym mówiłem w pkt. 1. Co dla mnie jest niepojęte, to fakt, obserwowany przecież nie tylko w tym konkretnym przypadku, że błędy krawców dotyczą również rzeczy niezwykle podstawowych, jak np. wyraźnie za krótkie rękawy czy spodnie tak ciasne, że nie dają się założyć. Rozumiem, że nawet dobry krawiec może "siłować się" z pewnymi bardziej skomplikowanymi wyzwaniami, jak różne fałdy i naprężenia spowodowane niezwykłą krzywizną ramion, skrajną lordową, BMI 40+, skoliozą. Zbyt często jednak finalny rezultat wygląda na metodę "chybił-trafił".
  7. Aspekty szycia bespoke

    Nie wiem do końca, gdzie to by najbardziej pasowało, więc tu wrzucam. Simon Crompton z bardzo znanego bloga PermanentStyle zamówił garnitur w bardzo popularnej i wychwalanej w blogosferze (a także tutaj na forum) koreańskiej manufakturze B&Tailor. Niestety, zamówienie okazało się straszną klapą, po półtora roku i pięciu przymiarkach spodni wciąż nie ma a marynarka wygląda gorzej niż przeciętne RTW. Polecam cały wpis a także - może nawet bardziej - komentarze pod nim: https://www.permanentstyle.com/2018/02/btailor-jacket-via-robin-pettersson-review.html Wpis jest IMHO bardzo ciekawy z dwóch powodów: Po pierwsze, zasygnalizowano tam dość niepokojące zjawisko "sartorialnego kolesiostwa", gdyż w odpowiedzi na wpis Cromptona Internet został zasypany świadectwami tych, którym akurat B&Tailor uszył ładne garnitury czy płaszcze. Kiedy coś naprawdę sporo kosztuje i pomimo wielkokrotnych iteracji idzie źle, chyba jednak wypadałoby się zastanowić, że może z pracownią coś się dzieje nie tak, a nie zakrzywiać problem twittami "a u mnie wyszło pięknie". Po drugie, co częściowo wynika z pierwszego, chyba naprawdę warto sobie zadać pytanie, na ile królowie współczesnego męskiego bespoke nie są przypadkiem nadzy Na forach raczej ludzie chwalą się udanymi realizacjami, ale jako ciekawostkę powiem, że istnieje też sartorialny "dark web", gdzie dość bezlitośnie i niecenzuralnie, ale - w tym całym problem - dość merytoryczne i słusznie krytykuje się niektóre kreacje bardzo znanych rzemieślników. Warto zatem podumać, na ile dobre dopasowanie jest wynikiem przypadku i pewnego rodzaju selection bias (wiemy o sukcesach, nie wiemy o porażkach itd.), a na ile tak naprawdę umiejętności krawca. Śledząc przeróżne wątki na forum przynajmniej ja odnoszę wrażenie, że np. sukces w MTM w olbrzymim stopniu zależy od wyjściowego dopasowania szablonu do sylwetki zamawiającego. Ja jestem np. dość skrajnym przypadkiem jeśli chodzi o koszule vs spodnie - niezwykle ciężko uszyć na mnie dobrze wyglądającą koszulę (nawet wiele iteracji Luxire daje coś, co IMHO wygląda najwyżej przeciętnie) ale z drugiej stronie nie mam żadnego problemu ze spodniami i mogę znaleźć RTW, które po minimalnych przeróbkach leży super. No ale tak przecież nie powinno być - po to jest bespoke/MTM, w przeciwieństwie do np. MTO, żeby ubranie dobrze leżało na każdej sylwetce. Jak zatem odróżnić tych rzemieślników, którzy są dobrzy "z przypadku" od tych, którzy potrafią sobie poradzić z niemal każdym wyzwaniem?
  8. W ramach koszulowych łowów i testów wpadł mi w ręce (czy raczej na korpus) OCDB Drake’s (Made in England). Materiał to lekki oxford, taki w letniej odmianie, w dość śmiałym miętowym kolorze. Wrażenia są następujące: koszula jest uszyta starannie, ma dużo fajnych detali, „smaczków”: mały guziczek w kołnierzu, mankiety uszyte pod skosem (tulipan) i przeciwstawne zakładki przy mankietach, kołnierzyk i mankiety nieusztywniane, buton-down relatywnie spory, ale nie karykaturalny. Materiał po jednym praniu wygląda OK, acz jeszcze za wcześnie wyrokować, guziki to co prawda masa perłowa, ale raczej z niższej półki (cienkie), szwy równe i gęste. Rozmiarówka na stronie producenta odpowiada stanowi faktycznemu. Jeśli chodzi o krój, jest on nieco podobny do koszul Brooks Brothers, czyli niezbyt szeroki i niezbyt wysoki, niedzielony karczek, co mi akurat bardzo pasuje. Koszule te wyjściowo są drogie (135 funtów) i za tę cenę bym się nie decydował, ale już np. przy 50% wyprzedaży rozważyć IMHO warto. Kolor w rzeczywistości jest odrobinę żywszy, aparat mi strasznie wariował z bilansem bieli, usiłując wykalibrować materiał na szaro - może algorytmy są przesadnie konserwatywne i nie akceptują takiego koloru w męskie koszuli Co ciekawe, listwa nie ma guzika, ale to raczej zabieg stylistyczny, bo koszule eleganckie tego producenta guziczek mają. Podobne podejście (brak guzika w OCBD, choć jest w innych koszulach) stosuje Marks & Spencer. Przeciwstawne zakładki bardzo mi się podobają.b Ładnie wyprofilowany dół, przy czym tył dłuższy niż przód - to chyba również element tradycyjnego brytyjskiego kroju. Rzadko spotykany detal - zapięcie kołnierza na mały guzik. Kołnierz ma też guziczek z tyłu (to z kolei wydaje mi się akurat amerykańskim wynalazkiem). Guziki to masa perłowa, ale bardzo cienka.
  9. Pytania do administratora

    Jeszcze inny "schizy" występują, np. lista wątki na forum pokazuje ostatni post inni niż jest rzeczywiście w wątku. Np. zrobiony minutę temu screenshot: Jeśli jendak wejdziemy na strone 410 wątku, to są oczywiście nowsze posty, aż do dzisiaj. Z kolei parę godzin temu usiłowałem dodać zjęcie w tym wątku i niby się post dodał (wyświetlałem ło się "dziko - minutę temu") ale zaraz potem zniknąć niespodziewanie, jakby się nie dodał . Rzecz występuje na różnych systemach i przeglądarkach, tak po zalogowaniu, jak i i bez zaogowania.
  10. Yoox

    Nawiązując do wcześniej wspomnianych butowych ciekawostek, to obecnie na Yooxie są dostępne w paru rozmiarach sztyblety Gaziano & Girling, a także cordovanowe derby Aldena 43.5 w kolorze, którzy Yoox określa jako "deep purple" czyli zapewne oxblood. Trafiają się też pojedyncze sztuki mniej znanej topowej włoszczyzny, jak Sutor Mantellassi czy Valentino Garavani.
  11. [Warszawa i nie tylko] Emanuel Berg

    Fakt faktem, że wyjmowane fiszbiny nie są wyróżnikiem jakości, tak jak zresztą masa innych rzekomych wyróżników (poziome dziurki tu i tam, niezgrzewane wypełnienia, guziki na stopce, gussets) - ba, miałem całkiem przyzwoite koszule, w których wewnętrzne szwy były robione tym "straszliwym" overlockiem. Dla mnie wyjmowane fiszbiny są jednak fajnym elementem z takiego prostego powodu, że można ich nie używać. Przy odpowiednio dobranym kształcie i sztywności kołnierzyka, fiszbiny zwykle nie są potrzebne, a zapięty kołnierzyk układa się chyba nawet ładniej bez nich (tak bardziej, jak by to ująć, "po łukach"). Z drugiej strony, np. ten sam kołnierzyk rozpięty i noszony np. pod swetrem zyskuje na dodatkowym usztywnieniu i wówczas fiszbiny dokładam. Dla mnie funkcjonalność jest tu ewidentna.
  12. Wyprzedaże w sieciówkach

    Mam inny szali (Begg & Co) z takiej mieszanki wełny i angory i potwierdzam, że to super-ciepły i przyjemny materiał. Jedyny minus, że się trochę mechaci, ale taka właśnie uroda angory i dlatego występuje ona w mieszankach.
  13. Co mam dziś na sobie

    Tak trochę vintage... Nino Danieli, Luxire, Ferraud, Osovski.
  14. Yoox

    Na Yooxie można czasem spotkać marynarki/garnitury w kroju rzymskim/mediolańskim - jest on zupełnie inny niż popularny krój neapolitański: marynarki długie, z wyraźną konstrukcją w ramionach, zwykle na trzy guziki, takie trochę brytyjskie (w konstrukcji, bo już np. proporcje nieco inne). Na Yooxowych modelach te garnitury wyglądają wyjątkowo źle, jak jakieś Bytomie z lat 1990-tych normalnie, ale to poniekąd złudzenie, bo one są tam po prostu totalnie niedopasowane do rozmiarówki i sylwetki modela. Ponieważ modne jest to, co modne, a ludzie kupują wzrokiem, pies z kulawą nogą tych produktów nie rusza, więc osiągają one czasem śmiesznie niskie ceny. Mi ten styl z kolei wyjątkowo pasuje, ze względu na wątłe ramiona, które łakną "dopakowania" i przydługi korpus, eliminujący na starcie 90% włoskiej marynarkowej produkcji. Właśnie upolowałem tego rodzaju garnitur niszowej firmy Massacri za... 84 euro. Made in Italy, materiał 100% wełna 100s Vitale Barberis Canonico (coś a la traveller, można deptać i się nie pomnie), solidne wykonanie: klapy się ładne rolują, potówki w marynarce, spodnie z dwiema zakładkami i bilonówką, podszewka Bemberg. Na "woła roboczego" będzie jak znalazł, oczywiście po paru istotnych poprawkach u Pana Mazura
  15. Gdzie można kupić - szukam, poszukuję

    W tej chwili na Turnbull & Asser jest finał wyprzedaży, poszetki są po 24 euro (30 euro minus dodatkowe 20%) co jest znakomitą ceną przy ich jakości, tylko wybór wzorów już mocno ograniczony.
×