Skocz do zawartości

dziko

Użytkownik
  • Zawartość

    694
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Ostatnia wygrana dziko w dniu 22 Sierpień

Użytkownicy przyznają dziko punkty reputacji!

Reputacja

1227

O dziko

  • Tytuł
    Aktywista

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnie wizyty

1392 wyświetleń profilu
  1. dziko

    TK Maxx

    Na Marszałkowskiej jest (przynajmniej przedwczoraj było) trochę ciekawych rzeczy - m.in. wełniane marynarki Boglioli K-jacket rozm. 50, za 999 zł, ładne brązowe derby Testoni rozm. 8H, oraz - rzecz nieco egzotyczna, ale całkiem fajna - jedwabne wzorzyste podomki Zimmerli (szwajcarski producent luksusowej bielizny) w rozmiarach L i XL, za bodaj 650 zł. Poza tym np. sporo marynarek Paoloni i dobrych skórzanych pasków Timberland.
  2. dziko

    Teczka skórzana

    Marka była kiedyś obecna na Yooxie w dobrych cenach, teraz dostępne są tylko na dziale damskim - żona ma jedną i jakość jest całkiem dobra (szczególnie jak na damską torebkę, gdzie są raczej niższe standardy). Za 230 euro to bym pewnie nie brał, ale na jakieś promocji to do rozważenia.
  3. dziko

    Oksfordy RTW dla wysokiego podbicia

    Wątek odpowiedni istnieje, ale raczej bez konstruktywnych konkluzji poza "niestety, masz przechlapane" Tak generalnie, to spróbuj szukać w markach włoskich (tam będzie Blake raczej niż GY, ale to nie problem), bo Włosi mają generalnie wyższe podbicia, z tym że poza tym but może być dość wąski. Najwyższe podbicie, z jakim spotkałem się w RTW, to pewne kopyto Fabi, ale jest ono generalnie specyficzne i może np. nie pasować w palcach. Chodzi o ten model i podobne: https://www.yoox.com/pl/11515658PW/item#dept=men&sts=sr_men80&cod10=11515658PW&sizeId=&sizeName
  4. Generalnie ludzie od nowych technologii wyglądają byle jak, ale nie jest to na 100% regułą. Wczoraj widziałem ciekawy kontrast, w Centrum Nauki Kopernik dwie osoby z zarządu CMK anonsowały wykład zaproszonego profesora z Oxfordu - obaj byli ubrani w dopasowane jeansy i czarne koszule (nawet zażartowali, że "o, tak samo się ubraliśmy!"). Ale już profesor miał świetnie skrojony garnitur, krawat, koszulę z mankietem na spinki, 100% angielskiej elegancji. Czyli "determinizmu branżowego" nie ma
  5. dziko

    Marynarka

    Z opisu wynika wyraźnie, że to letnia tkanina (oraz, że to mieszanka, ale nie wiadomo z czym - może lnem lub moherem). Nawet jeśli się czymś dogrzejesz, to i tak może nie pasować do innych elementów zimowego ubioru, np. flanelowych spodni.
  6. Z koszulowych ciekawostek, wpadła mi w ręce ostatnio koszula z linii Brooks Brother "Own Make". O ile zwykłe koszule BB, produkowane w Malezji, mają bardzo przeciętne materiały ("sztuczne" w dotyku non-iron) i wykończenie, o tyle linia "Own Make" sprzed paru lat to miał być powrót do tradycji w najlepszym stylu - made in USA, dobre tkaniny, perfekcyjne wykonanie (pociągało to też za sobą ceny sugerowane 200-220 USD). Faktycznie, koszula robi bardzo dobre wrażenie, materiał to ciężki oxford (tak na oko rzędu 190-200 gsm, nawet ciut cięższy niż flagowe oksfordy Luxire), łatwy w prasowaniu. Z tyłu wszystko co możliwe w OCBD: back button, split yoke, box pleat, locker loop Dół koszuli ma bardzo charakterystyczne wykończenie, spotykane też w ekskluzywnej linii Black Fleece. Nie wiem do końca, czemu to ma służyć, choć pewnie jakieś frywolne wytłumaczenie się znajdzie Materiał, jak wspomniałem, to klasyczny oksford old-school, próżno takiego szukać w próbnikach MTM. Grube guziki z masy perłowej (jedne z najlepszych, jakie widziałem). Linia "Own Make", podobnie jak Black Fleece, nie jest już produkowana, ale można te koszule jeszcze gdzieniegdzie upolować. Poniżej $100 to bardzo dobry stosunek jakości do ceny, dopasowanie jest bardzo podobne do najpopularniejszego chyba kroju Regent.
  7. dziko

    Jakie buty mam dziś na sobie

    Doucal's x Comipel
  8. dziko

    Yoox

    Też od dwóch lat odsyłam mnóstwo rzeczy, więcej niż zatrzymuje, a jakoś mnie nie czarną listę nie wrzucili - z drugiej strony od czasu do czasu o takich przypadkach słychać, więc jest to możliwe, ale trzeba naprawdę przegiąć (bo ja wiem, kilka razy pod rząd zwrócić całe zamówienie czy coś?). A jeśli zamawiana była jedna rzecz, to może powód jest bardziej prozaiczny, np. jednak okazuje się, że jej nie ma w magazynie. Baza danych Yooxa odświeża się z opóźnieniem i ma ewidentne błędy, miałem kiedyś sytuację, gdy w Dreamboxie przez parę dni wisiała jako dostępna fajna kurtka, ale jakoś nie dało się jej kupić - można było dodać do koszyka, ale przy finalizacji zamówienia wyskakiwał błąd. Może to coś w tym stylu.
  9. @Midlife-Crisis - faktycznie, nie jest źle, a uszycie garnituru na taką sylwetkę to mocny dowód krawieckich umiejętności. Czytałem gdzieś, że w Europie jest tylko kilku krawców, którzy potrafią uszyć świetnie leżący garnitur w rozmiarach XXXL+, przy czy nie ma wśród nich żadnego Włocha (włoskie szkoły tego nie przewidują) za to jest ze dwóch Niemców. Niedoścignionym ideałem jeśli chodzi o dobrze dopasowane garnitury w takim rozmiarze pozostają oczywiście kreacje śp. Helmuta Kohla.
  10. dziko

    Yoox

    Należy w główną wyszukiwarkę wpisać "flannel" i ENTER (ignorując podpowiedzi). Wyświetli się sporo różnych rzeczy i wówczas w zakładce po lewej wybrać "Trousers" i gotowe Swoją drogą klasyfikacja tkanin przez Yooxa jest uboga i ułomna. W przypadku wzmiankowanej flaneli jest jeszcze OK, ale np. z tkaninami koszulowymi to trzeba zgadywać, np. nie ma kategorii "oxford" i Yoox zależnie od humoru poda wówczas "plain weave" albo "jaquard". Generalnie zresztą, wiele dość wyraźnych i ciekawych splotów, jak cavalry twill, bywa właśnie klasyfikowanych jako "plain weave", trzeba zatem dobrze przyglądać się zdjęciom.
  11. dziko

    Jakość edukacji wyższej w PL

    W Polsce jest parę prywatnych szkół, które po prostu przejęły (oferując lepsze warunki) dobrą kadrę z uczelni państwowych, najpierw na zasadzie, że profesorowie pracowali trochę tu, trochę tam, a potem przeprowadzali się całkiem do prywatnej. Na bieżąco widziałem, jak coś takiego na początku lat 2000-tych robili moich wykładowcy z UW i PAN. Ale takich uczelni, które koncentrowały dobrą kadrę, jest właśnie garstka, obok tych co wymieniłeś jeszcze Koźmiński, a poza nimi jest faktycznie masa chłamu. Co do systemu edukacji, to mam wrażenie, że to co postulują Koledzy wyżej trochę przypomina system szwajcarski - Szwajcaria stoi bardzo wysoko w wymiarze edukacji (drugie miejsce w Human Development Index, USA jest na 10-tym, a Polska 36-tym) ale tam właśnie olbrzymią wagę przypisuje się procesowi selekcji i ukierunkowywania ucznia już we wcześniejszych klasach (nie ma za to wielkiego parcia na to "że każdy ma ukończyć studia", ba, sama edukacja jest obowiązkowa tylko przez 9 klas).
  12. dziko

    Jakie buty mam dziś na sobie

    A to fakt, że Doucal's przy dość przeciętnych materiałach wierzchnich, ma rewelacyjne skórzane podeszwy, w moich też się trzymają po ponad pięciu latach katowania (buty używane często, zabierane na wyjazdy zagraniczne, gdzie czasem zaliczają kilkunastokilometrowe zwiedzanie itd). Casualowe podeszwy gumowe (odpowiednik Vibram commando) też mają rewelacyjne.
  13. dziko

    Jakość edukacji wyższej w PL

    Na wstępie przepraszam za licytowanie i uszczypliwości, to faktycznie nie powinno mieć miejsca. Natomiast co do samego praktycznego znaczenia rankingu - to jest właśnie fundamentalny problem. Napisałeś "tłumaczenia że doskonałość naukowa nie przekłada się na lepszą i wydajniejszą gospodarkę po prostu nie da się obronić na gruncie pozycji naukowej i gospodarczej krajów rozwiniętych" - ale właśnie dlaczego? Bo jest "intuicyjna" i wszyscy tak "na zdrowy rozum" uważają? Chyba zgodzisz się - bez żadnych uszczypliwości już - że naukowcy powinni unikać wyjaśnień typu "wszyscy to wiedzą" czy "oczywista oczywistość". Rewolucja przemysłowa, która zapoczątkowała olbrzymi skok światowego dobrobytu nie miała nic wspólnego z odkryciami naukowymi (z innowacjami, owszem, ale to nie była nauka). Rozwój kapitalizmu w USA jest najczęściej wyjaśniany wymiarem religijnym (etyka protestancka). Ale po co sięgać dwa wieki wstecz i za ocean - jaki był udział nauki w polskiej transformacji ustrojowej po 1990 (bezprecedensowy wzrost gospodarczy i poprawa warunków życia)? Ano żaden, to wszystko odbywało się zupełnie poza szkolnictwem wyższym i zinstytucjonalizowaną nauką. Miedzy innowacjami biznesowymi a innowacjami naukowymi zieje bowiem bardzo duża przepaść, dość dobrze zresztą obrazowana przez popularną anegdotę, że jako ludzkość najpierw lądowaliśmy na księżycu a potem wynaleźliśmy walizkę na kółkach Pomijam tu takie kwestie, że zinstytucjonalizowana nauka w pewnych okolicznościach może zacząć szkodzić biznesowi i gospodarce (kontrowersje wokół tzw. regulatory science). Jest jeden bardzo spektakularny przypadek, gdy skumulowany wysiłek naukowy przełożył się na oczywistą przewagę pewnego kraju - Manhattan Project. Ale ten przykład ukazuje zarazem pewien haczyk: kraje o tej wielkości i potencjale co Polska nie mają szans w naukowym wyścigu zbrojeń, więc powinny sobie taką rywalizację odpuścić, postawić na innowacje biznesowe / przewagi związane z lokalnym rynkiem pracy i bezczelnie korzystać z owoców postępu naukowego wypracowanego przez światowych tuzów (czy tak nie robiły Chiny?). To oczywiście brzmi "niefajnie", no bo jak to, czemu nie ścigamy się naukowo z Ameryką, czemu pierwsi nie wylądujemy na Marsie? A nie no, serio Podsumowując: (1) możemy zatem uznawać, że Shanghai Ranking adekwatnie pokazuje pozycję naukową danego kraju. (2) możemy uznawać, że nauka na najwyższym poziomie - odpowiednio ukierunkowana i zaimplementowana - napędza wzrost gospodarczy. A jednocześnie, bez popadania w sprzeczność: (3) możemy uważać, że niski poziom polskiej nauki jest jako taki nieszkodliwy i nic by się nie stało, gdyby połowę uczelni zaorać i posadzić tam ziemniaki - ba, może nawet jeszcze trochę podkręciłoby to wzrost gospodarczy
  14. dziko

    Jakość edukacji wyższej w PL

    No dobra, to jeszcze w wolnej chwili zrobiłem taką tabelkę - kraje UE / EEA (bez mikropaństw) posortowane pod względem rankingu najlepszej uczelni (dla interwałów uśredniony, jak nie ma w rankingu to daję 501) zestawionych z PKB per capita oraz - myślę, że ciekawy parametr - wzrostem tegoż dochodu w latach 1990 - 2017. Top 5 krajów w każdej kategorii zaznaczyłem na pomarańczowo. Zestawienie, jak to zestawienie, jest oczywiście na różne sposoby ułomne (nie uwzględnia wielkości kraju i jakichś tam efektów skali z tym związanych). Tym niemniej, wynika z niego bardzo wyraźnie, iż nie ma przypadku, by kraj miał jednocześnie niższy dochód na głowę od Polski i zajmował wyższe miejsce w rankingu edukacyjnym. Z drugiej strony zależność między skumulowanym wzrostem gospodarczym a rankingiem edukacyjnym jest ujemna (acz pewnie nieistotna statystycznie) nawet jeśli analizujemy tylko bogate kraje "starej Europy" (!).
  15. dziko

    Jakość edukacji wyższej w PL

    Naprawdę męczące robią się Twoje ataki odnośnie mojej osoby. Ja mam pierwszą anglojęzyczną publikację naukową (w punktowanym czasopiśmie, cytowaną) z 2007 roku, kiedy Ty jeszcze kariery naukowej nie zaczynałeś. Jestem współautorem podręcznika akademickiego, biegłym sądowym, plus jeszcze parę rzeczy by można wymienić. To, jak działa nauka to jest kwestia filozofii, socjologii i ekonomii nauki, a nie doświadczeń czy poglądów pojedynczego badacza. Ze swojego punktu widzenia nie jesteś w stanie ocenić, czy np. 90% naukowych produkcji nie jest przysłowiowym "junk science". Trzeba odróżnić jakieś typy idealne, w rodzaju bezstronnych naukowców poszukujących prawdy i stosujących bezkompromisowo Popperowski falsyfikacjonizm, od rzeczywistości naukowej, w której - jak to zgrabnie ujął Max Planck - teorie lepsza wypiera gorszą dopiero wtedy, gdy zwolennicy gorszej umierają. Jest to skutek, a nie przyczyna. To znaczy bogactwo determinuje ranking a nie ranking bogactwo (oczywiście w szerszym sensie, czy gospodarka determinuje naukę, a nie odwrotnie). Natomiast edukacja akademicka sama z siebie wartości dodanej dla społeczeństwa specjalnie nie ma. Pisał o tym kiedyś, w ogólniejszym kontekście Terrence Kealey, teraz Brian Caplan. Co do Hindusów i Chińczyków, to akurat kierują nimi bardzo różne motywy. A jeśli myślisz, że np. chińscy studenci trafiają na amerykańskie uczelnie tylko z klucza "edukacyjnego" po czym całkiem odcinają się od ojczyzny to jesteś wręcz piramidalnie naiwny. Ależ właśnie nie. To, że uczelnia generuje powiedzmy, Noblistów i że jest absolwenci zarabiają bardzo dobre pieniądze wcale nie musi wynikać (i nie wynika) z tego, jakie tam jest wspaniałe kształcenie, ale z selekcji na wejściu i wyjściu. Te efekty są dość dobrze opisane i policzone (choćby przez wspomnianego Caplana). To jest właśnie rodzaj super-drogiego (więc w jakimś sensie nieefektywnego, bo to samo dałoby się zrobić dużo taniej) systemu sygnalizacji. Jeśli chodzi o umocowanie w faktach, czy przytaczanie jakichś badań odnośnie systemu amerykańskiej edukacji, to jak na razie nic takiego nie zrobiłeś, jedynie rzucasz jakieś slogany o "naukowej doskonałości". Możemy porozmawiać, owszem, ale nie na poziomie sloganów i abstrakcyjnych rankingów, ale faktycznych studiów nad jakością i efektywnością kształcenia, determinant sukcesu zawodowego w rożnych krajach (np. geny vs edukacja), źródeł bogactwa i innowacyjności na danym etapie ścieżki rozwojowej kraju, problemów współczesnej nauki w ogólności (typu QRP) czy amerykańskich kampusów w szczególności (hobbystycznie studiuje ten temat, dość regularnie zaglądam choćby do The Chronicle of Higher Education). In dopiero po takiej dyskusji możemy się zastanowić, czy jest się czym martwić, czy jednak wrócić do ciuszków. Sam ranking i frazesy o braku naukowej doskonałości jednak, moim zdaniem, nie wystarczą
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.