Jump to content

dziko

Użytkownik
  • Content Count

    753
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Everything posted by dziko

  1. dziko

    Yoox

    W gwarze młodzieżowej to się nazywa ultimate anime crossover
  2. dziko

    Dysputy ekonomiczne

    Trochę mieszasz różne sprawy. Ja bardziej mówiłem, jak z założenia działa UBI, a nie czy kogoś w tej chwili na to stać, realnie bądź w ramach ekstrawagancji (jak w Hiszpanii). Z zadłużaniem, jak ze wszystkim w ekonomii, jeden rabin mówi tak, drugi rabin mówi siak - włącznie z teoriami, że państwo może się zadłużać w nieskończoność (MMT), no ale powiedzmy, że deficyt trzeba trzymać w jakichś ryzach: toteż co bardziej trzeźwi zwolennicy dochodu gwarantowanego raczej uważają, że to śpiew przyszłości, że powinien być powiązany ze skokiem technologicznym, może nawet tzw. osobliwością technologiczną. No i oczywiście sam poziom dochodu gwarantowanego może być różny - czy ma starczyć tylko na to, by nikt nie umarł z głodu, czy może jednak by starczyło na zbytki. Wreszcie, istnieje ciekawa i tańsza alternatywa dla UBI, tzw. negatywny podatek dochodowy i to rozwiązanie pewnie będzie testowane najpierw na większą skalę. Tak jeszcze co do Twoich składek: 500 euro składki emerytalnej to akurat możesz "wliczyć" na poczet UBI, z założenia UBI zastąpi również emerytury, dla starszych będzie czymś w rodzaju finansowanej z podatków emerytury obywatelskiej.
  3. dziko

    Dysputy ekonomiczne

    Jeśli dochód gwarantowany miałby działać tak, że do tego, co jest, każdemu dodrukujemy 1000 zł to miałbyś trochę racji (ale też tylko trochę). W praktyce jednak nikt czegoś takiego nie postuluje, dochód gwarantowany ma być formą redystrybucji, zastępującą w dużej mierze obecne mechanizmy redystrybucji. Dlatego jest to rozwiązania preferowane jako "zdecydowanie mniejsze zło" nawet przed niektórych wolnorynkowców. Swoją, droga, całkiem możliwe, że po wprowadzeniu UBI cena za parę Yanko by wręcz spadła. Problemem w popularnych dyskusjach ekonomicznych polega na tym, że stosuje się bardzo uproszczone założenia co do ludzkich motywacji/percepcji i co do kształtu pewnych zależności (np. że są one liniowe i monotoniczne w całej dziedzinie, a tak oczywiście nie jest.) Japonia dosłownie rozdaje gotówkę obywatelom, a nie jest w stanie ich zmusić, by ją wydawali. W kwestii efektów płacy minimalnej jest jakichś tysiąc pięćset badań (i wiele metaanaliz) nad jej wpływem na poziom zatrudnienia, oczywiście ze sprzecznymi konkluzjami itd. itp. Co tak naprawdę nie oznacza, że połowa z tych badań jest oszukana, a połowa nie, tylko bardziej, że "to zależy".
  4. dziko

    TK Maxx

    Czerwony alarm na Marszałkowskiej Wysyp trzewików Cheaney, różne modele (w r. 43 ze cztery), niektóre chyba chromexel, część jeszcze świeżutka-nieruszana, po 899 zł para.
  5. Bardzo dużo Grand Sasso jest na Yooxie (setki modeli, dosłownie) w okresie wyprzedażowym w bardzo przystępnych cenach. Torba Piquadro fajna, kolor super, generalnie porządne i funkcjonalne rzeczy robią, tylko ceny wyjściowe wysokie.
  6. Taka ciekawostka - superdelikatne swetry Johna Smedleya mają 30 szwów na cal, a czy da się jeszcze delikatniej? Artystka Althea Crome dzierga dzianiny o gęstsi 80 szwów na cal. Założyć się tego nie założy (chyba że na palec) ale robi wrażenie https://www.altheacrome.com/micro-knits
  7. Można spróbować pofarbować, instrukcja na metce dopuszcza pranie w wodzie. Jakby coś został jeden egzemplarz w śmiesznej cenie (r. 48, raczej coś a la 46-48): https://www.yoox.com/pl/49454383BK/item#dept=men&sts=sr_men80 Swoją drogą na Yooxie trafią się też czasem klasyczne "bawarskie" marynarki Schneider'sa, a także bardziej ekstrawaganckie (i dość drogie) od włoskiego producent Massimo Alba.
  8. Szukałem jakiejś oldschoolowej marynarki Safari i na Yooxie upolowałem coś takiego, tkanina to taki luźny żakard len-bawełna. Żona mówi, że trochę za bardzo oldschoolowa, żywcem wzięta z lat 1970-tych, ale dla mnie OK. Poza tym skrywa pewien sekret... Jak się bliżej przyjrzeć klapie... To marynarka okazuje się Transformersem. Jeśli ktoś wybiera się do Bawarii, albo do Indii, albo chce cosplayować Blofelda czy innego villaina, to marynarka umożliwia takąż transformację w coś a la Nehru jacket
  9. dziko

    Dysputy ekonomiczne

    Forumowe spory frakcji bawełnianej z frakcją wełnianą to pikuś w porównaniu do tego, co działo się w Anglii w XVII wieku z: Why Nations Fail, D. Acemoğlu & J. A. Robinson
  10. Isaia raczej nie sprzedaje, ale Yoox jak najbardziej potrafi rozkompletować garnitury i sprzedawać marynarkę/spodnie osobno (przy czym czasem w ofercie zostaje sama marynarka albo same spodnie).
  11. Doucal's w Cordovanie.
  12. Do drobnych poprawek nie ma sensu iść dp Pana Mazura, bo faktycznie liczy sobie sporo. Ja u niego robię poważniejsze przeróbki, które wymagają "rozebrania" na części marynarki bądź płaszcza, przeróbki spodni czy koszul to zlecam paniom z dawnej Smolnej (obecnie na Jerozolimskich 11/19).
  13. dziko

    Buty Cerruti 1881

    Niedrogi but jak najbardziej może być "Made in Italy" + "Handmade in Italy", bowiem tam - z różnych ciekawych względów historyczno-kulturowych - ręczna produkcja bywa tania jak barszcz: Indeed, a report by Abiti Puliti that included an investigation by Il Tacco D’Italia, a local newspaper, into Ms. Ventura’s case found that other companies in the region sewing uppers by hand had women do the work irregularly from their homes. That pay would be 70 to 90 euro cents a pair, meaning that in 12 hours a worker would earn 7 to 9 euros. https://www.nytimes.com/2018/09/20/fashion/italy-luxury-shadow-economy.html
  14. Raczej większe niż mniejsze, ja (stopa trochę szeroka, wysokie podbicie) brałem normalny w sznurowanych, ale przymierzałem też loafersy i tam bym schodził z pół numeru. Kopyto generalnie jest dość szczupłe, ale skóra super miękka i toebox w miarę wysoki.
  15. Castori. https://www.castorishoes.com/ Buty klasy Carminy / Testoni Black Label, do upolowania na Yooxie poniżej 100 euro
  16. Buty, których nie czuć na nodze już od pierwszego założenia. Bardzo niszowa firma RTW, której podwykonawcą jest m.in. Meccariello. Supercienka podeszwa jest szyta z krytym kanałem.
  17. dziko

    Historia

    @Najmniejszy - upierasz się przy przedziwnej metodzie, według której żeby głosić jakiekolwiek twierdzenie na temat grup czy zależności, musi ono obowiązywać dla 100% grupy / być 100% korelacją. Jest to postulat zupełnie absurdalny w przypadku świata społecznego i nauk stosowanych. Zgodnie z Twoim podejściem nie mamy prawo głosić tez typu "papierosy powodują raka płuc" bądź "mężczyźni są wyżsi od kobiet". Nawet jeśli bez problemu znajdziesz kobietę wyższą od mężczyzny, to tzw. siła efektu dla różnicy wzrostu M-K wynosi ca 1,5, co jest uznawane w naukach stosowanych za bardzo mocną zależność (w socjologii czy psychologii typowe są dużo słabsze efekty rzędu 0,5). Co do kwestii stosunku Niemiec do Holocaustu. Nie jestem historykiem, dużo za to siedzę w naukach społecznych, nawet szybkie przeszukanie baz naukowych ujawnia parę ciekawych zjawisk. Choćby takie, że studiowanie tej kwestii jest problematyczne W najczęściej cytowanym tekście o niemieckiej pamięci zbiorowej (Olick & Levy, Am. Soc. Rev, 1997) słowo "taboo" pojawia się czterdzieści pięć (!) razy. W eseju Rensmanna na temat winy zbiorowej we współczesnych Niemczech znalazłem np. takie fragmenty: Dość głośnym wydarzeniem w kwestii niemieckiej pamięci była tzw. debata Walser-Bubis z 1998 roku, można wygooglać. Więc znowu - nikt tu nie twierdzi, że jest jakiś oficjalny negacjonizm WW2 w Niemczech. Natomiast kwestia i skala subtelnego rozwadniania, rozmiękczania i zamiatania pod dywan pamięci, nawet na bardzo wysokim szczeblu, jest jak najbardziej realna i można debatować o jej skali, przyczynach itd. I jeszcze jedno - argumenty typu "no ale przecież teraz Niemcy to tacy sympatyczni, pracowici goście" jest trochę bez sensu. Ci, którzy odpowiadali za Holocaust zdecydowanie nie byli barbarzyńcami od rabowania wszystkiego, co świeci, i gwałcenia wszystkiego, co się rusza. Oni byli sympatyczni dla swoich przyjaciół, byli dobrymi ojcami i matkami, słuchali dobrej muzyki i jedli kolację nożem i widelcem. Na tym właśnie polega unikalność Holocaustu, że był zbrodnią oświeconą, w jakimś koszmarnym sensie elementem racjonalnej, sprawnej i banalnej machiny, na co tak zwracała uwagę Hannah Arendt.
  18. dziko

    Historia

    Naród nie jest monolitem, tak samo jak monolitem nie jest rodzina ani nawet - uwaga, uwaga- pojedynczy człowiek też nie jest psychicznym monolitem, bo ścierają się w nim różne preferencje, kryteria moralne, a u niektórych nawet różne osobowości. Tym niemniej, czasem (w przypadku narodów) czy niezwykle często (w przypadku osób fizycznych) na potrzeby praktyczne przyjmujemy rodzaj "odpowiedzialności zbiorowej" w stylu "Niemcy są winni". Jest to niekiedy potrzebne, bo np. państwo płaci reperacje z podatków wszystkich swoich obywateli, a nie tylko tych, których rodzice służyli w Wehrmachcie czy SS. Skrajnym przykładem w etyce wojennej tego, kiedy trzeba się zdecydować na przyjęcie bądź odrzucenie kryterium odpowiedzialności zbiorowej, jest użycie broni masowego rażenia. Nb. dziś coraz głośniej w USA dyskutowana jest w niektórych kręgach kwestia repatriacji dla czarnej ludności za niewolnictwo i późniejszą dyskryminację rasową. Podobnie, niektórzy uważają, że np. Kościół katolicki powinien się schować pod dywan za ekscesy 2% jego funkcjonariuszy. Wśród socjologów niezwykle modne jest pojęcie "przywileju", które de facto obarcza pewną grupę (białych, heteroseksualnych mężczyzn) za wszelkie zło tego świata kilka tysięcy lat wstecz. Naprawdę, na tym tle mówienie, że Niemcy powinni się wstydzić za WW2 jeszcze przez pięć pokoleń to bardzo, bardzo umiarkowana postawa...
  19. dziko

    Historia

    Niemcy byli ofiarami nazizmu na takiej zasadzie: Sąd do oskarżonego: "Zabił pan ojca i matkę, co ma pan na usprawiedliwienie tak straszliwej zbrodni?" Oskarżony: "Wysoki sądzie, proszę wziąć pod uwagę, że jestem sierotą..." 🙄 Oczywiście możesz sobie tworzyć dowolne analogie, klawiatura zaakceptuje wszystko, ale warto pozostać przy takich, które mają ręce i nogi. A co do próby rozmycia odpowiedzialności Niemców, jako ludzi en masse, za WW2, to takie się oczywiście odbywają. Rzecz jasna subtelnie, bo taka subtelności jest właśnie skuteczna. Dostrzegają to nie tylko poskojęzyczne trolle, ale nawet co rozsądniejsi ludzie na Zachodzie: https://www.tabletmag.com/jewish-arts-and-culture/161446/generation-war The problem with this approach is that it assumes that “average” Germans were passive participants in the events of WW II who were forced against their better natures to go along with Hitler’s terrible crimes. At its most distasteful, Generation War portrays its protagonists as victims. In fact, most ordinary Germans circa 1941 were enthusiastic racists who endorsed Hitler’s program of conquest, subjugation, and colonization.
  20. Notorycznie noszę telefon, gotówkę, bilon i klucze w przednich kieszeniach spodni (w tylnych nigdy). Jeśli spodnie są luźniejsze i dobrze skrojone, to jak zauważył @Servetch, zawartość (nawet smartfon!) nie będzie się oznaczać. Pomagają też w tym wewnętrzne sub-kieszonki (pocket within pocket) W przypadku jeansów oczywiście będzie się zawartość oznaczała, ale to z kolei element stylu, więc OK. Wspomniane przez @mayor rozwiązanie z kieszonką ukrytą w gurcie z przodu jest fajne - podobne rozwiązanie, tylko na dużą mniejszy "bagaż" (bilon, karty kredytowe) mam w niektórych spodniach RTW Zanelli. Tutaj przykładowe spodnie z taką kieszonką - można ją wypatrzyć na górnej krawędzi pasa, przy dokładnym oglądzie w powiększeniu. https://www.yoox.com/pl/13356678JR/item#dept=men&sts=sr_men80&cod10=13356678JR&sizeId=6&sizeName=54 Czasem noszę też rzeczy w torbie na ramieniu (np. picie, chusteczki, gdy wychodzę z dzieckiem). Nie widzę w tym nic niemęskiego (czy np. tak klasyczna rzecz jak "listonoszka" jest niemęska?) trzeba natomiast dobrać styl torby do reszty stylizacji - jakby właśnie gość ze zdjęcia pokazanego przez @pi_senny założył torbę z posta @tadamdam, to byłoby OK.
  21. Sartorialny plot twist a propos wyżej - poprawki ze Smolnej jednak nie zniknęły w próżni, tylko przeniosły się na Jerozolimskie 11/19 [między Vitkacem a KFC ]. Ulotki pozostawione na Smolnej to była jakaś zmyłka na przekierowanie/przejęcie klientów - dałem się z początki zmylić, bo tamten zakład ma właściwie identyczne maszyny Juki, jak te ze Smolnej, więc mogło wyglądać, jakby się stamtąd przenieśli.
  22. Użyteczne dla warszawiaków: Znany zakład przeróbek na Smolnej zniknął. (EDIT - jednak nie, przeniesiony na Jerozolimskie 11/19) To znaczy, de facto, przeniósł się na ul. Widok (z ulotki wynikałoby, że to teraz jakaś firma z kilkoma salonami) ale chyba zmieniła się ekipa (przynajmniej tak wyglądało w długi weekend) i ceny poszybowały w górę nawet ponad 50%, niestety. Pan Józef Mazur już nie ma pracowni na Chmielnej, ale dalej wykonuje przeróbki, u siebie w domu na Woli (stary telefon komórkowy jest aktualny, można się umówić też w godzinach popołudniowych, co dla niektórych będzie wygodniejsze).
  23. Idea, by robić buty szyte z krytym kanałem i jednocześnie mające imitację szycia to zaprawdę "master conspiracy" Swoja drogą, jeśli to nie Blake i nie GY, to zostają egzotyczne (i raczej drogie) metody, typu szycie bolońskie, albo ręczne hand-welted... Jakim cudem za 599 zł?
  24. Ale chyba właśnie trick w tym, że marynarka w klatce, paradoksalnie, może mieć mniej niż koszula na tę samą sylwetkę. Wynika to choćby z faktu, że marynarka ma niższą pachę i na wysokości najszerszego punktu klatki jest "rozpięta" (no chyba że jakaś pięcioguzikowa w stylu Nehru) więc mniej narażona na naprężenia. Z mojego doświadczenia to właśnie 6-7 w marynarce spokojnie, a w koszuli potrzebują minimum 10 cm.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.