Z zelowaniem są 3 problemy.
Po pierwsze, jak już kupię buty, to chcę w nich chodzić, a nie jeszcze 2 tygodnie pieprzyć się z kurierami, by to komuś wysłać, było zrobione, i potem odebrać. 100zł w plecy i z 2 godziny, czyli... (niech każdy sam sobie dopisze w zależności ile zarabia). No i kupiłeś buty, a ich dalej nie masz.
Po drugie, zelówka nawet bdb zrobiona, dobrej jakości i na dobrym kleju, prędzej czy później nadrywa się na czubie. I znowu muszę tracić czas na wyczyszczenie "rany" i sklejenie ponowne. A jak średnio zrobione to już w ogóle jest dramat. Pomijam już to, że zelówka pogrubia podeszwę, nawet jeśli niewiele, wpływa na pierwotny design buta.
Po trzecie nawet zelując podeszwę, skórzany obcas prędzej czy później (prędzej chodząc po mokrej drodze) się zaczyna rozsypywać (mowa o tym 1 milimetrze aż do warstwy zintegrowanej z flekiem. I co, znowu wysyłka do szewca?
Dlatego po latach, kiedy czas jest dla mnie coraz cenniejszy skłaniam się ku gumie - bo gumowe podeszwy okazują przez długie lata kompletnie bezobsługowe. Mam jedne monki MTM n gumie, z głębokim kanałem szycia i bardzo sobie chwalę. Chcąc jednak kupić coś RTW - bez szans. Yanko niestety też nie ma