R50

Użytkownik
  • Zawartość

    634
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Ostatnia wygrana R50 w Rankingu w dniu 5 Grudzień 2016

R50 posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

771

O R50

  • Tytuł
    Aktywista
  • Urodziny
  1. Yanko to buty na hiszpańskich fircyków, na Majorce nikt nie ma parametrów 191/95 - chyba, że akurat jakiś Niemiec przyjedzie na urlop. To nie dziwota, że nie pasują. Na mnie, typowym polskim chłopie małorolnym ze stopą rozmiar 45, hiszpańskie buty wyglądają jak szpilki na słoniu.
  2. Dyskusja wieś/miasto jest jak dyskusja co lepsze, jabłko czy gruszka. Przy założonym budżecie i tu i tu będą plusy i minusy. Priorytety też się zawsze zmieniają. Kiedy byłem studentem i mieszkałem w akademiku, bliskość do centrum była przydatna, ale teraz już nie jestem studentem i zależy mi na tym, by w czwartek o 18.00 słyszeć w ogrodzie tylko pierdnięcie muchy Oczywiście, najlepiej byłoby mieć dom w mieście, ale my tu mówimy o warunkach (i cenach) warszawskich, heloł Co do dojazdów: mieszkam 50 km od ścisłego centrum Warszawy, gdzie pracuję. Odległość tę pokonuję w 45 minut - czy to koleją, czy samochodem (6.45-7.30). Zakładając teraz hipotetycznie-optymistycznie, że mam dom w Aninie, to trasę do pracy pokonałbym w 35 minut. Trzeba jednak przyznać, że sytuacja zmienia się diametralnie, gdy pojawiają się dzieci, dlatego od początku założeniem było planowanie im życia, do chwili usamodzielnienia się, nie w Warszawie, tylko na wsi i w mieście satelitarnym, które jest bardzo blisko.
  3. Też coś pokażę, żeby się przyjemniej scrollowało: Kulautuva, Litwa (Studija Archispektras). Nie wszystko mi się podoba + nie wszystko podoba się MPZP, ale spójność koncepcji zrobiła na mnie duże wrażenie.
  4. Z działką klamka już zapadła i jestem bardzo zadowolony, jest powierzchnia, jest starodrzew, są możliwości. Trochę bronię swojej decyzji, ale moim zdaniem odległość od centrum to trochę przereklamowany miernik, liczą się środki komunikacji. Autostrada i kolej to dwie kluczowe sprawy, można mieszkać koło A2 i być w Warszawie w 10-15 minut, można mieszkać na Białołęce i telepać się godzinę. Logistyka z dziećmi też jest ważna, dlatego wybrałem działkę koło przedszkola i przystanku mini-komunikacji autobusowej. Znajomi za głowę się łapali, że tak daleko i w gęstym lesie, ale naprawdę nie musi wyglądać to tak tragicznie. Większe problemy mam z przyszłym domem, na wstępie skreśliłem opcję zakupu projektu RTW i badam ofertę bespoke. Pracownie, których styl mi odpowiada, wołają 30 tysięcy. Znów siadam do projektów RTW, i tak w kółko. Zagwozdka z tą powierzchnią. Myślałem o piwnicy. Nie mogę się przekonać do dużego salonu, marzy mi się zamknięty, intymny kąt do spędzania czasu z rodziną, a do podejmowania gości chciałbym nieco obszerniejszy gabinet. Jak tak to teraz liczę to użytkowej powierzchni wychodzi mi minimum 140m2. @Wuj - nie kojarzą stylu skandynawskiego z antresolami, pokaż na obrazku.
  5. Upieram się na 120m2 (bez garażu), żona upiera się na więcej. Rozsądek podpowiada - mały metraż. Dom rodzinny ma 250m2, dom, w którym teraz mieszkam, ma 200m2. Dla czterech osób to zdecydowanie zbyt dużo miejsca i zdecydowanie za dużo niewykorzystanej przestrzeni. Sypialnie po 20-25m2 nie grzeszą przytulnością, podobnie potężne hole. Przytulnie robi się dopiero w pokoju przy jakichś 12-14 m2. Otwarte, "reprezentacyjne" salony o metrażu 3-pokojowego mieszkania w bloku są tak przerażająco "przestronne", że nie chce się w nich spędzać czasu, nie mówiąc już o oglądaniu filmu "przez lornetkę". Z drugiej strony, mimo takich "luksusowych" powierzchni, żadna sypialnia nie ma swojej łazienki czy garderoby, bo tak się kiedyś po prostu "nie robiło". Jedynie przestronna kuchnia to plus, ale tu też można łatwo przesadzić. Tu dochodzimy do drugiej kwestii - koszty. Można wszystko wyłożyć gresem czy panelem, zgoda, ale jeśli się tak nie chce, to każdy m2 podłogi dębowej boli. Podobnie każdy metr blatu granitowego, albo każde drewniane drzwi. Później eksploatacja też boli. Z drugiej strony, chciałoby się mieć te wszystkie atrybuty szczęścia homo sapiens - gabinet, saunę, siłownię i oddzielną pralnię. Sypialnię z własną łazienką i garderobą. Ciężko zmieścić to na 120m2.
  6. Stoję przed podobnymi dylematami natury architektonicznej i mam takie pytanie: Dlaczego 110-metrowe, piętrowe mieszkanie to luksusowy penthouse dla pięcioosobowej rodziny, a 110-metrowy dom z poddaszem to klitka dla dziadka?
  7. @Zajac Poziomka dokładnie. Kazus Beny'ego potwierdza, że warto trochę poszukać, by znaleźć swoje kopyto. Wszyscy chyba pamiętamy zdjęcia naszego wielkoluda w Allenach Edmondsach itp., z gigantycznie rozwartą przyszwą, a tu proszę: S. Bemer - idealne zejście przyszwy E. Bonafe - j/w St. Crispin's - j/w G&G - prawie idealne Także @Beny23 - cała przyjemność po mojej stronie.
  8. Jakaś tam okazja to zawsze jest - Saint Crispin's za ruble: http://checkroom.ru/search/?q=saint+crispin's
  9. Ok, po trzech latach czas odkopać temat i rozpocząć nowy pojedynek: 1. Edward Green Dover, kopyto 606, dark oak antique calf 2. Saint Crispin's mod. 633, kopyto Classic (G), CRU606
  10. To jest skóra typu rough & tough (C&J określa ją jako "rough-out suede"). W mojej ocenie skóra typowo na buty robocze, ekstremalnie casualowa. Z dżinsami OK, ale ze spodniami z wełny już słabo. Red Wing do takiej skóry poleca swój cleaner, conditioner oraz protector w sprayu.
  11. W mojej ocenie kurtki są dopasowane, to nie są żadne worki, dobrze będą grały ze spodniami z flaneli czy bardziej dopasowanymi dżinsami i trzewikami. Pacha jest wysoko skrojona. Co do rozmiarówki, to według mnie można je porównać do standardowej europejskiej rozmiarówki "garniturowej": XXL - 56 XL - 54 L - 52 M - 50 ....
  12. Sam brand jest nowy, natomiast technologia i ludzie za nią stojący to już bogata historia. Sama historia fabryki w Manchesterze, w której Private White do dzisiaj szyje, sięga jak by nie patrzeć ok. 100 lat. Władał nią kiedyś kapitan Jack White, bohater z I. WŚ, dziadek obecnego menedżera. Potem, przez kilkadziesiąt lat fabryka szyła dla różnych brytyjskich luksusowych brandów, jak Burberry czy Holland & Holland. Dopiero niedawno zdecydowała się zaistnieć pod własnym szyldem - z jednej strony pewnie z uwagi na degradację statusu wielu marek brytyjskich i być może brak zleceń, z drugiej strony na obserwowany popyt na menswear z wysokiej półki. Brand bym określił jako totalnie bezkompromisowy, niekonkurujący ceną, z charakterystycznym industrialno-militarnym twistem. Opierają się na topowym, wysokojakościowym wykonaniu i materiałach dobieranych według zasady "im więcej ze Zjednoczonego Królestwa, tym lepiej". Wszystko Made in Manchester. W mojej ocenie jest to firma, która nie oszczędza na jakości, ale przy tym też bardzo umiejętnie "podsyca" odbiór przez klientów swojego prestiżowego heritage. 700 GBP to z pewnością drogo, za tyle bym raczej nie kupił, ale trzeba przyznać, że marka nie jest raczej kierowana dla ludzi, którzy muszą się liczyć z pieniędzmi. Dla dobrze sytuowanego Brytyjczyka te 700 GBP za kurtkę to pewnie jak dla nas 700 zł Przechodząc jednak do szczegółów - TwinTrack targał mną już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz pojawił się w jakichś sensownych cenach. Kiedy jego cena poczęła oscylować w granicach 2k PLN, nie zastanawiałem się długo i odpaliłem przycisk mojej polskiej myszki. Trzeba zauważyć, iż TwinTracki są dwa: ten pierwszy Private White wypuścił wcześniej, i to są te dwa pierwsze linki ze sklepu Linnegatan2, opisane jako "canvas". Ten typ jest z bawełny "showerproof" od Templemoyle Mills, przy czym nie jest to bawełna woskowana. Bawełnę określiłbym jako mocną, taką "militarną". Do tego ma podszewkę z Harris Tweedu. Potem, jakieś 2 lata temu, pojawił się TwinTrack 2.0 - to są trzy kolejne linki, opisane jako "wax". Różnica jest w kroju, nowa wersja jest krótsza i ma sylwetkę ponoć bardziej slim, nie ma podszewki z Harris Tweedu (jest bawełna), no i bawełna jest woskowana. Po wielu analizach i dzięki Waszym radom zdecydowałem się na tego "starego" TwinTrack'a, w kolorze granatowym. Przy wysyłce ze Szwecji pomylono jednak paczki i wysłano mi kolor opisany jako "olive" (chociaż dla mnie to zwykły kolor brązowy), natomiast klientowi, który zamówił "olive", wysłano granatową (tak przypuszczam). Początkowo byłem zniesmaczony, ale po przymierzeniu uznałem, że ten kolor będzie fajniejszy, lepiej pasuje mi do mojego typu urody. Nikt się ze mną nie kontaktował, to kurtkę sobie zostawiłem, a klient, który dostał granatową, odesłał ją do sklepu. Świadczy to też o podejściu Szwedów do klienta, w Polsce sobie czegoś takiego raczej nie wyobrażam. Mam dokładnie ten model, stary TwinTrack w kolorze "olive" z podszewką z Harris Tweedu i kołnierzem z moleskinu. Wszystkie materiały pochodzą z UK od uznanych dostawców, jedynie zamki są ze Szwajcarii (RiRi): Muszę powiedzieć, że jestem zachwycony jakością wykonania. Nie miałem okazji, żeby ją ponosić, bo przyszła w największe mrozy, a ja jestem na zwolnieniu lekarskim i muszę się pilnować. Natomiast kurtka sprawia wrażenie, jakby była wykonana dla wojska - i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu, czyli dla jakiejś elitarnej kompanii. Jest jednocześnie i surowa i wyrafinowana. Nie ma się do czego przyczepić - ani do szycia, ani do materiałów czy hardware, nie wystaje żadna nitka. Nawet metki są ładne, stylizowane na pochodzące z odzieży kontraktowej dla wojska. W mojej subiektywnej opinii ten drugi TwinTrack nie jest już taki fajny, ale to tylko moja opinia. Obszernę recenzję woskowanego TwinTrack'a przedstawił Ian: http://fromsqualortoballer.com/private-white-vc-twin-track-review/
  13. Też kupiłem taki fason i też nie mam motocykla, witaj w klubie!
  14. Taka ciekawostka, choć bardziej w kategoriach współpracy między brandami: Vass x Edward Green (jak przypuszczam)