29 postów w tym temacie

Ze strony BwB życzę uczestnikom zaciętej rywalizacji ;) Nie czekajcie ze zgłoszeniami do ostatniego dnia !!!

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Edycja:

Post nie na temat.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Podobieństwo do kogokolwiek przypadkowe.

Dzień zapowiadał się pięknie. Niebo było błękitne jak świeżo uprana koszula (chyba że ktoś woli białe), ptaki śpiewały, nawet purchle zdawały się jakby mniejsze. Właśnie szedłem coś zjeść z Andrzejem, któremu po przyjacielsku stawiałem obiad od tygodnia. To za moją namową wlazł na forum i poprzysiągł, że nie spocznie, póki nie kupi porządnego garnituru. Dopiął swego – właśnie paradował w dwóch rzędach SuSu – ale na jedzenie nic mu już nie zostało. A aspiracje miał jeszcze większe, krawatów mu się zamarzyło. Bił się tylko z myślami: teraz czy za miesiąc? I za co? Ot, priorytety! Skręciliśmy jak zwykle w uliczkę z ulubioną knajpą, gdy nagle jak spod ziemi wyrósł typ spod ciemnej gwiazdy.
– A co tak elegancko, eleganciki? – powiedział zaczepnie. Chciał wzbudzić w nas strach. Nie tylko przez to, że był dwa razy większy i pewnie całe życie pakował. Chciał, żebyśmy się bali, bo w dodatku nosił tweed i kaszkiet. To nie było normalne.
– A do komunii idziemy – odparł rezolutnie Andrzej. Niewyparzona gęba!
– Do komunii? I tak bez krawata? – usłyszałem za nami głos. Otoczyli nas. Obejrzałem się przez ramię: oczywiście, mózg operacji. Widać po okularach. Ale natury dresa nie stłumisz – potężne uda, sportowa koszula OCBD, sneakersy… Wiedziałem, z kim mam do czynienia.
– A co? Nie wolno? Sprezzatura, nie? – przyjaciel zabłysnął nowo poznanym słowem.
To był błąd. Nawet ja wiedziałem, że nie na tym polega nonszalancja. Kark zbliżył się do Andrzeja na niebezpieczną odległość. Już miałem bronić kumpla nawet za cenę podartej marynarki, ale inteligent mnie powstrzymał. – Czekaj – warknął.
Olbrzym chwycił za brustaszę Andrzeja i jednym ruchem wyciągnął poszetkę. Obszytą maszynowo.
– Ha! I co, to też jest sprezzatura? – zawołał triumfalnie.
– Noo, nie przelewa się. Ale garnitur kupiłem nowy, to się chyba liczy? – bronił się dzielnie mój druh.
– Dam ci dobrą radę. Ułóż w puff. Ale bez krawatów to daleko nie zajedziesz – powiedział kark, robiąc minę znawcy, po czym grzecznie oddał poszetkę i odszedł razem z szefem jak gdyby nigdy nic. Nawet dla mnie, miłośnika kryminałów, było to co najmniej tajemnicze.
W końcu dotarliśmy do knajpy. Andrzej już nie miał apetytu. Siedział tylko markotny i patrzył tępo przed siebie. W pewnym momencie sięgnął do brustaszy. Wyjął już złożoną w puff poszetkę, która właśnie tak mu zbrzydła… Wypadła z niej mała karteczka.
– EoE5? To od nich? Co to znaczy? – spytał.
– Ech… Chyba darmowe obiady przez miesiąc. Do komunii tak przecież nie pójdziesz – odparłem. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Nie wiedział, że poprosiłem kolegów z forum, żeby trochę przyspieszyli przemianę Andrzeja. Ale czego się nie robi dla przyjaciół?

5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

PAN ZBYSZEK Z INOWROCŁAWIA (32 l.) DO NIEDAWNA NOSIŁ SKARPETY DO SANDAŁÓW, DZIŚ JEST JEDNYM Z NAJLEPIEJ UBRANYCH MĘŻCZYZN W KUJAWSKO-POMORSKIEM! Chcesz wiedzieć, jak to zrobił w dwunastu prostych krokach? Wyślij SMS, albo po prostu... czytaj dalej!

Elegant-man-holding-a-hand-in-his-pocket 

(też mrużysz oczy, masz problem ze wzrokiem, jak Pan ze zdjęcia? O tym w innym naszym poradniku!)

 

1. Kup Garnitur Internetowy w preorderze, w cenie w okolicach średniej krajowej. Nie bądź kutwa, na garniturze się nie oszczędza.

2. Kup trzy krawaty EoE. Tak tak, nie przesłyszałeś się.

3. Rób jak mówię, to ja jestem tutaj internetowym poradnikiem!

4. Przed końcem preorderu (ważne! potem może zabraknąć rozmiarów) wymień rozmiar na mniejszy. Jeśli kupiłeś więcej niż trzy krawaty, wymień na dwa rozmiary mniejszy.

5. Nie masz pieniędzy. Przestań jeść za bardzo, to zaoszczędzisz.

6. Schudnij (patrz punkt 5).

7. Przymierz nowy Garnitur Internetowy. Leży wspaniale (jeśli nie - powróć do punktu 5).

 

Możesz zatrzymać się tutaj. Jeśli jednak chcesz odnieść prawdziwy sukces jak Pan Zbyszek, wyślij SMS, albo po prostu... czytaj dalej!

 

images?q=tbn:ANd9GcRgEdQLKl8zHw4y0MsGtd4

 

8. Zrób sobie sesję w plenerze w garniturze i z krawatami. Mercedesa pożycz od wuja Staszka, iPhone'a od Mirka, tego z siłowni.

9. Wklej na Instagrama. Zbierz lajki.

10. Zostań blogerem. Odbieraj ubrania za dramo i pisz pochlebne recenzje.

11. Załóż własną markę odzieżową, zorganizuj preorder na Garnitur Internetowy.

12. Za pieniądze z preorderu zatrudnij krawców do odszycia Garniturów Internetowych. Przy okazji niech odszyją bespoke dla ciebie, teraz to ty jesteś szefem i robią, co im każesz!

 

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W swojej pracy zawarłem wspomnienie forumowego kolegi, którego (wcześniej nie uwierzyłbym, że mógłbym to napisać) zaczyna mi brakować. Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się obrażony tą fikcją literacką. ;)

 

Zemsta ma smak „grenadyny”

 

Sobotni ranek, Warszawa. Wysoka komnata otoczona ciężkimi, drewnianymi meblami, okna szczelnie zasłonięte szantungowymi kotarami – panuje półmrok. Ubrany w garnitur od Tomka Majlera, xkoziol siedzi na skórzanym fotelu czytając w skupieniu „1001 forumowych ripost”. Oświetla go blask z kominka, w którym płonie krawat forumowy. Wyraz twarzy zdradza, że nasz kolega jest w silnej depresji. Tajny agent Ambasady Elegancji wchodzi do pomieszczenia.

 

 - Michał, daj spokój. Przecież dali Ci tylko bana na 2 tygodnie. Wszyscy pewnie już zapomnieli o sprawie i czekają aż wrócisz.

- Zostaw mnie, obmyślam zemstę.

- Siedzisz tu od miesiąca, palisz forumowe projekty, głaszczesz te swoje cordovanowe chukka i czytasz dziesiąty raz tę książkę. Na pewno już znalazłeś w niej coś, czym będziesz mógł pocisnąć Velahrna. Jesteś gotów by wrócić.

- Pocisnąć Velahrna? O nie, moja zemsta będzie o wiele gorsza! Wracaj sobie do tych zielonych sztywniaków i daj mi knuć w spokoju. A zanim wyjdziesz podaj mi forumową torbę – ogień zaczyna przygasać.

- Michał, ogarnij się i wracaj. Czekałeś na grenadynę od EoE – wczoraj była dostawa, jest już w sklepie. Wracaj na forum i napisz do nich na pw, aby Ci odłożyli, zanim wprowadzą je do oferty online i wszyscy się na nie rzucą.

- Niech się rzucają! Już nic więcej nie kupię od tych forumowych szarlatanów! Wykosztowałem się już w tym miesiącu wystarczająco i co? Pierw ucięli uszy jeżykowi, a teraz  zobacz jak wygląda ten ich „najwyższej jakości” garnitur, na który wszyscy się ślinią! Nici nie starczyło i butonierka jest tylko z jednej strony. W dodatku spójrz jak krzywo wycięli brustaszę!- sięga po linijkę i przykłada do brustaszy ciętej po łuku.- Poza tym, nie mam już kasy.

- Przecież to od Majlera. EoE Cię jeszcze nigdy nie zawiodło! No dalej, wysupłasz jeszcze parę groszy. Zawsze możesz sprzedać swoje chukka. 

- Sprzedać codovanowe chukka?! Myślisz że nie próbowałem. Dostałem już wystarczająco dużo pomysłów, co z nimi zrobić i co? I w żadnym pomyśle nie było nic o ich sprzedaniu. Jak myślisz, dlaczego?! 

Następuje chwila konsternacji. W końcu agent przerywa milczenie.

- Wiesz co Michał. Tak sobie myślę… długo nie było grenadyny w EoE. Dużo forumowiczów się dopytywało o dostawę. Chyba nawet kilku moderatorów. Gdy wczoraj EoE wstawiło zdjęcia krawatów i poinformowało, że jutro uzupełnią stany w sklepie internetowym, wszyscy się ożywili i wypełnili nadzieją. Pewnie bardzo by ich zabolało, gdyby ktoś przed jutrem zawitał do sklepu i wykupił całą dostawę grenadyny…

Ponownie następuje cisza. W oczach xkozla pojawia się błysk, jego twarz zaczyna promienieć. Nagle podrywa się z fotela, ściąga swoje codovanowe chukka z piedestału i pośpiesznie zakłada na nogi. Jedną ręką chwyta za płaszcz, w drugą bierze karty kredytowe, po czym wybiega z pokoju.  Agent staje w oknie i zza kotary dostrzega samochód, który z piskiem opon wyjechał w kierunku Suchego Lasu.

 

 

 

Epilog.

Sobotnie popołudnie. Suchy Las. W Ambasadzie Elegancji wszyscy od rana są na nogach. Trwa wypakowywanie grenadynowych krawatów.  Dzwoni telefon.

 

- Jest w drodze do Was, czy krawaty już spakowane? – w słuchawce pobrzmiewa głos agenta.

- Za chwilę zaczniemy pakować. Dopiero wyciągnęliśmy grenadynę. Jesteś pewien, że się nie zorientuje?

- Nie ma szans, RoT spisało się wyśmienicie. Zrobili krawaty rozszerzające się ku dołowi i zakończone w trójkąt. Michał nigdy się nie zorientuje, że kupił knity, a nie waszą grenadynę.

Pomieszczenie wypełniają salwy złowieszczego śmiechu. Śmieją się najgłośniej moderatorzy forum, którzy misternie zaplanowali całą intrygę.

 

4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za pierwsze zgłoszenia!

Panowie @Dar @Aver @swordfishtrombone bardzo dziękuję za zaangażowanie i włożoną pracę, ale proszę przeczytajcie treść zadania konkursowego :). Niestety, ale to co zaprezentowaliście jest nie na temat.

W skrócie...

Jesteś bohaterem historyjki... przekonujesz kolegę z Forum do zakupu kilku krawatów EoE w tym miesiącu... kolega zna naszą firmę, ponieważ zastanawia się nad przełożeniem tego wydatku na następny miesiąc, dlatego że właśnie wydał pieniądze na garnitur.

Czyli de facto prowadzisz rozmowę z kolegą i prezentujesz argumenty, które mają go przekonać do zakupu. On oczywiście jest bohaterem tej historii i podaje kontrargumenty na to, że no wiesz chciałbym, ale...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przypominam, że to wątek konkursowy, a nie refleksyjny. Post usunięty. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Embassy of Elegance

Jestem polonistą i dla mnie słowa "historyjka" i "bohater" wskazują tak jednoznacznie na konwencję opowiadania, że bardziej się nie da. Skoro koledzy też nie wpadli na to, że chodzi o dialog, to dobrze byłoby od początku to zaznaczyć. :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

- [...] i dlatego mężczyzna nie powinien chodzić w garniturze bez krawata! Nie po to kupiłeś tak piękny garnitur, żeby teraz paradować z "gołą szyją"!

- Dobra, dobra. Pochodzę miesiąc w samym garniaku, jak mi się spodoba, to wejdę na tą twoją "Ambasadę" i kupię jakiś krawat. Nie będę od razu wydawał kupę kasy, żeby wyglądać jak jakiś... elegancik! Idę poszperać po internecie. Samym garniakiem nie uzupełnię szafy na wiosnę.

 

[Po chwili]

 

- Zalando, answear... Hmmmmm... A to co za reklama??? Podobać się wszystkim kobietom? Trzeba to sprawdzić...

 

56651fc3e4e65d4bmed.jpg

 

... gdzie mnie ta reklama przekierowuje?...

 

5b662e3c6fbfdbe6med.png9e593d9d5849d.png.html

 

... ROMEEEK! CZEMU NIE MÓWIŁEŚ OD RAZU, ŻE Z TYM KRAWATEM CHODZI O KOBIETY??!!

 

P.S. Przepraszam za wykorzystanie konwencji najbardziej śmieciowych reklam w internecie :P

edit: Post edytowany z powodu problemu z dołączaniem zdjęć

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Aver

nie jestem polonistą, więc przepraszam, że mogłem wprowadzić w błąd, ale...

Po pierwsze dwaj poprzedni koledzy, których wymieniłem, nie "przyjęli" również Twojego zrozumienia :). To już nawet nie chodzi o kwestię opowiadania, w którym również bohater historyjki może przekonywać kolegę forumowego, do zakupu kilku krawatów EoE w tym miesiącu (choć kolega poniósł duży wydatek na garnitur).

Chodzi o zachowanie pewnego fundamentu (trzonu) zadania:

1. Jesteś jednym z bohaterów (uczestnikiem) opowiadania, dialogu, itp.

2. Przekonujesz forumowego Kolegę do zakupu w tym miesiącu ( będąc Kolegą z forum oczywistym jest, że zna naszą markę - być może już nawet kupił wcześniej nasze produkty).

3. Wydał pieniądze na nowy garnitur ( w domyśle, nadwyrężył budżet na ten miesiąc, skoro myśli o przełożeniu zakupu krawatów na następny miesiąc).

Biorąc pod uwagę powyższe... można wnioskować, że jest jakaś "presja"... aby przekonać kolegę. Zapewne muszą być jakieś racjonalne, nieracjonalne, niestworzone, absurdalne argumenty - ważne żeby spełniły swoje zadanie. ;)

Oczywiście w tej całej historyjce (opowiadaniu, dialogu) mogą być różne wątki poboczne, inni uczestnicy, itp. - wymyślić można różne różności (zupełnie absurdalne) - nie ma ograniczeń. :)


 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

OK, rozumiem. Po pierwszej odpowiedzi myślałem, że problemem był bardziej gatunek (czytałem niestety w pośpiechu, tym gorzej dla mnie), ale teraz widzę wyraźnie. Po prostu chodzi Wam o to, żeby perswazja była bezpośrednia, argumenty podane wprost. Zrozumiałem inaczej, bo Wasz pierwszy post sugerował coś innego, napisaliście przecież "chcesz przekonać swojego forumowego Kolegę", a to można osiągnąć na bardzo wiele sposobów, nie ograniczając się tylko do prostego wymieniania wszystkich korzyści wynikających z kupna Waszych krawatów (nieważne, w jakim gatunku byłby tekst), pole do popisu jest znacznie większe. Po uściśleniu sprawa jasna.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Szanowni Państwo, 

w związku z nieporozumieniem w kwestii rozumienia zadania konkursowego, jury podjęło decyzję że osoby, które napisały nie na temat, nie wzięły jeszcze udziału w konkursie, wiec nie wykorzystały swojej "jednej" szansy.

Zapraszamy zatem do zabawy. :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

-Cześć Wuj, co u Ciebie słychać?

-Daj spokój... 

-Coś taki zmarnowany?

-Pamiętasz te Meerminy, które były za ciasne dla mojej żony i je odkupiłeś ode mnie dla swojej?

-Pamiętam, moja jest nimi zachwycona, to jej ulubione kozaki.

-Właśnie... Od tego czasu mam przerąbane. Sam wiesz jak trudno jest znaleźć dobrej jakości obuwie dla kobiet...

-Piekielnie trudno!

-Kiedy odkupiłeś ode mnie te kozaki, moja luba oznajmiła z żalem, że dopóki nie znajdę jej innych, dopóty nici z moimi zakupami. Byłem przekonany, że szybko uda mi się dla Niej coś znaleźć, więc nie protestowałem...

-Uuuuu... Ile to już trwa?

-Nie pytaj... Wczoraj po kryjomu kupiłem garnitur, co prawda z outletu SuSu, ale wiesz... Nie mogłem pozwolić, żeby przeszedł mi koło nosa, tym bardziej, że -50%, Jort, full canvas, wełna-jedwab-kaszmir...

-Wiadomo... À propos outletów, sprawdź na stronie EoE, ostatnio dodali taką zakładkę w sklepie internetowym, całkiem niezły wybór i duże rabaty, nawet -50%. Szybko schodzą, więc radzę Ci się pośpieszyć..  

-Coś Ty, zwariowałeś! Nie mogę! Żona nie wie jeszcze nic o garniturze i na dodatek mam jej z krawatami wyjechać?!...

 

KILKA LAT PÓŹNIEJ

-Cześć KIERMAN, jak tam, co u Ciebie?

-Jakoś leci...

-Pamiętasz tę historię z garniturem i krawatami EoE z outletu? 

-Pamiętam...

-Posłuchałem wtedy Twojej rady i kupiłem kilka krawatów. Cztery schowałem głęboko do szafy przed żoną, a tylko jeden Jej pokazałem. Na szczęście jakoś to przełknęła. A o tamtych w szafie zupełnie zapomniałem i miesiąc temu wszystkie znalazłem! Nówki, w foliach! Chyba wiesz, co się teraz dzieje wokół Embassy of Elegance?

-Wiem, wiem.. Kolejki jak przed Hermèsem, kolekcja raz do roku i wszystko wysprzedane w kilka minut... Biją się o ich krawaty na licytacjach, kto by pomyślał... Eh...

-No właśnie! Te cztery moje, wiesz ile dzisiaj są warte! Szaleństwo! A co Ty taki zmarnowany?

-Aj.. Wszystko przez takiego jednego gościa z forum, ostatnio odkupił ode mnie czerwoną torebkę od Niestroja, nie trafiłem z prezentem, bo miała być czarna i wiesz, moja żona...

3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ośmielę się "tknąć" członka jury :) Proszę nie traktować tego, jako wpisu konkursowego.

 

W - @Whitesnake

J - ja

---

Kolega W. zdecydował się odwiedzić Wrocław. W pomieszczeniu panuje przyjemny półmrok, w tle regały pełne butelek whisky. Wyborny trunek i wygodne skórzane fotele sprzyjają rozmowie.

[J] - Widziałem Twoje najnowsze lotniki od Kielmana, rewelacja! Świetnie będą pasować do tego nowego zamówienia od Zaremby :) 

[W] - Dzięki, faktycznie jestem bardzo zadowolony z tych projektów.

[J] - A wiesz, widziałem zdjęcia nowych krawatów z wełny od EoE, myślę że kilka z nich idealnie trafiłoby w Twój gust.

[W] - Hmm, wiesz co, na razie chyba się wstrzymam. Może w przyszłym miesiącu...

[J] - Serio? 

[W] - ... 

[J] - ...

[W] - Hmm, masz rację, po co czekać. Ten brązowy w medaliony idzie na pierwszy ogień.

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Muszę przyznać, że niektóre propozycje są totalnie "odjechane" :) -  w życiu bym na to nie wpadł! 

Co do trudności - sam miałem "presję" od Damiance, że przydałoby się coś innego :-D, więc... trzeba trochę rozruszać szare komórki ;).

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A, raz się żyje, też spróbuję. [J] = ja, [K] = niezdecydowany kolega forumowy.

---------------------------------------------------

Spotkanie dwójki znajomych, abstrakcyjna postać K przedstawia młodego mężczyznę, który dopiero co niedawno wkroczył w świat męskiej elegancji. Po krótkim smal-talku rozmowa zaczyna zmierzać ku interesującym nas tematom...

[K] - W ogóle to muszę Ci podziękować za pokazanie mi tego forum, siedzę tam od roku i znam wszystkie węzły!

[J] - Pokazywałem Ci forum żeglarskie?

[K] - Nie, nie, BwB.

[J] - Aaa widzisz, nawet widać dzisiaj po Tobie, że się wkręciłeś.

[K] dumnie poprawia ramiona w marynarce, zwinnym ruchem wyciąga poszetkę, w kilka sekund układa ją w puffa i wsadza z powrotem do butonierki.

[K] - Kupiłem garnitur w pre-orderze, super opcja, właściwie pierwszy od matury, ale teraz już znam się na tych całych betoniarkach i w ogóle. Ostatnie pieniądze na poszetkę wydałem, ale teraz popatrz panie, wyglądam bezczelnie dobrze, a jak się panie za mną oglądają, a jak w pracy szef zaczął szanować. No powiedz, zmieniłbyś coś, poprawił? Przecież już się lepiej nie da, chyba.. 

Zakończył zdanie z lekką niepewnością, przypominając sobie o tym, iż "siedzę w temacie" trochę dłużej.

[J] - Ogólnie przyznam, że wyglądasz super, eleganckie skarpetki, ładnie dobrana poszetka w brustaszy... Mimo to uważam, że każdy zawsze może wyglądać lepiej, człowiek się uczy całe życie, Tobie by np pasował krawat z Embassy o..

[K] - Oooo tak tak! Patrzyłem na ich stronkę, mają takie super te siedem-foldy i w takie pudełka świetne je pakują. Ale tak sobie pomyślałem, że to nie mój poziom, wiesz, ja noszę tą całą poszetkę zamiast krawata i i tak się za mną oglądają, do pracy to zakładam ten co mam jak jest szef a jak nie ma to zdejmuję i ćwiczę węzły w ręce.

[J] - O jakim krawacie mówisz?

[K] -No.. o tym z matury.. wiesz, tym w kaczuszki..

Wiem.. powróciły wspomnienia, przypomniałem sobie dzień matury i [K], który wparadował na salę w wąskim, świecącym się, poliestrowym krawacie. W kaczuszki.

[J] - Ekm.. mówiłeś, że uczyłeś się węzłów..

[K] - No i wiążę je, do pracy, codziennie inny, w ten sposób okazuję swoją indywidualność!

[J] - Nosząc codziennie ten sam krawat po ojcu? 

[K] - Wujku...

[J] - Tak nie może być! Nie chcę być nie miły, ale nic tak nie pokazuje indywidualności i pomysłowości faceta jak odpowiednio dobrany, spasowany i zawiązany krawat. Skoro już przećwiczyłeś węzły czas je w praktyce wykorzystać na czymś co się dobrze wiąże pod szyją. Nikt nie ma tak dobrego wyboru tak pięknych krawatów. Grenadyna, szantung.. albo, do tej Twojej poszetki w mikrowzór, to ja bym celował w 7-folda właśnie. Swoją drogą poszetki też u nich kupisz.

[K] - Brzmi trochę jak reklama, nie przekonasz mnie, moja poszetka jest super..

[J] - No chyba nie powiesz tego o tym krawacie w k.

[K] - No, to prawda.. cholera, ale kupiłem już garnitur, a jeszcze urodziny szwagra mi się zbliżają.. Może w kolejnym mies..

[J] - Kupuj teraz dla siebie i dla szwagra, przyjdą w pięknym opakowaniu, szwagier się ze swojego na pewno ucieszy, a Ty swój zawiążesz i razem z garniturem i tą Twoją poszetką będziesz wyglądać jak młody bóg.

[K] No w sumie, o tym prezencie nie pomyślałem. Wow! To ja biorę 7-folda a szwagrowi grenadynkę, może nawet się wymieni jak go poproszę :D.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gdybym wiedział wcześniej, że to się tak skończy...

Wszystkie pieniądze wydałem na garnitur, co mi go na forum polecili. Będzie Pan zadowolony – mówili. Nikt nie ostrzegł, że to tak wciąga, nikt! Wpadłem w jakiś obłęd. Zacząłem czytać o tych kozerkach, szlicach, płótnach, gudjerach, blejkach, redenbachach, monkach, grenadynach, szantungach, tłilach, oksfordach, perełkach, sztuprach, klejonkach... Wszystko kojarzy mi się teraz z jednym. I to nie tym jednym. Gdyby to było to, to nie byłby to w ogóle problem.
Do tej pory nie było tak źle, ale dzisiaj to było przegięcie.

Idę sobie po pracy przez centrum handlowe. Zauważam biuro podróży. Przypomina mi się, że obiecałem żonie, że zabiorę ją w tym roku na wakacje. Ciekawe jak zareaguje jak jej powiem, że te pieniądze co je mieliśmy na ten cel odłożone, to ja na ten garnitur wydałem. Mimo wszystko wchodzę – przynajmniej sobie popatrzę na ładne zdjęcia. Proszę z pozoru niewinną ekspedientkę o przedstawienie mi oferty. I co? Proponuje mi wypoczynek na Ibizie. Na I-bizie, rozumiecie? Jak ja mógłbym tam odpoczywać?
Wchodząc do hipermarketu wybieram numer do małżonki. Pytam miłym głosem:  – Kochanie, nie trzeba czegoś kupić?  W zamian słyszę:- O! Dobrze, że dzwonisz. Nie wiem czy wiesz, ale jutro odwiedzi nas ciocia Krystynka z wujkiem Jankiem i przydałyby się śledzie na zakąskę.
Zaciskam zęby i wkładam do koszyka wiaderko, na którym drobny napis z boku w języku angielskim głosi „herrings”. Zmierzając do kasy staram się nie zaglądać do wózka.
Trochę rozchwiany psychicznie wracam do domu. U progu wita mnie syn. Z radością oznajmia mi:
- Tato, tato! Przeczytałem dzisiaj książkę o polskich lotnikach! (chyba miał na myśli Dywizjon 303)
Na co ja bezmyślnie rzucam:
- Bezszwowych?
Syn tylko dziwnie na mnie spogląda i wychodzi. Ja za to dumając o tym, czy to możliwe by Kielman wydał w ostatnim czasie książkę, wchodzę do kuchni. Witam się z małżonką i wypakowuję, co mam do wypakowania. Nie każcie mi mówić co.
Siadam za stołem. Żona podaje mi obiad. Stawia przede mną talerz krokietów. Zamykam oczy i sam nie wiem czemu próbuję się oszukać, że wcale mi się to z niczym nie kojarzy.
Nie wytrzymuję. Wsiadam w samochód i jadę do znajomego lekarza. Doktor Friedman to dobry specjalista, na pewno przepisze mi jakieś tabletki.
Wchodzę do gabinetu. Opowiadam o wszystkim: o garniturze, o Ibizie, o śledziach, o krokietach, o jutrzejszych odwiedzinach ciotki Krystynki. Doktor przy tym patrzy na mnie trochę jak na wariata i przytakując, coś pisze. Gdy kończę swoją historię, on poprawia swoje okulary i słyszę:

- Nawet Pan nie wie, jak dobrze Pana rozumiem. Sam przez to przechodziłem. Wszystko będzie dobrze, proszę tylko to wykupić – mówi, jednocześnie wręczając mi dopiero co wypisaną receptę.

Wychodząc zerkam na otrzymany od lekarza świstek, a na nim:

 

1x 7-fold Embassy of Elegance
4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No dobra - jako, że jest konkurs z EoE muszę się Wam do czegoś przyznać. To ja zamknąłem Wojtka i zaraz wytłumaczę o co chodzi.

Mój dobry kolega, wspomniany Wojtek, postanowił przeznaczyć całe swoje oszczędności na garnituru od uznanego warszawskiego krawca. Pomyślał, że kupi do niego śledzia z Allecośtam i będzie "prawie" idealnie. Namawiałem go, by zakupił również kilka krawatów z EoE, ale był nieprzejednany, więc postanowiłem go zamknąć na cztery spusty i powiedziałem, że jak się nie zgodzi - to go nie wypuszczę. Chłopak przez 4 miesiące mówił: "Nie! Nic już nie mam na koncie, nawet w skarpetkach, a świnka skarbonka już dawno jest rozbita!". Dwa dni temu powiedział, że zakupi wszystko, co EoE ma w magazynie. Zmotywowałem go tym:

P.S. Wojtek zapożyczył się u całej rodziny. Na bilet i krawaty ma - na pierwsze spotkanie bierze krawat z wełny challis. Leci jutro! :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mam swoją teorię ;)

Za 5 miesięcy będziemy coś więcej wiedzieć o wyglądzie Woytka, np. jakie miał oczy, usta, czy nos ;)

 

Przepraszam, że nie na temat w wątku konkursowym, ale musiałem to napisać ;)

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przyszłość, dwadzieścia lat naprzód.

Pod koniec roku 2017 na spotkaniu forumowiczów Velahrn odkrył cudowny sposób na zakonserwowanie formaliną ludzi. Badania ufundowane przez forumowiczów (wystarczyło że zrzucili się po zegarku) pozwoliły wydłużyć życie ludzi do kilkuset lat przy zachowaniu ruchliwości, a dzięki wsparciu forumowych prawników pomysł opatentować. Niewielu zostaje uznanych za godnych zabiegu formalinowego. Życiorysy kandydatów bada ponoć jakiś olbrzym z Ameryki, natomiast wskaźnikiem "bycia godnym" przeprowadzenia zabiegu są plusy z CMDNS. Od tego czasu nielicznych doceniono punktami reputacji. Wielu stara się zyskać przychylność gremium i uzbierać punkciki, często sięgając do niecnych podstępów...

Nieco podniszczone pomieszczenie jednego z apartamentowców. Widać że lokal czasy swojej świetności ma za sobą. Przy stoliku marki 宜家 siedzi dwóch mężczyzn.

[N]owy forumowicz: -Nie wiem już co mam zrobić by zwrócić ich uwagę! Przeszczep brody od Tomasza Majlera - był. Zdjęcia butów na Whitesnake'a - były. W TiKeju praktycznie już mieszkam, inni klienci przynoszą mi ciepłe napoje i kanapki, ale czego nie kupię - plusów brak! Może to dlatego że nie rzucili Krokietów na sprzedaż?
[X]une: -Nie samymi Krokietami plusy się zdobywa. A garnitur to skąd masz?
[N]: -Dwurzędówka od Szarmanta! Nerkę sprzedałem, okazyjnie, nawet mi jeszcze zostało parę złotych. Może kapelusza mi brakuje?
[X]: -Kapelusz na razie zostaw, jeszcze powiedzą że niedobrany do twarzy. Lustro na butach jest?
[N]: -No ba. Dwa pokolenia wstecz można obejrzeć, tak wypolerowane
[X]: -Taaak, na pewno. Słuchaj, może Ci coś w życiorysie znaleźli? Tato w dresach chodził?
[N]: -Nawet na kebaba szedł w Kielmanach. Wielu mówiło że w takich butach na kebaba to brak szacunku, a on swoje. Myślisz że to dlatego?
[X]: -Nie, raczej nie. Słuchaj, a krawat to jak wiążesz?
[N]: -Eee, co? Krawaty to teraz niemodne, w ogóle nie-
[X]: -No i tu Cię mamy gagatku! Jak Ty chcesz plusy bez krawata mieć? Krawat dla szyi to jak lustro dla buta - być musi!
[N]: -Eh, i co ja mam teraz zrobić? Parę złotych mam jeszcze za tą nerkę
[X]: -Poszukaj po kieszeniach, mam pomysł. Kupimy Ci krawat, ale nie byle jaki. Jak byś opisał ten garnitur od Szarmanta?
[N]: -No... ładny? Miękki. W ogóle nie sztywny.
[X]: -Brawo! I kupimy Ci krawat który też będzie miękki.
[N]: -To znaczy z tych pajęczych nici co to o nich gadają?
[X]: -To znaczy z wełny challis. Zobacz, Embassy of Elegance takie ma.
[N]: -A to one takie mięciutkie?
[X]: -Tu o nazwę chodzi! Challis kiedyś znaczyło... a zresztą, nieważne. Weź purpurowy. Będzie się naturalnie kojarzył z arystokracją.
[N]: -Chyba mi szmalu starczy. Spróbuję. Dzięki wielkie! Jeszcze jakieś porady?
[X]: -Zawiąż go dobrze, czterywrękiem. Tylko się pośpiesz z zakupem, bo widzę że mało tych krawatów zostało! Zaraz ktoś zwinie sprzed nosa i będzie po staraniach.
[N]: -Przekonałeś mnie, zaraz zamawiam. A jak się nie uda to następną nerkę Ty będziesz sprzedawać!


Jeden wychodzi z pomieszczenia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz