Whitesnake

Użytkownik
  • Zawartość

    2559
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    119

Ostatnia wygrana Whitesnake w Rankingu w dniu 28 Czerwiec

Whitesnake posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

8229

O Whitesnake

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Warszawa
  1. @Midlife-Crisis Rialto polecam z czystym sumieniem. Pokoje nie są wielkie, ale za to w hotelu mają świetną restaurację Salto, Martina Gimeneza Castro. Poza tym, wszędzie blisko, a jednak na uboczu szlaków turystycznych. Miejsce tak przyjemne, że sam tam czasem nocuje
  2. Jeśli los postanowił Cię pozbawić tych butów, na dłuższy czas ukrywając je w garażu, to nie przeszkadzaj mu. To strasznie brzydkie buty! Nie wyciągaj proszę wniosku, że to forum jest jakimś nieprzyjemnym miejscem z wrogimi ludźmi. Jest wprost przeciwnie. Chcemy Ci pomóc, bo dla takich potwornie brzydkich butów mamy tu od dłuższego czasu specjalny wątek.
  3. Jakości obuwia to nie zagraża, jedynie jakości zdobień. Jeśli ktoś nie lubi bogato zdobionych butów, to może czuć się bezpiecznie. Z bogato zdobionymi problem też nie jest nowy. Był to jeden z powodów, dla których już lata temu, przestały dla mnie istnieć inne pracownie niż Kielman
  4. Niepotrzebny dylemat. Buty dobieramy do okazji, pogody, pory roku, nawet pory dnia, ale nie do karnacji ;). Przy małej ilości butów, ze względów praktycznych lepszy jest brąz - np. zimą, w chlapie i brudnym śniegu, trudno będzie ci się odnaleźć w koniakowej skórze.
  5. W przypadku Kielmana, chyba nikt nie używa takiego określenia. Z tego co obserwuję, to role są podzielone i Kielmanowie sprawują rolę koordynującą cały proces, od aktywnej sprzedaży, kwalifikacji i zakupu skór, poprzez nadzór nad jakością wykonania (po zdjęciach, które dostaję w trakcie prac - skrupulatną) do obsługi klientów. Kto inny zdejmuje miarę i dostosowuje kopyta (stawiam na największe doświadczenie), kto inny odpowiada za wykonanie butów (numer szewca można znaleźć na podeszwie), a kto inny robi cholewki, czy nadaje butom ostateczny blask. Nie znam liczby osób pracujących w zakładzie, ale z doświadczenia wnioskuję, że także specyficzne rodzaje butów (np. lotniki bezszwowe) czy różne rodzaje szycia, stanowią specjalizację poszczególnych szewców. Każdy robi to, co potrafi najlepiej. Doświadczenia i wiedza pewnie z czasem jest przekazywana, jak to w zespole, ale jako klient czuję specjalizację. Po rozmowach o szkoleniu i poszukiwaniu ludzi czuję też, że aktywnie starają się budować wszystkie kompetencje w ramach firmy. Działają jak każdy większy zakład: Vass, Lobb, czy zakłady japońskie. T.Januszkiewicz korzysta z zewnętrznego cholewkarza, tego jestem pewien po perypetiach z moimi butami. Na forum mówiło się nawet, że tego samego, który pracuje dla Kielmana, ale porównując prace tych dwóch zakładów to dla mnie dość wątpliwa teoria. Większość prac przy butach wykonuje jednak sam. Kilka lat temu widziałem u niego w zakładzie pomocnika, ale nie wiem czym dokładnie się zajmował i czy pracował na stałe. Koledzy z większą ilością jego butów pewnie będą mogli coś więcej powiedzieć. Jeśli ktoś poszukuje autorskich butów szewskich, to zamówienie u TJ chyba bardziej spełnia ten warunek - przynajmniej wg. mojego rozumienia tego określenia.
  6. To są buty w umiarkowanej cenie i o dość umiarkowanej jakości. Nie spodziewaj się miękkiej skóry bez przebarwień, która będzie się pięknie układać zamiast łamać w pajęczynkę. Decyzja o pozostawieniu to kwestia tylko tego, czy chcesz dopłacić 100% do lepszych butów, czy nie. Chcesz dopłacić, to odsyłaj...nie chcesz, to zmień sznurowanie
  7. ..w każdej pracowni - to nie jest problem Kielmana czy Januszkiewicza - Kielman jeszcze jakoś stara się zapobiegać, uczy ludzi i ma pewne moce i zasoby do ich wykształcenia. Brak dobrych cholewkarzy pracujących ręcznie to ogólny problem. Mam nawet wrażenie, że nie tylko naszego rodzimego rynku.
  8. Jestem pełen obaw czy ma kto zastąpić cholewkarzy, którzy robili te buty. Mam nadzieję, że przesadzam i ktoś ich szybko zastąpi. Na razie nie mogę oceniać sukcesorów, bo rzutem na taśmę udało mi się zamówić ostatnią parę loafersów u człowieka, który zrobiłe je będąc (od niedawna) już na emeryturze. Jednak, tak bogato zdobionych butów, w tak precyzyjnym wykonaniu, możemy nie zobaczyć, aż kolejne pokolenie nabierze porównywalnej wprawy. Nie jest to łatwa praca i z tego co słyszałem, chętnych do nauki nie ma zbyt wielu.
  9. Miło pooglądać, ale wątek ma jedynie walor historyczny. Cholewkarze emerytowani, styl pracowni się zmienia...zmiany, zmiany, zmiany. Obawiam się, że takich butów jak z pierwszej relacji tego wątku możemy już długo nie zobaczyć.
  10. Dopasowanie do pięty i opięcie stopy, robią pozytywne wrażenie. Zmarszczenia da się przeżyć, bo za pół roku i tak będą wyglądały na całkiem połamane. Podbicie i kwestie V możesz jedynie sam ocenić. Rozumiem, że to Twoje pierwsze buty tego typu - mogę więc polecić, żebyś kierował się jedynie wygodą. Czy nie powodują dyskomfortu niestety mógłbyś ocenić dopiero po całodziennym użytkowaniu. Jeśli cena była atrakcyjna i zechcesz je zostawić, to koniecznie zmień sposób założenia sznurówek - jodełka zwiększa wrażenie rozchodzącej się przyszwy.
  11. Tak, to w tym. To jedyne 5 sekund Gajosa w całym spektaklu. Sporo tam takich smaczków.
  12. Dziękuję. To dobra ekranizacja - wierniejsza oryginalnemu tekstowi. Nie ukrywam jednak, że Holoubek ze swoją wrodzoną, zadumaną elegancją, bardziej pasuje do mojego wyobrażenia o Wolandzie. Choć może, to kwestia lepszego rozumienia niuansów w grze Holoubka, bo Basilaszwili w sumie też wypadł świetnie - tylko trochę obco, po rosyjsku.
  13. Miałem wątpliwości gdzie zamieścić ten post - decyzję pozostawiam Moderatorom. Nabytek niewątpliwie nietuzinkowy a patrząc na stylizacje Wolanda, albo rozbudowany wątek odzieżowy towarzyszący seansowi, mieszczący się w tematyce forum
  14. Natchnęliście mnie do powrotu do "Mistrza..." - dziękuję, ale ja właściwie nie o tym - to był tylko zapalnik. Przy okazji, przypomniało mi się, że oglądałem kiedyś genialną ekranizację tego dzieła w postaci Teatru TVP. Teatru sprzed wszelkich dobrych zmian, z roku 1988, kiedy sztuce nie dokuczały ograniczenia budżetowe i w jednym spektaklu można było spotkać takich aktorów jak; Gustaw Holoubek, Zbigniew Zapasiewicz, Zbigniew Zamachowski, Marian Kociniak, Jan Englert, Jerzy Bończak, Anna Dymna i wielu innych, równie uznanych, w rolach drugo i trzecio-planowych. Odnalazłem tą sztukę na DVD! Ukrywała się udając ściągę z lektur szkolnych i można było ją bez trudu kupić na Allegro. Serdecznie dziękuję i przy okazji, polecam każdemu miłośnikowi mistrzowskiego aktorstwa i mistrza, Bułhakowa.
  15. Estetycznie nieprzekonany, czy ideowo?