Whitesnake

Użytkownik
  • Zawartość

    2468
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    115

Ostatnia wygrana Whitesnake w Rankingu w dniu 1 Kwiecień

Whitesnake posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

7648

O Whitesnake

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Warszawa
  1. Odnośnie wspomnianych trochę wcześniej Cortezów - nie polecam wersji materiałowo-zamszowej szukającym ładnych butów. Po krótkim czasie - w sumie może 3 km na nogach - wyglądają fatalnie :).
  2. Nawet nie zwróciłem uwagi
  3. Lustro firmowe. Moje byłoby czarnym woskiem
  4. Sa bardzo podobne. Skóra podobnej klasy, kopyto równie atrakcyjne, dopasowanie na moja stopę jest lepsze w Yanko niz "U" Vass'a - sa obszerniejsze w palcach. Jedyna zdecydowana różnica na korzyść Vass to podeszwa i konstrukcja podeszwy. Yanko ma mniej sztywną w okolicy glanka, przez co stąpając czuć obcas. Wróży to tez, ze z czasem stracą łódeczkę i bedą mniej wygodne. Jesli jednak ktoś nie ma wysokiego punktu odniesienia, to tego nie odczuje. Chce przez to powiedzieć, ze różnica w cenie jest zauważalna, a raczej odczuwalna, jedynie na nogach. Napiszę coś więcej i wkleję zdjęcia po powrocie do domu, w przyszłym tygodniu.
  5. Wiem co mi sie podoba. A jak mi sie podoba, to szybki musi byc kurier
  6. Trzeba przyznać, ze ładne. Jeszcze nie wiem jak zrobić im najlepsze zdjęcie, wiec na razie musicie mi uwierzyć na słowo ( Yanko )
  7. Struś co lubi deszcz...
  8. Raczej chęć schowania sznurowadeł dla lepszego zdjęcia
  9. No, no... bardzo ładne! Cieszę się, że w każdym sezonie potraficie czymś miło zaskoczyć.
  10. To się nazywa mocny debiut. Gratuluję pięknych butów!
  11. Mesa boogie brzmi całkiem inaczej niż wzmacniacz fendera, więc jeśli ktoś słucha bluesa lub rocka, to sprzęt grający po swojemu mu nie przeszkadza. Jeśli ktoś słucha muzyki elektronicznej to ma jeszcze mniejszy problem z wiernym odwzorowaniem prawdy, bo nikt nie wie jaka ona jest. Jednak śpiewanie w chórze, lub gra na "o zgrozo" fortepianie, skazuje na wieczny brak satysfakcji lub większe koszty. Masz za dobre wzorce w głowie, żeby to zaspokoić byle czym. Jeśli będziesz słuchał Hegla to spróbuj z kolumnami Harbeth SHLplus. Wyglądają niedzisiejszo, ale ładnie odwzorowują głos ludzki.
  12. Możliwe, ze to ktoś inny. Bylem kiedyś na jednym zamkniętym forum muzycznym, ale w moim przypadku jedyna możliwa różnica w nicku to pisownia z małej litery.
  13. Nie lubię anonimowości internetu - mam jednego nicka od czasów IRC.
  14. To jeszcze zależy w jak dużym pomieszczeniu chcesz tego słuchać. Ogólnie, jeśli oczekujesz barwy to niezbędne będą sporej średnicy (najlepiej od 18cm) głośniki basowo-średniotonowe, lub oddzielnie basowy i średniotonowy z materiałowymi membranami z kopułką wysokotonową także z materiału. Koneserom można proponować kolumny na głosnikach celulozowych, ale tego trzeba posłuchać - to taki "love or hate". Z dzisiejszych recenzentów warto czytać A.Kisiela - nie pisze tekstów sponsorowanych, stroni od audio-voodoo, słyszał bardzo wiele i nie lubi efekciarskiego grania. Tańsze Tannoye, Klipsch, Focale mają robić wrażenie zamiast grać przyjemnie. Taka moda: ma być dużo basu i z efektami przestrzennymi jak w kinie domowym, charakterystyka w U, czyli podbite niskie i wysokie częstotliwości, a średnica schowana. Jakoś tak się składa, że najprzyjemniej brzmią głośniki producentów, którzy od dziesięcioleci nic nowego nie wymyślili: Harbeth, Graham, Dynaudio, Linn. Szkoła dźwięku tzw. brytyjska BBC. W twoim zakresie cenowym coś z ich oferty można znaleźć (używane), choć podłogowe chyba jedynie z Dynaudio. Jeśli ktoś za niewielkie pieniądze proponuje wysokotonowe wstęgi, tuby, kosmicznie wyglądające głośniki z metalu, bardzo trudne i drogie w aplikacji ceramiki, lub duży bas z małej skrzynki - to trzeba uciekać. EDIT: Dobra średnica wymaga podstawy basowej, a bas powinien być produkowany dużym głośnikiem i pojemnością skrzynki. Fizyki nie oszukasz. To chyba był mój ulubiony zestaw do ciepłego grania - miło wspominam (kolumny na zamówienie):
  15. To tylko ci "szczęśliwcy", którzy nie słyszą różnic i im wszystko jedno, byle było ładnie. Albo ci, którym wszystko jedno i byle było drogo i robiło wrażenie na znajomych.