Aver

Użytkownik
  • Zawartość

    218
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

61

O Aver

Informacje o profilu

  • Płeć
  • Lokalizacja
    Wrocław

Ostatnie wizyty

250 wyświetleń profilu
  1. Trzymają kant, ale nie da się ukryć, że łatwo się gniotą. Blekit wrzucał niedawno zdjęcia w CMDNS, możesz spodziewać się podobnego stanu rzeczy. beżowe żółte
  2. Przeczytałem na blogu Jana Adamskiego (tak, wiem), że jest dopuszczalne przechowywanie zawiązanej muszki i nie ma tu analogii z krawatem. Głupota czy dobry pomysł na oszczędzanie czasu bez żadnych strat? Widziałem zresztą w różnych sklepach muszki już zawiązane, tylko z rozpiętym paskiem, i po rozwiązaniu nic złego się z nimi nie działo, ewentualnie nadawały się do lekkiego potraktowania parą czy prasowania, a krawaty oczywiście zawsze sprzedaje się rozwiązane.
  3. Nie ma się co dziwić, że mnóstwo osób wynosi z pracy nienawiść do krawatów. Przez nie tylko z trudem przecież mogą zaczerpnąć tchu, i dopiero rozluźniając węzeł nagle przypominają sobie, jak wielką, choć zazwyczaj niedocenianą przyjemnością, jest oddychanie pełną piersią. Wbrew pozorom ciśnie ich jednak nie krawat, a poczucie przymusu. I ono odbiera też ozdabianiu szyi cały sens, bo kupują na chybił-trafił, zazwyczaj śledzie z poliestru (wbrew naturze!), i zawiązują je niechlujnie, niekiedy tylko raz - na stałe - z cudzą pomocą. Taki krawat nie może wyglądać dobrze, a do tego przecież jest przeznaczony. Niestety, gdy ktoś jest do czegoś zmuszany, od razu to widać. Nie noszę więc krawatów z poczucia obowiązku. Wybieram je dlatego, że warto. Wymyślono je po to, by przynosiły nieco przyjemności płci pięknej i nam samym - czemu więc miałbym robić sobie z nich narzędzie tortur?
  4. Faktycznie zestaw wygląda dosyć zimowo. Chyba lepiej byłoby dać tu błękitną koszulę oksford. Albo zrobić inną kombinację - np. brązowe spodnie i sweter w kolorze butelkowej zieleni czy brązowe spodnie, błękitna koszula, zielony krawat i szara marynarka (popatrz na dzisiejszy zestaw od Poszetki w CMDNS).
  5. Szukam flanelowej koszuli w biało-szarą kratkę vichy o dużym raporcie. Znalazłem jedną tutaj: http://www.boggi.com/en_PL/special-offer-fw16/casual-shirts/BO16A049301_S.html Myślicie, że to dobry wybór, czy można kupić lepszą gdzieś indziej? Albo tańszą?
  6. O proszę, to napiszę do Poszetki jeszcze raz.
  7. Tak z ciekawości - czy nagrody zostaną wysłane? Trochę już minęło, a tu cisza.
  8. https://shopmiler.com/pl/p/Bordowy-krawat-w-paski/1558 Tu też słabo. PS Czekam, aż poprawią "krawat w czarne centki".
  9. Mnie też martwi niechlujstwo. Widać je w najnowszych wpisach, np. http://milerszyje.pl/moze-wyglada-garnitur-mtm.html Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałem tyle błędów w tak krótkim tekście. Po kolei: ganriturów, doskoanle, odorbinę, zdecyodwanym, pojawiłą, ganriturów, ganritu, ganirturu, krawato, konkstrukcji, gnairtur, zdjecie, Więcje. Z interpunkcją jest równie źle. W dodatku nikt nie postanowił tego poprawić, chociaż od publikacji minęło już kilka dni... Wydaje mi się, że ludzie zainteresowani elegancją są dość wyczuleni na formę i obchodzi ich też język, więc taki wpis tym bardziej jest pomyłką. Po jego przeczytaniu trudno byłoby mi zdecydować się na MTM u Was. Nie podejrzewam bynajmniej, że byłby równie zły jak sam tekst, na pewno nie - po prostu łatwo poczuć się niepoważnie traktowanym, co zniechęca dość skutecznie. Wiem, że nie jest to standard, ale nie piszcie tak więcej, proszę.
  10. 122, 111 i 109.
  11. OK, rozumiem. Po pierwszej odpowiedzi myślałem, że problemem był bardziej gatunek (czytałem niestety w pośpiechu, tym gorzej dla mnie), ale teraz widzę wyraźnie. Po prostu chodzi Wam o to, żeby perswazja była bezpośrednia, argumenty podane wprost. Zrozumiałem inaczej, bo Wasz pierwszy post sugerował coś innego, napisaliście przecież "chcesz przekonać swojego forumowego Kolegę", a to można osiągnąć na bardzo wiele sposobów, nie ograniczając się tylko do prostego wymieniania wszystkich korzyści wynikających z kupna Waszych krawatów (nieważne, w jakim gatunku byłby tekst), pole do popisu jest znacznie większe. Po uściśleniu sprawa jasna.
  12. @Embassy of Elegance Jestem polonistą i dla mnie słowa "historyjka" i "bohater" wskazują tak jednoznacznie na konwencję opowiadania, że bardziej się nie da. Skoro koledzy też nie wpadli na to, że chodzi o dialog, to dobrze byłoby od początku to zaznaczyć.
  13. Podobieństwo do kogokolwiek przypadkowe. Dzień zapowiadał się pięknie. Niebo było błękitne jak świeżo uprana koszula (chyba że ktoś woli białe), ptaki śpiewały, nawet purchle zdawały się jakby mniejsze. Właśnie szedłem coś zjeść z Andrzejem, któremu po przyjacielsku stawiałem obiad od tygodnia. To za moją namową wlazł na forum i poprzysiągł, że nie spocznie, póki nie kupi porządnego garnituru. Dopiął swego – właśnie paradował w dwóch rzędach SuSu – ale na jedzenie nic mu już nie zostało. A aspiracje miał jeszcze większe, krawatów mu się zamarzyło. Bił się tylko z myślami: teraz czy za miesiąc? I za co? Ot, priorytety! Skręciliśmy jak zwykle w uliczkę z ulubioną knajpą, gdy nagle jak spod ziemi wyrósł typ spod ciemnej gwiazdy. – A co tak elegancko, eleganciki? – powiedział zaczepnie. Chciał wzbudzić w nas strach. Nie tylko przez to, że był dwa razy większy i pewnie całe życie pakował. Chciał, żebyśmy się bali, bo w dodatku nosił tweed i kaszkiet. To nie było normalne. – A do komunii idziemy – odparł rezolutnie Andrzej. Niewyparzona gęba! – Do komunii? I tak bez krawata? – usłyszałem za nami głos. Otoczyli nas. Obejrzałem się przez ramię: oczywiście, mózg operacji. Widać po okularach. Ale natury dresa nie stłumisz – potężne uda, sportowa koszula OCBD, sneakersy… Wiedziałem, z kim mam do czynienia. – A co? Nie wolno? Sprezzatura, nie? – przyjaciel zabłysnął nowo poznanym słowem. To był błąd. Nawet ja wiedziałem, że nie na tym polega nonszalancja. Kark zbliżył się do Andrzeja na niebezpieczną odległość. Już miałem bronić kumpla nawet za cenę podartej marynarki, ale inteligent mnie powstrzymał. – Czekaj – warknął. Olbrzym chwycił za brustaszę Andrzeja i jednym ruchem wyciągnął poszetkę. Obszytą maszynowo. – Ha! I co, to też jest sprezzatura? – zawołał triumfalnie. – Noo, nie przelewa się. Ale garnitur kupiłem nowy, to się chyba liczy? – bronił się dzielnie mój druh. – Dam ci dobrą radę. Ułóż w puff. Ale bez krawatów to daleko nie zajedziesz – powiedział kark, robiąc minę znawcy, po czym grzecznie oddał poszetkę i odszedł razem z szefem jak gdyby nigdy nic. Nawet dla mnie, miłośnika kryminałów, było to co najmniej tajemnicze. W końcu dotarliśmy do knajpy. Andrzej już nie miał apetytu. Siedział tylko markotny i patrzył tępo przed siebie. W pewnym momencie sięgnął do brustaszy. Wyjął już złożoną w puff poszetkę, która właśnie tak mu zbrzydła… Wypadła z niej mała karteczka. – EoE5? To od nich? Co to znaczy? – spytał. – Ech… Chyba darmowe obiady przez miesiąc. Do komunii tak przecież nie pójdziesz – odparłem. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Nie wiedział, że poprosiłem kolegów z forum, żeby trochę przyspieszyli przemianę Andrzeja. Ale czego się nie robi dla przyjaciół?
  14. Całoroczne 4, na wiosnę i lato 2.