Miro

Użytkownik
  • Zawartość

    954
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

336

O Miro

  • Tytuł
    Aktywista
  • Urodziny

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Górny Śląsk
  • Zainteresowania
    Liczne

Ostatnie wizyty

968 wyświetleń profilu
  1. Czy w realu kolor 114 wpada w niebieski/gołębi, a kolor 122 jest czysto szary czy nieco niebieskawy? Dwa moje kolory przeszły
  2. @poszetka.com - czemu z wątku CMDNS znikło zdjęcie stylizacji z popoverem?
  3. 122, 123, 114 (i 116 - gdyby mogły być cztery).
  4. Zdecydowanie zieleń.
  5. @dziko - na taki głos jak Twój czekałem Zapowiada się ciekawa dyskusja Zdaję sobie sprawę z mocy przedstawionych przez Ciebie poglądów - tym chętniej się do nich ustosunkuję, tylko znajdę trochę więcej czasu. Swoją drogą nie lubię określenia "ekolog" (bo jest i niepoprawne i nacechowane wszelkimi możliwymi - i sprzecznymi - skojarzeniami). Choć dość intensywnie współpracuję z różnymi ruchami (mniej lub bardziej radykalnymi) "ekologicznymi" - to sam siebie bym określił po staroświecku jako "miłośnika przyrody"
  6. @artisan - to lniany krawat, ten: http://www.poszetka.com/product-pol-3831-LNIANY-ZAKARDOWY-KRAWAT-BEZ-PODSZEWKI-REGIMENTAL.html Swoją drogą, ta kolekcja lnianych świetna, niektóre już zeszły. Udało mi się jeszcze jeden na wymiar zamówić, ten w pasy potrójne szaro-granatowe - taki mi się spodobała stylizacja @poszetka.com z dnia 10 marca
  7. Zgadza się. Dobry przykład. Prawdopodobnie nie żyjemy na najlepszym z możliwych światów
  8. To też nie jest takie oczywiste. Wilk w Polsce podlega ochronie ścisłej, odstrzałowi mogą podlegać tylko jednostki szczególnie niebezpieczne dla ludzi (co praktycznie nie ma miejsca) oraz niebezpieczne dla zwierząt gospodarskich (co może być furtką do nadużyć). Że skóry tak ustrzelonych wilków się niszczy - to wg mnie ze wszech miar słuszne, bo w ten sposób ucina się ewentualne rozbudzanie apetytu na kłusowanie czy nadużycia wspomnianych odstrzałów kontrolowanych - w obawie przed ożywieniem potencjalnego rynku. To akurat dla mnie jest oczywiste i "handlowo", i etycznie. Skóra zwierząt podlegających ochronie ścisłej nie może być przedmiotem handlu. Dokładnie na tej samej zasadzie niszczy się kły słoni zarekwirowane kłusownikom, choć są warte krocie. Podobnie jest (teoretycznie) ze skonfiskowanymi narkotykami itd. Niestety, jak widać w powyższych dwóch wypowiedziach, parcie na "egzotykę" prowadzi do strzelania do wilków na Ukrainie (czy Słowacji), gdzie przepisy są łagodniejsze. Innymi słowy, gdyby nie obawa przed konsekwencjami prawnymi - w Polsce też by strzelano do wilków dla skór i kasy. Używam tu skrótu myślowego, ale bardzo niewielkiego...
  9. Też teraz spojrzałem na swoje poszetki od Poszetki. Nie są idealnie równe (jedwabna najrówniejsza, lniana najbardziej nierówne brzegi ma - ale wyraźnie widać, że na to wpływa specyfika tkaniny) - lecz to są nierówności rzędu 1-2 mm (tak na oko) i dla mnie dzięki temu widać, że to ręczne szycie, ale nie psuje to estetyki. Boki są równe, czasem nieznacznie wybrzuszone (niełatwo też ułożyć idealnie równo, bo tkaniny są nieco elastyczne itd.), ale to zupełnie nieistotne podczas użytkowania. Te "buble" od Milera ze zdjęć z początku tego wątku na moje oko są gorzej wykończone, co może wynikać z pośpiechu czy braku wprawy, ale patrząc na nie całościowo (nie na poszczególne najgorsze fragmenty) - jest słabo, ale nie koszmarnie. Gorzej z tymi uciętymi wzorami - wina źle rozplanowanego wydruku - tak nie powinno być. Co do pasków, mam od Milera 4 (3 licowe, 1 zamszowy), średnio kupione za jakieś 80 zł sztuka - co jest ceną bardzo korzystną. Wg mnie genialne nie są ani nie można ich uznać za produkt "luksusowy", lecz na półce pasków w cenie w przedziale 100-150 zł są bardzo przyzwoite. 80-100 zł kosztują (w podstawowych promocjach) chociażby paski Vistuli, wólczanki, M. Dutti (żeby wymienić popularne sieciówki) - i od nich paski Milera są wyraźnie lepsze.
  10. Widzę, że jest nowy preorder marynarek i garniturów, szczególnie ciekawy jest letni jasnoszary. Ciekawe, czy będą w preorderze kody obniżające ceny garniturów jak ostatnio do ok. 1500 zł.
  11. @poszetka.com, no właśnie, też to zauważyłem, że często kolory na stronie są przekłamane i na żywo częściej wyglądają lepiej. Np. ten krawat lniany z ostatniej stylizacji ma tutaj jeden pas wpadający w brąz, a na stronie w preorderze zdawał się tylko niebieski i w dwóch odcieniach szarości - no i dlatego nie zdecydowałem się na zamówienie
  12. @poszetka.com, świetnie ten krawat lniany wygląda. Zastanawiałem się, czy go (w tym lub innym kolorze) u was nie zamówić w bespoke, ale trochę się bałem, czy nie będzie sztywny/gniotliwy. Po zdjęciach sądzę, że chyba moje obawy były bezzasadne. Jak jest ze sztywnością/gniotliwością tego lnianego w porównaniu do np. surówki jedwabnej?
  13. Skąd ja tę walkę znam... Niestety, mnie też sukcesy w tych zmaganiach spotykają niezmiernie rzadko Ale Twoja marynarka ma długość już bardzo OK. Na moje oko 2 cm więcej już by wyraźnie zaburzyło proporcje
  14. Panowie, sprawa jest bardzo skomplikowana, więc napiszę w wielkim skrócie. Zaznaczam, że mój post jest w kilku punktach subiektywny, lecz nie we wszystkich. 1. Tak naprawdę niemoralne jest pozyskiwanie (dla jakby nie było - estetyki) wszelkich skór zwierząt, co do których z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że posiadają rozwiniętą świadomość (wszystkie ssaki i ptaki). Zwłaszcza wtedy (czyli prawie zawsze), gdy hodowla ma miejsce w podłych warunkach. 2. Ta niemoralność jest niejako wzięta w nawias, jeśli skóry pozyskuje się przy okazji uboju na mięso - gdyż zwierzę i tak byłoby zabite. Zatem krowy, strusie czy świnie mogą służyć dla naszej butofilskiej zabawy... 3. Hodowla aligatorów i innych gadów przede wszystkim służy pozyskiwaniu skór - i to są skóry niejako luksusowe, nie służą (że tak powiem) do chodzenia, lecz mają cieszyć oko. Czyli zabijanie dla estetyki po prostu. Przy tym ogromna część hodowli gadów ma miejsce w Azji, prowadzi się je bez poszanowania jakichkolwiek zasad. To obozy koncentracyjne dla tych zwierząt. Ktoś powie, że gady mają mniej rozwiniętą świadomość niż ssaki. Prawdopodobnie tak, lecz niewątpliwie czują lęk ból itd. A poza tym sam proceder takich hodowli uczy ludzi totalnej bezduszności. 4. Rozbudzanie zamiłowania do skór (mówiąc nieprecyzyjnie) egzotycznych rozbudza apetyt na coraz to nowe skóry coraz to nowych gatunków - co daje coraz więcej hodowli, coraz więcej odstrzałów, coraz więcej przemytu itd. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, koło konsumpcji się napędza. Tu nawet nie trzeba badań specjalistycznych, lecz spojrzenie w głąb naszych szaf... Krawat jedwabny, potem szantung, potem grenadyna, len itd. 5. Tylko wspomnę o innych rozlicznych problemach hodowli - zajmowanie terenów, produkcje pasz, skażenie gleby itd. Ale to ma miejsce przy każdej produkcji - więc zostawmy to teraz. 6. Słonie, hipopotamy itd. - to zwierzęta już krytycznie zagrożone wyginięciem! Poza tym to zwierzęta kluczowe dla resztek naturalnych ekosystemów Afryki itd. Tak zwane odstrzały kontrolowane to nic innego jak zalegalizowane kłusownictwo. CITES w takich krajach to ponury żart, opatrunek na nasze sumienia. Nie trzeba sięgać do Afryki, swego czasu zajmowałem się trochę żółwiami stepowymi i wiem, jak często wygląda CITES na Ukrainie, skąd te żółwie bywają przewożone do Polski. 7. Odstrzały rodzimych gatunków (jelenie, dziki, sarny) to sprawa wielce dyskusyjna. Nie wchodząc w kontrowersje, czasem da się uzasadnić konieczność odstrzału, częściej nie. Do tego dochodzi kwestia odstrzałów (ciągle bardzo częstych) szarej strefy, przeznaczonej dla notabli. Poza tym warto wspomnieć, że dziki, jelenie czy sarny często nie są przeznaczane w całości "na przerób" (mięso i skóry), często pozostają "nieproduktywnymi" trofeami. Zatem możemy tu spojrzeć na punkt 1. mojej wypowiedzi. Ale też na punkt 4 - rozbudzanie popytu. Tylko pobieżnie naszkicowałem kilka punktów, ale to wszystko jest ogromnie skomplikowane i każdy przypadek trzeba rozważać w szerokich kontekstach. Jednakże wg mnie należy tu zastosować (przeinterpetowawszy) lekarską zasadę: "Primum non nocere". Czyli jeśli mamy wątpliwość jakąkolwiek - to nie kupować, nie propagować itd. Taka brzytwa Ockhama. Nie kupując skór "egzotycznych" prawdopodobnie mniej zaszkodzimy zagrożonym gatunkom i okażemy się bardziej etyczni niż te skóry kupując. PS. Nie można też zapomnieć o lokalnych rynkach pracy. Ktoś powie, że nosząc buty z aligatora pozawalamy azjatyckiemu hodowcy utrzymać rodzinę. I jest to teza uprawniona. Ale też uprawiona jest inna teza, mówiąca, że można wspierać tamtejszą ekonomię, kupując inne dobra, nie wyhodowane na nieszczęściu zwierząt. Trzecia teza może znowuż zaakcentować, że co kraj, to obyczaj, a uwarunkowania ekonomiczne danego regionu są specyficzne i szczególne dla danej chwili historycznej. I tu już należałoby przejść do dyskusji bardzo fachowej - do czego brakuje mi na chwilę obecną kompetencji.