Skocz do zawartości

damiance

Stowarzyszenie
  • Zawartość

    5822
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez damiance

  1. forumowa wyszukiwarka milczy na temat tego rzemieślnika. Jak to możliwe? Czy ktoś poznał Pana Włodzisława, wiadomo coś więcej niż płynie z lektury poniższego wywiadu sprzed 3 lat? https://expressilustrowany.pl/lodzki-szewc-czyni-cuda/ar/9796884
  2. damiance

    Humor

    Złotousta minister rodziny, pracy i polityki społecznej, E. Rafalska - wypowiedź dot. ogłoszonego wskaźnika waloryzacji emerytur i rent: "Oczywiście te świadczenia rosną znacznie wolniej niż oczekiwania emerytów, niemniej jednak jest to ten mechanizm waloryzacji, który jest oczekiwany przez emerytów, ponieważ te wyższe świadczenia rosną wolniej, rosną o ten ustawowy wskaźnik, natomiast najniższe świadczenia rosną trochę szybciej." https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wskaznik-waloryzacji-emerytur-i-rent-w-2019-r-wyniesie-102-86-proc-4202296.html
  3. damiance

    [Cz.Jamroziński] Rękawiczki

    moim zdaniem Pan Czesław z chęcią by robił ze skóry pekari (lub kapibary) gdyby była dostępna, w szczególności zbliżonej do innych skór, którymi dysponuje. Możliwe, że jego doświadczenia są w dużej mierze związane ze skórami nad którymi trzeba było się nieźle nagimnastykować aby wyciąć odpowiednie fragmenty
  4. Koleżanki (już ze 2 panie mamy na pokładzie?) i koledzy, ciekawy artykuł, nie dokładnie o modzie klasycznej ale warto przeczytać aby się zorientować jak działa światek mody. W tekście jest mowa między innymi o "gwieździe" E. Minge. To samo słyszałem z pierwszej ręki od kolegi który też był na ostatnich pokazach w Paryżu - generalnie niezła ściema .. polecam: http://www.ekawa.net/polak-na-swiatowym-wybiegu/ macie jakieś uwagi po przeczytaniu? pozdrawiam d
  5. damiance

    4000 krawatów i zima 100-lecia

    Dzisiaj o godz.19.40 w TVP Historia "Zima stulecia". Zapraszam w imieniu Grzegorza.
  6. damiance

    4000 krawatów i zima 100-lecia

    Koleżanki i Koledzy, zapraszam do lektury wywiadu z Panem Grzegorzem Sieczkowskim, pisarzem oraz dziennikarzem związanym z TVP Historia, a w przeszłości pracującym między innymi dla „Rzeczpospolitej”, „Życia Warszawy”, „Szpilek” oraz „Playboya”. Z naszej perspektywy istotne jest to, że bohater niniejszego wywiadu był jednym z pionierów tworzących nasze forum oraz stowarzyszenie BwB. Jeżeli znacie bloga „Muzeum krawatów - one day, one tie” to wiecie o kim mowa. Okazją do wywiadu jest najnowsza książka, „Zima stulecia. Portret pamięciowy kataklizmu”. (zdjęcia "zimy stulecia" z Internetu) Grzegorzu, jestem pod wrażeniem Twojego dzieła z pogranicza socjologii, ekonomii, antropologii i historii. Jak doszło do tego, że dopiero teraz, prawie 40 lat po zimie stulecia (1978/79), powstała ta książka? Dlaczego ten wybryk natury zasługuje na zrelacjonowanie? Dziękuję za tak ciepłą ocenę. Pomysłem zainspirował mnie wydawca, a że we mnie się coś iskrzyło na ten temat, to nasze drogi się spotkały i mogłem przystąpić do pracy. Dlaczego o zimie stulecia pisali inni, tego nie wiem. Mogę mówić w swoim imieniu. Był film fabularny Filipa Bajona „Bal na dworcu w Koluszkach” i zbiór opowiadań Sławomira Rogowskiego „Zima stulecia”. Zresztą Bajon i Rogowski są też na stronach mojej książki. Wbrew pozorom zima stulecia nie jest łatwy temat, również od strony czysto warsztatowej. To nie może być wyłącznie opowieść o mrozie i śniegu. Łatwiej zrobić jest film o takiej zimie, napisać duży reportaż do gazety, nawet opowiadanie, ale książkę – reportaż historyczny już trudniej, bo tę opowieść o mrozie i śniegu trzeba uzupełnić o dodatkową narrację. Dla mnie to było też bardzo ważne doświadczenie warsztatowe. W jaki sposób docierałeś do świadków tamtych wydarzeń? Dla mnie zima stulecia była jednym z kilku ważnych doświadczeń pokoleniowych, dlatego świadomie nawiązuję do zdjęcia na okładce, które przedstawia mężczyznę szusującego na nartach biegowych ulicą Marszałkowską przy Królewskiej. Wątek Marszałkowskiej i Warszawy przewija się w wielu historiach, nawet osób spoza Warszawy. Wracając do bohaterów. Przy dokumentowaniu książki zawsze tak jest, że najpierw ma się za mało bohaterów, ale od pewnego momentu zaczyna działać efekt kuli śniegowej. Im bardziej się szuka opowieści, tym więcej osób i historii znajdujemy. Zawsze pomaga przypadek. Spotykasz kogoś na ulicy. Nie rozmawiałeś z człowiekiem kilkanaście lat. On proponuje pójście na kawę. Mówię mu, że śpieszę, bo piszę książkę. On się pyta, o czym. A, o zimie stulecia. I on wtedy mówi, że ktoś to ma świetną historię. Ale niektórych ludzi trzeba specjalnie poszukać, tak jak Janusza Mroza, dyrektora Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w latach 70. i 80. Nie wyobrażałem sobie książki o zimie stulecia bez legendarnego dyrektora Mroza. Znamy się już kilka lat, ale nie znałem Twojej barwnej biografii. Dowiedziałem się, że w trakcie wybuchu tego kataklizmu miałeś 20 lat i pracowałeś jako noszowy bloku operacyjnego chirurgii plastycznej. W jakich okolicznościach zostałeś zaskoczony przez zimę stulecia? Na okładce książki biogram i tak jest za krótki, nie było miejsca na przykład na informację, że w latach siedemdziesiątych byłem w sekcie-komunie o nazwie Świątynia Boża i Barankowa, Apostołów w Duchu i Prawdzie, Początek i Koniec, Alfa i Omega. Byłem tam bardzo krótko, bo mnie wyrzucili. Ale wróćmy do zimy stulecia. Przemierzałem wtedy z jednej imprezy sylwestrowej na drugą. Szczęśliwie – w odróżnieniu od większości ludzi – nie miałem problemów z transportem. Jak stanąłem na przystanku przyjechał tramwaj. Potem milicjantom zarył się w śniegu radiowóz, podwieźli nas, za to, że my im pomogliśmy. Nawet piliśmy z nimi. Wróciliśmy podwiezieni pod sam dom przez karetkę pogotowia. Wtedy ukradłem, wstyd się teraz przyznać, skrzynkę mleka. Butelki popękały, bo mleko było zmrożone, więc obtłukliśmy szkło, rozmroziliśmy mleko, przecedziliśmy przez sitko i spożyliśmy na śniadanie z jarzębiakiem. Od tego czasu nie trawię mleka. Jarzębiak tak. Wielu użytkowników forum – łącznie ze mną – nie pamięta tamtych wydarzeń. Ja pamiętam tylko końcowy okres PRL, jak „najweselszy barak w obozie socjalistycznym” chylił się ku upadkowi. O ile życie w PRL-u było siermiężne, to książka napisana jest z humorem. Czy mogę prosić o przytoczenie najzabawniejszej, Twoim zdaniem, historii? Na mnie największe wrażenie robi historia kilkunastu kilogramów mięsa, które zamarzło w bagażniku samochodu jednego z bohaterów. Zamarzło, bo bagażnik był wilgotny, wcześniej przewożono w nim karpie na święta, a jak próbowano wysuszyć to jeszcze bardziej zamókł. I cały ten mokry bagażnik załadowano mięsem. Właściciel ruszył na Sylwestra do Warszawy, ale nie dojechał, bo śnieg tak zaczął podać, że nie było szans. Miał przymusowy postój, udało mu się gdzieś tam znaleźć nocleg. W tym czasie mięso zamarzło. A to był wtedy towar ogromnej wartości. I to mięso jeździło tak zamrożone aż do wiosny. Gdyby współcześnie nastała taka zima, to czy relacje międzyludzkie wyglądałyby inaczej niż wówczas? Jak to sobie wyobrażasz? Myślę, że dla wielu osób taka zima byłaby wielkim szokiem. Ale trzeba też powiedzieć uczciwie, że taka zima, wszędzie jest klęską żywiołową. Moim zdaniem, byłoby dużo gorzej niż wtedy, bo nikt w ogóle nie myśli, że może coś takiego być. Szok na pewno byłby dużo większy. A ludzie jakby się zachowali? Mam nadzieję, że dobrze. Staram się wierzyć w ludzi. Czy możemy się spodziewać, że TVP Historia pokaże za rok jakiś materiał filmowy przybliżający tamte wydarzenia? Mam nadzieję. Na razie tylko tyle mogę powiedzieć. Z drugiej strony chciałbym też w grudniu promować swoją kolejną książkę na zupełnie inny temat. Ale o tym też jeszcze za wcześnie opowiadać. Odchodząc od tematyki zaprezentowanej w książce, ale pozostając w tematyce naszego forum, czy zechciałbyś podzielić się z forumowiczami Twoją niezwykłą historią związaną z zakupem pewnych butów w jednym z warszawskich sklepów? Opowiadałeś mi o tym wiele lat temu, ale dobrze pamiętam naszą rozmowę bo historia bardzo mnie ubawiła Na początku lat 90. XX wieku kilka warszawskich sklepów "„Cepelia” zamieniło się w coś miedzy outletem, a tanią odzieżą. Sprzedawano ubrania nowe, ale czasami bardzo dziwne. To były włoskie ciuchy. Kupiłem tam parę fajnych rzeczy, na przykład za grosze marynarkę z wielbłądziej wełny. Jakieś koszule. Z kolegą zobaczyliśmy, że maja piękne, czarne wiedenki. Naprawdę bardzo ładne. Wyglądały też na solidne i wygodne. Świetnie leżały na stopie. I na dodatek rewelacyjnie tanie. Buty kupiłem, założyłem i udałem się na suto zakrapiany bilard. Kiedy wracałem siąpił drobny deszczyk, a ja przemierzałem chodnik niepewnym krokiem, ale i tak zauważyłem, że dziwnie kuleję. Spojrzałem na buty. Okazało się, ze nie mam jednego obcasa. Po stu metrach odpadł drugi. Kupiłem trumniaki. Mam drugą historię z butami. Kupowałem kiedyś – około dwudziestu lat temu – dziecku buty w sklepie Bata i zobaczyłem, że są bardzo ładne, męskie buty, za dosłownie grosze. Kupiłem dwie pary. Na drugi dzień włożyłem buty, garnitur, wziąłem też sportową torbę, bo miałem się z żoną spotkać na basenie. I udałem się na spotkanie w centrum Warszawy. Idąc Foksal do SARP-u zauważyłem, że coś mi dziwnie klapie jedna stopa. Okazało się, że podeszwa prawie cała się odkleiła. Na ulicy zdjąłem buty, wyjąłem japonki z torby na basen i założyłem je do garnituru. I tak chodziłem do wieczora. Na drugi dzień założyłem drugą parę i ruszyłem w niej na konferencję. Poważna impreza. Siedzę na niej wsłuchany w mówców i czuję, że o coś nogą zawadzam. Patrzę i myślę sobie: „Co za kretyn podeszwę zostawił”. To była podeszwa od mojego buta. Obie pary wylądowały w koszu na śmieci. A to co mi się przydarzyło opowiedziałem mojej mamie, która się roześmiała i opowiedziała mi, że przed wojną dzieci biegały po ulicach wykrzykując taki wierszyk: „Bata się rozlata, jeden dzień chodzenia, trzy dni klejenia”. Na zakończenia chciałbym zapytać o Twój blog: „Muzeum krawatów - one day, one tie”. Czy kolekcja cały czas się rozwija i czy prawdą jest, że masz ponad 1000 krawatów w kolekcji? To nie prawda. Mam przynajmniej 3500 krawatów. Oficjalnie mówię, że 4000. Nowe cały czas dochodzą. Oczywiście, kilkanaście krawatów się zniszczyło, bo krawat, który jest w blogu, muszę mieć tego dnia na sobie. Takie przyjąłem reguły, chcę żeby krawaty żyły. Kilkanaście rozdałem. Ale przy tej skali, straty są minimalne. Jest też trochę podwójnych, a nawet potrójnych, bo trudno to kontrolować. Część kolekcji, poza blogiem, pokazałem w 2014 podczas wystawy „Codziennie inny krawat (1663)” w warszawskiej Galerii Delfiny. Myślę, że muszę pomyśleć o nowej wystawie. Chętnie – w nie tak odległej przyszłości – ofiarowałbym krawaty do jakiegoś muzeum stroju, ale nie wiem, czy ktoś w Polsce jest czymś takim w ogóle zainteresowany. Rozluźniłoby mi się w domu, zostawiłbym sobie tylko te, które mają dla mnie wartość sentymentalną. I miałbym miejsce na nowe, które w przyszłości znowu bym ofiarował...
  7. damiance

    marka butów: Aubercy / Francja

    Francuska marka butów już była wielokrotnie wspominana na forum, ale nie miała wątku. Sklep przy Rue Vivienne 34, w dzielnicy Bourse, został stworzony w 1935 roku przez Renée i André Aubercy. To był sklep męski, który jeszcze nie specjalizował się wyłącznie w obuwiu. Dopiero w 1956 roku André postanowił stworzyć własny warsztat. (pomiędzy tymi dwiema datami firma prawdopodobnie zlecała produkcję butów; historia na oficjalnej stronie jest raczej tekstem marketingowym niż biografią.) Aktualnie firmę prowadzi jego syn Philippe i jego żona Odette, wspierani przez jego wnuka Xaviera. Aubercy jest podobnież ostatnim z paryskich domów, który zachował swoją niezależność. W ofercie RTW, MTO i Bespoke. https://www.aubercy.com/en/ Poniżej zdjęcie charakterystycznego modelu: Ellipse
  8. Dodaję jeszcze doprecyzowanie, po uzgodnieniu z pracownią: szycie spodni na miarę może być z materiału powierzonego lub zakupionego za pośrednictwem pracowni.
  9. Szanowni forumowicze, zapraszam do udziału w licytacji charytatywnej, sponsorowanej przez pracownię krawiecką TARASENKO TAILORING. Do wylicytowania są spodnie na miarę (szczegóły zostaną opisane przez pracownię w kolejnym wpisie) Regulamin licytacji charytatywnej "But w Butonierce Dzieciom" Użyte terminy Beneficjent: Chełmskie Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie w Chełmie Dostawa Przedmiotu Licytacji: Spotkanie na terenie Trójmiasta (Gdynia) w dowolnym terminie. Minimalna Kwota Postąpienia: 5 PLN Organizator: stowarzyszenie But w Butonierce - Bespoke Social Club Przedmiot Licytacji: Szycie spodni na miarę (z materiału powierzonego lub zakupionego za pośrednictwem pracowni) Przedstawiciel Organizatora: @damiance Sponsor: Tarasenko Tailoring Sergiusz Tarasenko http://tarasenko.eu/ Uczestnik: osoba zarejestrowana na forum "But w Butonierce", biorąca udział w licytacji Wygrywający: Uczestnik, który do Zakończenia Licytacji zadeklarował najwyższą kwotę za Przedmiot Licytacji Zakończenie Licytacji: 09.02.2019, do końca dnia (24:00), według wskazań zegara na forum. ZASADY Sponsor / Uczestnik / Beneficjent akceptuje niniejszy regulamin i zobowiązuje się do przestrzegania jego zapisów. Uczestnik bierze udział w licytacji we własnym imieniu. Uczestnik może podbijać kwotę za Przedmiot Licytacji o kwotę nie mniejszą niż wynosi Minimalna Kwota Postąpienia. Licytacja startuje od kwoty 1 PLN. Obowiązuje Minimalna Kwota Postąpienia. Wygrywający, w ciągu 24 godzin od Zakończenia Licytacji, powiadamia Przedstawiciela Organizatora (forumową wiadomością PW) o adresie email na który ma odbywać się dalsza komunikacja Organizatora i Sponsora z Wygrywającym. [W przypadku braku w/w powiadomienia Organizator może: a) wskazać nowego Wygrywającego (kolejną osobę, która zadeklarowała najwyższa kwotę) lub b ) zakończyć licytację bez wskazania nowego Wygrywającego, co zostanie uzgodnione przez Organizatora ze Sponsorem]. Organizator przekazuje niezwłocznie Wygrywającemu numer rachunku bankowego Beneficjenta wraz z wytycznymi dotyczącymi wykonania przelewu (tytuł przelewu). Wygrywający, w ciągu 48 godzin od otrzymania numeru rachunku Beneficjenta, powiadamia Organizatora o wykonaniu przelewu. [W przypadku braku w/w powiadomienia Organizator może: a) wskazać nowego Wygrywającego (kolejną osobę, która zadeklarowała najwyższa kwotę) lub b ) zakończyć licytację bez wskazania nowego Wygrywającego, co zostanie uzgodnione przez Organizatora ze Sponsorem]. Organizator informuje niezwłocznie Beneficjenta o wysokości kwoty jaka wpłynie na jego rachunek bankowy w związku z licytacją. Komunikacja odbywa się emailowo. Beneficjent informuje niezwłocznie Organizatora o otrzymaniu kwoty przelewu. Organizator Informuje niezwłocznie Sponsora, który uzgadnia z Wygrywającym szczegóły dotyczące Dostawy Przedmiotu Licytacji.
  10. Koledzy, dziękuję za zwrócenie uwagi - poprawione
  11. damiance

    [Cz.Jamroziński] Rękawiczki

    racja, składanie
  12. damiance

    Muzyka dla naszych uszu

  13. damiance

    [Cz.Jamroziński] Rękawiczki

    Już z myślą o cieplejszej aurze. Styczeń to świetny miesiąc na realizację zamówień - nie ma takiego tłoku jak pod koniec grudnia. co do skóry: koza
  14. damiance

    Spotkania forumowiczów BwB w Warszawie

    dzięki za spotkanie! Można powiedzieć, że obłożenie stolika 100%, ale zawsze czekamy na kolejne nowe twarze i brak miejsc siedzących plotki z branży (pojawienie się nowej firmy krawieckiej w Warszawie!) zostały niespodziewanie zdominowane przez tematy inwestycyjne i geopolitykę. Dobrze jest spotkać się z ludźmi o zróżnicowanych zainteresowaniach... Na koniec pojawiła się myśl, że kolejne spotkanie powinno się odbyć w mniej tłocznym miejscu i z tematem przewodnim. Może spotkanie z jakimś rzemieślnikiem? do następnego!
  15. damiance

    Dysputy ekonomiczne

    wszystko zależy od ROE / ROI Polecam wczorajszy artykuł z Pulsu Biznesu: https://www.pb.pl/ile-naprawde-zarobisz-kupujac-pod-wynajem-950138
  16. damiance

    Humor

  17. damiance

    Dysputy ekonomiczne

    Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to pytanie. Wszystkie warianty są obarczone ryzykiem i zależy jak te ryzyka wyceniasz / identyfikujesz. Aktualne ceny (średnio) są nominalnie niewiele powyżej cen sprzed dekady (wybuchu kryzysu). To co się teraz dzieje z popytem to składowa głównie większej dostępności mieszkań i skromnej palety inwestycji alternatywnych. Niskie stopy procentowe - prawdopodobnie już aktualnie za niskie (dzięki "rpp") i wciąż istniejący podatek Belki - wypychają ludzi w kierunku takich inwestycji. "Inwestorów" bez doświadczenia. Pytanie tylko o jakie poziomy rentowności walczą inwestujący w nieruchomości? Dla Warszawy jest to ok. 5% p.a. po podatku. [należy założyć puste przebiegi, jakąś amortyzację - o tym się często zapomina]. A kredyt hipoteczny kosztuje powyżej 4%. Poza tym, istnieje ryzyko zwiększenia podatku ryczałtowego od wynajmu a w jakiejś perspektywie, za horyzontem podatek katastralny. Ryzyko demograficzne w dłuższej perspektywie zaciąży na tym rynku [a politycy od kilkunastu lat mantrują o brakujących 3 mln mieszkań ;) ]
  18. Koledzy, na kanwie wpisu Kolegi @lubo69 proponuję na początek test przechodni z dwoma nowymi produktami Saphir. Zasady: 1. lista chętnych do udziału tworzona jest w tym wątku 2. pierwsza lista max 10 osób 3. uczestnik w momencie zgłoszenia musi mieć min. 20 punktów reputacji. 4. paczka przesyłana jest do kolejnego użytkownika, w dowolnie wybrany sposób z poinformowaniem komu paczka jest przekazywana 5. paczka nie powinna być przetrzymywana przez uczestnika testu dłużej niż 7 dni, licząc od dnia jej otrzymania. 6. uczestnik testu ma na uwadze, że: "Przed właściwym zastosowaniem każdego środka do skór należy przeprowadzić próbę na niewidocznym skrawku, sprawdzając działanie produktu na kolor i strukturę skóry. Jeżeli efekt jest właściwy, można przystąpić do dalszych czynności." 7. uczestnik testu opublikuje w tym wątku na forum swoją recenzję. zaczynamy od dwóch produktów: https://multirenowacja.pl/saphir-bdc-amiral-gloss.html https://multirenowacja.pl/saphir-bdc-cleaning-lotion-125ml.html
  19. damiance

    Jaki dziś masz zegarek na ręku

    cześć, nie widziałem nigdy takiego drugiego. Jest chyba z II połowy lat 90', kupiłem wiele lat temu na KMZiZ nr modelu: 46F901-90 CS
  20. damiance

    But w Butonierce Dzieciom

    Koleżanki i Koledzy, Od pewnego czasu trwają przygotowania, aby obok konkursów formowych, sponsorowanych przez firmy współpracujące z BwB, funkcjonowały na forum również licytacje na rzecz domów dziecka. Dyskusja na ten temat jest tutaj. Projekt nazwaliśmy „But w Butonierce Dzieciom”. Zaawansowanie projektu określiłbym na 99% - mamy już pierwszego sponsora i mamy pozyskany do współpracy pierwszy dom dziecka. Pozostało tylko wystartować z pierwszą licytacją. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Panią Anną Tokarską, dyrektor Chełmskiego Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie. Wywiad powstał w celu przybliżenia Wam zagadnień związanych z funkcjonowaniem współczesnego domu dziecka. Jaką rolę pełni współczesny dom dziecka? Jaki jest podstawowy powód dla którego dzieci trafiają do domu dziecka? Chełmskie Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie w Chełmie jest całodobową placówką opiekuńczo – wychowawczą dla dzieci i młodzieży pozbawionej opieki rodziny, dzieci, które z najróżniejszych względów nie mogą być objęte rodzinnymi formami opieki zastępczej. Są to dzieci w różnym stopniu zaniedbane środowiskowo - odbiegające od normy rozwoju psychofizycznego, przejawiające zaburzenia zachowania i emocji, nieprzystosowane społecznie, mające trudności dydaktyczne. Wychowankowie domów dziecka przeżyli w swoim życiu różne sytuacje traumatyczne – poczynając od wydarzeń w domu rodzinnym (picie alkoholu przez rodziców, awantury, agresja, konflikty z prawem, odrzucenie przez rodziców) poprzez zabranie ich z własnego środowiska rodzinnego i umieszczenie w placówce opiekuńczo – wychowawczej a na konfliktach rówieśniczych, czy niepowodzeniach szkolnych kończąc. Jednak w pozostałych aspektach życia nasi wychowankowie nie różnią się od swoich rówieśników – mają podobne potrzeby, marzenia, plany na przyszłość. Wiadome jest, że nawet najlepiej zorganizowany dom dziecka nie jest w stanie zastąpić rodziny, jednak im lepiej jest on zorganizowany, w tym większym stopniu może ten brak rodziny dzieciom zrekompensować. I właśnie rolą naszego domu dziecka jest prowadzenie działalności w dwóch ściśle ze sobą związanych kierunkach - na „dziś”, czyli zapewnienie wychowankom właściwych warunków życiowych I zaspokajanie ich potrzeb biologicznych, psychicznych i społecznych, a także na „jutro” - poprzez prawidłowe kierowanie ich rozwojem, tak by byli w stanie rozpocząć samodzielne życie po opuszczeniu domu dziecka. W jakim wieku są dzieci będące pod opieką Centrum? W placówce funkcjonują trzy grupy wychowawcze: grupa socjalizacyjna dla dzieci w młodszym wieku szkolnym oraz przedszkolnym od 5 – 12 lat oraz 2 grupy socjalizacyjne z miejscami interwencyjnymi dla dzieci w wieku od 13 – 18 lat, a w przypadku gdy wychowanek kontynuuje naukę może przebywać w placówce do 25 roku życia. Każda grupa stanowi oddzielny system rodzinny ze swoimi zwyczajami, obowiązkami, staramy się, by każda z nich miała charakter domowy. Czy dzieci mają szanse na trafienie do rodziny zastępczej lub adopcji? Nasz dom dziecka współpracuje z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie oraz z Ośrodkiem Adopcyjnym. Jeśli pojawia się szansa na znalezienie dla wychowanków rodziny adopcyjnej lub zastępczej, chętnie korzystamy z takiej możliwości. Jednak w naszej placówce przebywają dzieci starsze, młodzież – szanse na znalezienie dla nich takiej formy opieki są niestety minimalne. W jaki sposób Centrum radzi sobie z ukierunkowaniem zainteresowań dzieci, aby były przygotowane do rozpoczęcia niezależnego, dorosłego życia? Prowadząc naszą pracę wychowawczą i terapeutyczną, staramy się to robić w taki sposób, by z jednej strony nie zaburzyć domowej atmosfery panującej w placówce, ale z drugiej strony jak najlepiej przygotować ich do samodzielnego życia po opuszczeniu domu dziecka. Szczególny nacisk kładziemy na odbudowanie poczucia bezpieczeństwa i równowagi psychicznej, zrozumienie i zaakceptowanie swojej sytuacji życiowej, wzmocnienie poczucia wartości, ale także na podejmowanie działań ukierunkowanych na zmniejszanie i eliminowanie rozmaitych zaburzeń i zakłóceń w stanie zdrowia fizycznego i psychicznego. Staramy się także wyrywać dzieci z bierności, lęku przed światem, przed nowymi doświadczeniami i warunkami życia. W pracowniach arteterapii prowadzimy zajęcia plastyczne i techniczne, teatralne i filmowe, muzykoterapię i biblioterapię. W pracy tej bazujemy na potencjale dzieci, umożliwiając im wyrażanie siebie poprzez oryginalną twórczość, pokonywanie własnych blokad emocjonalnych i mówienie o swoich trudnych przeżyciach. Staramy się przez to wzmacniać ich poczucie własnej wartości, wyzwalać w nich pozytywne emocjei przekierowywać energię destrukcyjną na konstruktywną. W Sali Integracji Sensorycznej prowadzone są zajęcia ukierunkowane na stymulację różnych narządów zmysłów (równowagi, słuchu, wzroku, czucia powierzchniowego i głębokiego) przez zajęcia z zakresu integracji sensorycznej, terapii taktylnej, choreoterapii i kinezologii. Zajęcia te traktowane są przez dzieci jako naukowa zabawa - z jednej strony wspomagają ich rozwój fizyczny, usprawniają ich podstawowe procesy poznawcze takie jak pamięć, uwagę czy koordynację wzrokowo-ruchową, rozwijają ich umiejętności komunikacyjne i kompetencje społeczne, z drugiej - są dla naszych wychowanków atrakcyjną formą spędzania wolnego czasu, dają im dużo radości, pozwalają zredukować stres. Zdobywane w ten sposób przez dzieci doświadczenia są pozytywnym bodźcem w ich rozwoju. Potrzeby ruchowe naszych wychowanków są bardzo duże - dlatego uczymy dzieci, by wykorzystywały każdą okazję do aktywnego spędzania wolnego czasu w duchu promocji zdrowego stylu życia. Często organizujemy na terenie otaczającym Centrum różne pikniki okolicznościowe połączone z różnymi grami zespołowymi i zabawami rekreacyjnymi, turnieje i zawody sportowe. Aktywność fizyczna ma wręcz zbawienny wpływ na zdrowie i ogólną sprawność fizyczną dzieci, ale nie tylko - uczy dyscypliny, konsekwencji w osiąganiu celów, umiejętności dokonywania wyborów, podejmowania współpracy, inicjatywy, uczy także właściwie przeżywać sukcesy i porażki. Od najmłodszych lat wdrażamy dzieci do tego, by umiały wykonywać podstawowe czynności higieniczno – porządkowe. Z czasem rozszerzamy te umiejętności – do nauki gospodarowania domowym budżetem, prowadzenia gospodarstwa domowego czy też załatwiania własnych spraw w urzędach. Wszystkie te działania mają na celu wykształcenie u naszych wychowanków cech i umiejętności, które sprawią, że w sposób odpowiedzialny i samodzielny poradzą sobie z wszystkimi trudnościami, które czekają ich w dorosłym życiu. Czy Centrum otrzymuje pomoc od osób prywatnych i instytucji? Jaka to jest skala w całości potrzeb Centrum? Chełmskie Centrum jest jednostką budżetową Miasta Chełm. Otrzymuje również pomoc od osób prywatnych i instytucji m.in.: klubu sportowego Chełmianka, Banku BPS oddział w Chełmie oraz stowarzyszeń “Przytulisko”, “Tak Niewiele”. Osoby te szczególnie w okresie świąt, mikołajek, dnia dziecka obdarowują wychowanków różnymi prezentami (słodycze, kosmetyki, ubrania, zabawki itp.). Jakie potrzeby materialne są zaspokojone w najmniejszym stopniu? W najmniejszym stopniu zaspokajane są potrzeby wychowanków typu: wyjścia do kina i na koncerty oraz organizowanie wycieczek. Problemem finansowym jest dla nas sfinansowanie opieki stomatologicznej tj. aparaty ortodontyczne dla 2 wychowanków. Dziękuję za udzielenie wywiadu.
  21. Koledzy, w ramach aktywizowania naszej społeczności poza forum, zapraszam wszystkie osoby z Krakowa i okolic do ujawnienia się w tym wątku oraz dopisania lokalizacji w profilu. dziękuję i pozdrawiam, Damian
  22. witajcie, wybieram się za parę dni do Amsterdamu. Po raz pierwszy. Na forum wiele wskazówek nie znalazłem gdzie warto udać się na "Bespokowe" zakupy. Kiedyś kolega gccg wspominał o sklepie Zwartjes - już mam go na celowniku .. jakie inne sklepy warto odwiedzić ??? dzięki i pozdrawiam D
  23. damiance

    Muzyka dla naszych uszu

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.