Jump to content

Machiavelli

Sympatycy
  • Content Count

    359
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Machiavelli last won the day on March 20

Machiavelli had the most liked content!

Community Reputation

501

1 Follower

About Machiavelli

  • Rank
    Aktywista

Kontakt

  • Strona WWW
    theeleganceof.pl

Profile Information

  • Gender
    Mężczyzna
  • Location
    Trójmiasto

Recent Profile Visitors

2,191 profile views
  1. Również dzięki! Miło było się z Wami spotkać po tylu miesiącach przerwy. Szczególne podzękowania dla kolegi @lupin za organizację oraz dla @Ernestson i @Tarasenko Tailoring za nadanie spotkaniu bardzo "bispołkowej" atmosfery. Świetnie było posłuchać tych wszystkich, krawieckich anegdot.
  2. Odkopuję - ostatnio oglądałem w butiku Knize'a piękne parasole, niestety trochę poza moim budżetem. Zależy mi przede wszystkim na drzewcu i rękojeści z litego drewna (im prostsza tym lepsza). Czasza może być kryta syntetykiem lub mieszanką, rozmiar najlepiej powyżej 1 metra. Polecicie coś w przedziałe 500-650 PLN? Może rzuciło Wam się coś w oczy na jakiejś wyprzedaży?
  3. Dzięki Panowie, cieszę się, że i zamysł i rezultat się spodobały. Nie ukrywam, że sam jestem zadowolony. Nie tylko z efektu, ale również z samej współpracy z Dawidem. Mimo, że przyszedłem do niego z pomysłem, który odbiega od tego, czego zazwyczaj stara się trzymać, to praktycznie przez cały czas miałem wrażenie, że doskonale "czuje" temat, a ja nie muszę specjalnie się zagłębiać i rozwodzić. Spora to przyjemność, tym bardziej jak na końcu wychodzi coś, co zadowala obie strony. Wstawiam jeszcze kilka zdjęć detali:
  4. Mam i ja już za sobą swoją pierwszą realizację u Dawida. Czas się pochwalić efektami. Celem projektu było uszycie ikonicznej granatowej, dwurzędowej marynarki do zestawów koordynowanych ze złotymi guzikami. Założenie było takie, aby nawiązywała do klasycznego, brytyjskiego stylu (wizualnie jak i konstrukcyjnie). Stąd też w tym przypadku efekt zauważalnie różni się od poprzednich prac prezentowanych w niniejszym wątku. Dawid zadbał, aby konstrukcja była sztywniejsza, a całość prezentowała się konserwatywnie i miała nieco mundurowy wygląd, na którym mi zależało. Kilka ciekawostek: - Tkanina to solidna wełna od Hield Brothers. Jest dość sztywna i matowa, dzięki czemu przypomina serge wool, która według wielu purystów jest najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla tego typu marynarki. Z pewnością sprawia wrażenie solidności i nie wygląda jak sierota od garnituru. - Guziki to repliki guzików mundurowych admirała Horatio Nelsona, wykonane przez legendarny zakład Firmin & Sons (który m.in. szył mundury właśnie Nelsonowi). Zależało mi by wyglądały możliwie jak najbardziej autentycznie, a jednocześnie nie łamały zasad brytyjskiej „guzikologii”. - Marynarka jest pozbawiona szliców, czym nawiązuje do historii tego odzienia, Efekty tradycyjnie niech każdy oceni sobie sam, na podstawie zdjęć. Napomknę tylko, że marszczenie w okolicach łopatek to efekt tego, że ja przybieram postawę zasadniczą ilekroć celuje we mnie obiektyw Podzielę się natomiast wrażeniami z noszenia: Mimo, że marynarka ma solidną konstrukcję, Dawid wyważył wszystko tak, że jednocześnie jest bardzo wygodna. Wkłady z włosianki są wyraźnie wyczuwalne (pewnie m. in. dlatego, że to moja pierwsza marynarka na takiej konstrukcji), ale jednocześnie czuć ich sprężystość, co jest ciężkie do opisania, ale dość przyjemne. No i wizualnie przekłada się to na piękny roll klap, optycznie poszerzający moją wątłą klatkę piersiową. Taka konstrukcja w połączeniu z grubą tkaniną sprawia, że w marynarce jest też zauważalnie cieplej (co zgadza się z zamysłem, bo marynarka miała być na sezon jesienno-zimowy). Jednocześnie jest dopasowana na tyle, że podkreśla sylwetkę, ale nie przylega mocno do ciała. Cyrkulacja jest na tyle dobra, że pomimo tego ciepła, nie ma problemu z poceniem się (tutaj pewnie też swoje robi fakt, że marynarka ma po całości płótno, a nie wkłady flizelinowe). Bałem się trochę, że ze względu na brak szliców, marynarka będzie się „ciągnąć” podczas siadania, ale obawy okazały się nieuzasadnione. Poza wizualnym efektem, nie ma to wpływu na wygodę. Generalnie pod względem użytkowym, muszę przyznać, że Dawidowi udało się zachować świetny balans, między tym ciężkim, brytyjskim stylem, na którym mi zależało, a wygodą z noszenia. Marynarka wygląda solidnie, jest ciepła, ale jednocześnie bardzo wygodna i w żaden sposób nie krępująca ruchów. Trochę więc w moich oczach zatarł się ten „bispołkowy” mit, że jeśli ma być wygodnie, to musi być na miękko, po włosku. Zestaw koordynowany dopełniają spodnie od Sergiusza Tarasenki, które kilka miesięcy temu opisywałem tutaj.
  5. Biorąc pod uwagę Twoje wymagania, wydaje mi się, że w grę wchodzą w Trójmieście tylko Sergiusz Tarasenko i Dawid Kukliński. Pozostali albo szyją na kleju (lub częściowo na kleju), albo szyć ładnie nie potrafią.
  6. Dzięki, przekażę krawcowi. Też mam wrażenie, że wyszło całkiem przyzwoicie.
  7. Na forum już kilka razy prezentowano marynarki autorstwa Sergiusza Tarasenki, pomyślałem więc, że świetnym uzupełnieniem będzie pokazanie spodni z tego zakładu, które niedawno zamówiłem. W założeniu miały to być uniwersalne, szare spodnie do zestawów koordynowanych, odpowiednie na sezon przejściowy. Tkaninę przyniosłem swoją – nielogowany, lekko mechaty, średnio-szary twill o gramaturze około 320. Niemniej gdybym jej nie miał, zapewne bez problemu wybrałbym coś z zakładowych próbników – oferta jest pokaźna. Zamysł na krój był następujący: Spodnie z wysokim stanem, guzikami na szelki, dwiema zakładkami z każdej strony, skierowanymi na zewnątrz. Poszerzony (5cm) i usztywniony pas z delikatnym „rybim ogonem”. Swego rodzaju ciekawostką jest fakt, że pas nie został, jak to zazwyczaj bywa, doszyty, lecz jest „przedłużeniem” spodni. Naszyte boczne regulatory, „język” przedłużony do pierwszej zakładki, zapinany na dwa pionowe guziki. Kieszenie boczne w linii szwu. Nogawki o szerokości 18 cm na dole, zakończone manszetami 5-centymetrowymi. W trakcie projektu zdecydowaliśmy się, by spodnie wykończyć w całości ręcznie. Krawiec miał sporo pracy, ale efekt zdecydowanie wynagradza ten wysiłek. Szwy są tak subtelne, że praktycznie niewidoczne już z odległości 30cm. Imho świetnie koresponduje to z jednolitym pasem i całościowo wprowadza pewien minimalizm. Zadowolony także jestem z ręcznego obszycia dziurek – są równe i „gęsto” obszyte, dzięki czemu wyglądają estetycznie. Natomiast ocenę, jak spodnie leżą, pozostawiam do oceny Forumowiczom: Kilka zbliżeń na detale: Dodam jeszcze parę słów na temat wrażeń z noszenia – spodnie są wyważone na pas dokładnie tak jak lubię tzn. są sztywne i „ciężkie” przy pasie i lekkie w nogawkach. Sprawiają wrażenie solidności, nie opadają podczas wielokrotnego siadania i wstawania, nawet gdy noszone są bez szelek. Poniżej pasa zapewniają sporo luzu, mimo że wizualnie mogą się takie nie wydawać. Nie ma się co rozpisywać – po prostu wygodne portki. Doświadczenie (wciąż niewielkie co prawda) z bespoke nauczyło mnie, że o ile stworzenie perfekcyjnie leżącej marynarki to sztuka (a może wręcz utopijny cel, do którego można się tylko zbliżać, ale go nie osiągnąć), o tyle uszycie dobrze leżących i wygodnych spodni, wbrew obiegowej opinii, też nie jest takie proste. Stąd też bardzo doceniam efekt, jaki udało się uzyskać i postrzegam go jako dobrą inwestycję w mój komfort. Niby to tylko spodnie, ale dla mnie to aż spodnie. Dokładnie takie jakie chciałem – uniwersalne i wygodne.
  8. No proszę, to mnie werdykt zaskoczył! Skupiłem się, (zgodnie z intencjami organizatorów rzecz jasna ) na dobrej zabawie i nie sądziłem, że moje zgłoszenie będzie brane na poważnie. . Bardzo dziękuję za docenienie mojej skromnej powiastki, oraz gratuluję zwycięstwa @Zajac Poziomka, @dariopol oraz wyróżnień @dziko i @lubo69. Naprawdę świetne prace Panowie (i nie tylko Wasze zresztą)! @Benevento gratuluję umiejętnej analizy mojej osoby. Niełatwej tym bardziej, że poprzez sam opis i to w dodatku nie moich spodni, a pewnego jowialnego, brytyjskiego męża stanu. Rzeczywiście od dzieciństwa z namiętnością pochłaniam książki (powieści Christie czytywałem w gimnazjum do poduszki), a do życia staram się podchodzić kreatywnie i z dystansem. Czy to miły typ do spędzania z nim czasu, nie wiem, ale może będzie kiedyś okazja się przekonać, podczas jakiegoś spotkania forumowego/ wydarzenia sartorialnego.
  9. Zdaję sobie sprawę, że moje zgłoszenie nie kwalifikuje się do konkursu, ale ten motyw przewodni aż się prosił o jakąś ciekawą historię. Poirot z Savile Row Legenda głosi, że każdy liczący się zakład krawiecki w Londynie posiadał niegdyś swojego człowieka od zadań specjalnych. Mało kto o nich wiedział, wśród szeregowych krawców byli persona non grata. Każdy wiedział, że gdy się tylko pojawiają, wielopokoleniowa renoma zakładu wisi na włosku. Nie inaczej było 20 września 1934 roku. Chwilę przed piątą pojawił się Herkules. Nikt nie znał jego nazwiska, toteż wszyscy przezywali go Poirotem, ze względu na pedantyzm, którym tak bardzo przypominał detektywa z nowowydanej powieści, która dopiero co podbiła londyńskie księgarnie. Melonik Herkules nosił zawsze w idealnym poziomie, muszka musiała być symetrycznie zawiązana, kant spodni nigdy nie mógł schodzić na boki, a kołnierz marynarki odstawać od szyi. W tej samej chwili, gdy drzwi się zatrzasnęły za Herkulesem, z zaplecza wybiegł Główny Krojczy zakładu Henry Poole & Co. Z czoła spływał mu pot, policzki były zaczerwienione, wciąż jednak starał się trzymać fason. Bez słowa wskazał Poirotowi majestatycznym ruchem dłoni sąsiedni pokój. Gdy obaj przekroczyli próg, Krojczy zamknął za nimi wysokie, dębowe drzwi. Nikt niepożądany nie mógł o tym usłyszeć! Sprawa była poważna, przed chwilą wyszedł od nich nowy klient, który odbierał swój pierwszy garnitur szyty w zakładzie. Niedoświadczony, obiecująco się zapowiadający krojczy, który obsługiwał gościa niemal bezbłędnie zrealizował zamówienie… niemal, ponieważ zapakował klientowi marynarkę, ale zapomniał o spodniach! Gdyby klient zdążył wrócić do domu i spostrzec ich brak, ta informacja mogła by się szybko roznieść po Londynie, a Anderson przez wiele lat byłby obiektem kpin ze strony sąsiadów. Poirot musiał jak najszybciej znaleźć klienta i niezauważenie dostarczyć mu spodnie. Niczym wytrawny śledczy, Herkules zaczął od obejrzenia wspomnianych spodni. Wiedział dobrze, że dużo powiedzą mu o właścicielu. „Obszerny pas i nogawki, dobrze, znaczy że klient miał potężną sylwetkę” – pomyślał w pierwszej chwili. Wyróżniały się monstrualnie wysokim stanem. „Albo klient jest wysoki, albo nosi spodnie do mostka! Nie, nie może być wysoki, nogawki są dość krótkie… a to co? Rybi ogon? Skoro nosi spodnie na szelkach to pewnie też kamizelkę” – analizował każdy szczegół. Wełna z najdroższego próbnika Harrisons wskazywała, że musiał być to ktoś majętny. „I ten zapach, woda toaletowa!”-zaczął żałować, że nigdy nie poświęcał uwagi perfumom - „Jest coś jeszcze… są wybrudzone czymś szarym i nie jest to kreda krawiecka… ciekawe”. Poirot nie miał więcej czasu jeśli chciał dotrzeć szybko do klienta. Zapakował dyskretnie spodnie i wyszedł z pracowni w poszukiwaniu klienta. Wiedział, że musi ukryć zniecierpliwienie, bo czujny odźwierny Huntsmana wyczytałby wszystko z jego twarzy. Wtopił się tłum garniturów i strollerów, próbując wyłowić wzrokiem kogoś o pasującej sylwetce. Przeszedł przez całe Savile Row, jednak nikt nie rzucił mu się w oczy. Udał się w kierunku Golden Square. Gdy wszedł na Brewer Street rzucił mu się w oczy mężczyzna o pasującej sylwetce. Niski i korpulentny, jednak od razu było widać, że nie obszywa się w renomowanych zakładach. „Żaden krawiec nie wypuściłby go z tak leżącymi plecami!” – pomyślał Hercules i ruszył dalej. Udał się następnie na Jermyn Street – klienci obszywający się na Savile Row często nadkładają drogi, by zamówić tam od razu koszule. Gdy był już na miejscu, jego uwagę przykuła jednak znajoma woń. „Chyba dochodzi z tego sklepu. Floris? No dobrze, sprawdźmy to.” Wszedł do środka i zaczął wąchać flakony. Po kilku minutach stwierdził, że spodnie pachną kompozycją Special no. 127. Dyskretnie zapytał subiekta, czy kojarzy żeby ktoś je dzisiaj testował? - Tak, był jeden mężczyzna. Dwie godziny temu kupił flakon i zlał się nimi porządnie od razu jak odszedł od lady. Taki gruby z lekko dziecinnym wyrazem twarzy. Wyczułem od niego zapach cygara.” – wspominał sprzedawca zachęcony wysokim napiwkiem. Poirotowi zapaliła się lampka „Szary pył na spodniach, a więc pochodził od cygara. Jestem na dobrym tropie!” Hercules wiedział, że najlepsze cygara maju u Foxa na St. James Street. Udał się szybszym krokiem w tym kierunku. Zatrzymał się przed witryną James J. Fox i zajrzał do środka. Miał nosa! W środku stał niski, gruby mężczyzna o dziecinnej twarzy. Krótka kamizelka wskazywała, że wszystko się zgadza. „Koleś musi do takiej kamizelki nosić spodnie z wysokim stanem na szelki”. Wszedł do środka udając, że interesują go cygara. Mężczyzna o twarzy dziecka ekspresyjnie dyskutował ochrypłym głosem ze sprzedawcą. Cygara wyraźnie pochłaniały jego uwagę, bo w rękach trzymał ich już z tuzin, a kolejne w zębach. Wtedy Poirot zobaczył pokrowiec Poola leżący na fotelu. „Wiedziałem, że to twoje spodnie” – pomyślał z zadowoleniem Hercules i dyskretnie wsunął je do pokrowca, upewniając się, że właściciel nic nie zauważy. Hercules zwany Poirotem poprawił przechylony melonik i wyprostował muchę. „Pokaż mi swoje spodnie, a będę wiedział kim jesteś” – pomyślał człowiek od zadań specjalnych, odchodząc w kierunku Savile Row, aby przekazać podenerwowanemu Krojczemu, że reputacja Henry Poole & Co. została uratowana.
  10. Wygląda na to, że wykorzystywali ten motyw również na podszewce krawatów:
  11. Miło było Was znów zobaczyć. Dzięki za kolejne udane spotkanie forumowe w Trójmieście!
  12. Ciężko powiedzieć, co będzie w grudniu, ale wstępnie jestem na tak.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.