gumol76 Opublikowano 30 Marca 2018 Zgłoś Opublikowano 30 Marca 2018 Godzinę temu, ciasteczkowy napisał: Noski? Nie myślałem o noskach, wydaje mi się, że mogą doprowadzić do zniszczenia powierzchni buta. Poza tym to pożyczony rower, Majka niespecjalnie potrzebuje nosków. W swoim mam spd. Cytuj
Pan Janusz Opublikowano 2 Kwietnia 2018 Zgłoś Opublikowano 2 Kwietnia 2018 Marynarka plus spodnie zostawione w pracy, koszule pobrane i zanoszone do pralniomatu pod biurem, prysznic w biurze. Skarpety, "żonobijka", spinki w plecaku. Po sezonie dałem sobie spokój i nie żałuje Cytuj
Żorż Ponimirski Opublikowano 2 Kwietnia 2018 Zgłoś Opublikowano 2 Kwietnia 2018 2 godziny temu, Blondas napisał: A co to żonobijka? https://pl.wiktionary.org/wiki/żonobijka Cytuj
Blondas Opublikowano 3 Kwietnia 2018 Zgłoś Opublikowano 3 Kwietnia 2018 A dzięki, człowiek się uczy całe życie. Ale nazwa ciekawa, czy to od bicia żony, czy bicia przez żonę za takie wdzianko? Cytuj
Żorż Ponimirski Opublikowano 3 Kwietnia 2018 Zgłoś Opublikowano 3 Kwietnia 2018 @Blondas to chyba stereotypowy ubiór gościa, który bije swoją żonę, choć w tych pokręconych czasach wszystko być może Ja to słowo poznałem ze 2 lata temu, ale wiem, że w USA też na to mówią "wifebeater" 1 Cytuj
mayor Opublikowano 3 Kwietnia 2018 Zgłoś Opublikowano 3 Kwietnia 2018 Wife Beater od bicia żony.,Określenie to ma dwa źródła: Pierwsze to bohater filmu "A Steetcar Named Desire" Stanley Kowalski grany przez Marlona Brando,który w kilku sekwencjach bicia żony Stelli występował w takim wdzianku.,Drugie źródło to serial reality TV COPS,gdzie podczas interwencji związanych z przemocą domową, sprawca aresztowany za bicie żony przeważnie jest ubrany w taki podkoszulek., 2 Cytuj
lubo69 Opublikowano 3 Kwietnia 2018 Zgłoś Opublikowano 3 Kwietnia 2018 https://mic.com/articles/139771/why-are-we-still-calling-white-tank-tops-wife-beaters#.UBgH9ZrR0 Cytuj
Wodzu Opublikowano 17 Czerwca 2020 Zgłoś Opublikowano 17 Czerwca 2020 Odkurzę trochę temat, a co! Gdzieś między Złotym Stokiem i Lądkiem, mój najdłuższy wypad: 1 1 Cytuj
Krzysiek_W Opublikowano 17 Czerwca 2020 Zgłoś Opublikowano 17 Czerwca 2020 ajj, pamiętam te tereny, się jeździło kilkanaście lat temu co 2 tygodnie... Cytuj
JakubAnderwald Opublikowano 17 Czerwca 2020 Zgłoś Opublikowano 17 Czerwca 2020 To ja dorzucę fotkę z Kampinosu, gdzie w weekend przejeżdżałem na także najdłuższym wypadzie w swoim życiu. 100km w 3 dni, fajna przygoda 1 3 Cytuj
Jakub84 Opublikowano 25 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 25 Października 2020 Kosciol w Slomczynie. Postanowiłem skorzystać z uroków jesieni i pokręcić sie po Urzeczu i okolicach. Niecała godzina od centrum Warszawy, a zupełnie inny świat. 4 3 Cytuj
Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Wodzu Opublikowano 25 Października 2020 Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Zgłoś Opublikowano 25 Października 2020 Co prawda rok się jeszcze nie skończył, ale sezon rowerowy już u mnie się powoli kończy. Ten rok był najlepszy, jeśli o ilość przejechanych km chodzi, a był to dziwny rok i przez wiadome wydarzenia jakoś zaskakująco szybko minął. Sporo razy byłem w Czechach. Wystarczy minąć granicę i pojawiają się widoki, które wydawałoby się przeminęły (przynajmniej w moich stronach): Najlepszy okres lata - po żniwach. Dojrzała roślinność i nastrojowe światło: Pierwszy raz wjechałem na Pradziada. Dla mnie to spory wyczyn, nie mówiąc o ponad trzydziestostopniowym upale, który wtedy skutecznie przeszkadzał: Bliskie okolice rodzinnego domu również kryją ciekawe miejsca: Dwa ostatnie zdjęcia to niedawne wypady, kiedy dni są już krótkie i słońca trzeba szukać w zakamarkach: 14 1 Cytuj
Jakub84 Opublikowano 25 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 25 Października 2020 Zazdroszczę takich terenów do jazdy na codzień. Południe ma zdecydowana przewagę dla milosnikow roweru. W okolice Kotliny jeżdzę ostatnio dwa razy do roku, choć stamtąd na Pradziada jeszcze się nie zapuszczałem. Cytuj
Wodzu Opublikowano 26 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 26 Października 2020 Jeśli się lubi jeździć po górach to faktycznie południe kraju nie ma sobie równych. Mam tu jeszcze sporo do odkrycia. Cytuj
wojvv Opublikowano 27 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 27 Października 2020 Buty rowerowe patynowane, malowane lub po prostu ciekawy design fabryczny. Jak się Wam podobają? https://www.facebook.com/608926095812763/posts/3568702296501780/ Cytuj
Jakub84 Opublikowano 28 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 28 Października 2020 To element stylowy kolarzy EF na ostatnie Giro, całkiem niezle wspolgralo z „komiksowymi” koszulkami od Raphy. Sam wole raczej kolarska klasykę, ale nie mowie „nie”, sa osoby, którym to pasuje i przynajmniej nie jest nudno. Cytuj
lubo69 Opublikowano Poniedziałek o 14:15 Zgłoś Opublikowano Poniedziałek o 14:15 Taki oto wątecek odkopuję. Jaki rower miejski dla pana w moim wieku? Jeżdżę statecznie, póki mnie biały dostawczak nie wk€&@„wi. Pozycja jazdy wyprostowana. Lekki. Jeśli chodzi o biegi, dla mnie może być jeden. Wyposażenie minimalistyczne. Nie-elektryczny. Niezawodny. Budżet 3K, z możliwością doposażenia. Innymi słowy: porównując z butami, nie Bexley z supermarketu, nie zwykłe Berwicki, nie wypasione Edward Green; coś pomiędzy TLB a Vass, wysoko ustawiona value for money. Cytuj
Wodzu Opublikowano Poniedziałek o 14:33 Zgłoś Opublikowano Poniedziałek o 14:33 Lekki rower miejski z reguły występuje pod nazwą fitness. W takim budżecie pierwszy na myśl przychodzi mi Marin Fairfax 2 lub 3 (jeśli budżet może być lekko naciągnięty). Wagowo wychodzi ok. 12kg, co będzie dużym plusem jeśli nagle wyrosną gdzieś schody lub wyższe krawężniki (co w miastach jest normą). Moja jedyna wątpliwość z tą polecajką - Marin chyba jest bliżej Yanko. 1 Cytuj
lubo69 Opublikowano Poniedziałek o 14:35 Zgłoś Opublikowano Poniedziałek o 14:35 Dzięki. Yanko też lubię. Tak się składa, że dealera Marina mam obok, przejdę się. A Orbea albo Gazelle w wersji lekkiej? Cytuj
Velahrn Opublikowano Poniedziałek o 14:41 Zgłoś Opublikowano Poniedziałek o 14:41 26 minut temu, lubo69 napisał(a): Taki oto wątecek odkopuję. Jaki rower miejski dla pana w moim wieku? Jeżdżę statecznie, póki mnie biały dostawczak nie wk€&@„wi. Pozycja jazdy wyprostowana. Lekki. Jeśli chodzi o biegi, dla mnie może być jeden. Wyposażenie minimalistyczne. Nie-elektryczny. Niezawodny. Budżet 3K, z możliwością doposażenia. Innymi słowy: porównując z butami, nie Bexley z supermarketu, nie zwykłe Berwicki, nie wypasione Edward Green; coś pomiędzy TLB a Vass, wysoko ustawiona value for money. Jestem rowerowym noobem, ale ja kupiłem taki: https://katalog.bikeworld.pl/2018/web/produkt/rowery/trekking_cross/batavus/43492/mambo Dałem za niego na pewno poniżej 3k, teraz kosztuje mniej więcej 3,5k. Specyfikacje możesz sobie przeczytać na tej stronie, dla mnie ważne było: - produkcja w Niderlandach (wciąż) - bardzo dobre materiały, pancerna rama, odporność na rdzę, sól i korozję. - jazda w pozycji wyprostowanej - pełna osłona łańcucha, nie trzeba czyścić no i NIGDY nie wkręci ci się nogawka spodni - bezobsługowe i bezawaryjne hamulce rolkowe - siedem biegów w tylnej piaście, ze zmianą podczas "postoju" (tzn. wtedy nie pedałujesz), absolutnie wystarczające jak na Warszawę i Kampinos - zintegrowane błotniki, oświetlenie To jest dosłownie rower z którym nic nie trzeba robić, raz w roku oddaje się do serwisu i tyle. Z wad: jest ciężki. 1 Cytuj
lubo69 Opublikowano Poniedziałek o 15:20 Zgłoś Opublikowano Poniedziałek o 15:20 Bardzo fajny, ale 19kg to za dużo… Oczywiście to dodatkowe wyposażenie, jak osłona łańcucha, podbija cenę Cytuj
Velahrn Opublikowano Poniedziałek o 15:41 Zgłoś Opublikowano Poniedziałek o 15:41 19 minut temu, lubo69 napisał(a): Bardzo fajny, ale 19kg to za dużo… Oczywiście to dodatkowe wyposażenie, jak osłona łańcucha, podbija cenę Akurat trzymam go w garażu i wyjeżdżam sobie na luzie. Ale jeśli codziennie musiałbym go targać po schodach albo do małej windy, to faktycznie bym się dwa razy zastanowił. Natomiast wcześniej miałem lekki rower trekkingowy i strasznie mnie wkurzało czyszczenie łańcuchów, regulacja hamulców itd. itp. Tutaj po prostu wsiadasz i jedziesz, nie przejmując się strojem, pogodą itd. Cytuj
gumol76 Opublikowano Wtorek o 05:24 Zgłoś Opublikowano Wtorek o 05:24 Ze swojej strony mogę polecić poniższy rower https://www.centrumrowerowe.pl/rower-miejski-raymon-urbanray-2-0-gent-pd30204/ obecnie rozmiar XL w świetnej cenie. Mam, używam poprzedni model, może pozycja nieco bardziej sportowa niż wyprostowana, no i waga 13,9 kg. 1 Cytuj
mosze Opublikowano Wtorek o 07:35 Zgłoś Opublikowano Wtorek o 07:35 Ja bym radził kupno używanego roweru od pasjonata - będzie w dobrym stanie i w cenie nowego roweru kupisz coś znacznie lepszego. No i oczywiście karbon, a w ogóle to góral 29er. Szanujmy się, życie jest krótkie. 1 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.