wx1440 Opublikowano 5 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 5 Sierpnia 2010 przymierzam sie do zakupu prasowalnicy parowej i chcialbym zapytac o Wasze doswiadczenia w tym temacie 1. czy powinna byc to taka wieksza, wydajna parownica typu: http://allegro.pl/item1166154598_steamer_prasowacz_parowy_prasuj_para_na_wieszaku.html czy mniejsza tez da rade: http://cgi.ebay.pl/SF-435W-SF-Compact-Fabric-Steamer-Vornado-Air-/160464787963?cmd=ViewItem&pt=Small_Kitchen_Appliances_US&hash=item255c7259fb http://cgi.ebay.pl/1050W-MULTI-PURPOS-POWER-HANDHELD-STEAM-CLEANER-STEAMER-/280539791828?cmd=ViewItem&pt=UK_HomeGarden_CLV_Cleaning_CA&hash=item41517981d4 2. czy w temacie prasowania para innych rzeczy niz garnitur (np. koszule/jeansy) po zakupie parownicy mozna rzeczywiscie zapomniec o zelazku, czy jest to tylko marketingowe haslo? Chetnie uslysze o Waszych doswiadczeniach z prasowaniem para. Cytuj
damiance Opublikowano 5 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 5 Sierpnia 2010 witam, link 1 i 2 które podajesz to fajne patenty ale: link 1 - bardzo przydatny np. do prasowania sukni, ale kantu w spodniach tym nie zaprasujesz. Tak samo nie wyprasujesz kantu link 2. Myślę że w zastosowaniu domowym wystarczające będzie coś w ten deseń + porządna deska do prasowania (z ażurowym spodem nie jakaś sklejka): http://www.bankujesz-kupujesz.pl/katalo ... ing-gv5240 lub do kompletu z powyższym - jeżeli masz dużo miejsca w domu i lubisz większe wydatki to coś w tym stylu - stół z odsysaniem pary: http://www.topmatex.pl/start/details/95 ... owalnicze/ pozdrawiam, d Cytuj
mr.vintage Opublikowano 6 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 6 Sierpnia 2010 Za kilkanaście dni na moim blogu pojawi się tamat przyjemnego prasowania w kontekście żelazek ze stacją parową, czyli urządzenia które zaproponował damiance. Sama parownica nadaje się tak naprawdę do "przeprasowania" na szybko cienkich i delikatnych tkanin, które nie wymagają rozprasowania. Do prasowania marynarki będzie ok, ale już przy koszuli nie wyprasujesz tym mankietów czy kołnierzyka. To samo dotyczy innych ubrań z grubszych tkaninm np. wspomnianych jeansów. Dobre żelazko ze stacją parową to moim zdaniem najlepsze rozwiązanie. Wydawało mi się, że miałem całkiem dobre żelazko do momentu aż nie pożyczyłem z pracy właśnie żelazka ze stacją parową. Od tamtego momentu nie chciałem już wrócic do "starego" żelazka i kupiłem dla siebie identyczny model. Cytuj
mr.vintage Opublikowano 13 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 13 Sierpnia 2010 Jest obiecany wpis: http://mr-vintage.blogspot.com/2010/08/ ... wanie.html 2 Cytuj
Rev Opublikowano 14 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 14 Sierpnia 2010 http://www.youtube.com/watch?v=IeA9gH_i ... r_embedded - a tu filmik, jak prasować. Cytuj
patton Opublikowano 15 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2010 Czy żelazko ze stacją parową prasuje też w tradycyjny sposób, tzn. na sucho, gorącą stopą? Gdzieś też przeczytałem, że do tego typu żelazka potrzeba deski z odsysaniem wilgoci? Czy to prawda? Czy czytający to forum użytkownicy tego typu żelazek korzystają ze "zwykłych desek". Czy wyprasowane parą ubranie jest wilgotne i wymaga suszenia? Czy zwykły wieszak wystarczy? Będę wdzięczny za rozwianie wątpliwości. Cytuj
damiance Opublikowano 16 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2010 Czy żelazko ze stacją parową prasuje też w tradycyjny sposób, tzn. na sucho, gorącą stopą? Gdzieś też przeczytałem, że do tego typu żelazka potrzeba deski z odsysaniem wilgoci? Czy to prawda? Czy czytający to forum użytkownicy tego typu żelazek korzystają ze "zwykłych desek". Czy wyprasowane parą ubranie jest wilgotne i wymaga suszenia? Czy zwykły wieszak wystarczy? Będę wdzięczny za rozwianie wątpliwości. witam, Ad 1 - tak, można Ad 2 - deska z odsysaniem wilgoci byłaby idealna, ale dla domowych zastosowań myślę, ze to zbędna inwestycja. Dobrą opcją może natomiast być przyzwoita deska zrobiona nie ze sklejki a z siatki metalowej - "oddycha" . Osobiście korzystam z "siatkowej" deski firmy Rorets (rorets.com.pl) i jestem zadowolony. pozdrawiam Cytuj
mr.vintage Opublikowano 16 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2010 Podobnie jak Damiance uważam, że do użytku domowego (1-1,5 godz prasowania) wystarczy deska z blatem wykonanym z ażurowej blachy/drutów. Oczywiście warto też mieć pod ręką ręczniki papierowe by co kilkanaście minut przetrzeć od spodu blat - skrapla się tam para i może kapać na podłogę. Ubranie wyprasowane żelazkiem z generatorem pary jest suche i nie wymaga suszenia, można od razu chować do szafy. Cytuj
I. Drago Opublikowano 2 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Listopada 2010 szczególnie z tak wdzięcznych zabrudzeń jakie wynikają z nieplanowanych ewolucji długopisem, nie wspominając już o jedzeniu.. Dzięki. Cytuj
Brzydalllo Opublikowano 3 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2010 Oddać do czyszczenia chemicznego, ewentualnie samemu wyprać ręcznie w letniej wodzie, mydłem. Cytuj
Łukasz_ Opublikowano 3 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2010 Ja oddaję do czyszczenia chemicznego, tak jak garnitury. Musisz jednak wcześniej dopytać, czy przyjmują jedwabne, bo nie zawsze chcą. Cytuj
Krakus ;) Opublikowano 3 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2010 Spr metkę ze składem i sposobem czyszczenia. Nie wszystkie, ale niektóre mają. Cytuj
eye_lip Opublikowano 15 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2010 Czy jedwab się po praniu ręcznym jakoś nie poniszczy? Cytuj
Krakus ;) Opublikowano 16 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2010 Sam w sobie raczej nie, problemem jest jeśli usztywnienie konstrukcji krawatu jest z inne tkaniny która inaczej reaguje z wodą (np obkurczy się, gdy jedwab nie - to zniszczy krawat). Poza tym zależy jaki to jedwab i jak był nanoszony wzór. Cytuj
Krakus ;) Opublikowano 17 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Listopada 2010 Dlatego pierze się chemicznie. Gdzie znalazłeś pralnię która rozszywa krawat do prania? Krawat prasować można (moim zdaniem) tylko parą, bo inaczej wyprodukujemy kantki na zgięciach a krawat straci objętość. Cytuj
Krakus ;) Opublikowano 17 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Listopada 2010 Gdzie znalazłeś pralnię która rozszywa krawat do prania? (...) bo inaczej wyprodukujemy kantki na zgięciach Na Żoliborzu Dlatego właśnie prasuje się go rozszyty. W takim razie dla uzupełnienia napisz może gdzie dokładnie, ile taka usługa kosztuje, jak prany jest krawat i jakie masz doświadczenia z jakością jej wykonywania. Cytuj
Karamazov Opublikowano 4 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 4 Marca 2011 Pewnie przegapiłem, ale szukałem trochę podobnego tematu i nie znalazłem. Nie mam doświadczenia w czyszczeniu garniturów. Szczerze powiedziawszy tylko raz zdecydowałem oddać się niektóre części formalnej garderoby do czyszczenia. Jak uważacie: - co jaki czas (jeśli garnitur się nie zabrudził) powinno oddać się go do czyszczenia? Albo raczej: odświeżenia? - jaki rodzaj czyszczenia wchodzi w grę? Czy funkcjonujące przy hipermarketach punkty są godne zaufania? Kiedyś czyściłem w takim kilka jedwabnych krawatów - rezultaty były średniawe I jeszcze moje (pewnie głupawe) pytanie specjalne: - Czy jest jakaś szansa trochę zniwelować wyświecenia materiału poprzez jakiś zabieg czyszczący/odświeżający itp? Mam fajną marynarkę 90& wełna, 10% jedwab, ale świeci się (nie chodzi o świecenie się jedwabiu tylko w niektórych miejsach po prostu jest "wytarta). Nie jest to przetarcie (zmiana grubości aż do dziur) ale raczej takie "wytarcie posuwiste" hmm pozdrawiam Cytuj
macaroni Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 Wydaje mi się, że wyświeceń się nie zlikwiduje. Ja oddaję garnitury do czyszczenia tylko w razie plam- czyli wylania czegos na garnitur. Generalnie powinno się to robić jak najrzadziej. Do codziennej pielęgnacji wystarczy szczotkowanie, dobrym sposobem (na wygładzenie załamań) jest poweszenie garnituru w łazience w czasie kąpieli. Choodzi o to, żeby para zrobiła swoje. Dotychczas czyściłem garnitur w punkcie w hipermarkecie i było ok, ale niedawno znalazłem starą pralnię bodaj na Wilczej, która istnieje od 70 lat i jest znana z profesjonalizmu i fachowej roboty przy delikatnych tkaninach. 1 Cytuj
Karamazov Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 O, delikatne zaparowanie - ciekawe, dziękuję. Co do czyszczenia bez okazji (plamy) też mi się tak wydawało. Dziękuję Macaroni Cytuj
Ę-żine Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 Czy to tylko moje doświadczenie, że pralnia chemiczna usuwa tylko widoczne zabrudzenia, a brud we włóknach pozostaje. Garnitur odebrany z pralni jest czysty ale nie świeży. Ostatnio podjąłem ryzyko i wyprałem garnitur ręcznie, chociaż 2 tygodnie wcześniej był w pralni - woda była bardzo brudna, za brudna jak na 2 tygodnie tym bardziej, że nie chodziłem w nim codziennie. Słyszałem już o takich sytuacjach z kocami i beretami. Co o tym myślicie Cytuj
+Immune+ Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 Macaroni, jestem ciekawy czy zauważyłeś aby marynarka po którejś z kolei kąpieli parowej zmieniła swój kształt? Koledzy w wątku viewtopic.php?f=1&t=431&p=5120&hilit=k%C4%85piel+parowa#p5120 dyskutują na temat szkodliwości tej praktyki. Ja jednak nigdy nie zauważyłem aby miała ona jakikolwiek negatywny wpływ na stopień uformowania bryły i kroju marynarki. Dodam, że kąpiel parowa w moim wykonaniu trwa jedynie 20 minut, a stopień zaparowania pomieszczenia jest raczej umiarkowany (unikam wysokich temperatur). 2 Cytuj
damiance Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 Czy to tylko moje doświadczenie, że pralnia chemiczna usuwa tylko widoczne zabrudzenia, a brud we włóknach pozostaje. Garnitur odebrany z pralni jest czysty ale nie świeży. Ostatnio podjąłem ryzyko i wyprałem garnitur ręcznie, chociaż 2 tygodnie wcześniej był w pralni - woda była bardzo brudna, za brudna jak na 2 tygodnie tym bardziej, że nie chodziłem w nim codziennie. Słyszałem już o takich sytuacjach z kocami i beretami. Co o tym myślicie Opisz proszę efekt z tego co wiem, największy problem to utrzymanie fasonu po praniu (wełna może się zbiec, poza tym niektórych części gotowej marynarki krawcy nie prasują uznając nawet samo ingerowanie żelazkiem jako niepożądane). Podobnie z jedwabiem, który aby się nie zbiegł powinien być zdekatyzowany przez przystąpieniem do cięcia materiału. Zatem dobry krawiec powinien zdekatyzować zarówno wełnę jak o płótno, przed przystąpieniem do pracy. Pytanie czy w fabryce materiał marynarki docelowo klejonej też jest w jakiś sposób dekatyzowany? Odrębna kwestia to czy marynarka była na flizelinie? - warto byłoby zapytać eksperta; nawet przy flizelinie wysokiej jakości pozostaje pytanie o temperaturę jej prania i ewentualne kurczenie się w stosunku do wierzchniego materiału ... (?) samo pranie wełny- są płyny do prania wełny; w temperaturze do 40"C, poprzez wyciskanie (a nie pocieranie, wykręcanie, czy pranie w pralce). Suszenie poprzez rozłożenie na płasko, na ręcznikach itp ułożonych na suszarce. Kiedyś miałem wypraną w w/w sposób wełnianą kurtkę z Warmi z bardzo dobrymi efektami. Cytuj
macaroni Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 Macaroni, jestem ciekawy czy zauważyłeś aby marynarka po którejś z kolei kąpieli parowej zmieniła swój kształt? Koledzy w wątku viewtopic.php?f=1&t=431&p=5120&hilit=k%C4%85piel+parowa#p5120 dyskutują na temat szkodliwości tej praktyki. Ja jednak nigdy nie zauważyłem aby miała ona jakikolwiek negatywny wpływ na stopień uformowania bryły i kroju marynarki. Dodam, że kąpiel parowa w moim wykonaniu trwa jedynie 20 minut, a stopień zaparowania pomieszczenia jest raczej umiarkowany (unikam wysokich temperatur). Nie zauważyłem nic takiego, ale u mnie też kąpiel parowa jest krótka. Cytuj
macaroni Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 @ Damian, z tego co wiem w dzisiejszych czasch wszystkie materiały są w fabrykach wstępnie kurczone. Dawniej rzeczywiście krwcy "prali" materiał przed skrojeniem. Piszę to w cudzysłowiu, bo pranie znaczyło włożenie materiału między dwa mokre koce. Miało to na celu skurczenie materiału i wyssanie z niego chemicznych pozostałości po obróbce w tkalni. W Londynie (pewnie w innych miastech też) istniały jeszcze w latach 50-60 tych wyspecjalizowane firmy robiące to na zlecenie krawców. O ile dobrze pamiętam, proces miał nazwę London Shrinking. Współczesne materiały tego podobno nie potrzebują (tak twierdzą w Scabalu i tak mówiło mi kilku znajomych krawców). Rubinacci mówił mi, że u nich pierze się materiały cały czas. Nie doprecyzowałem jednak czy mówił o wszystkich materiałach czy tylko vintage. 1 Cytuj
damiance Opublikowano 5 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2011 @ Damian, z tego co wiem w dzisiejszych czasch wszystkie materiały są w fabrykach wstępnie kurczone. Dawniej rzeczywiście krwcy "prali" materiał przed skrojeniem. Piszę to w cudzysłowiu, bo pranie znaczyło włożenie materiału między dwa mokre koce. Miało to na celu skurczenie materiału i wyssanie z niego chemicznych pozostałości po obróbce w tkalni. W Londynie (pewnie w innych miastech też) istniały jeszcze w latach 50-60 tych wyspecjalizowane firmy robiące to na zlecenie krawców. O ile dobrze pamiętam, proces miał nazwę London Shrinking. Współczesne materiały tego podobno nie potrzebują (tak twierdzą w Scabalu i tak mówiło mi kilku znajomych krawców). Rubinacci mówił mi, że u nich pierze się materiały cały czas. Nie doprecyzowałem jednak czy mówił o wszystkich materiałach czy tylko vintage. tak, najbliższy mi "krawiec" pracujący często na Scabalu też go nie dekatyzuje, bo go zna i nie ma tutaj niespodzianek. To co napisałem powyżej to ogólna teoria. Zasadniczo krawiec może zrobić próbę na nieznanym mu materiale i sprawdzić co się z nim dzieje. pozdrawiam Damian Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.