Jump to content

+Immune+

Użytkownik
  • Content Count

    4,630
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    18

Everything posted by +Immune+

  1. A i tak najwięcej działających firm jest w Montegranaro we Włoszech.
  2. Po co sztuperowanie skoro to są buty wieczorowe? Ogólnie w temacie R&Co. - taki sam wolumen krytyki moglibyśmy zapewne skierować w stronę dowolnej, innej warszawskiej pracowni MTM - zazwyczaj to po prostu inny target group i mniej wyedukowana klientela / klienci, którzy nie podchodzą do tych zagadnień aż tak poważnie.
  3. Doskonałe zestawienie. Gdyby do tego dodać innych producentów można byłoby zmienić post na przyklejony wątek.
  4. Książka to książka, jakie znaczenie ma to gdzie ją kupiłeś? Wiele moich ulubionych książek kupiłem na straganach gdzie poszczególne pozycje sprzedawane są za "piątaka".
  5. Kamil, tyle udało mi się dzisiaj zrobić - rękawiczki na tle z uwagi na trudny do zdefiniowania kolor (szarobrązowy wpadający w karmelowy). Kapibary nie mam w mieszkaniu, zostały u teściowej.
  6. Składam zamówienie przez Internet. Jest nawet sklep na ebay'u od niedawna, ale tam jest trochę drożej.
  7. Nie znalazłem. To jest ta firma: http://www.salespider.com/bw-6377703/huder-gloves-srl
  8. Za 250 + koszty wysyłki to nie ma sensu robić projektu - można kupić detalicznie. Rękawiczki są wówczas bez podszewki, z kaszmirową podszewką dodatkowe 30 złotych, z królikiem lub innymi wymyślnymi ocieplaczami jeszcze drożej. Problem jest tylko taki, że skóry takie jak pekari najlepiej wyglądają bez podszewki (forma). Jak robić projekt forumowy to celem powinno być zbicie ceny poniżej 200 peelenów.
  9. Nie, nikt nie interesuje się tą skórą bo nie cieszy się ona odpowiedniem zainteresowaniem w swojej kategorii cenowej. Skóra stosowana w rękawiczkach, które zamawiałem (zarówno pekari, jak i kapibara) pochodzi z tej garbarni: http://www.perlinger-leder.de/
  10. A to musi być koniecznie Merola? Ja kupuję rękawiczki m.in. ze skóry pekari w Rumunii za ok. 250 PLN w zakładzie, który jest między innymi podwykonawcą dla Zegny. Dużej różnicy w jakości nie widzę, a tam robią praktycznie wszystko i w każdym kolorze. Prawie 85 000 sztuk rocznie od lat 80-ch ubiegłego wieku.
  11. +Immune+

    Bal Gimnazjalny

    Załóż jakiekolwiek czarne buty, które "jakoś wyglądają" i nie są tenisówkami, a przede wszystkim baw się dobrze i do późna.
  12. Bardzo ładnie skrojona marynarka z wełny z dodatkiem lnu od Sartoria Dalcuore.
  13. W tym przedziale cenowym powinieneś zmieścić się z garniturem, koszulą, krawatem, butami i wszystkimi innymi akcesoriami jakimi sobie wymyślisz.
  14. +Immune+

    Buty, trochę taniej

    Zgadzam się, Ortigni to dobra marka. Co prawda użytkuje głównie buty typu kapciowatego od nich, ale wielokrotnie oglądałem również cięższe buty i też wydają się ok.
  15. Czy ktoś ma własne doświadczenia z marką Gallo i zechciałby podzielić się nimi publicznie? Mile widziane zarówno te dobre, jak i złe.
  16. Ostatki [krawaty, rękawiczki, parasole, spinki, inne] ... http://www.exquisitetrimmings.com/products/show/saleitems
  17. Michał, wyjaśniłem o co mi chodzi w poście powyżej. Chciałem zacytować fragment tekstu z bloga, ale widzę że zaktualizowałeś opis. Generalnie nie mam nic przeciwko stosowaniu nazwy balmoral boots w odniesieniu do większości butów, które prezentujesz na zdjęciach, bo spełniają one definicję z wyłączeniem tego, że są trzewikami. Problem polega na tym, że trzewiki z zamkniętą przyszwą szyte są na bardzo różne sposoby i cholewka wcale nie musi wyglądać tak jak prezentujesz to na większości zdjęć. Przykład poniżej: Zatem, możemy stwierdzić że obecnie, przede wszystkim z uwagi na modę zapoczątkowaną przez trendsetterowskie pracownie obuwnicze, większość trzewików typu oksfordzkiego tak właśnie wygląda, natomiast co do istoty rzeczy - określenie balmoral boots, jakkolwiek wydaje mi się niepoprawne, może być usankcjonowane w stosunku do obuwia, które spełnia założenia definicji "balmoral" z zastrzeżeniem co do wysokości cholewki. Zmian w nomenklaturze nie da się uniknąć w perspektywie lat, zwróciłem jednak uwagę na spłycanie tematu i źródłosłów samego użytego terminu. No offence, Michał.
  18. Zgodnie z oryginalną, brytyjską terminologią (amerykańskie źródła są trudne do weryfikacji, poza Emily Post praktycznie nie ma konsensusu co do definicji - np. Vanderbilt podaje dwie rozbieżne), proweniencja terminu Balmoral istotnie wskazuje na Aberdeenshire, natomiast historycznie w podaniach angielskich buty określane tym terminem to model, który na naszym forum określamy jako "longwing stitched toe oxford", czyli buty typu oksford z przeszywanym noskiem i ażurem, lub w późniejszych latach - szwem, łączącym kwaterę buta ze szwem obłożynowym, od którego nazwę wzięła część buta nazywaną dzisiaj "przyszwą". Źródła nie precyzują przy tym czy ażur ma być ząbkowany czy rodzaju otokowego. Podobnie w przypadku przeszycia noska, przypuszczam, że pierwotnie aby zachować konsekwencję i walory artystyczne, przeszycie również miało charakter ażuru. W dzisiejszych czasach można spotkać modele z medalionem na nosku, natomiast przeglądając historyczne ryciny i zdjęcia, nie spotkałem się w przypadku takich butów z określeniem "balmoral". Poniżej przykład omawianych butów: http://the-shoe-aristocat.blogspot.co.uk/2013/04/master-yohei-fukuda-balmoral-cap-toe.html Werska klasyczna Wersja klasyczna, z wyłączeniem ażuru który powinien łączyć się ze szwem zapiętkowym, tzw. wzobnikiem. Wersja klasyczna z ażurem zastąpionym przez podwójny szew typu wiedeńskiego. Tutaj, bardziej nowoczesna wersja, gdzie zdobienie obejmuje również krawędzie cholewy oraz szew obłożynowy.
  19. Przepraszam, ale chciałbym słowem komentarza nawiązać do swoich postów umieszczonych w stosowanych wątkach tutaj i tutaj. http://pytanienasniadanie.tvp.pl/13862813/jak-zima-zadbac-o-buty http://pytanienasniadanie.tvp.pl/13868061/jak-zima-zadbac-o-buty-czii Nie będę się czepiał każdej wypowiedzi, ale dyskusja o occie całkowicie zbiła mnie z tropu. Czy Panowie wiedzą ze Hiver Winter marki Saphir oraz Desalter Tarrago są produkowane na bazie kwasu octowego (podpowiem, że popularnie stosowany ocet to właśnie wodny roztwór tego kwasu) i Izopropanolu, które w czystej postaci są silnie żrącymi detergentami niszczącymi lico skóry. Czy którykolwiek z Panów zadał sobie trochę trudu, żeby zastanowić się dlaczego w wielu "urban legends" jest zazwyczaj ziarnko prawdy? Dlaczego tak łatwo przychodzi nam odzieranie z mitów, a jednocześnie brakuje nam stosowności lub odwagi aby siegnąć do źródeł prawdy, często pozostających w zasięgu ręki; w końcu nasza kultura liczy już sobie w mało zmienionej formie dobre kilkaset lat. Naprawdę dziwię się wielu wypowiedziom na forum w tematach o środkach do pielęgnacji obuwia, bo wydaje mi się że większość użytkowników patrzy na marki i preparaty jak na tajemniczą miksturę rozwiązującą dany problem (sól, barwa skóry, przesuszone lico, popękany i odklejony mieszek mizdry itp.), a tymczasem, o dziwo, za wszystkim stoi po prostu chemia. Naprawdę polecam zgłębiać wiedzę, bo potem dochodzi do sytuacji że stosujemy odsalacz, w domu unosi się lekko paląca w oczy woń octu, a my z całą stanowczością i pewnością w głosie dalibyśmy się pokroić za to, że to Merlin we własnej osobie nawarzył nam eliksir ze składników tak naturalnych, że aż okazuje się, iż zupełnie w naturze nie występują...
  20. Określenie balmoral dla obuwia z wysoką cholewą jest historycznie i koncepcyjnie sprzeczne z przyjętą i stosowaną klasyczną terminologią. Panowie, nie powielajmy mody na szeptany tumiwisizm i abnegację w zakresie nomenklatur. Z całym szacunkiem, ale większość autorów blogów (w wybranych przypadków wyłączyłbym z tego grona Romana) nie zadaje sobie nawet minimum trudu, żeby pewne pojęcia zweryfikować, lub poprosić w kwestiach spornych językoznawców o poradę. Tak jak cenię Michała za to co robi, to w kwestiach nazewnictwa jest on dla mnie takim samym autorytetem jak metki i opis ubrań w Massimo Dutti. Kiedyś o tym zjawisku alarmował Roman Zaczkiewicz, teraz zrobię to ja - jestem przerażony jak forum i za jego pośrednictwem opiniotwórcza blogosfera w swoistej nowomowie, w sposób arbitralny i niepoparty nawet ugruntowanym punktem widzenia w danej materii (nie mówiąc już nawet o obiektywnie przeprowadzonym badaniu), tworzy nowy słownik pojęć i kreuje mody o linii życia krótszej niż reklama płatków kukurydzianych w telewizji. W programach śniadaniowych i szeroko pojętym Internecie powiela się notorycznie (wierzę, iż nie ze złej woli) stereotypy i błędy w zakresie klasyfikacji i terminologii pojęć zasłaniając się własnym, nabytym autorytetem.
  21. Olejek terpentynowy to najmocniejszy dostępny rozpuszczalnik na bazie terpentyny. Pasty woskowe są pod względem składu skomponowane z różnych środków powłokotwórczych (np. olejów schnących, żywic naturalnych lub syntetycznych, wosków pochodzenia roślinnego itp.), które rozpuszczają się w terpentynie. Terpentyna sama w sobie również jest składnikiem tych preparatów, ale w formie destylowanej lub balsamicznej, które są bardziej zanieczyszczone i mniej lotne od olejku. Natomiast generalnie dużo lepszymi, chociaż bardziej niebezpiecznymi dla skóry w dużym stężeniu, rozpuszczalnikami są chlorobenzen i octan butylu, m.in. stosowane w Renomacie i wielu innych detergentach służących do powierzchownej renowacji lica.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.