Jump to content
Arkadyjczyk

Zapachy

Recommended Posts

Kolego Simonie ja nikogo nie oceniam, a już na pewno nie było tutaj zarzutu dla Twojej osoby. Po prostu sami dobrze wiemy jak większość polskich sklepów jest obsadzona.

„Eksperci ds. sprzedaży” dumnie brzmiąca nazwa, a w wielu przypadkach tak naprawdę pozostawia wiele do życzenia. Na pewno zdarzyło się Wam spotkać „fachową” obsługę w jakiejś cenionej sieciówce (Vistula etc.) To samo tyczy się wąchaczy.

Jestem farmaceutą, więc nie uważam się za eksperta w tej dziedzinie. Dzielę się jedynie swoją wiedzą. Jeżeli pytasz o jej źródło to powiem, że trochę chemii i biologii się liznęło, poza tym „ta działka” jest przeze mnie traktowana hobbystycznie.

Różnice w zapachu skóry podyktowane są różnicami funkcjonowania gruczołów apokryfowych - ich unerwienie u każdego człowiek jest inne, co warunkuje nieco inny skład potu.

Naturalna kwasowość skóry oraz wszelkie enzymy przez nią wydzielane raz „zmieszane” z fabrykatem z przyczyn technicznych nie mogą podlegać dalszej modyfikacji. Jedyne przeobrażenia zapachu dokonywać mogą się w momencie zwiększania, któregoś ze skórnych „składników” bądź ingerencja środków zewnętrznych.

Zapach naszego psikadełka użytego na wcześniej umyte ręce mleczkiem migdałowym będzie inny niż na ręce umyte środkiem dezynfekującym.

Jeżeli chodzi o pocieranie nadgarstków (przy założeniu, ze drugi nadgarstek nie był myty osobno, bądź nie miał kontaktu z jakąś substancją, której uniknął pierwszy) nie ma wpływu na zapach – jedynie go potęgując. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stylius - oczywiście, święta racja. Ja swoje opinie, jak już mówiłem troszkę wcześniej, wyrobiłem nie na tym co mówią miłe panie w sklepie, ale na ciekawych artykułach na zagranicznych stronach o perfumach oraz recenzjach perfum popełnianych przez ludzi z lepszym nosem niż mój. Jednak fakt jest taki, że nie słyszałem chyba od żadnego perfumiarza (czy też tzw. nosa - czyli osoby, która zajmuje się tworzeniem perfum) negatywnej opinii o pocieraniu nadgarstków.

Co do całej reszty podpisuję się obiema rękami :) Fajnie wiedzieć, że coś wiesz na ten temat. Wybacz mój sceptycyzm, ale niestety na forach internetowych często spotyka się ludzi, którzy tylko udają, że się na czymś znają.

damiance, pisałem kilka stron wcześniej, także mam próbkę:

Parfum D'Empire, Wazamba - genialny zapach, bardzo sosnowy i delikatnie kadzidlany, a jednocześnie ze słodkim akcentem. Wyrazisty i świeży, cały czas się zastanawiam czy nie byłby odpowiedni na lato, choć jednak jest chyba trochę zbyt ciężki. Słodycz w zapachu to kandyzowane jabłko, choć mnie czasem kojarzy się troszeczkę z cytryną. Główna nuta, czyli sosna, jest bardzo fajna i nijak nie ma tutaj żadnych skojarzeń ze świętami, etc. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam,

Simon/Stylius: byłem ciekaw jak to jest z tym pocieraniem, dziękuje za interesującą wymianę zdań, myślę, że wszyscy dowiedzieli się czegoś:)

Ode mnie link:

http://www.basenotes.net

Forum, opinie itd. kopalnia wiedzy moim zdaniem.

Odnośnie konkretnych zapachów to powoli przekonuje się do Kenzo L'eau Par PH, wstęp jak odświeżacz do samochodu (ah te cytryny;)), ale reszta bardzo znośna, chyba w sam raz na wiosnę/lato.

Pozdrawiam,

dsc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam,

z cyklu 'poszukiwania letniego zapachu':

Versace Man Eau Fraiche - klasyczny, czesto okreslany mianem 'nudny', aquatic, podobno podobny do AdG. Dosc slodki (bez przesady) i swiezy, sugeruje sprobowac, moze sie spodoba. Nic specjalnego, raczej nie bedzie sie wyroznial, chociaz nigdy nie wiadomo, bo jest dosc delikatny i kobiecy (uni).

Issey Miyake Summer 2011 - moj faworyt, kwiatowy, podobny do klasycznego IM PH, ale bardziej lekki. Jedyny problem to dostepnosc wersji 2011 oraz fakt, ze sprzedawany jest jedynie we flakonach 125ml.

Vera Wang for Men - tutaj jest bardziej mesko, jakkolwiek to tlumaczyc, wydaje mi sie, ze nie kazdemu przypadnie do gustu, mniej kwiatowo i chyba bardziej wieczorowo.

Pozdrawiam,

dsc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odebrałem dziś próbnik z Black Afgano. Spodziewałem sie po tym zapachu wiele, ale niestety, nie zachwycił mnie. Jest, tak jakby, zbyt dominujący, skupia cała uwagę na sobie, przytłacza. Pytałem się też kilku pań i zawsze słyszałem taką samą wypowiedź "niewątpliwie męski, ale nie". Cóż, najlepiej niech każdy sam oceni, próbki można dostać np. w perfumerii Missala.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam,

z cyklu 'poszukiwania letniego zapachu':

Versace Man Eau Fraiche - klasyczny, czesto okreslany mianem 'nudny', aquatic, podobno podobny do AdG. Dosc slodki (bez przesady) i swiezy, sugeruje sprobowac, moze sie spodoba. Nic specjalnego, raczej nie bedzie sie wyroznial, chociaz nigdy nie wiadomo, bo jest dosc delikatny i kobiecy (uni).

Issey Miyake Summer 2011 - moj faworyt, kwiatowy, podobny do klasycznego IM PH, ale bardziej lekki. Jedyny problem to dostepnosc wersji 2011 oraz fakt, ze sprzedawany jest jedynie we flakonach 125ml.

Vera Wang for Men - tutaj jest bardziej mesko, jakkolwiek to tlumaczyc, wydaje mi sie, ze nie kazdemu przypadnie do gustu, mniej kwiatowo i chyba bardziej wieczorowo.

Pozdrawiam,

dsc.

Używałem versace eau fraiche i musze powiedzieć że przypominał mi zapachem domestos do czyszczenia toalet. Pozatym słabo się na mnie trzymał. Ale trzeba mu przyznać że był odświeżający i nawet go lubiłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja dzisiaj popsikałem się Bondem no. 9 Chez Bond (próbka). To już moje kolejne podejście do tego zapachu. Za każdym razem zajmuje u mnie coraz lepsze miejsce w prywatnym rankingu. Zapach jest przepiękny, świeży, jednocześnie bardzo męski i oryginalny. Zapach niesamowicie wszechstronny, będzie pasował na lato, do biura, do garnituru, na romantyczną kolację i wiele innych okazji. To czym dostajemy tutaj po nosie to świeżość cytrusów z delikatnymi akcentami herbaty i drzewa cedrowego.

Jeśli ktoś interesuje się tego typu zapachami, to pewnie będzie wiedział, że perfumeria Bond no. 9 jest posądzana w przypadku perfum Chez Bond o kopię Creed Green Irish Tweed. Zapachy są faktycznie bardzo podobne i być może w rzeczywistości jest tak, że perfumiarze z Bonda inspirowali się mocno GIT. Prawda jest jednak taka, że te zapachy rozwijają się na skórze w dwóch kompletnie różnych kierunkach. Dla mnie GIT jest bardziej dojrzały. Nie mam go na sobie w tej chwili, żebym mógł dokładnie porównać, ale chyba akordy mięty i werbeny oraz ambry w bazie, grały tutaj dużą rolę. Chez Bond z kolei jest bardziej frywolny, ale to wcale nie znaczy, że nieelegancki. Wręcz przeciwnie.

Jedyne co jest dla mnie zaporą przed zakupem Chez Bonda, to cena tych perfum i moje plany co do zakupu nowych części garderoby, które spychają perfumy na troszkę dalszy plan :( Cóż, zaczynam odkładać, bo zapach podoba mi się niesamowicie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam,

zapomniałem dodać, że próbowałem GIT'a w weekend, na nadgarstku trzymał się dobrych parę godzin i faktycznie jest to interesujący zapach. Jeśli mówisz, że Chez Bond jest podobny to z chęcią wypróbuje, możesz napisać jak sprawa się ma z trwałością zapachu?

Pozdrawiam,

dsc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest według mnie trwalszy niż GIT. Jeśli GIT utrzymuje się na Twojej skórze jakieś 5h to Chez Bond powinien około 7h wytrwać. Ja czekam jeszcze z testem tych zapachów na cieplejsze dni i wtedy będę już pewien jak to wygląda w praktyce

Dostałem też informację od Pani Joanny Missali, że perfumy którymi się pryskamy lepiej utrzymują się na naszej skórze niż te nanoszone ręcznie bądź bezpośrednio z epruwetki. GIT utrzymuje się na różnych osobach różnie. Na yt kiedyś widziałem recenzję kolesia, który mówił, że zapach z flakonu za każdym razem utrzymywał się na jego skórze co najmniej 6h, podczas gdy z próbki były to max 4h.

Uważam, że jeśli podoba Ci się GIT to Chez Bond jak najbardziej przypadnie Ci do gustu. Znając odrobinkę Twoje preferencje, jestem o tym jeszcze bardziej przekonany :)

No i nie wiem czy o tym tutaj pisałem, ale jeszcze wspomnę, że dla mnie absolutnym mistrzostwem jest Amouage. Cena niestety jeszcze wyższa niż w przypadku Bonda no. 9 :( Zapach na lato, który testowałem, to Amouage Ciel. Jest dużo bardziej wyrazisty i orientalny niż GIT i Chez Bond, ale na mojej skórze trzyma się solidne 8h. Ta jakość w moich oczach usprawiedliwia cenę. W internecie chyba tylko raz trafiłem na czyjąś opinię, że perfumy Amouage źle się na nim trzymają. Tak jak mówię, na mojej skórze 8h jak nic. I to solidnej bazy zapachu, a nie jakiegoś tam delikatnego wybrzmienia. Rewelacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurcze faktycznie drogi ten Bond:( Jesli zbierasz to rzuc okiem tutaj, moze sie przyda:

http://www.cheapsmells.com/viewProduct.php?id=16135

Zawsze tam zamawiam, moge potwierdzic, ze wszystko jest oryginalne. Spytam czy beda moze mieli w przyszlosci GIT w wersji 30ml, bo 75ml i 120ml to dla mnie za duzo.

Amouage Ciel mam na liscie aquatics niche, ale nigdzie nie udalo mi sie go dostac (na zywo, probek nie szukalem).

Pozdrawiam,

dsc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za linka. Wydaje mi się, że jednak cena w Missali nie jest zła, ale dokładnie nie przeliczałem tylko zerknąłem jaki jest kurs funta.

Ja osobiście raczej kupuję duże butelki perfum, mam ich mniej i dopiero jak je skończę kupuję następne. Zawsze jak patrzę na cenę to myślę sobie (przykładowo): 50ml za 200zł, a 100ml 260zł, no to biorę 100ml ;) Niestety, taka chyba jest polityka perfumiarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak, olejki eteryczne się ulatniają, a związki rozpadają, duży wpływ ma miejsce przechowywania: światło, temperatura, dużo bardziej trwałe są zapachy sprzedawane w pojemnikach aluminiowych, mam taką wodę toaletową z firmy fragonard (pisałem o niej na początku tego wątku) po dwóch latach w aluminiowym bidonie jest jak nowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

kurecze bo mam dylemat za 260 zł mogę kupić 50 ml a za 320 100 ml i nie wiem czy nie lepiej dodać te 60 zł i mieć 100% tylko że mam już jedne perfumy 75 ml i już je używam 3 rok :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam,

dlatego wlasnie sam zawsze wole flakony 30/50ml, majac kilka perfum zuzycie calego nawet malego flakonu moze zajac dosc dlugo.

Pozdrawiam,

dsc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie jest tak jak koledzy pisali. Na perfumach przeważnie jest jakaś naklejka z datą przydatności. W przypadku zapachów popularnych są to około 3 lata. W przypadku zapachów w których jest więcej składników naturalnych, ten czas ulega skróceniu.

Kolega Arkadyjczyk bardzo dobrze powiedział - światło i temperatura to dwa elementy, które źle wpływają na perfumy. Dlatego perfum nie powinniśmy trzymać na szafce w pokoju, gdzie ciągle pada na nie słońce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wczoraj zdecydowałem się w sephorze na chanel egoiste 50 ml za 260 zł bo 100 ml było już za 360zł. Mam do Was pytanie odnośnie tego jak radzicie sobie z ubraniami które pachną już jednym dotychczas uzywanym zapachem, gdy chcecie zmienić zapach? Dotychczas używałem pewnych perfum a tym samym ich zapach czuć na moich koszulach. Teraz chcę używać innego zapachu i nie wiem czy on nie będzie się gryzl z zapachem jaki obecnie czuć na moich ubraniach :/ Nie chcę prac wszystkich koszul tylko dlatego że zmieniam perfumy co kilka dni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprzedam Ci mój bardzo prosty i skuteczny sposób - nigdy nie zakładaj tej samej koszuli dwa razy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Znajdź dla mnie radę, Wuju ;), kiedy moja marynarka też łapie zapach i czuć ją nim nawet kilka dni po.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież to dziecinnie proste. Zapachy z Twojej marynarki może poczuć tylko Ryszard Ochudzki :D

..a poważnie to nie mam pomysłu :?

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja robię coś dokładnie odwrotnego. Zużyte buteleczki z codzienną wodą po goleniu, (pier cardine, Cedre Ambre-lubie ten zapach, codzienny i nie narzucający się, ale z nutką zapachów drzew i wschodu) stawiam na dnie szafy, żeby moje ubrania przesiąkły tym zapachem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprzedam Ci mój bardzo prosty i skuteczny sposób - nigdy nie zakładaj tej samej koszuli dwa razy.

Fajny spsoob ale aż tyle koszul to ja niestety nie mam , co więcej nie mam czasu prać codziennie koszuli bo byłoby to głupotą i niszczyło samą koszule. Nie pozostaje nic innego jak wietrzenie koszuli lub używanie perfum w zależności od koszuli. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.