Kolego Simonie ja nikogo nie oceniam, a już na pewno nie było tutaj zarzutu dla Twojej osoby. Po prostu sami dobrze wiemy jak większość polskich sklepów jest obsadzona.
„Eksperci ds. sprzedaży” dumnie brzmiąca nazwa, a w wielu przypadkach tak naprawdę pozostawia wiele do życzenia. Na pewno zdarzyło się Wam spotkać „fachową” obsługę w jakiejś cenionej sieciówce (Vistula etc.) To samo tyczy się wąchaczy.
Jestem farmaceutą, więc nie uważam się za eksperta w tej dziedzinie. Dzielę się jedynie swoją wiedzą. Jeżeli pytasz o jej źródło to powiem, że trochę chemii i biologii się liznęło, poza tym „ta działka” jest przeze mnie traktowana hobbystycznie.
Różnice w zapachu skóry podyktowane są różnicami funkcjonowania gruczołów apokryfowych - ich unerwienie u każdego człowiek jest inne, co warunkuje nieco inny skład potu.
Naturalna kwasowość skóry oraz wszelkie enzymy przez nią wydzielane raz „zmieszane” z fabrykatem z przyczyn technicznych nie mogą podlegać dalszej modyfikacji. Jedyne przeobrażenia zapachu dokonywać mogą się w momencie zwiększania, któregoś ze skórnych „składników” bądź ingerencja środków zewnętrznych.
Zapach naszego psikadełka użytego na wcześniej umyte ręce mleczkiem migdałowym będzie inny niż na ręce umyte środkiem dezynfekującym.
Jeżeli chodzi o pocieranie nadgarstków (przy założeniu, ze drugi nadgarstek nie był myty osobno, bądź nie miał kontaktu z jakąś substancją, której uniknął pierwszy) nie ma wpływu na zapach – jedynie go potęgując.