-
Postów
177 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Falk
-
Na pewnym portalu aukcyjnym SS jest używane jako skrót od Super Sprzedawca. Wiecie, co poczułem, zamawiając "Niemiecką kurtkę wojskową od SS"? W końcu to Hugo Boss ;>
-
Ja miałem od nich jeden garnitur, kupiony na potrzeby egzaminu licealnego (na maturę też się przydał ). Czteroguzikowe coś z paskudnymi klapami. Wyrzuciłem w diabły bez żadnego żalu. Mr.V - ten filmik jest kultowy
-
Ja młodej daty wprawdzie jestem, ale kiedyś tatuaże kojarzyły się też z marynarzami ;> Akurat tatuaże więzienne (cynkwajs i inne) to dość specyficzna rzecz i raczej mało popularna u osób, które nie siedziały.
-
Właśnie o tym pisałem, że byłoby pewnym faux pass, gdyby towarzyszka oberwała przelatującym kuflem Według mnie savoir vivre ma nam pomagać, a nie utrudniać życie.
-
Właśnie o to mi chodziło. W pierwszej kolejności kierować się zdrowym rozsądkiem. Jeśli można przepuścić kobietę przodem, nie robiąc przy tym zamieszania, przepuszczam. Jeśli w tramwaju jest tłok przy drzwiach, a ja stoję najbliżej drzwi, wychodzę jak najszybciej, żeby inni nie musieli czekać. Mamy tu jeszcze zbieg zasad o przepuszczaniu w drzwiach i schodzeniu po schodach, gdzie mężczyzna powinien być poniżej kobiety, o czym pisał Kset Co do restauracji, w podręczniku, który kiedyś czytałem, było napisane: jest maitre'd, pani wchodzi pierwsza. Nie ma - pan wchodzi pierwszy.
-
Niestety, często pomoc innym i bycie miłym jest niewygodne albo nie na rękę. Przykładowo, nie przepuszczalibyśmy kobiet w drzwiach, bo często trzeba się zatrzymać i poczekać (tracimy swój czas i jest to niewygodne) itp. Ułatwianie i uprzyjemnianie życia sobie i innym (a tak właśnie, mówiąc skrótowo, rozumiem SV) z zasady jest niewygodne. Jednak moim zdaniem dżentelmeństwo i SV są bardzo silnie skorelowane. Zasady savoir vivre to raczej wynik refleksji i przeniesienia pewnych zachowań z przeszłości do czasów współczesnych. Przykład: kiedyś usłyszałem od jakiejś kobiety, że jestem źle wychowany, bo nie przepuściłem jej w drzwiach, wchodząc do restauracji. Akurat w restauracjach, gdzie nie ma maitre'd, jest to jak najbardziej na miejscu i wywodzi się jeszcze ze średniowiecza, kiedy to mężczyzna wchodził do lokalu pierwszy, żeby uniknąć sytuacji, gdzie twarz jego towarzyszki mogłaby się znaleźć trajektorii lotu jakiegoś kufla Z savoir vivre, jak ze wszystkim, trzeba być rozsądnym. Owszem, powinno się przepuszczać kobiety w drzwiach. Ale w zatłoczonym tramwaju czy windzie, kiedy stoję akurat najbliżej drzwi, wychodzę pierwszy, bo tramwaj stoi na przystanku określoną ilość czasu, poza tym, kobieta musiałaby mnie omijać w tym tłoku i zrobiiłoby się zamieszanie.
-
Ja jestem zwierzęciem miejskim (jak szczur czy gołąb ) i dlatego lubię pojechać gdzieś pozwiedzać. Rok temu z rodzicami zrobiliśmy tour Sztokholm - Helsinki - Petersburg. Oprócz tego z kolegami z liceum staramy się co roku w jakiś wrześniowy weekend pojechać gdzieś w góry. Z reguły jeździliśmy w Masyw Śnieżnika.
-
Jeśli będzie kiedyś konkurs na najlepszego posta, to Cię nominuję
-
No, z tego co pamiętam, to się rozpija flaszkę w kilka osób. W Krakowie tak kilka osób mówiło, ale to chyba nie jest małopolski regionalizm. Ja natknąłem się jeszcze na zwrot "spić po piwie".
-
Kombinezon kombinezonem, ale warto zakładać pod niego zbroję (jak wzmocnienia nie są wbudowane). A to zdecydowanie pomnie gajerek Z drugiej strony, należałoby przy tych statystykach wziąć pod uwagę rodzaj motocykla. Mam wrażenie, że ścigacze mogą nieco zawyżać średnią.
-
Wydaje mi się, że osiągnie się efekt odwrotny od zamierzonego. Skoro spezzatura ma być nonszalancją i dezynwolturą, to jak może się manifestować przez hiperpoprawność? Poza tym, tylko Ty wiesz, jaki chciałeś osiągnąć efekt. Obserwator z zewnątrz raczej przypisze to Twojej niewiedzy.
-
Tak mi się po prostu skojarzyły obrazki z konwentów pełne zazwyczaj glanów, czarnych bluz i koszulek Behemota... ale oczywiście to tylko przelotna myśl i nie ma co generalizować W piłkę nożną czy pingponga też nie grywa się w smokingu Poza tym, zawsze można podskoczyć do steampunkowców: fraki, cylindry i gorsety murowane. A że w niekoniecznie czystym kanonicznie stylu...? Nie można mieć wszystkiego
-
Ja chyba za głęboko wszedłem w gimpa, bo paintNET wydaje mi się całkowicie nieintuicyjny Co do samych zdjęć, wielokrotnie zdarza mi wrzucać na mój profil na deviantArt zdjęcia wprost z matrycy. Nawyk zeniciarza: pstryknąć, oddać do wywołania, odebrać i już.
-
Jak mnie mama uczyła prasować, mówiła mi, że kanty na rękawie koszuli to błąd. Trzymam się tego. Zresztą, prasowanie rękawa bez kantu to żadna trudność.
-
Zaraz, zaraz... To Ty napisałeś Ucieczkę z Miasta Maszyn? Gratulacje! Ja mam też sporą przerwę, wyjechałem, to nie ma z kim grać. To hobby jest tak samo eleganckie lub nieeleganckie jak każde inne, czyli jest dopasowane do poziomu osób, które się nim zajmują. Uważam, że jeśli grupa znajomych spotyka się żeby pograć w karty, porozbijać się po WoD'owym Krakowie, pograć w planszówki czy pokopać na trawie piłkę, to nie ma w tym nic złego. Nieważne, co. Ważne, z kim.
-
Dzięki
-
Czy spodnie do noszenia na szelkach muszą mieć podwyższony stan?
-
Ja jeszcze rok temu grałem w III edycję Młotka, ale to już nie to samo. Za to na V roku studiów mieliśmy sporo frajdy z Wampira" Maskarady. Ja jestem też wielkim fanem Neuroshimy, ale że mało kto, oprócz mnie, ją lubił, bardzo szybko ją zarzuciliśmy. Do Shadowruna mnie ciągnęło, ale koniec końców nic z tego nie wyszło.
-
Ja większość moich pooddawałem, ale pamiętam mój pierwszy zestaw: lawetę do przewożenia helikoptera Kupowane w Peweksie. Jeśli idzie o rozrywki, w trakcie studiów grałem w gry fabularne i też jest to świetny sposób na spędzenie popołudnia z przyjaciółmi. Polecam, jeśli się lubi fantastykę.
-
Mam playstation, fajna zabawka, zwłaszcza, jak się gra w jakieś nawalanki na dwóch graczy. Turnieje można robić, etc.
-
Ja dostałem ją kiedyś w prezencie i bardzo lubię do niej wracać, na przykład, żeby poczytać o Kraftwerk czy Black Sabbath.
-
Tak jest. Oldfield demo nagrywał na magnetofonie szpulowym, chałupniczo zapętlając nagranie ponoć kawałkiem tektury. Virgin był wtedy malutkim sklepem wysyłkowym z biurem w budce telefonicznej. Po więcej informacji odsyłam do książki "Sto Płyt, które wstrząsnęły Światem" Brzozowicza i Łobodzińskiego.
-
"Tubular Bells" to niesamowita płyta, za która kryje się zresztą bardzo interesująca historia.
-
Prawdą jest, że użytkownicy GIMP'a zmagają się z problemami nieznanymi użytkownikom photoshopa, ale też nie ma co narzekać: do GIMP'a jest sporo tutoriali, a fotoamator nie potrzebuje chyba wszystkich funkcji photoshopa?
-
To chyba nie na to forum, co? Są chyba jakieś fora dla popleczników Brudzińskiego i reszty pisowskiej. +1
