Niestety, często pomoc innym i bycie miłym jest niewygodne albo nie na rękę. Przykładowo, nie przepuszczalibyśmy kobiet w drzwiach, bo często trzeba się zatrzymać i poczekać (tracimy swój czas i jest to niewygodne) itp. Ułatwianie i uprzyjemnianie życia sobie i innym (a tak właśnie, mówiąc skrótowo, rozumiem SV) z zasady jest niewygodne. Jednak moim zdaniem dżentelmeństwo i SV są bardzo silnie skorelowane.
Zasady savoir vivre to raczej wynik refleksji i przeniesienia pewnych zachowań z przeszłości do czasów współczesnych. Przykład: kiedyś usłyszałem od jakiejś kobiety, że jestem źle wychowany, bo nie przepuściłem jej w drzwiach, wchodząc do restauracji. Akurat w restauracjach, gdzie nie ma maitre'd, jest to jak najbardziej na miejscu i wywodzi się jeszcze ze średniowiecza, kiedy to mężczyzna wchodził do lokalu pierwszy, żeby uniknąć sytuacji, gdzie twarz jego towarzyszki mogłaby się znaleźć trajektorii lotu jakiegoś kufla
Z savoir vivre, jak ze wszystkim, trzeba być rozsądnym. Owszem, powinno się przepuszczać kobiety w drzwiach. Ale w zatłoczonym tramwaju czy windzie, kiedy stoję akurat najbliżej drzwi, wychodzę pierwszy, bo tramwaj stoi na przystanku określoną ilość czasu, poza tym, kobieta musiałaby mnie omijać w tym tłoku i zrobiiłoby się zamieszanie.