Skocz do zawartości
Mateusz3M

Krawat, krawaty, poszetki, dodatki - cena \ styl \ jakość

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 1.04.2015 o 20:39, Stormont napisał:

@Blondas, mam ten sam krawat tyle, że granatowy i też mi się tak paskudnie wiązanie wychodzi, że część krawędzi się zawija. Myślałem, że to przez niski skill, ale skoro i Tobie się tak dzieje, to może to wina krawata ;)

Ja mam granatowy i łezka siada aż miło, ale fakt trzeba trochę poćwiczyć.

Edytowane przez mosze
zmiana tematu, uwzględnienie poszetek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Blondas, mam ten sam krawat tyle, że granatowy i też mi się tak paskudnie wiązanie wychodzi, że część krawędzi się zawija. Myślałem, że to przez niski skill, ale skoro i Tobie się tak dzieje, to może to wina krawata ;)

Wiązanie ogólnie muszę poćwiczyć, rano nawet jakaś tam łezka była, ale się wyprostowała, więc kiepska była. Jak patrzę na inne łezki to widzę, że dużo roboty przede mną. Nogawka jest zaczepiona o sznurówkę. Czytam uwagi i polemizować nie chciałem bom żółtodziób, ale nogawki nie skrócę, bo będzie się przy chodzeniu majdać wokół kostek, na żywo leży poprawnie. A też jestem przez lekturę forum i blogów na tym punkcie wyczulony. Raczej jeżeli coś się będzie nadawać do zwężenia, to góra spodni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brzmi jak dobry trening :) Ile razy właściwie wiązań typowo można zaaplikować na jednym krawacie bez obawy o utratę jego fasonu? Przydałoby mi się poćwiczyć bardziej niż przy okazjach do noszenia krawatów. Ćwiczę na jakimś starym - ale kiepski krawat wiąże się zupełnie inaczej niż te lepsze, więc i trening trochę o kant. Słusznie się obawiam, czy śmiało ćwiczyć na krawatach, które chciałbym potem dalej nosić? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem zrobienie łezki to nic trudnego. Jak ją zrobić pisał na swoim blogu SecondhandDandy i Tomek Miler miał taką grafikę w jednym wpisie, którą pozwolę sobie tu wkleić.

TomaszMilerTyingTie.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem bardzo zdziwiony kiedy panowie piszą, że nie mogą zrobić na jakimś krawacie łezki. Wydaje mi się, że tajemnicą jest uformowanie jej przed zawiązaniem węzła. Wychodzi na wszystkim. 

  • Oceniam pozytywnie 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, każdy z nas wyrzu..., wydaje swoje pieniądze jak mu się podoba ;)

Przy mojej ilości krawatów, nie miało to specjalnie znaczenia :)

Btw., uważasz, że za przeciętny jedwabny krawat 30 PLN to dużo?

:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...) uważasz, że za przeciętny jedwabny krawat 30 PLN to dużo? (...)

Na początek 30 zł za krawat to nie jest jakaś straszna cena ale jak trochę przeszukasz forum to pewnie zmienisz zdanie.

Przeciętny jedwabny koszuje 4-5 zł. Ciekawy i interesujący 100-150 a wybitny Megadolara ;)

 

Podobnie do przedmówcy uważam, że te krawaty nie są warte tych 30 zł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem bardzo zdziwiony kiedy panowie piszą, że nie mogą zrobić na jakimś krawacie łezki. Wydaje mi się, że tajemnicą jest uformowanie jej przed zawiązaniem węzła. Wychodzi na wszystkim. 

 

Ja mam problem z niektórymi. Kiedyś u Ciebie były w sprzedaży krawaty chevalier czy jakoś tak (nigdzie tego nie mogę znaleźć w internecie) - mam dwa i zawsze mi na nich wychodzi także dzięki.

  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:)

Z tymi fajnymi skarpetami za 3 dychy, to też bym nie przesadzał :)

Moja kolekcja krawatów?

Razem z muchami ok. 80 szt. :)

Owszem, nie noszę wszystkiego,część trzymam z sentymentu. Większość przywiezione z Włoch.

I uważam, że w porównaniu do Wolczanek, Bytomiów i innych sieciowych "tworzyw", Lambert nie jest zły.....zwłaszcza za 30 złotych. :)

P.S Krawat to ozdoba. Jakosc jest jest priorytetem,ale nie napinajmy sie. Nie wiem czy ciekawsze zestawy mozna osiągnąć 10 przeciętnymi krawatami, czy 2 7foldami bespoke...

To nie garnitur czy koszula...

Pozdrawiam!

- spoko, jeden idzie w ilość, inny idzie w jakość (swoją drogą zainteresowałeś - ile sztuk liczy Twoja kolekcja ?)

- uważam, że te krawaty nie są warte nawet 30gr, a 30 zł wydałbym np. na 3-4 piwa albo parę fajnych skarpet

:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomku, lejesz miód na me skołatanie serce i umęczoną duszę. Marzy mi się dzień, w którym dla każdego forumowicza będzie to oczywiste.

  • Oceniam pozytywnie 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem bardzo zdziwiony kiedy panowie piszą, że nie mogą zrobić na jakimś krawacie łezki. Wydaje mi się, że tajemnicą jest uformowanie jej przed zawiązaniem węzła. Wychodzi na wszystkim. 

 

Czy nie zależy to jednak przede wszystkim od rodzaju wypełnienia materiału i samej jego spręzystości? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomku, lejesz miód na me skołatanie serce i umęczoną duszę. Marzy mi się dzień, w którym dla każdego forumowicza będzie to oczywiste.

 

Tylko gdzie jest ta magiczna granica i czy w ogóle jest jakkolwiek "uniwersalna"? Oczywiste jest, że krawaty (w goóle, dodatki, ale zostańmy przy krawatach dla przykładu) z poliestru, czy jedwabne, ale tandetnie wykonane, z kiepskim wypełnieniem, niewiążące się ładnie, to szrot i szkoda na nie czasu. Ale czy krawaty dostepne u Berga, w Massimo Dutti, czy te z Charlesa Tyrwhitta to też kicha i wpadają w kategorię "słabych dodatków się nie obroni"? Czy Lantier naprawdę tak od nich odstaje na niekorzyść, że padło tutaj "nie jest warty więcej niż 30gr"?

 

Pewnie, że Sam Hober, czy Drake's to klasa sama w sobie, a sevenfold przyspiesza bicie serca, ale gdzie właściwie jest ta granica?

 

Zawsze uważałem, że jeżeli materiał jest miły w dotyku i dla oka, wzór się podoba, krawat dobrze się wiąże z ładną łezką, to nic tylko się cieszyć i nosić. Jestem w aż tak wielkim błędzie? :) 

  • Oceniam pozytywnie 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze uważałem, że jeżeli materiał jest miły w dotyku i dla oka, wzór się podoba, krawat dobrze się wiąże z ładną łezką, to nic tylko się cieszyć i nosić. Jestem w aż tak wielkim błędzie? :)

Dobrze uważałeś i w błędzie nie jesteś.

 

Kup sobie nowe Lambo a i tak Cię wyśmieją (właściciele Bugatti Veyron).

Nie próbuj jednak kupować Daihatsu Trevis aby udawać, że jeździsz MINI.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomku, lejesz miód na me skołatanie serce i umęczoną duszę. Marzy mi się dzień, w którym dla każdego forumowicza będzie to oczywiste.

Nie rozumiem, co ma być takie oczywiste....Chcecie mi wmówić, że w za dużym garniturze, w za ciasnej koszuli, ale ze stylowym krawatem wyglądałbym lepiej niż w dopasowanym garniturze choćby z H&M i krawacie Lamberta?

Nie chcę jątrzyć, ale przesadne nasadzanie się na jakość IMO też nie jest zdrowe. Mam sobie nie kupić krawata, bo wiem, że to Lambert? Absurd. Podoba mi się garnitur, to go kupuję, nie ma znaczenia koszt. Po prostu mi się podoba i tyle. Tak jak krawat czy mucha.

Doskonale czuję różnicę (na sobie) między garniturem bespoke, a RTW, podobnie z dodatkami, a ZWŁASZCZA z butami. To, że mam sporo dobrych butów nie znaczy, że mam wyrzucić z szafy prawie nowe pół-dziadostwo typu Venezia itp.

Ale chodzę codziennie w garniturze i naprawdę myślę ideą, którą chcę uzyskać (unikać nudy), a nie napinką na brandy....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyrzuciłem dwie pary półdziadostwa z Venezii, czyli w sumie całe dziadostwo.

 

Moda to wybór. Na szczęście każdy dokonuje swoich.

Ktoś coś pisał o Lambo. Mam kilka aut. W myśl tej zasady muszę się pozbyć jednego, bo jest ok.30 razy tańsze niż pozostałe i nie licuje z klasyczną elegancją...

Panowie, ja się z Wami zgadzam! Chodzi mi tylko o zwykłe zdrowe podejście.

  • Oceniam pozytywnie 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kończąc offtopic - wyrzuciłem nie dlatego, że Venezia, tylko dlatego, że to były masakrycznie słabe buty. Szkoda, że swego czasu (po rozklejeniu podeszwy) nie zrobiłem zdjęcia "konstrukcji" oksfordów z Venezii, byłby spory ubaw.

  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze trzeba wziąć pod uwagę możliwości finansowe. Krawat dla przykładu Drake's kosztuje ok 550 zł, chwalone przez wielu garnitury SuitSupply ok 1200 zł. Jeżeli stać kogoś akurat na taki garnitur to może być problem z dokupieniem krawata Drake's. Chyba można wtedy zdecydować się na tego Laberta czy coś podobnego. Chyba, że chodzić bez krawata, bo Lambert podobno nie jest warty nawet 30 zł.

 

Niestety każdy patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń i portfela, dlatego tak trudno w tej materii o obiektywizm. Trzeba każdemu dać szansę dotrzeć finansowo i mentalnie do tej wysokiej półki, oby wszyscy mieli taką możliwość, szczególnie finansową. :)

  • Oceniam pozytywnie 9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podoba mi się motoryzacyjna metamorfoza Paparazzo :D

 

Jeśli natomiast chodzi o krawaty to zgadzam się, że wiele krawatów z segmentu economy wygląda prawie tak samo jak te z segmentu premium. IMO dodatki muszą wyglądać wspaniale i to jest wąskie gardło całej dyskusji.

Przechodząc płynnie do garniturów, marki takie jak Suit Supply czy Massimo Dutti to eleganckie H&My, które dzięki skali mogą pozwolić sobie na najwyższej klasy wykroje (do pozazdroszczenia nawet na poziomach sartorialnych) i najbardziej zoptymalizowaną konstrukcję (która wyciska jakąś jakość za grosze) dzięki czemu są atrakcyjne na niższej, średniej półce. Nigdy nie będą one jednak w stanie dostać się w obszar prawdziwej sartorialności z uwagi na wysokie koszty wspaniałych tkanin i nakład pracy ręcznej* więc zawsze będą gorsze.

 

*Trzeba jednak jasno powiedzieć, że to jak wyglądasz w garniturze zależy od dopasowania, a nie od tkaniny i wykończenia więc bez wątpienia lepiej mieć garnitur, który jest kiepsko wykonany, a dobrze leży niż taki, który jest pracochłonnie wykonany, ale nie leży (dlatego tak wiele taniego bespoke nie robi żadnego wrażenia).

 

DOKŁADNIE to miałem na myśli! Zarówno w kwestii krawata jak i garnituru!

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podoba mi się motoryzacyjna metamorfoza Paparazzo :D

 

Jeśli natomiast chodzi o krawaty to zgadzam się, że wiele krawatów z segmentu economy wygląda prawie tak samo jak te z segmentu premium. IMO dodatki muszą wyglądać wspaniale i to jest wąskie gardło całej dyskusji.

Przechodząc płynnie do garniturów, marki takie jak Suit Supply czy Massimo Dutti to eleganckie H&My, które dzięki skali mogą pozwolić sobie na najwyższej klasy wykroje (do pozazdroszczenia nawet na poziomach sartorialnych) i najbardziej zoptymalizowaną konstrukcję (która wyciska jakąś jakość za grosze) dzięki czemu są atrakcyjne na niższej, średniej półce. Nigdy nie będą one jednak w stanie dostać się w obszar prawdziwej sartorialności z uwagi na wysokie koszty wspaniałych tkanin i nakład pracy ręcznej* więc zawsze będą gorsze.

 

*Trzeba jednak jasno powiedzieć, że to jak wyglądasz w garniturze zależy od dopasowania, a nie od tkaniny i wykończenia więc bez wątpienia lepiej mieć garnitur, który jest kiepsko wykonany, a dobrze leży niż taki, który jest pracochłonnie wykonany, ale nie leży (dlatego tak wiele taniego bespoke nie robi żadnego wrażenia).

 

Absolutnie się zgadzam! Bez dwóch zdań! :)

 

Wydaje mi się tylko, że tutaj również świetnie działa prawo law of diminishing returns

 

Tak jak Yanko i Loake to nie Graziano & Girling i Edward Green, a garnitury od SS to nie piękne bespoke z tkanin Harrisons, Ariston czy Dormeuil, tak krawaty Kent Wang, czy Tyrwhitta to nie Sam Hober czy Drake's - ale zarówno Yanko, marynarki SS i krawaty z CT można śmiało nosić z wypiętą piersią i nawet przez moment nie wstydzić się tego, że się nie bronią.

 

Od pewnego momentu zysk jest niewspółnierny do kosztu, a jednocześnie często zauważalny głównie dla właściciela, a nie obserwatora. Nie mówię, że te zyski są nieistotne - pewnie, że są. Ale każdy z nas "orze jak może i jak go stać". Życzę nam wszystkim, żebyśmy - Ci, którzy jeszcze nie są - znaleźli się w grupie finansowej, która może brać wszystko z najwyższej półki bez zastanowienia. Ale wydaje mi się, że choć są wybory obiektywnie tandetne i niewarte grosza, tak jest pewien pułap (u każdego pewnie nieco inny, zależnie od doświadczenia, gustu, uwagi do szczegółu), który śmiało może dawać satysfakcję. Zarówno noszącemu, jak i oglądającemu nas z zewnątrz :) Czyli, mówiąc krótko, win-win. :)

  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakiś czas temu był na forum 'dzień zelówki' dziś mamy 'dzień krawata'

Podoba mi się takie zaangażowanie i ciekawe wnioski.

Niech ta dyskusja nie zniknie tylko zostanie przeniesiona do dobrego tematu.

Dla potomności :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.