Jump to content

Mateusz Papiernik

Użytkownik
  • Content Count

    368
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mateusz Papiernik

  1. Dzięki, wszystko jasne. Mam nadzieję, że bez problemu uda się przywrócić im pierwotną formę.
  2. Właśnie coś takiego mi chodzi po głowie, żeby jak najwięcej się tego pozbyć albo wciągając, albo zdmuchując, ale nie używająć szczotki. Boję się, że szczotką wetrę to na dobre i będzie problem. Spróbuję z odkurzaczem i sprężonym powietrzem, zobaczymy co mi z tego wyjdzie.
  3. Potwierdzam, niestety u mnie też logowanie FB przestało działać. Odpiąłem konto FB w ustawieniach w profilu i teraz próba ponownego połączenia kont kończy się niepowodzeniem. To niestety, obawiam się, jakiś problem po stronie forum, a nie u nas (użytkowników). Zbiegło się to w czasie ze zmianami po stronie Facebooka, które skutkowały podobnymi problemami w wielu projektach, którymi się opiekuję.
  4. Cześć! Ekipa remontowa na klatce schodowej postanowiła wziąć mnie z zaskoczenia i wzięła się za szlifowanie ścian bez ostrzeżenia akurat w dniu, kiedy nie było mnie w domu, a w przedpokoju stały moje zamszowe Herringi. Są z wierzchu mocno równomiernie upylone pyłem gipsowym. Uznałem, że lepiej zapytam Was jak się za ten problem zabrać, zanim zrobię coś głupiego. Czy powinienem je potraktować gumą do zamszu i szczotką, aż "wyczeszę" z nich ten pył, czy może zabrać się do tego jakoś inaczej? Dzięki
  5. Ja szyłem u niego dwukrotnie. Trzeba pilnować każdego kroku nawet przy kolejnych zamówieniach - obie marynarki bardzo starannie rozrysowywałem na kartce zaznaczając wszystkie miejsca, na których mi zależy. Bardzo zadowolony z dopilnowanego bardzo lekkiego wypełnienia ramion w pierwszej marynarce prosiłem również o lekkie w drugiej i uznałem, że na pewno będzie ok - a mimo to skończyłem z całkiem sporymi poduszkami Robiliśmy je w krótkim odstępie czasu i generalnie z tej samej zdjętej miary, ale do drugiego szycia wprowadzaliśmy potem sporo poprawek, bo byłem mniej zadowolony niż z pierwszej. Najbardziej chyba jednak zdziwiły mnie spodnie, które - a nie mam wcale mocno rozbudowanych ud - są bardzo mocno dopasowane i przy siadaniu brakuje im luzu w udach. Ale tutaj już pola manewru nie mieliśmy - ostatecznie poszerzyliśmy najbardziej jak się dało przy tej ilości materiału, która została zostawiona. Bardzo lubię Pana Basia i robię u niego wszystkie poprawki każdego rodzaju garderoby, ale w temacie bespoke na razie jednak wstrzymuję się aż budżet pozwoli na pojechanie do Warszawy i śledzę MTMy, bo choć jakość wykonania uważam jest bardzo dobra, to dopasowanie i stylistyka jest obarczone niemałym ryzykiem.
  6. Dziękuję Do krawca mam blisko, a i tak się wybieram do niego niebawem poprawić kilka koszul, więc zajdę również z garniturem. Powrót do poprzedniej figury jest w moich najważniejszych planach na najbliższy czas, więc porozmawiam z Panem Basiem, czy jest sens coś teraz robić, czy poczekać, na ile sytuacja poprawi się jak zgubię trochę z przodu. Nie jestem w tym przypadku w kryzysowej sytuacji, bo noszę więcej sportowych marynarek, ten garnitur zostaje na bardziej wizytowe okazje, więc nie eksponuję tych problemów na lewo i prawo.
  7. Ok, stwierdziłem, że lepszy rydz niż nic - i skoro na zdjęciach z uroczystości na którą uszyłem ten garnitur nigdzie tak naprawdę go dobrze nie widać, to po prostu zrobię zdjęcia w przedpokoju. No i... zmartwiłem się, bo plecy dziś wyglądają tragicznie. Bardzo chętnie przyjmę krytykę, bo brak mi wiedzy, by samemu ocenić, co się zadziało. Czy przez to, że złapałem trochę brzucha, a marynarka jest dość wąska w talii, materiał się mógł zacząć nieładnie układać? Jestem pewien, że jak oglądałem się w dwóch lustrach u krawca na przymiarkach i przy odbiorze, takiej tragedii nie było. Nie sądzę też, że Pan Baś by "puścił" coś takiego wtedy. Wiedząc, że jest źle, chciałbym to jakoś poprawić To jedno, bardzo kiepskie, zdjęcie ze ślubu na którym mniej więcej widać trochę pleców, i tak mniej więcej pamiętam plecy w tej marynarce z przymiarek: A to zdjęcia z dziś, po zobaczeniu których zbladłem i się zasmuciłem (w lustrze sensownie widzę się tylko z przodu i ewentualnie z boku, ale swój tył widuję tylko na zdjęciach): Ta fałda na środku wygląda tragicznie, a do tego przy szlicach faktycznie robi się "kaczy kuper". Odpowiadając też na pytanie o dziurki: Pozdrawiam! M.
  8. To jeszcze dorzucam podszewkę i wykończenie przy guzikach, bo o tym zapomniałem i nigdzie wcześniej nie widać Po dzisiejszym dłuższym siedzeniu przy stole w garniturze faktycznie myślę, że poproszę krawca o popuszczenie spodni w udach - mogłyby opinać się mniej. Dziękuję za zwrócenie uwagi. Swoją drogą będę pamiętał na przymiarkach nowych rzeczy w przyszłości, żeby mierzyć nie tylko na stojąco
  9. Z tym bardzo to bym nie przesadzał, a szlic pewnie bardziej jest funkcją lordozy niż ciasnoty - ale generalnie tak, złapałem od swojego własnego ślubu 5kg i teraz desperacko próbuję się ich pozbyć Dopiero, gdy wywieszę białą flage i ogłoszę totalne niepowodzenie akcji będę myślał, czy da się poszerzyć - na razie próbuję znów dopasować siebie, bo zmiana wagi mi jest bardzo nie po drodze
  10. Nie, nie wziąłem tego pod uwagę - spróbuję, dzięki Przewałkowałem styleforum w poszukiwaniu informacji o pielęgnacji butów żeglarskich i wszyscy dość jednogłośnie twierdzą, że prawidła do tych butów to przesada - ale nie brałem pod uwagę ich potencjalnie zbawiennej roli jako rozpychaczy.
  11. Dziękuję Tak jak napisałem wyżej - na podstawie tych zdjęć wydaje mi się, że jest nieco za szeroka, lub wypełnienie jest zbyt duże. Co ciekawe, noszę go często i nie zauważyłem tego wcześniej (ale oglądałem się tylko w lustrze, nie na zdjęciach). Możliwe, że ogromny upał tego dnia prowokował mnie do rozluźniania na sobie marynarki, przez co nie leżała tak jak powinna. Przyjrzę się temu jeszcze. Jestem natomiast pewien, że przy kolejnym szyciu i swojej budowie ramion chciałbym jeszcze mniej wypełnienia. Jako, że to było moje pierwsze bespoke wiedziałem (i mówiłem krawcowi), że chcę lekko wypełnione ramiona, ale nie zdawałem sobie wtedy jeszcze sprawy, co to dokładnie znaczy i jak mało to jest mało M.
  12. Tomku, Jeśli odpowiedź na to już padła - bardzo przepraszam. Przekopałem kilka stron wątku i nie znalazłem Po przejrzeniu tabel rozmiarów z góry zakładam, że rozmiaru nie ustrzelę. Czy można u Was kupić i poprawić wszystko co trzeba już w pracowni, czy trzeba sobie radzić samemu? Budżet za cholerę nie przewiduje teraz zakupów, z drugiej strony - naprawdę trudno się oprzeć. Byłaby okazja, by zawitać od Poznania, o czym się od bardzo dawna (bez pokrycia) odgrażam. Dzięki! M.
  13. Cześć! Po długiej przerwie w dostępie do forum wracam do żywych Od razu z szybkim pytaniem, jeśli nie nadużyję uprzejmości. Sprawiłem sobie na lato swoje pierwsze buty żeglarskie - A/O od Sperry w kolorze granatowym. Jestem z nich bardzo zadowolony, ale o ile lewy but pasuje idealnie, o tyle prawy delikatnie upija mnie przy wystającej kostce w małym palcu. Miałem nadzieję, że się grzecznie same rozchodzą, ale po każdym dłuższym wyjściu mam z tym problem. Czy skrzywdzę je psikając do środka odrobinę Tarrago do rozluźniania skóry i rozpychania butów? Dzięki!
  14. Dorzucam jeszcze kilka zdjęć od przyjaciela z jego uroczystości ślubnej. Garnitur nadal świetnie się nosi, ale dorzucę trochę samokrytyki - przy kolejnym zamówieniu na pewno poprosiłbym o jeszcze mniej wypełnienia w ramionach, które, swoją drogą, chyba powinny być jeszcze odrobinę węższe. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nieładnie się rysują na każdym zdjęciu i coś tam jest nie do końca tak. Mniejsze wypełnienie ramion dużo lepiej się sprawdza w letniej marynarce z lnu od Pana Basia (postaram się niebawem podrzucić kilka zdjęć) - ale ona ma z kolei inny problem: tkanina (Mersolair od Harrisons) niemiłosiernie się gniecie w sposób bardzo trudny do odprasowania, a na plecach na zagnieceniach wręcz się nieco odbarwiła i nawet po prasowaniu widać ślady
  15. Potwierdzam. Ja z braku miejsca trzymam w przedpokoju cztery rotujące regularnie pary butów "codziennych", a buty nieco bardziej sezonowe, lub eleganckie, których do pracy raczej nie zakładam, leżą schowane w workach w pudełkach z tyłu garderoby. Zawsze się gryzę myśląc o nowej parze butów, czy będę miał gdzie je trzymać Te, które są w przedpokoju, nawet jak się nieco ukurzą, bardzo szybko odzyskują świetność kilkoma ruchami szmatki. Ot, uroki niewielkiego mieszkania dostatecznie już zagraconego innymi rzeczami Garderoba z godnym miejscem na obuwie (swoje i żony), a nie chowaniem ich po kątach, to pieśń przyszłości.
  16. Tak, zdecydowanie tak, nawet bardzo — choć nie dość, że ja nie chodzę na codzień w garniturze, to i ten nie jest wołem roboczym. Miałem go na sobie dłużej z 10 razy. To, co teraz na pewno zrobiłbym inaczej, to bym poprosił o wyższą pachę i chyba jeszcze mniejsze wypełnienie ramion, choć i teraz jest go niewiele, bo o tym akurat z krawcem dużo rozmawiałem Potrzeby wysokiej pachy nie byłem świadom w momencie szycia, a jednak w ruchu dość mocno zauważam, że cała konstrukcja się podnosi — zwłaszcza, że mam dość chude ramiona i tam jest dużo zapasu. M.
  17. Dzięki, czyli przeczucia, że coś tu śmierdzi nie były totalnie bezsensowne. Idę szperać dalej szukając czegoś przyzwoitego "na początek".
  18. Te tassel loafersy wyżej już są w przetrzebionej rozmiarówce (a szkoda). To jest ten fragment wiedzy o męskich butach w którym na razie jestem cienki, do tej pory mnie do loafersów nie ciągnęło i nie zgłębiłem tematu jeszcze dostatecznie mocno - ale lato wygrało i chciałbym dorzucić do szafy albo penny albo tassel loafersy i zobaczyć z czym to się je Czy z tymi: http://www.massimodutti.com/pl/wyprzeda%C5%BC-obni%C5%BCki/buty/mokasyny-ze-stebnowaniem-i-plecionk%C4%85-c1403303p6954814.html?colorId=700&categoryNav=1403303 jest coś mocno nie tak, a ja tego nie widzę? Mają niemal pełną rozmiarówkę, co budzi moje wątpliwości. Poza plecionką na boku, do której nie jestem super przekonany, wydają mi się całkiem ciekawe. Dzięki
  19. Wow! Gratulacje! Jestem absolutnie pełen podziwu dla ludzi, którzy rzucają się na głęboką wodę i wykazują tyle samozaparcia, żeby dojść do takich efektów! Jestem pod ogromnym wrażeniem.
  20. Przepraszam za totalne zakurzenie wątku! Przekopałem zdjęcia ślubne i stwierdzam, że są... mało nadające się do prezentacji stroju na forum Umówiliśmy się z naszym fotografem na specyficzny styl reportażu i, mówiąc krótko, nie mam pod ręką normalnego zdjęcia, na którym dobrze ten garnitur widać Wrzucam dwa zdjęcia na przeczekanie - w tym miesiącu będę miał przyjemność być na ślubie swojego przyjaciela, gdzie może będę miał więcej szczęścia ze zdjęciami pod kątem prezentacji na forum. Jeśli nie - po prostu zrobię krótką sesję w plenerze, żeby spełnić obietnicę. Pozdrawiam!
  21. Ja generalnie wielkim miłośnikiem Muscatów nie jestem, ale dobre Moscato d'Asti (polecam np. Saracco) i pączek domowego wypieku z marmoladą to połączenie, które nigdy nie zawodzi
  22. Nie będzie wyjątkowo łatwo, jeśli nie myślimy o dosładzanej masówce. Moja pierwsza propozycja to niezniszczalny i naprawdę smaczny musujący australijski Muscat Jacobs Creek, szeroko dostępny w marketach i wart swojej ceny - ostatnio jak patrzyłem był właśnie koło 3 dych. Druga to Cava Medium Dry Prestige z Marks & Spencer, koło 35zł, również rzetelna propozycja. Szeroki przekrój dostępnych na rynku Cav i Prosecco znajdziesz tutaj, ale jednak sensowne propozycje to +/- 40zł badziej niż 30 - zwłaszcza w temacie takich, w których cukier czuć. http://winicjatywa.pl/panel-degustacyjny-winicjatywy-cava-wyniki/- od nagłówka "Semiseco" w dół http://winicjatywa.pl/winicjatywa-panel-prosecco-wyniki/- wszystko z dopiskiem "extra dry" Oczywiście Nie miałem na myśli, że to jedyna słuszna prawda. Fantastycznych win słodkich na świecie jest tak dużo, że życia nie starczy, żeby się wszystkimi nacieszyć. A do Malvasii sam mam bardzo dużą sympatię.
  23. Absolutnie się nie zgadzam, klimat nie tylko mamy coraz lepszy,ale mamy często mniej problemów niż kraje, w których kiedyś było dobrze, a teraz zrobiło się zbyt ciepło. Na tle ostatnich 8 lat różnica dla winiarzy jest gigantyczna. My zaczęliśmy mieć dojrzałe grona, a włosi walczą z nadmiernym alkoholem. Klimat mamy nieznacznie inny od naszych bliskich sąsiadów, którzy blisko granic z Polską produkują wina absolutnie wybitne. Problemem nie jest klimat (dokładniej - nie tylko, bo oczywiście ma znaczenie), a wiek krzewów (siłą rzeczy mamy jeszcze same młode) i doświadczenie winiarzy (które pokazuje, że co roku jest lepiej i tendencja się utrzymuje). Zwalając wszystko na klimat można równie dobrze stwierdzić, że klimatu nie ma Australia, bo za gorąco i za sucho, czy Wielka Brytania, która ma jeszcze gorzej niż my - a jednak w tym roku pojawił się tam pierwszy komercyjny Cabernet Sauvignon i brytyjczycy się nie zrażają. Specjalistyczne winogrona o których piszesz nie są droższe, a tańsze w uprawie od vitis vinifera, bo wymagają mniej zachodu względem chronienia ich przed chłodem, ciepłem, wilgocią lub ich brakiem - ale jednocześnie nie mają szansy dawać najlepszej jakości win, co zresztą widać. Najlepsze efekty uzyskują winnice, które eksperymentują i zdobywają doświadczenie na międzynarodowych gatunkach winorośli. Pierwszy taki przykład z brzegu - Riesling z Pałacu Mierzęcin z rocznika 2013 - po 3 latach leżakowania jest dopiero na początku swojej drogi w potencjale dojrzewania i już teraz jest fenomenalny, śmiało można go porównywać z rieslingami z Austrii czy Niemiec, a spokojnie poleży jeszcze kilka, jak nie kilkanaście. Nie jest to zresztą jedyny przykład takiego Rieslinga. Mamy też świetne Pinot Noir jak i rzetelne Zweigelty. Klimat powoduje, że w najbliższej przyszłości nikt z powodzeniem nie posadzi u nas Primitivo, ale to z grubsza tyle. Nie wypowiadam się tylko teoretycznie, dotychczas spróbowałem dobrze ponad setkę polskich win z różnych roczników, od różnych producentów, w różnym stadium swojego rozwoju. Jeżeli ktoś nie lubi win o wyraźnej kwasowości, to faktycznie polskie winiarstwo na razie nie ma wyjątkowo wiele do zaproponowania (choć beczkowe czerwone wina z Domu Bliskowice mogłyby go zdziwić), ale używanie określeń "zawsze wina będą co najwyżej bardzo średnie" jest bardzo krzywdzące. To samo mówiło się 15 lat temu o węgierskich winach, które teraz są rozchwytywane na całym świecie i ich ceny rosną w zastraszającym tempie, a stwierdzenie, ze nie ma na świecie lepszych win słodkich od Tokaju już nikogo nie dziwi. Prowadzenie winnicy jest takim samym zawodem jak każdy inny. Lata doświadczenia w znajomości swojego terenu i swojego zawodu robią swoje tak samo jak w każdej innej branży. Trudno teraz wymienić kraj, który nie produkuje wina, choć kiedyś się wszyscy pukali w głowę, że to niemożliwe. Nie chcę Was na siłę przekonywać, że polskie wina są świetne - moim zdaniem bronią się same. Trzeba po prostu się do nich nie uprzedzać, do czego bardzo zachęcam.
  24. Moim zdaniem to wszystko zależy od preferencji. Piłem równie wiele dobrych czerwonych win Morawskich co białych, ale ja lubię wina o bardzo wysokiej kwasowości i niewielkim ciele. Dobrzy winiarze z powodzeniem radzą sobie sobie z pewnymi problemami gron niedojrzałych (z tzw. "zielonością" wina), które można postrzegać jako wadę - reszta to już stylistyka i w dużej mierze kwestia gustu. Przykłady win, które dla jednych będą pełne uniesień i smakowych doznań, a dla innych będą niewypijalne można mnożyć. Podobnie zresztą jak z whisky, uwielbienie do wina to w dużej mierze smak nabyty i kształcony, a nie naturalny.
  25. Nie wiem co próbowałeś, z okolic Zielonej Góry kojarzę (dość dobrze) jedynie Winnicę Miłosz, Nad Jarem i Saint Vincent. Tutaj dość szeroki artykuł na ten temat: http://winicjatywa.pl/konkurs-i-winobranie-w-zielonej-gorze-2014/ Obiektywnie rzecz ujmując, Polska winiarsko raczkuje, a Zielona Góra raczkuje na tle Polski - Morawy mają długą historię winiarstwa najwyższej jakości. Mimo to nie uważam, by najlepszym polskim winom było jakkolwiek daleko do Moraw, a wręcz przeciwnie. Warto jednak odnieść się też stylistycznie i klimatycznie - wina białe (nadal) w Polsce wypadają lepiej, choć trzeba lubić wysoką kwasowość. Z winami czerwonymi jest gorzej, nadal niewiele sadzi się u nas vitis vinifery, dominują łaskawe dla naszego klimatu szczepy hybrydowe, a np. - jak już przy Morawach jesteśmy - tam znaleźć łatwo nawet dobrego pinot noir.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.