Skocz do zawartości

Mateusz Papiernik

Użytkownik
  • Postów

    370
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Mateusz Papiernik

  1. Jeżeli nic mnie nie ominęło, marynarki z Tweedu w ofercie Tomka nie są szyte w jego pracowni i są/były w ofercie od bardzo dawna.
  2. Mateusz Papiernik

    Studia

    Akurat to można powiedzieć o bardzo wielu kierunkach, zarówno humanistycznych jak i ścisłych — co, zależnie od punktu siedzenia i interpretacji, jest albo smutne, albo oczekiwane. Zawsze postrzegałem studia jako miejsce, które sprzyja nauce we własnym zakresie — motywując, zachęcając, egzekwując, egzaminując — a nie ma nauczyć. To nie szkoła. Mówiąc krótko — czy studia mnie czegoś nauczyły? Niewiele. Czy studia spowodowały, że się czegoś nauczyłem? Tak, bardzo. Często z pomocą i zaangażowaniem fantastycznych wykładowców. Niemniej jednak żaden kierunek, który jest/był w polu moich zainteresowań (matematyka, informatyka) na poziomie licencjackim/inżynierskim, czy magisterskim, to nie jest zakres wiedzy, którego nie da się przyswoić w pełni samodzielnie z pomocą literatury. Zarządzanie zawsze wydawało mi się kierunkiem specyficznym, ale jednocześnie zawsze upatrywałem w kierunku o takim profilu możliwości kontaktu z ludźmi o dużym doświadczeniu, od których można się wiele nauczyć, niż faktycznego zakresu materiału "do egzaminu".
  3. Ja również nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w Warszawie, właśnie z tego powodu
  4. Współczuję (na szczęście?) jeszcze nigdy nie udało mi się uszkodzić ani podszewki ani właściwej tkaniny w ten sposób.
  5. Mateusz Papiernik

    Buty, trochę taniej

    Oczywiście, że nikt nie napisał Zwracam tylko uwagę, ze jeżeli kolega Lansky "szuka", a nie "kupi jak się przytrafi" to w Herringu w tym budżecie może jedynie polować na okazje - a polowanie może być żmudne i długotrwałe. Na pewny strzał raczej nie ma co liczyć. 6.5G - leży sporo indyjskich Barkerów, głównie czarnych. Jedne Gatwicki za 520zł zgarnąłem i uważam to za świetną okazję, a buty były zdecydowanie warte swojej ceny. Natomiast z zazdrością patrzę na strony promocyjne kolegi z biura, który dla siebie bierze 8.5F. Zawsze ma więcej i ciekawiej
  6. Mateusz Papiernik

    Buty, trochę taniej

    Jeśli dobrze patrzę, Lansky nigdzie nie napisał o jaki rozmiar mu chodzi - a takie okazje jak powyższa na Gatwicki to jednak rzadkość i rozmiarówka jest ciężko przesiana. Np. na moją nogę odkąd śledzę Herringa ani razu nie było tak dużej obniżki.
  7. Czy to Mersolair z HoE? Zmienili kodowanie tkanin, więc nie mogę podać numerka - ale jestem prawie pewien, że dokładnie z tej tkaniny szyłem niedawno marynarkę. Fantastyczna tkanina.
  8. U mnie 30* i wirowanie na minimum (w obecnej pralce 600rpm). Nie szalałbym też z "dobry wygląd" - tak jak napisałem, większość tych naprawdę mocno pranych wygląda na zmęczone życiem i nie zakładam ich jako koszul wyjściowych, ale nie mają śladów przetarć na materiale, które mogą sugerować jakiekolwiek rozłażenie się. A mówimy tutaj o tym, że koszula się rozlazła, a nie, że wyglądała na mocno używaną - to jednak różnica Dla wytrzymałości moich koszul może mieć niemałe znaczenie to, że mało się pocę - a w biurze rzadko narażam je na dużo biegania, więc też mniej przecieram je "na sobie" niż np. Ci, którzy prowadzą w koszulach bardzo aktywny tryb życia.
  9. Ja również mam w szafie wiele koszul, które prane były ponad 100, często więcej razy, niektóre mające po 5-6 lat. W niektórych po tkaninie widać, że jest już nieco zmęczona życiem i traktuję te koszule raczej jako "po domu", ale nic się w nich nie rozłazi. A w tamtej epoce, jako młody student, większość koszul miałem z segmentu kilkakrotnie niższego niż Berg. Teza, że 20 prań dla koszuli to dużo, wydaje mi się nieco naciągana - tak samo jak teza że po 6 latach koszula powinna być jak nowa. To skrajność i to skrajność. Wszak dla koszuli noszonej raz w tygodniu (co nie jest wyczynem, jak w szafie ma się raptem kilka - ale dobrej jakości - koszul) to przecież niecałe pół roku noszenia. Ja rozumiem, że koszula to bielizna, ale raczej nie wydaje się kilkuset złotych na koszulę, żeby po paru miesiącach spisać ją na straty. Dobre skarpetki często wytrzymują u mnie dłużej. M.
  10. 1. Tak 2. 20-25% 3. Napisałbym, że dwukolorowe spektatory - a najlepiej łączenia z zamszem - ale w uproszczeniu przychylam się do nietypowych skór/kolorów
  11. Na podstawie 2 koszul z CT i 2 z TML zamawianych w ostatnim kwartale mam wrażenie, że jest u nich bardzo podobnie - i ani jedna, ani druga firma "nie trzyma" fasonu w różnych koszulach. Cztery koszule i kazda inna, ale w każdej mankiet jest... duży. Mnie osobiście bardziej niż jego rozmiar chyba przeszkadza to, że wyłogi są na tyle sztywne, że spinka go "nie zbiera", i robi się z tego zamknięte od góry V rozszerzające się od samych brzegów. Rozmawiałem o tym z krawcem i np. w moim przypadku niepoprawialne - po zebraniu tyle materiału, żeby zabrać dziurkę, mankiet byłby za wąski.
  12. jeśli pozwolisz, skorzystam z Twojej stylizacji, bo jest wręcz idealna do tego pytania Czy taki rozmiar mankietu na spinki jest ok? Długo miałem wrażenie, że moje mankiety w RTW są zbyt obszerne i zbyt luźno opasają nadgarstek. Jednak im dłużej w nich chodzę to stwierdzam, że nieźle wypełniają rękaw (ale nie rozpychając go), nie klinują się, a "po rozchodzeniu" zachowują się wizualnie bardzo fajnie. Mam wrażenie, że wygląda to u mnie bardzo podobnie do zdjęć Błękita. W przypadku szycia MTM dla siebie chciałbym jednak ciut ciaśniejsze - i tu pytanie: czy słusznie? Czy tak jak u Błękita jest jak najbardziej w porządku?
  13. "Casual", "smart casual" i wytykane "błędy" rozumiane w odniesieniu do kanonu klasycznej elegancji + odnoszenie tego do (sic!) "źle pojmowanej solidarności członkow Stowarzyszenia", którego inicjator członkiem nie jest? O mamo. To jest moment, kiedy czuję się jak w 1997 roku na grupach dyskusyjnych w Usenecie w środku niezłego flame'u. A to jednoznacznie kojarzy mi się z odpowiedzią w takich tematach, która wtedy padała i którą sobie bezczelnie pozwolę przytoczyć: BP, MSPANC*. * Bardzo Przepraszam, Mogłem Się Powstrzymać, Ale Nie Chciałem
  14. Bomba, dzięki
  15. Skoro oksfordy uratowały już niejedno weselicho, macie może już jakąś statystykę wśród klientów, którzy mają od Was i Yanko i Patine w temacie zestawienia wybieranych rozmiarów? Zaskoczyło mnie bardzo, jak skończyłem z Patine w rozmiarze 6, mimo, że przymierzając "na szybko" Yanko 962 wydawały się w sam raz w moim "typowym" rozmiarze 6.5G (ale przyznaję, nie chcąc zostawić śladów na skórze, nie sprawdziłem ich wyjątkowo pieczołowicie). Zwłaszcza w świetle powyższego postu o Berwickach Wiem, że każda stopa jest inna, i inaczej reagują Ci z wysokim podbiciem, a inaczej Ci z szerokimi palcami, ale i tak, ciekawy jestem spostrzeżeń.
  16. Byle nie za dużo, bo też jestem ciekawy
  17. Ja żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia naszej florystce (która pierwszą z brzegu nie była, bo mało kto chciał się podjąć pracy z piórami zamiast kwiatów) jak pokazałem jej pętelkę na łodygę pod wyłogiem za butonierką, upierając się, że nie chcę żadnej ozdobnej "tyczki" wystającej z goździka na wierzchu. Absolutnie bezcenna. Moja zresztą też była bezcenna - nie spodziewałem się, że coś takiego jak pętelka może być dla kogokolwiek zaskoczeniem zamiast oczywistością, a co dopiero dla florystki specjalizującej się w ślubach.
  18. Albo Farringtony, o których ostatnio Fan wspominał w Herringowym wątku. Mogę się mylić, ale Hamptonów w Herringowych dyskusjach nie kojarzę.
  19. do BH może nie, ale przynajmniej kilka innych miejsc bez problemu wymyślę jak nie z marszu, to po mailu w tej sprawie dzień wcześniej ale spodziewam się, że to jeno przykład i nie wyczerpaliśmy tematu, więc milknę
  20. A, bo my tutaj o innej imprezie myslimy Ja wróciłem pamiecią do Waszego spotkania w Bierhalle w Warszawie i moje pierwsze skojarzenie było takie, że jeżeli są przekąski, stoliki i piwo to impreza w klimatach piwnych już się zadziała. Jeżeli po drugiej stronie barykady postawi się spotkanie w Poznaniu z zeszłego miesiąca... sam rozumiesz Niemniej, kibicuję i jak się tylko uda, chętnie się pojawię. Ale w najbliższej przyszłości z wyjazdową może być problem.
  21. Może przywalę kulą w płot, ale czy relacja browaru (jakiegokolwiek) z pubami na znaczenie dla możliwości zrobienia forumowej imprezy? Multitapów w Polsce nie brakuje, piwa leją się dobre, a jednocześnie nie mówimy tu o finansach, gdzie wsparcie kogokolwiek ma znaczenie kluczowe. Chyba, że czegoś nie widzę? W razie czego, do Łodzi i naszych pubów z dobrym piwem również zapraszamy, a co!
  22. Ano, ano. Chyba, że Damian zrobił jakąś srogą wycieczkę gdzieś dalej.
  23. Na szybko zaraz po wyjęciu z pudełka - postaram się później zrobić lepsze zdjęcia Dzięki wielkie! Z ciekawostek - wszystkie dotychczasowe buty, które mam, to 6.5G. Barkery z Indii musiałem długo rozbijać, bo były wyraźnie ciasne, Loake 026 są bardzo ok, superszerokie Loake 3625 mają lekki luz, ale w granicach rozsądku. W ciemno poprosiłem o buty Patine w rozmiarze 6.5 i... skończyło się na tym, że mogłem je zasznurowane zdjąć z nogi Poprosiłem Daniela o wymianę na 6-tki, które właśnie odebrałem od kuriera i leżą jak ulał. W palcach może ociupinkę ciasne, ale spokojnie się rozbiją. Jak się skóra ułoży, powinna też się przestać pięta lekko ślizgać. Wniosek z tego taki, że kopyto w butach Patine jest naprawdę obszerne! Same buty i ich jakość wykonania na pierwszy rzut oka robią fantastyczne wrażenie. Jak nakremuję, napastuję i pochodzę - będę umiał powiedzieć więcej
  24. Również nie podzielam tej opinii. O ile klasyczna elegancja kieruje się precyzyjnymi zasadami i typowe okazje do zakładania strojów formalnych w znacznej części nie zmieniły się od dawien dawna, o tyle sama definicja casualu jest płynna i daje sporą dowolność. Kiedyś casualowe było oddawanie się urokom natury poza miastem (w literaturze często spotyka się odniesienia do marynarek tweedowych jako marynarek "na wypad na wieś"), nie istniał business casual, wpływy amerykańskie i włoskie nie mieszały się z brytyjskimi, a takie określenia jak "dapper casual" to byłaby w ogóle herezja. Ale rzeczywistość i sposób noszenia ubioru jest tak samo żywy jak wszystko inne. Jeżeli wyprzemy się marynarek jako "dozwolonego" elementu zestawów casualowych, to jak zaklasyfikować lekkie, nieco ekstrawaganckie garnitury z nieformalnych tkanin, takich jak len czy bawełna? Do wspomianego stylu "city" nie pasują na innych frontach. Gdzie jak gdzie, ale przy strojach swobodnych twarda kategoryzacja moim zdaniem zbyt wiele pożytku nie przynosi. Ja np. marynarkę zrzucam z siebie bardzo późno na drodze deformalizacji, i prawie zawsze jakąś mam na grzbiecie. Ani mi się widzi zastanawiać, czy mam prawo to nazwać strojem casualowym, czy nie A w ogóle to nie chcę się nadto czepiać, ale przetrawienie pierwszego wpisu blue wymaga przeczytania go 15 razy ze względu na niechlujną pisownię + trąci on nieco nagonką na Tomka, która ostatnio w tym samym składzie osobowym skończyła się ciężkimi nożyczkami od moderacji...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.