A niby dlaczego nie jest to umowa o dzieło? Ocena czynnosci prawnej dokonywana jest na moment jej dokonania, nie później. Klient przychodzi do kaletnika, zamawia wykonanie usługi. Jeżeli powstaną watpliwości interpretacyjne co do treści zawartej umowy (złożonych oświadczeń woli), powinnismy oceniać je tak, jak zrozumiałaby to postronna osoba działająca racjonalnie. Chyba nikt nie spodziewa sie, ze taka usługa miałaby z góry byc wykonana nieodpłatnie. Za każdym razem jak szedłem do szewca/krawca/kogokolwiek i zamawiałem u niego po raz pierwszy jakaś drobna usługę, to musiałem potem zapłacić, nawet jeśli uprzednio nie pytałem o cenę. (Inaczej sprawa sie ma Gdy np jest to Twój stały partner handlowy - np dajesz krawcowi do odpracowania uszyta przez niego marynarkę, ale pomińmy to tutaj). Zawarliscie umowę o dzieło i tyle. Jedyną kwestią wątpliwą jest możliwość udowodnienia tego, ale i z tym związane ryzyko oceniłbym na niewielkie (który sędzia uzna, ze kaletnik siedzi w swoim zakładzie, żeby charytatywnie świadczyć usługi pchany ku temu chęcią niesienia pomocy ludności?)