Jump to content
Bacio

Napiwki - jak dajecie?

Recommended Posts

Jak dajecie napiwki w restauracjach?

O ile w USA jest to proste (zawsze doliczone), w niektórych krajach (np. Dania) można bez problemy dodać napiwek na etapie płacenia kartą, to spotykam się z problemem w Polsce.

Jestem zwolennikiem dawania ok. 10% wartości rachunku o ile wszystko było w porządku. Jeżeli szło źle - nie ma napiwku. Ale coraz częściej mam kłopot - jak zapłacić napiwek.  Mam wrażenie, że kelnerzy oczekują po prostu napiwku w postaci gotówki. A ja coraz częściej stosuję kartę kredytową i bardzo często nie mam banknotów 10 - 20 zł na napiwki. 

Mam następujące opcje:

- zapłacić napiwek gotówką (o ile mam te banknoty 10 zł - 20 zł ze sobą),

- dać (o ile mam) w ramach napiwku banknot 50 zł czy 100 zł i poprosić o resztę z napiwku,

- zapłacić całość gotówką i w ten sposób dostać drobniejsze banknoty (co mi nie na rękę; a dodatkowo z reguły kelnerzy nie potrafią wydać tak, aby było na napiwek; zostaje więc - zapłacić gotówką z tekstem "proszę o 70 zł dla mnie",

- poprosić o doliczenie napiwku do terminalu (ale większość kelnerów nie ogarnia takiej opcji - nie wiem czy z przyczyn intelektualnych, podatkowych czy rozliczeń z właścicielem),

- jak nie potrafią przyjąć napiwku kartą to po prostu nie dawać.

 

Jak to robicie? Nie chcę ganiać do bankomatu przed wizytą w restauracji :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

We wszystkich restauracjach w Trójmieście w których ostatnio bywałem (po odblokowaniu gospodarki) zawsze prosiłem o dodanie napiwku do rachunku i płaciłem kartą.

Już się przyzwyczaiłem do tego. Jeżeli obsługujący mnie powiedział by, że nie ma takiej możliwości to cóż: "Takie mamy czasy".

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, Bacio napisał:

O ile w USA jest to proste (zawsze doliczone)

Nie jest doliczone. W USA dostajesz przy płatności kartą rachunek na którym wpisana jest kwota do zapłaty, poniżej wolne wykropkowane miejsce na kwotę napiwku i poniżej wolne wykropkowane miejsce, w którym MUSISZ wpisać odręcznie sumę dwóch powyższych, aby nikt przez "przypadek" nie dopisał Ci zera na kwocie napiwku. Przez tę kombinację miałem kilka razy nieuznany napiwek, który dałem kelnerowi. W USA piszą inaczej niż u nas cyfrę 7 (coś jak nasze 1 - z daszkiem, a jedynka to po prostu pałka bez daszku) i kiedy pisałem po swojemu to bank dla bezpieczeństwa uznawał tylko kwotę rachunku bez napiwku. Przez kilka pierwszych razy, ze szkodą dla kelnerów, nie rozumiałem co źle robiłem.

W Europie (- Włochy, bo tam jest coperto), staram się tipować 10-15% w zależności czy podobała mi się obsługa i nigdy nie traktuję tego jako prawa nabytego. Z drugiej strony nie staram się dopisywać napiwku za wszelką cenę do płatności kartą i 9/10 przypadków mam gotówkę na te potrzeby.

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy nie żarzył mi się żeby nie dało się zapłacić napiwku kartą. Po prostu mówię kelnerowi żeby zamiast kwoty X wpisał w terminalu kwotę x powiększoną o napiwek. Nawet jeśli kelner nie ogarnia tego intelektualnie, to i tak ten napiwek dostanie. Kelnerzy o ile mi wiadomo i tak nie biorą napiwków do kieszeni, tylko oddają je do wspólnej puli i dzielą między siebie na koniec dnia.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, pablocito napisał:

Kelnerzy o ile mi wiadomo i tak nie biorą napiwków do kieszeni, tylko oddają je do wspólnej puli i dzielą między siebie na koniec dnia.

Pracowaliśmy z żoną w czasie studiów w różnych miejscach i różnie to było zorganizowanie. W jednych knajpach jest/była to ewidentna optymalizacja podatkowa i kwota zarobku na papierze była jakimś totalnym minimum, ale wszelkie napiwki bez podatku trafiały do kieszeni. W moim przypadku, pensja netto była 3x wyższa niż u żony, ale z łączonych napiwków było miesięcznie na...piwo, no max 20 ;)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Włoskie coperto to nie jest napiwek. Inna sprawa, że Włosi nie zawsze dają napiwki...

W USA rozliczenie napiwku kartą to norma. Po naszej stronie oceanu różnie z tym bywa.

Czasami kelner nie ma możliwości wpisania kwoty na terminalu bo ta "przychodzi" z systemu sprzedażowego (nigdy nie spotkałem się z restauracją, która próbowałaby fiskalizować napiwek).
Nawet jeśli kelner sam wpisuję kwotę na terminalu, to te dodatkowe pieniądze "wylądują" na koncie restauracji z opóźnieniem i ktoś je potem musi rozliczyć i podzielić... Jeśli tego rodzaju napiwki to rzadkość, to restauracja zwykle nie bawi się w jakąś przesadną dokładność przy rozliczeniu albo wręcz "olewa" temat.

Wielokrotnie w różnych miejscach pytałem o to i dostawałem różne odpowiedzi. Przykładowo, we wspomnianych już Włoszech, w większości miejsc kelnerzy mówili wprost, że jeśli dam napiwek kartą, to albo w ogóle nie dostaną tych pieniędzy, albo dostaną dużo mniejszą kwotę.

 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Aras napisał:

Włoskie coperto to nie jest napiwek. 

Racja, nie jest. Napisałem to dlatego, że jeśli coś jest doliczone z automatu to mam przeświadczenie że już raz zapłaciłem i tym samym mniejszą skłonność do dania napiwku. Podobnie jak ze spotkaniami na 8+ osób - w większości restauracji mówią otwarcie, że do takich stolików doliczona jest extra opłata w wysokości 10-15%, ale tym samym zauważyłem, że goście praktycznie nie dają już extra napiwku ponad to. Nie wiem czy słusznie?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile w USA jest to proste (zawsze doliczone)

 

Ze wszystkich krajów które odwiedziłem USA jest ostatnim o którym powiedziałbym że napiwki są “proste” , nawet pomijając ceny netto i powszechność kart na paski magnetyczne.

 

Prosto było w Gruzji, gdzie napiwek był obowiązkowy oraz doliczony do rachunku. Albo w Japonii, gdzie - ponoć bo znam to tylko z opowieści - napiwków nie daje się wcale.

 

W Polsce po prostu zostawiam napiwek na stole, zwykle w tym „pokrowcu na rachunek”. Kilka razy próbowałem dawać napiwek karta ale zawsze spotykałem się z nierozwiązywalnymi problemami, wiec odpuściłem sobie próby. Od tej pory, choć gotówki nie używam wcale, staram się zawsze mieć przy sobie trochę drobnych na napiwki (mi wystarcza „dyszka i kilka monet”)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie tylko w Japonii, ale generalnie w Azji Wschodniej nie ma kultury zostawiania napiwkow.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwykle mam przy sobie gotówkę więc nie ma problemu i zostawiam w miarę możliwości 10 proc lub więcej, natomiast nasi kelnerzy są słabo ogarnięci i często przy np rachunku 150zl, przynoszą 50zl reszty, zamiast np. dwie dwudziestki i dychę, przez co sami sobie szkodzą, bo kiedy mam tylko 10zl drobnych w kieszeni to tyle zostawiam, bez kombinacji i straty czasu na manewry z rozmienianiem etc.

  • Like 3
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zwykle 10%, dzisiaj np płaciłem kartą rachunek, a potem musiałem 100 rozmienić u kelnera. Przy aktualnym systemie rozliczeń napiwek kartą wychodzi chyba potem w rozliczeniu ze skarbówką, potem się trzeba tłumaczyć coś z VAT, dochodowym etc. Dlatego nie chcą komplikować

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zwykle zostawiam od 0% do 10% - wszystko zależy od tego czy podczas regulowania rachunku czuję, że ktoś się o mnie troszczył i dokładał wszelkich starań abym czuł się w lokalu dobrze (swoją drogą często wystarcza po prostu uśmiech i życzliwe podejście). Nie traktuję napiwku jako czegoś oczywistego co się kelnerowi należy bo jest kelnerem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koledzy - bo z tymi napiwkami dawanymi kartą chodzi po prostu o to, że jak wjedzie na konto szefa, to kelnerzy, czy szerzej załoga, grosza nie zobaczą z tego nigdy. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale miałem do czynienia trochę z gastro w okresie około studyjnym, no i tak to niestety wyglądało. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakładam, że tematem wątku nie są kwestie etyczno-filozoficzne związane z dawaniem napiwków, tylko technikalia.

Pomimo, że większość płatności wykonuję za pomocą karty, w restauracjach najczęściej płacę gotówką. Jeśli nie mam akurat drobnych, proszę kelnera o wydanie konkretnej kwoty. Kilkukrotnie zdarzyło mi się, że płaciłem kartą i zgłaszałem chęć doliczenia napiwku do rachunku, ale ponoć nie było to możliwe. Wychodzi na to, że "cash is king" również w sytuacjach codziennych. Sam staram się mieć przy sobie przynajmniej tyle, żeby starczyło na pełen bak paliwa, ale wiem, że bywa to niewygodne.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coraz popularniejszy u nas w kraju robi się BLIK, który ma fantastyczny system płatności na numer telefonu, lub poprzez podanie kodu po prostu. Gdzie w przypadku numeru telefonu, kelner nie musi nawet swojego telefonu wyciągać, żeby można mu było ekspresowo przelać napiwek za obsługę. Kwestia tego, czy ma tę opcję skonfigurowaną, ale myślę, że coraz więcej młodych osób tego używa.

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Pepo napisał:

Coraz popularniejszy u nas w kraju robi się BLIK, który ma fantastyczny system płatności na numer telefonu, lub poprzez podanie kodu po prostu. Gdzie w przypadku numeru telefonu, kelner nie musi nawet swojego telefonu wyciągać, żeby można mu było ekspresowo przelać napiwek za obsługę. Kwestia tego, czy ma tę opcję skonfigurowaną, ale myślę, że coraz więcej młodych osób tego używa.

To jest kwestia tego czy dany bank obsługuje przelewy na telefon. I nie jest to długa lista banków.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Forto fakt, to również. Umknęło mi to, bo w 3 bankach z których korzystam ta opcja jest dostępna

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Blondas napisał:

Ładna kelnerka niekoniecznie będzie chciała numer telefonu podawać emoji6.png

Chyba Tobie😜

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczy wyjąc gotówkę z kieszeni i dać .,W dzisiejszych czasach nie widzę żadnego problemu logistycznego w noszeniu zawsze pewnej kwoty w gotówce.Problem jest jak ktoś ma węża w kieszeni., Kiedyś rzeczywiście było ciężko (potrzeba noszenia sporej ilości makulatury) ,ale pewnie większość kolegów z forum nie pamięta czasów przed denominacją złotego.,Dla mnie problemem jest Kiedy należy,a kiedy nie należy dać? i Komu i ile się daje? Mieszkałem prawie dwie dekady w "Home of The Brave" i po powrocie zauważyłem ,że niektóre normy kulturowe w Polsce są inne. Kilka razy spotkałem się z dziwnymi dla mnie reakcjami ludzi na rękę z napiwkiem i nie do końca wiem o co im chodziło .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja unikam płacenia napiwków kartą, bo obawiam się że kelner/kucharze nigdy tych pieniędzy nie zobaczą 😉 Jak mam gotówkę to daję, jak nie mam to nie daję.

Problem można też rozwiązać jak Mr. Pink

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 24.07.2020 o 07:58, MH_fan napisał:

Koledzy - bo z tymi napiwkami dawanymi kartą chodzi po prostu o to, że jak wjedzie na konto szefa, to kelnerzy, czy szerzej załoga, grosza nie zobaczą z tego nigdy. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale miałem do czynienia trochę z gastro w okresie około studyjnym, no i tak to niestety wyglądało. ;)

Znam dwóch kelnerów i niestety przy płaceniu kartą to szef zabiera pieniądze. Nie wiem jak to jest w innych knajpach ale wolę dać napiwek gotówką niż płacić kartą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, nets napisał:

Znam dwóch kelnerów i niestety przy płaceniu kartą to szef zabiera pieniądze. Nie wiem jak to jest w innych knajpach ale wolę dać napiwek gotówką niż płacić kartą.

Chyba jednak to kelnerzy powinni szukać sposobów na ułatwienie dawania im napiwków, a nie aby klienci kombinowali.

Jak chcą gotówką - to niech rozsądnie wydają reszty (używając mniejszych nominałów), niech proponują klientom wypłatę gotówki przy okazji płatności, niech prowadzą akcję informacyjną, do kogo trafiają napiwki płacone kartami, niech zaczną płacić podatki od napiwków co pozwoli na publiczną rozmowę na ten temat, itd. A przede wszystkim - niech załatwią sprawę ze swoimi pracodawcami.

Mój problem jest taki, że dawanie napiwków często jest dla mnie problemem technicznym, mimo, że mam pieniądze i mam chęć zostawienia napiwku. 

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Szwajcarii niby są napiwki wliczone w cenę ale jak dałem kilka banknotów to nie było chęci aby wydać resztę. Z drugiej strony wielu znajomych mówi że nie daje napiwków bo niby dlaczego mają dawać? Kierowcy autobusu też nikt napiwków nie daje. Stworzono patologię że kelner jest na minimalnej pensji i ma dorobić napiwkami. "Janusze biznesu" funkcjonują wykorzystując niziny społeczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.