Jump to content

Bacio

Użytkownik
  • Content Count

    417
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Bacio

  1. W filatelistyce tego typu błąd znacznie by zwiększył wartość waloru. W marynarce krzywa metka to przecież Święty Graal sprezzatury!
  2. Bacio

    Humor

    Nadal w zakresie forum...
  3. Chyba jednak to kelnerzy powinni szukać sposobów na ułatwienie dawania im napiwków, a nie aby klienci kombinowali. Jak chcą gotówką - to niech rozsądnie wydają reszty (używając mniejszych nominałów), niech proponują klientom wypłatę gotówki przy okazji płatności, niech prowadzą akcję informacyjną, do kogo trafiają napiwki płacone kartami, niech zaczną płacić podatki od napiwków co pozwoli na publiczną rozmowę na ten temat, itd. A przede wszystkim - niech załatwią sprawę ze swoimi pracodawcami. Mój problem jest taki, że dawanie napiwków często jest dla mnie problemem technicznym, mimo, że mam pieniądze i mam chęć zostawienia napiwku.
  4. Jak dajecie napiwki w restauracjach? O ile w USA jest to proste (zawsze doliczone), w niektórych krajach (np. Dania) można bez problemy dodać napiwek na etapie płacenia kartą, to spotykam się z problemem w Polsce. Jestem zwolennikiem dawania ok. 10% wartości rachunku o ile wszystko było w porządku. Jeżeli szło źle - nie ma napiwku. Ale coraz częściej mam kłopot - jak zapłacić napiwek. Mam wrażenie, że kelnerzy oczekują po prostu napiwku w postaci gotówki. A ja coraz częściej stosuję kartę kredytową i bardzo często nie mam banknotów 10 - 20 zł na napiwki. Mam następujące opcje: - zapłacić napiwek gotówką (o ile mam te banknoty 10 zł - 20 zł ze sobą), - dać (o ile mam) w ramach napiwku banknot 50 zł czy 100 zł i poprosić o resztę z napiwku, - zapłacić całość gotówką i w ten sposób dostać drobniejsze banknoty (co mi nie na rękę; a dodatkowo z reguły kelnerzy nie potrafią wydać tak, aby było na napiwek; zostaje więc - zapłacić gotówką z tekstem "proszę o 70 zł dla mnie", - poprosić o doliczenie napiwku do terminalu (ale większość kelnerów nie ogarnia takiej opcji - nie wiem czy z przyczyn intelektualnych, podatkowych czy rozliczeń z właścicielem), - jak nie potrafią przyjąć napiwku kartą to po prostu nie dawać. Jak to robicie? Nie chcę ganiać do bankomatu przed wizytą w restauracji
  5. Bacio

    Humor

    Znalezione na FB.
  6. To ma szansę się sprzedać sprzedawcom, a nie klientom na ubrania.
  7. Kupowałem od nich buty za S$372.90 + S$38.30 (FedEx) = S$411.20 (tj. około 295 USD). Jednak na dokumentach przewozowych nadawca się (nieproszony!) chyba pomylił i podał cenę całościową S$159.00 na warunkach DAP. Uwaga: trzeba wyraźnie zaznaczyć, że walutą są dolary singapurskie, bo - chociaż jest to na dokumentach - to nie jest to takie oczywiste na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza, że używają skrótu waluty SID, a nie SGD, a czasem też S$. (A SID to w zasadzie dolary z wysp Salomona). Niestety konkretnej kwoty nie podam, bo minęło już 12 miesięcy i nie mam wyciągów
  8. Bacio

    Camiceria Olga Milano

    Chyba pisałem o tym na Forum dawno temu - jak kupiłem pierwszą OC to była to najgorzej dopasowana koszula w moim życiu, a po kilku praniach - najlepiej dopasowana w życiu.
  9. Bacio

    Camiceria Olga Milano

    Mam kilka koszul od Olgi z tego samego materiału i to są moje ulubione... Ale kołnierzyków nie lubię Wolę mniej wyprofilowane w pół-serce.
  10. Może już zbędny. Kilka innych wątków przejęło tę rolę - zarówno wątków producenckich jak i niniejszy. (A poza tym - nie należy się śmiać z nieśmiesznych rzeczy. Tak jak nie należy się cieszyć z rzeczy, które cieszyć nie powinny. I nie należy sprzedawać buta nowego, ale przymierzonego w warunkach rzeczywistych).
  11. 1/3 życia żeglowałem i kolejne 1/3 życia nurkowałem... I dopiero jak zakończyłem te zajęcia (zarobkowo) to kupiłem boat shoes i divera. Najwygodniejsze kupiłem w wersji wsuwanej w sklepie w Stambule. Bolała mnie tak bardzo noga, że musiałem kupić jakiekolwiek w pierwszym spotkanym sklepie. I tak padło na "Dockers Marine". Miałem też inne buty żeglarskie na bardzo głębokim bieżniku, znacznie sztywniejsze i fabryczny rzemyk ciągle się rozwiązywał.
  12. Minut? Godzin? Dni? Tygodni? Miesięcy? Lat?
  13. Czy wypada zaproponować cokolwiek innego niż Opinel?
  14. Floyd Mayweather wydaje US$ 1000 tygodniowo na fryzjera, a jest łysy.
  15. Pozwolę sobie dodać, że Wielki Shoe jest jedną z firm, które niezwykle cenię. Swego czasu byłem z butami i osoba niezwykle kompetentna przekonała mnie, że w tamtym czasie nie warto było wydawać pieniędzy na buty w sposób jaki chciałem. To był prawdziwy doradca klienta, a nie handlarzyk. Oczywiście, po kilku miesiącach okazało się, że porada była trafna. Dlatego też, Wielki Shoe jest jedną z bardzo nielicznych firm, którym na pewno postaram się w miarę możliwości pomóc i wysyłam buty do naprawy. Nie daliście mi się samemu oszukać jakiś czas temu, to postaram się teraz Wam za to podziękować.
  16. Ostatnio czytałem apel różnych organizatorów biegów masowych z prośbą o pomoc, bo nie przetrwają skoro zapowiada się sezon bez ich imprez. Jest to jeden z tysięcy tego typu takich apeli różnych firm. Na apel firmy biegowej odpowiedział jeden z biegaczy: Teraz prosicie o wsparcie? A jak rok, dwa, trzy temu ktokolwiek z nas miał kontuzję to pozwoliliście przepisać opłatę startową na inny bieg? Wiele firm prosi o wsparcie, a ile z nich nie uznało uzasadnionej reklamacji klienta? Ile z nich świadomie dawało gorszy jakościowy produkt? Ile z nich okłamywało klientów (np. czasy dostaw)?... Wtedy był bardzo dobry czas na budowanie lojalności. P.S. Mamy taki zwyczaj zarówno w firmie, jak i w domu, że staramy się (w miarę możliwości) kupować produkty naszych klientów. Jak mam zostawiać pieniądze to komuś, kto je raczej wyda kiedyś u mnie. Akurat mamy taką możliwość, ale zdaję sobie sprawę, że inni mogą mieć zupełnie inne preferencje.
  17. Ja bardzo bym chciał poznać opinię o sytuacji obecnej i przewidywanej w bliskiej przyszłości mniejszych graczy z branży, np. @Miler Spirits&Style, @poszetka.com, @ZackRoman.com. Zdaję sobie sprawę, że też cała sytuacja też ich zaboli, ale może będzie to tylko mały siniak, a nie konieczność wyprowadzenia sztandaru. Znam potencjał małych firm (moja praca na studiach doktoranckich INE PAN dotyczyła właśnie możliwości, które dostały w XXI wieku mikrofirmy, dzięki którym mogą konkurować z dużymi) i o ile mogę publicznie czasem na nie narzekać (na produkty lub obsługę tych konkretnych producentów), to jestem ich fanem.
  18. Bacio

    Odchudzanie

    Ja jestem na 16/8 od 01.03.2020. Okienko mam od 10:30 do 18:30 (za osiem minut śniadanie ;-). Zdaję sobie sprawę, że dwa i pół tygodnia to mało na wnioski, ale zdecydowanie już widzę dużo lepszą kontrolę łakomstwa - wieczorami nie mam ochoty grzebać po lodówce. Wagowo/miarowo zmian nie dostrzegam. Natomiast zdecydowanie bardziej jestem senny (i potrzebuję więcej snu), jak również w okresie postu jest mi znacznie chłodniej (zakładam marynarkę z Harris Tweed na wełniany sweter, gdy żona siedzi w krótkim rękawku). I pozostaje pytanie odwieczne pytanie poszczących - czy można się napić Cola Zero w czasie postu czy nie...
  19. Bacio

    Dysputy ekonomiczne

    Jeżeli kondycję przedsiębiorstwa mierzymy wielkością pobranych kredytów, a nie zdolnością przetrwania kryzysu, to zdecydowanie masz rację. Ja jednak wolę wierzyć w cytat, który padł 2 - 3 tygodnie temu w innej dyskusji na tym forum, gdzie na pytanie o kwestie kredytowe padło oczywiste "Kasyno zawsze wygrywa". Ale szczerze cieszy mnie tak odmienne widzenie ekonomii. Dzięki temu mamy tak różnie prowadzone przedsiębiorstwa - szybkie/wolne, aktywne/spokojne, bogate/biedne, itd. Uważam też, że bankructwo firm jest bardzo pożądanym zjawiskiem dla gospodarki. Tak, jak rekiny zjadają w pierwszej kolejności ryby słabe, a nie szybkie/zdrowe, dzięki czemu siła całej rafy rośnie. Czasem odważny wygrywa i kupuje jacht na Karaibach, a czasem strachliwy wygrywa, gdy w kryzysie zjada sucharki z zaopatrzonego spichlerza i czyta ogłoszenie "Sprzedam mało używany jacht na Karaibach za sześć sucharków i butelkę wody".
  20. Bacio

    Dysputy ekonomiczne

    Jako lider Crown prowadzę pro bono zajęcia jak wyjść z długów. Nasłuchałem się już tyyyyyle różnych historii, ale niemal wszystkie mają wspólny mianownik. Taki sam jak ten dentysta z tylko dwoma rękami i czterema fotelami na kredyt. Młody człowiek po studiach, ze spłatą kredytu na studia, mieszkanie i samochód, ale z szansą na dobrą pracę jest uznawany za "dobrze ustawionego", wobec bosonogiego równolatka z wioski afrykańskiej. Dopiero w sytuacji kryzysowej okazuje się, kto jest w rzeczywistości bogatszy. Zdaję sobie sprawę, że "Twoim największym aktywem jest umiejętność zarabiania pieniędzy", ale w tym sloganie brakuje dalszej części tj. "ceteris paribus". A jednak świat się zmienia. Problem w tym, że dentysta przez dobrych kilka lat uczył się leczyć ludzi, a widać nikt go nie nauczył szacowania ryzyka. A to, że będzie kataklizm, woja, zmiana technologii, itp. to jest pewne. Kwestia tylko kiedy. Bo, niestety, kończą się kłopoty klasy średniej typu "mam taki duży dom, że aby mieć internet w każdym pokoju muszę kupić aż trzy access pointy WiFi!" i "znowu podrożała chemia do basenu", a zaczyna się to, co (zdaje się, że Warren Buffet, ale głowy nie dam) powiedział "Dopiero jak przychodzi odpływ widać, kto pływał bez majtek". I na deser dobry kolejny cytat z Księgi Przysłów: 30, 24. P.S. Na szczęście dla tego dentysty nawet w czasie głębokiego kryzysu ludzi bolą zęby. Więc, akurat ma nienajgorszy zawód na kryzys.
  21. Bacio

    Dysputy ekonomiczne

    No to powinniśmy się, w takim razie, poznać. Prowadzę małą (mikro) firmę już dobrych parę lat i nie wyobrażam sobie, aby przejadać zysk. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć - u mnie w firmie możemy spokojnie pół roku nie dostać ani jednego zamówienia, a nie zmieni to wynagrodzeń, liczby zatrudnionych i nie wprowadzi nas to w jakikolwiek negatywny stan ekonomiczny, a może jedynie gorszy humor. No, ale przez lata siedzieliśmy na starych, drewnianych krzesłach, aby nie kupować wypasionych na kredyt. Nie korzystaliśmy z nowoczesnych salonów klimatyzowanych tylko biuro jest w 50-letnim budynku. Nie organizowaliśmy libacji noworocznych i wyjazdów incentive. Itd. Gdybym nie miał takiego wypracowanego zabezpieczenia to bym raczej nie uznawał się za przedsiębiorcę tylko za trybik w systemie kredytowym banku. P.S. Po prostu: Księga Przysłów 22, 7.
  22. Bacio

    Dysputy ekonomiczne

    Nikt nikogo przecież nie zmusza do chodzenia na mszę. W niedzielę rano pod domem nie pojawia mi się policja religijna z nakazem wymarszu. W każdą niedzielę, w każde święto, w każdy dzień ja sam decyduję, czy idę na piwo, na mszę czy pograć w bilard.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.