meqoq Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 Po co robić piwo z brewkitu skoro równie dobrze można kupić sobie piwo w sklepie, ta sama, mizerna jakość. Słoduję i chmielę osobiście, dlatego wiem co piję.W sklepie można kupić "piwo" i "piwo". Nie wszystko co masowe jest złem wcielonym. Howgh! Cytuj
Przemko Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 Po co robić piwo z brewkitu skoro równie dobrze można kupić sobie piwo w sklepie, ta sama, mizerna jakość. Słoduję i chmielę osobiście, dlatego wiem co piję.W sklepie można kupić "piwo" i "piwo". Nie wszystko co masowe jest złem wcielonym. Howgh! Tak, tak wybaczcie te generalizowane, fakt znajdują się w Polsce jeszcze prawdziwe polskie piwa z małych browarów, i one nie są wcale złe. Cytuj
meqoq Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 W sklepie można kupić "piwo" i "piwo". Nie wszystko co masowe jest złem wcielonym. Howgh! Tak, tak wybaczcie te generalizowane, fakt znajdują się w Polsce jeszcze prawdziwe polskie piwa z małych browarów, i one nie są wcale złe. Jako i niepolskie. Cytuj
Przemko Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 Tak, ale nie w każdym sklepie kupi się dobre piwo. W większości sklepów można nabyć tylko te koncernowe ścierwa. Jeżeli miał bym jechać 20km żeby kupić jakieś lepsze piwo to traci to sens dla mnie. Cytuj
Apatura Iris Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 Świetny wybór różnych piw, tych polskich i niepolskich mają w PiP (Stary Browar Poznań). Cytuj
pirat Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 Trochę w temacie domowego piwa: http://www.iwoman.pl/na-serio/ludzie/po ... money_home Cytuj
mbs Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 Moderator powinien zareagować chyba na te rozmowy o piwie. Trzeba szanować wolę autora. Panowie, jedną z moich pasji są alkohole mocne. Szczególnie pociąga mnie whisky słodowa (single malt whisky), ale nie odmawiam bourbonom, koniakom, calvadosom, rumom i innym destylatom starzonym. Ponieważ alkohole nieodłącznie wiążą się z życiem gentlemana chciałbym wiedzieć jakie alkohole mocne najbardziej Was pociągają. Proponuję abyśmy w wątku tym nie dyskutowali o winie i piwie. Zagadnienia te są pokrewne, ale tak odmienne, że należą się im osobne tematy na forum. Cytuj
pirat Opublikowano 19 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2011 Myślę, że autor to tak równy gość, że udzieli nam dyspensy W szczególności jeśli byśmy mu polali takie piwko Cytuj
pirat Opublikowano 18 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 18 Listopada 2011 Chociaż to o butach ale tu chyba też pasuje http://www.howtospendit.com/#!/articles ... re-brogues Cytuj
pirat Opublikowano 25 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Listopada 2011 Może coś dla grupy rekonstrukcynej : Cytuj
Brzydalllo Opublikowano 27 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2011 Menu bardzo dobre. Cytuj
Ral1n Opublikowano 28 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 28 Listopada 2011 Co prawda od prawie 2 lat nie piję alkoholu, ale za czasów mojej świetności (formy alkoholowej) nie mogłem się obyć bez RS. Miałem ochotę spróbować jeszcze 8 -krotnie destylowanej Imperii, ale jakoś nie myślałem, żeby specjalnie zza granicy ją zaimportować. Za pewne jest dostępna już w kraju, przynajmniej widziałem ją na lotnisku Chopina w sklepikach, tych po odprawie (ale to nie te bezcłowe). RS to najłagodniejsza woda jaką próbowałem. Grey Goose - co do tego trunku - miałem zwyczaj kupować w 50ml flakonikach jako aperitif przed sushi. Nie wydaje mi się, żeby przypadła mi do gustu bardziej niż RS. To jedyna wódka, którą mną nie wstrząsała. ... i jedyna, którą mogłem pić jak herbatkę bez dodatków w postaci soków. Standardy takie Jack z Colą i 2 kostkami lodu - stanowiły dla mnie bardzo poważne zagrożenie mocnego upojenia. Po prostu nie potrafiłem sobie tego odmawiać. Pewnego wieczoru skończyłem liczyć na 14 czy 15 drinkach bo potem straciłem rachubę. Tak bardzo mi to smakowało. Jeżeli chodzi o piwo to spotkałem się opinią, że jest napój plebejski, ale nie twierdzę, że nigdy nie piłem. Moje preferencje to Pilsner i Faxe. Amsterdam Maximator wykręcił mnie tak dosadnie, że więcej go nie próbowałem. Za czasów mojego pobytu w Oxfordzie i Londynie - lubiłem Guinessa, pamiętam, że Ł2 kosztował. Opórcz tego Foster's i Stella Artois. Po przyjeździe do Polski - Guiness ten w Polsce był jakiś taki inny. Jeżeli chodzi o drinki to Tequilla Sunrise, piłem tylko raz, ale wspomnienia bardzo pozytywne. W mojej przygodzie, przewinęły się jeszcze JW Gold, Chivas Regal 18, Glennfiddich 18 i kilkadziesiąt innych mniej kosztownych. Nie ukrywam, że J. Mazgaj trochę mnie zaintrygował swoją kolekcją Single Maltów, jednak bez doświadczeń. Cytuj
mbs Opublikowano 30 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2011 Co prawda od prawie 2 lat nie piję alkoholu, ale za czasów mojej świetności (formy alkoholowej) nie mogłem się obyć bez RS. Miałem ochotę spróbować jeszcze 8 -krotnie destylowanej Imperii, ale jakoś nie myślałem, żeby specjalnie zza granicy ją zaimportować. Za pewne jest dostępna już w kraju, przynajmniej widziałem ją na lotnisku Chopina w sklepikach, tych po odprawie (ale to nie te bezcłowe). RS to najłagodniejsza woda jaką próbowałem. Grey Goose - co do tego trunku - miałem zwyczaj kupować w 50ml flakonikach jako aperitif przed sushi. Nie wydaje mi się, żeby przypadła mi do gustu bardziej niż RS. To jedyna wódka, którą mną nie wstrząsała. ... i jedyna, którą mogłem pić jak herbatkę bez dodatków w postaci soków. Standardy takie Jack z Colą i 2 kostkami lodu - stanowiły dla mnie bardzo poważne zagrożenie mocnego upojenia. Po prostu nie potrafiłem sobie tego odmawiać. Pewnego wieczoru skończyłem liczyć na 14 czy 15 drinkach bo potem straciłem rachubę. Tak bardzo mi to smakowało. Jeżeli chodzi o piwo to spotkałem się opinią, że jest napój plebejski, ale nie twierdzę, że nigdy nie piłem. Moje preferencje to Pilsner i Faxe. Amsterdam Maximator wykręcił mnie tak dosadnie, że więcej go nie próbowałem. Za czasów mojego pobytu w Oxfordzie i Londynie - lubiłem Guinessa, pamiętam, że Ł2 kosztował. Opórcz tego Foster's i Stella Artois. Po przyjeździe do Polski - Guiness ten w Polsce był jakiś taki inny. Jeżeli chodzi o drinki to Tequilla Sunrise, piłem tylko raz, ale wspomnienia bardzo pozytywne. W mojej przygodzie, przewinęły się jeszcze JW Gold, Chivas Regal 18, Glennfiddich 18 i kilkadziesiąt innych mniej kosztownych. Nie ukrywam, że J. Mazgaj trochę mnie zaintrygował swoją kolekcją Single Maltów, jednak bez doświadczeń. Chwalisz się czy żalisz? Cytuj
Brzydalllo Opublikowano 30 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2011 Co prawda od prawie 2 lat nie piję alkoholu, ale za czasów mojej świetności (formy alkoholowej) nie mogłem się obyć bez RS. Co to za wódka? Pierwszy raz słyszę. Cytuj
pirat Opublikowano 30 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2011 @Brzydallo Ruski standard (cyrylica nie chce mi wchodzic na telefonie ) Cytuj
Ral1n Opublikowano 30 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2011 Ale czym mam się chwalić, żalić? Podzieliłem się tylko wrażeniami odnośnie Ruskiego Standardu. Tu wiele osób opisuje swoje preferencje smakowe. Nie wiem w czym masz problem? Cytuj
Bartek Opublikowano 30 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2011 Russkij Standard - neutralna w zapachu i gładka w smaku, to rzeczywiście dobra wódka. Ciekawa jest też historia stojąca za marką Russkij Standard - podobno produkowana wg formuły/standardu destylacji wódki określonego przez Mendelejwa (np. zawartość alkoholu właśnie 40%). Cytuj
4inHand Opublikowano 30 Listopada 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2011 No niby 40% ABV jest najlepsze, ale wiele destylatów łamię te zasadę i idzie dużo dalej. Dla wielu whisky słodowych 50-60% ABV to standard. Ja nie lubię takich spolaryzowanych wypowiedzi o wódkach. Tak naprawdę najważniejszym kryterium oceny jest tutaj: -czy się krzywiłem -czy miałem kaca Obawiam się, że oba parametry są dość słabo mierzalne i zależą od wielu czynników zewnętrznych nie związanych z samą technologią produkcji alkoholu, z której wypływa jego jakość. Cytuj
Bartek Opublikowano 1 Grudnia 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Grudnia 2011 Nie chodzi o to, że 40% jest najlepsze, po prostu zostało uznane za standardowe ABV dla czystej wódki. I podobno określił to Mendelejew (?). Kac jest dość zgubnym kryterium oceny jakości wódki, ponieważ na jego występowanie wpływa także to co jedliśmy przy wódce, czy były papierosy, czy był inny alkohol, o której skończyło się pić, a o której poszło spać (przespanie kaca), itp. To dość indywidualna sprawa - dwie osoby pijące razem i z tej samej butelki mogą mieć zupełnie inne poranki. Dla mnie najprostszym i podstawowym kryterium oceny wódki jest w kolejności: zapach, smak, posmak. Dalej można próbować ocenić słodkość/pikantność/gorzkość smaku oraz posmaku po kilku sekundach. Wódka i jej smak to temat co najmniej równie ciekawy jak whisky:) Cytuj
Ral1n Opublikowano 1 Grudnia 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Grudnia 2011 Kozioł - przypierniczasz się do mnie w każdym poście... Nie będę tego komentował. Cytuj
marcelo Opublikowano 1 Grudnia 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Grudnia 2011 Kozioł - przypierniczasz się do mnie w każdym poście... Nie będę tego komentował. Chyba właśnie to zrobiłeś Cytuj
mosze Opublikowano 1 Grudnia 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Grudnia 2011 Panowie, proszę o większy dystans, zwłaszcza w stosunku do wypowiedzi innych forumowiczów. To przecież sala klubowa, powinno byc wygodnie i bezstresowo. Cytuj
skar Opublikowano 1 Grudnia 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Grudnia 2011 Za czasów mojego pobytu w Oxfordzie i Londynie - lubiłem Guinessa, pamiętam, że Ł2 kosztował. Guiness to już inaczej smakuje (a co najmniej mi mniej odpowiadał) w Londynie niż w Irlandii Płn. Może to jakaś autosugestia ale ten z LDN to jakoś bardziej mi ten z W-wy przypominał Cytuj
4inHand Opublikowano 1 Grudnia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Grudnia 2011 I podobno określił to Mendelejew (?).Podobno używano tego już wcześniej jako standard, ale o Mendelejewie dobrze brzmi Wódka i jej smak to temat co najmniej równie ciekawy jak whisky:)Zgadzam się, że temat jest ciekawy, ale powiedzieć, że równie ciekawy jest równoznaczne z całkowitym zdeprecjonowaniem leżakowania alkoholu. Tutaj jednak wódka ma dużo mniej do zaoferowania. Chociaż jest też nasza polska starka, która leżakuje Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.