Jump to content
booe

Muzyka dla naszych uszu

Recommended Posts

Godzinę temu, Wuj napisał:

I co to komu przeszkadzało, Panie Kolego? Po co było to zmieniać, ja się pytam na jakieś, kurde, rapy?

Rapy jeszcze bez wstydu coś dają od siebie. Przerażajace jest to, ze teraz muzyki się nie tworzy, tylko produkuje.

Pani z castingu na okładkę, sesyjna zaśpiewa, kompozytor z fiverr’a, producent z budżetem i zapychamy rynek trzema akordami. Juz nawet dla muzyków sesyjnych jest coraz mniej miejsca. Nie ceni się umiejętności, tylko niskie koszty a internet jest pełen darmowych sampli. 

Zespoły ludzi spędzających razem czas tworząc muzykę, inspirując się samym przebywaniem ze sobą, juz praktycznie nie istnieją. Inna sprawa, że dużo lepsza edukacja muzyczna i ilość profesjonalnych muzyków znacząco obniżyła kreatywność. Zagra taki na zamówienie w domowym studio wszystko co dostanie, wyśle pliki mailem i koniec procesu twórczego.

Trzeba uciekać w Jazz, żeby usłyszeć coś od serca. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Whitesnake napisał:

Pani z castingu na okładkę, sesyjna zaśpiewa, kompozytor z fiverr’a,

Niedługo już nawet kompozytorzy nie będą potrzebni ;) 

https://news.developer.nvidia.com/ai-composer-creates-music-for-films-and-games/

To dopiero początek, jak się do tego weźmie Google i użyje czegoś o mocy porównywalnej z AlphaZero, rezultaty mogą być bardzo ciekawe.

https://www.theregister.co.uk/2017/12/14/deepmind_alphazero_ai_unfair/

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Zajac Poziomka napisał:

Niedługo już nawet kompozytorzy nie będą potrzebni ;) 

https://news.developer.nvidia.com/ai-composer-creates-music-for-films-and-games/

To dopiero początek, jak się do tego weźmie Google i użyje czegoś o mocy porównywalnej z AlphaZero, rezultaty mogą być bardzo ciekawe.

https://www.theregister.co.uk/2017/12/14/deepmind_alphazero_ai_unfair/

Imponujące, ale i przerażające. Bardziej niż przejęcia świata przez AI, boję się tego co ludzie sami sobie zrobią. Świat podzielony na kasty, np: wtórnych analfabetów i programistów, wcale nie wydaje się taki sci-fiction.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Póki co mamy polskiego kompozytora na krótkiej liście nominacji do Oscara. Nie dość, ze „nasz” to jeszcze komponować i grać potrafi. Może jednak ludzie nie oddzadza tak łatwo pola maszynom w kwestii sztuki.

Z drugiej strony...produktem pt. Mili Vanilli udowodniono już w latach 80, ze „ciemny lud” i to kupi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby trochę uciec od tych minorowych nastrojów podsyłam jeden z moich ulubionych kawałków autorstwa Keitha R. 

Takiego gościa po prostu nie dałoby się wyprodukować!

 

  • Like 1
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.12.2017 o 18:33, Whitesnake napisał:

... i zapychamy rynek trzema akordami.

Więcej akordów tym ludziom też nie pomoże.  I pomyśleć, że są legendarne kawałki, którym wystarczają tylko dwa ... a może się trzeciego nie dosłuchałem?

 

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Midlife-Crisis napisał:

Więcej akordów tym ludziom też nie pomoże.  I pomyśleć, że są legendarne kawałki, którym wystarczają tylko dwa ... a może się trzreciego nie dosłuchałem?

 

Nie mam nic przeciwko utworom na dwóch akordach, czy nawet na jednym - powiem więcej, mam przeciwko nim znacznie mniej niż tym na trzech :) . To był skrót myślowy i nie o ilość akordów mi tutaj chodziło, tylko o strukturę, dur-mol; tonike, subdominante i dominante i wszechobecne skale pentatoniczne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj panowie @damiance @Mamrot i @albinos, ale zawiało PRL-em w trzech ostatnich kawałkach! Dla mnie ostatni najlepszy. Pomimo technicznych niedociągnięć czuje się, że ludzie mieli ogromną chęć zrobienia czegoś. 😉

W dniu 28.12.2017 o 17:15, Whitesnake napisał:

Nie mam nic przeciwko utworom na dwóch akordach, czy nawet na jednym - powiem więcej, mam przeciwko nim znacznie mniej niż tym na trzech :) . To był skrót myślowy i nie o ilość akordów mi tutaj chodziło, tylko o strukturę, dur-mol; tonike, subdominante i dominante i wszechobecne skale pentatoniczne. 

Naturalnie rozumiem, że te trzy akordy to tylko jakaś myślowa aplikacja dla tego co można nazwać makdonaldyzacją w muzyce popularnej. Przewidywalność i łatwa rozpoznawalność schematów idzie w parze z brakiem jakiegokolwiek przesłania.

Wyjątkiem jest blues. Trzy akordy plus pentatonika, ale chęć grania niezależnie od wyniku. 😊 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja się na nich obraziłem za tę płytę. Zasłodzili mnie, nie lubię gdy LaBrie śpiewa tym natchnionym głosem.

Natomiast zrobiłem sobie na Tidal playlistę "Poprawiacze humoru" i jako pierwsze wylądowały tam dwa kawałki

 

www.youtube.com/embed/gFwp3yn6uuA

Oraz

www.youtube.com/embed/vyztAr3CBg0

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Blondas napisał:

Ja się na nich obraziłem za tę płytę. Zasłodzili mnie, nie lubię gdy LaBrie śpiewa tym natchnionym głosem.

 

Chciałem napisać kilka mądrych słów na jej temat, ale kiedyś mój nieznany na tym forum kolega Terrapin zrobił to w sposób niepozostawiający nic do dodania. Pozwalam sobie zatem wkleić cytat, jako najlepiej oopisujący mój stosunek do rock-oper i Dream Theatre...

...

Od dwóch dni słucham opery. Rock opery. Rock opery napisanej i zagranej przez pięciu pięćdziesięcio-prawie-letnich długowłosych i/lub długobrodych elfów z Ameryki, ojczyzny elfów i R2D2. Opera może za dużo powiedziane, bo śpiewak fajny, ale jeden (to się dopiero nazywa pojedyncza obsada!). Jest za to jest libretto, którego streszczenie zaczyna się tak:

Cytuj:
In 2285, the northeastern region of the United States has turned into a dystopia ruled by the oppressive Great Northern Empire of the Americas. The only resemblance to entertainment that exists is the electronic noise of the Noise Machines (NOMACs). The empire is ruled by Emperor Nafaryus, Empress Arabelle, Crown Prince Daryus, and Princess Faythe. In a distant village called Ravenskill, a man named Gabriel possesses the natural ability to make music and sing ("The Gift of Music"). 

Dodajmy, że zespół wykonujący nazywa się Teatr Snu, czyli w języku długowłosych / długobrodych elfów Dream Theatre, rzućmy jeszcze okiem na okładkę i wiemy już, że mamy prawdopodobnie do czynienia ze zjawiskiem (cytując klasyka) "waste of time, talent and electricity". Rock do opery ma się pozornie nijak i oczywiście istnieją spore różnice, np. w rocku muzycy biegają bezładnie po całej scenie a w operze muzyków chowa się w tzw. kanale, no bo kto by chciał oglądać muzyka, zwłaszcza takiego z puzonem albo obojem. Jednak, gdyby się bliżej przyjrzeć, jest też dużo podobieństw. Wykonawcy obu gatunków występują w dziwnych strojach, śpiewają chwytliwe, melodyjne rymowanki, nadużywając przy tym teatralnych gestów oraz mają tendencję do prowadzenia rozwiązłego trybu życia. Nie tak, jak np jazzmani, którzy występują ciągle w tym samym podkoszulku, grają niezrozumiałe połączenia dźwięków, ręce mają zajęte instrumentami i co najwyżej piją wódkę.

Jeżeli chodzi o tematykę, to też są pewne podobieństwa, bo nawet w czasach, kiedy nie było gier komputerowych opera potrafiła poruszać równie pasjonujące tematy, np.

Cytuj:
Przed jaskinią Fafnera czuwa karzeł Alberyk, brat Mimego. Na polanie pojawia się Zygfryd i po krótkiej walce zabija smoka. Kropla smoczej krwi spada na rękę młodzieńca – od tej chwili zna on mowę ptaków i potrafi odgadywać ludzkie myśli. Zabiera z jaskini pierścień i czapkę-niewidkę oraz zabija Mimego, który chciał go otruć. Kiedy słyszy opowieść ptaszka o Brunhildzie, śpiącej na górze otoczonej płomieniami, postanawia ją obudzić.


Widać jak na dłoni, że ani opera, ani rock nie próbuje poruszać ważnych tematów, jak np. przeludnienie, otyłość czy zmierzch paliw kopalnych. Ciągle tylko miecze albo lasery. I bramy delirium.

Był wprawdzie zespół operowy, który przed wielu laty podjął ważki temat budownictwa indywidualnego w dziele pt. The Wall. W skrócie chodziło tam o to, że podmiot liryczny jest prześladowany przez mamę, nauczycieli, żądne seksu kobiety i Davida Gilmoura, a co zbuduje, to mu się wali. Na dodatek nigdzie się nie może dodzwonić. To opus było tak magnum, że przez lata rockmani nie ważyli się podejmować dyskusji z tezami zawartymi w owym półtoragodzinnym wykładzie i zajęli się graniem i śpiewaniem o bardziej przyjaznej stronie stosunków międzyludzkich.

Do czasu. Grupa senno-teatralna postanowiła w tym roku uraczyć nas premierowym przedstawieniem pt. The Astonishing, które porusza szerokie spektrum istotnych spraw związanych z przyszłością cywilizacji ze szczególnym uwzględnieniem mediów elektronicznych oraz preferencji muzycznych populacji.

No to teraz poważniej:

Istnienia Dream Theater byłem świadom, ale chyba nigdy nie udało mi się wysłuchać żadnego ich utworu do końca. Za każdym razem miałem wrażenie, że z jakichś nieznanych powodów usiłują zagrać jednocześnie nie jedną, ale kilka piosenek. Z jednej strony doceniałem fakt, że się starają, w odróżnieniu od zespołów, które cały czas grają w kółko jeden utwór, z drugiej - obcowanie z mieszaniną starych prog-rockowych grepsów rodem z Yes i Pink Floyd, podlaną metalowym sosem irytowało, bez względu na imponującą wirtuozerię muzyków. Co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po "The Astonishing", nie wiem. Jako użytkownik Tidala często wybieram się w rejony wcześniej nieznane lub nielubiane... Tym razem nie potrafiłem się oderwać: w muzyce DT jest wszystko, co w rocku (i operze) najlepsze: melodyjne arie, pasja i namiętność, popisowe zagrywki muzyczne i podniosły finał. W odróżnieniu od The Wall optymistyczny...

Śliczna płyta!

Terrapin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko to prawda, niestety u mnie nie zaiskrzyło. To są rzeczywiście ładne piosenki, ale nie tego oczekuję od Dream Theater. Jeżeli chodzi o rock opery to zasłuchuję się ostatnimi dwoma albumami Vanden Plas (Chronicles of the Immortals), tam jest dla mnie wszystko, i libretto (mroczniejsze), i pazur metalowy, ale przede wszystkim piękne melodie. Ostatnio wystawiają to w teatrze w Niemczech.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.