Üxküll Opublikowano 20 Marca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 A propos szycia dla notabli - przechodziłem ostatnio ulicą Gertrudy z nowopoznanym tubylcem i, jak każdy Krakus, cracovianistą. Na widok "APK J. Turbasy" zakrzyknąłem: a więc to tutaj jest ta przesławna pracownia! Krakusolog opowiedział mi, że, jak to kolega Uxkull ujął, krakowski grajdołek pamięta Turbasie różne rzeczy. A zwłaszcza tę jedną, że obszywała się u niego wszelkiej maści ubecja i czerwoni baronowie. Wiedziałem, że szambo wybije i taki donos prędzej czy później wypłynie także i tutaj. Czy Twój Kolega przygotowuje może do druku sensacyjną książkę pt. "Turbasa a UB i SB w świetle dokumentów"? Mnie przy braniu miary w kartotece firmy J. Turbasa nie pytano o zawód. Józef Turbasa jako były żołnierz Armii Krajowej, pseudonim "Brzoza", w czasach stalinizmu trafił do więzienia właśnie za przynależność do niewłaściwej organizacji zbrojnej, gdzie siedział w jednej celi wraz z najlepszym krojczym przedwojennego Krakowa. Można więc powiedzieć, że zawdzięczał powojennemu systemowi opresji, bezpłatną wymianę doświadczeń na państwowym wikcie. Czy ktoś w Warszawie obrzuca błotem firmę Zaremby, że ta w okresie PRL obszywała Józefa Cyrankiewicza? Cytuj
pszemau Opublikowano 20 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Nie wiem. Relata refero. Jedynie Twoje zdenerwowanie i gwałtowna w tonie wypowiedź daje do myślenia - niewątpliwie więcej, niż plotki "na mieście" Cytuj
Üxküll Opublikowano 20 Marca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Nie wiem. Relata refero. Jedynie Twoje zdenerwowanie i gwałtowna w tonie wypowiedź daje do myślenia - niewątpliwie więcej, niż plotki "na mieście" Twój Kolega powiedział, Ty powtórzyłeś, Ja przytoczyłem fragment życiorysu Józefa Turbasy i tym samym dowiodłem winy krawca. We współczesnej Polsce jest tak, że esbecy są na dobrze płatnych emeryturach a inni niech się tłumaczą z życia w realiach PRL. Socjalizm czy kapitalizm a urzędnik państwowy w Polsce nad obywatelem! Cytuj
pszemau Opublikowano 20 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Ale o co kaman? Przecież jesteśmy duzi i wiemy, że każda legenda może mieć ciemną stronę. Skoro gadamy na serio o historiach i życiorysach krawców, nie widzę powodu, żeby tego nie wrzucić, skoro usłyszałem, a jest na temat. Ja sam nie wiem, czy to prawda i tym bardziej nie oceniam. Jest o co tak wierzgać? Cytuj
Üxküll Opublikowano 20 Marca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Ale o co kaman? Przecież jesteśmy duzi i wiemy, że każda legenda może mieć ciemną stronę. Skoro gadamy na serio o historiach i życiorysach krawców, nie widzę powodu, żeby tego nie wrzucić, skoro usłyszałem, a jest na temat. Ja sam nie wiem, czy to prawda i tym bardziej nie oceniam. Jest o co tak wierzgać? Zniżając się do Twojego poziomu chęci odkrycia ciemnej strony w życiorysie krawca, to uprzejmie informuję, że śp. Józef Turbasa szył dla komuchów, solidaruchów, postkomuchów i wykształciuchów. Cytuj
Velahrn Opublikowano 20 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Koledzy, nie wiem, czy ocenianie życiorysów to dobry motyw na forum męskiej elegancji. Dla mnie interesujące jest tutaj tylko to, jakim pan Turbasa był krawcem. Nawet gdyby żywił się ludzkim mięsem, to nie zmieniłoby mojej oceny jego fachu . Cytuj
macaroni Opublikowano 20 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Przypomina mi się jak Januszkiewicz, również chłopak z AK, opowiadał, że po wojnie pracowł w sklepch za żółtymi firankami. Takie były czasy. To było pokolenie, które musiało wodzić się za bary z historią. Czekawy jestem czy ów krakus, który przypominał o klienteli Turbasy, sam zasłużył się oporem czynnym czy bodaj biernym. Cytuj
kamil Opublikowano 20 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Kraków - wspaniałe miasto. Szkoda, że w tak dużym stopniu zdominowane przez sfrustrowane miernoty, które próbują polepszyć sobie samopoczucie obrzucając błotem tych, którzy coś w życiu osiągnęli. Dwa przykłady z bezpośredniego doświadczenia: mój znajomy Krakus z dziada pradziada musiał wyemigrować zawodowo do Warszawy, bo choć jest wybitnym architektem i web designerem, nie obracał się w kręgach krakówka i to go dyskwalifikowało. A w Warszawie, nie znając nikogo, robi karierę, bo po prostu jest dobry. Drugi przykład - jeden z najlepszych polskich kardiochirurgów (nie dość, że fachura, to jeszcze nie brał łapówek i nie trzeba było znajomości, by przyjął pacjenta na operację) był sekowany ze względów na swoje decyzje w życiu małżeńskim. Panowie, założę się, że każdy dobry krawiec i szewc miał w czasach komuny wielu klientów komuszych i/lub ubeckich. I co z tego? Idąc dalej tym tropem, jest oczywiste, że najlepsi polscy rzemieślnicy chcąc utrzymać swoje firmy szyli garnitury i buty hitlerowcom w latach 1939-1945. To ci dopiero! Czemu ich jeszcze nikt nie napiętnował?! Ale zaraz - przecież w czasach okupacji działały prężnie akowskie sądy podziemne i egzekutorzy, którzy wykonywali ich wyroki i jeśli uszycie garnituru dla gestapowca lub oficerek dla esesmana było aktem zdrady, to taki rzemieślnik z pewnością skończyłby z kulką w głowie. A zatem, by zacytować kolegę, o co kaman? Skoro trzymająca wysokie standardy moralne AK najwyraźniej uważała, że obsługiwanie niemieckich klientów nie przynosi ujmy, to jest logiczne, że obszywanie komunistów, którzy jednak mieli znacznie mniej krwi na rękach, tym bardziej nie hańbi. Więc trawestując naczelnego znanej gazety, powiadam ludziom małego ducha: od...ie się od Turbasy. I od Januszkiewicza. I od Zaremby. I od Kamińskiego (szewca - który notabene nieopatrznie przyznaje na swojej stronie, że zakład szył buty dla tow. Wiesława). Cytuj
Fingor Opublikowano 20 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2011 Och, jak pięknie! Wyczekiwałem momentu, w którym pojawią się krakowsko-warszawskie animozje, jednak nie spodziewałem się, że rozpoczną się w tak wielkim stylu. Chapeu bas, jestem pod wrażeniem. Otóż my, w naszym zapyziałym Krakówku lubimy plotki. Zapewne wynika to z zazdrości i chęci polepszenia sobie samopoczucia kosztem tych, którzy coś w życiu osiągnęli, jak to pięknie ujął kolega kamil. Niemniej specyfiką naszego sfrustrowanego miasteczka jest to, że wszyscy się znają. Każdy jest czyimś kuzynem, znajomym babci albo kolegą z podstawówki. A o znajomych lubimy sobie porozmawiać w towarzystwie innych, tfu, krakusów-miernot, najlepiej na kawie u Noworolskiego. Taki nasz pożałowania godny żywot. Czy słyszałem plotki o Turbasie? Oczywiście. I co z tego? I tak marzy mi się garnitur z jego pracowni. Nie widzę w tym żadnej sensacji. Nie pochwalam tego, nie potępiam. Cytuj
kamil Opublikowano 21 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 21 Marca 2011 Gwoli ścisłości, nie jestem warszawiakiem, natomiast mam duży sentyment zarówno do obecnej, jak i poprzedniej stolicy. Och, jak pięknie! Wyczekiwałem momentu, w którym pojawią się krakowsko-warszawskie animozje, jednak nie spodziewałem się, że rozpoczną się w tak wielkim stylu. Chapeu bas, jestem pod wrażeniem. Otóż my, w naszym zapyziałym Krakówku lubimy plotki. Zapewne wynika to z zazdrości i chęci polepszenia sobie samopoczucia kosztem tych, którzy coś w życiu osiągnęli, jak to pięknie ujął kolega kamil. Niemniej specyfiką naszego sfrustrowanego miasteczka jest to, że wszyscy się znają. Każdy jest czyimś kuzynem, znajomym babci albo kolegą z podstawówki. A o znajomych lubimy sobie porozmawiać w towarzystwie innych, tfu, krakusów-miernot, najlepiej na kawie u Noworolskiego. Taki nasz pożałowania godny żywot. Czy słyszałem plotki o Turbasie? Oczywiście. I co z tego? I tak marzy mi się garnitur z jego pracowni. Nie widzę w tym żadnej sensacji. Nie pochwalam tego, nie potępiam. Cytuj
tomek Opublikowano 21 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 21 Marca 2011 Robert Mugabe, potępiany za łamanie praw człowieka w tym tortury, szył garnitury na Savile Row. Wydaje mi się, że na każdy stary zakład krawiecki można znaleźć "haki" w postaci kontrowersyjnych klientów. Cytuj
fikander Opublikowano 21 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 21 Marca 2011 Drodzy Forumowicze,marzy mi się,by kolejny wpis był autorstwa osoby,która posiada ubranie z pracowni p.Turbasy,bądź jest w trakcie realizacji zamówienia.Póki co,wątek stanowi forum męskiej frustracji,czyli nieodmiennie,miało być pięknie,a wyszło jak zawsze.Ja,swoje doświadczenia obiecuję opisać,mam bowiem zamiar uszyć sobie tamże zacny granatowy garnitur. Cytuj
macaroni Opublikowano 21 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 21 Marca 2011 Popieram. Też chetnie przeczytam dobrą recenzje ze zdjęciami. Cytuj
Üxküll Opublikowano 25 Marca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Marca 2011 Guziki jeszcze w tym wątku się nie pojawiły pomimo, że na tym forum dużo się o nich dyskutowało. W firmie J. Turbasa nie używa się guzików naturalnych, tj. z rogu bawolego, albo z orzecha palmy Tagua czy z macicy perłowej. Właściciel sprowadza specjalne masy, z których są produkowane guziki o niepowtarzalnych wzorach. Według opinii Jerzego Turbasy ładniej harmonizują one z różnymi kolorami i wzorami tkanin niż np. brązowe czy beżowe guziki z rogu. Są to jednak tylko akcesoria, które łatwo wymienić. 1 Cytuj
+Immune+ Opublikowano 25 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Marca 2011 Właściciel sprowadza specjalne masy, z których są produkowane guziki o niepowtarzalnych wzorach.A wiesz może coś więcej na ten temat, np. co to za masy? Cytuj
Üxküll Opublikowano 25 Marca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Marca 2011 Właściciel sprowadza specjalne masy, z których są produkowane guziki o niepowtarzalnych wzorach.A wiesz może coś więcej na ten temat, np. co to za masy? Wiem tylko, że masy plastyczne są sprowadzane bodajże z Włoch. Produkowane są z nich guziki matowe i z połyskiem. Są szlachetniejsze od plastikowych guzików ze sklepu. Na niektórych jest dodatkowo wytłoczona nazwa firmy J. TURBASA. Cytuj
Üxküll Opublikowano 31 Marca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2011 W tym wątku prezentowałem już zdjęcia Andrzeja Wajdy w szamerowanym fraku członka Akademii Francuskiej oraz w smokingu na oskarowej gali w 2000 r., a także Krzysztofa Pendereckiego we fraku z pracowni J. Turbasa. Do stałych klientów tejże pracowni należy też znany trembacz jazzowy Tomasz Stańko. Na dwóch pierwszych zdjęciach Tomasz Stańko w marynarkach z niestandardowym rozstawem guzików na mankiecie. W Polsce bywa ono przez niektórych krawców uważane za niewłaściwe, ale jak pokazuje stare zdjęcie Totò (pełne imię i nazwisko to: Antonio Focas Flavio Angelo Ducas Comneno De Curtis Di Bisanzio Gagliardi, altezza imperiale, conte palatino, cavaliere del Sacro Romano Impero, esarca di Ravenna, duca di Macedonia e Illiria, principe di Costantinopoli, di Cilicia, di Tessaglia, di Ponto, di Moldavia, di Dardania, del Peloponneso, conte di Cipro e d'Epiro, conte e duca di Drivasto e di Durazzo), stosowane było w okresie powojennym we Włoszech. 1 Cytuj
Üxküll Opublikowano 18 Kwietnia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Kwietnia 2011 Krótką notkę, ale może ważną dla potencjalnych klientów, zamieściłem w innym wątku na tym forum: viewtopic.php?f=1&p=14691#p14691 Cytuj
Üxküll Opublikowano 22 Kwietnia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Kwietnia 2011 Kolejny post, który może zainteresować potencjalnych klientów, zamieściłem w innym wątku na tym forum: viewtopic.php?f=1&t=764&p=15692#p15692 Cytuj
kset Opublikowano 17 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Czerwca 2011 Uxkull, czy wiadomo Ci już coś nt. pochodzenia fraka Pendereckiego ze zdjęcia z 2009 roku, które zamieszczałeś w tym wątku? Cytuj
Üxküll Opublikowano 17 Czerwca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Czerwca 2011 Uxkull, czy wiadomo Ci już coś nt. pochodzenia fraka Pendereckiego ze zdjęcia z 2009 roku, które zamieszczałeś w tym wątku? Niestety, na podstawie zdjęcia nie jestem w stanie zawyrokować w jakiej pracowni został uszyty. Pan Józef Turbasa kroił najlepsze fraki w mieście, ale ostatni raz widziałem go przy pracy bodajże w 2004 r. Miał wówczas 83 lata! W ubiegłym roku na Gertrudy frak był szyty m.in. dla polskiego dyrygenta, Pana Gabriela Chmury. Cytuj
kset Opublikowano 17 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Czerwca 2011 mam pewne podejrzenia. jak je zweryfikuję, to dam znać. Cytuj
Üxküll Opublikowano 24 Sierpnia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Sierpnia 2011 Odświeżam temat: wydaje mi się, że kontynuacji najlepszych tradycji krakowskiego krawiectwa nie należy szukać u syna - sukcesora, ale u uczniów słynnego Józefa Turbasy (1921-2010). Ustaliłem dotychczas dwóch, którzy mają własne pracownie krawieckie i co ważniejsze świadczą usługi szycia miarowego za o wiele niższe gaże niż na Gertrudy 15. Józef Śliski ul. św. Ducha 7 33-100 Tarnów Tel. kom. 692 129 652 O krawcach miarowych w Tarnowie w artykule pod tym linkiem na stronie 10: http://www.temi.pl/download/pliki/2011-01-12_lite.pdf Kazimierz Wyroba Mając niegdyś pracownię na Placu Dominikańskim 2 szył dla JE ks. kardynała Franciszka Macharskiego i dyplomatów z konsulatów na ul. Stolarskiej. Tel. (12) 637 03 33 1 Cytuj
macaroni Opublikowano 12 Września 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Września 2011 Panowie, w razie przygotowań do zamówienia u danego rzemieślnika, lub prezentacji finału zamówienia, proszę o zakładanie osobnych wątków w dziale Bespoke i ew. zostawienie linka w temacie danego rzemieślnika w przewodniku. Unikniemy bałaganu i damy szansę zauważenia wszystkim, że któryś z nas ptzygotowuje się do kolejnego zamówienia. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.