Skocz do zawartości

pszemau

Użytkownik
  • Postów

    829
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez pszemau

  1. Ja. Wykład Adama o zapachu bobrzych napletków i ich korelacji do kubatury biur prezesów był szokujący, ale i przewrotny sposób ciekawy, jak ser pleśniowy, który też śmierdzi, ale i pociąga...
  2. pszemau

    pióro

    Czy Hermes robi krawaty na gumce?
  3. pszemau

    Dandysi

    Dla poddzierżenia rozgowora: definiowanie dandysa jako osoby, która się dobrze i efektownie odbiera to jak definiowanie górnika jako takiego pana, który ma czarną obwódkę wokół oczu i pije w barbórkę. Oczywiście, górnicy mają te właśnie cechy, ale definiuje się go głównie przez to, że fedruje na gruba, pra? Definicje, choćby z Mirriam-Webstera, dandysa przez pryzmat tylko i wyłącznie tego, co nosi, to tylko ślizganie się po powierzchni problemu.
  4. Zapomniana sztuka ironii? Pszemau dobrze to odczytał. A ironia "oznaczona" traci niestety na sile. Tylko winni się tłumaczą. Dla mnie było dostatecznie czytelne
  5. Siła autosugestii? Zapomniana sztuka ironii?
  6. Większość kobiecych marynarek RTW z popularnych sklepów nie ma butonierki lub/ani brustaszy
  7. Mam jeden i drugi. Porównanie? Nie żartujmy...
  8. To oczywiście nie do końca to samo, ale przyznasz, że osoba, która akurat radykalnie zmienia rozmiary (np. ostry trening/ostra dieta odchudzająca) powinna wstrzymać się z zamawianiem ubrań do czasu ustabilizowania wagi na docelowym poziomie? Świat jest pełen przykładów kobiet, którym brafitting radykalnie zmienił figurę, a w każdym razie na tyle radykalnie, żeby zauważalnie - z punktu widzenia choćby tego forum - zmienić dopasowanie marynarki. Zresztą podejrzewam, że to o czym mówię na jakimś kobiecym forum butwbutonierce.pl byłoby stekiem truizmów...
  9. pszemau

    Dandysi

    Klikam z urządzenia mobilnego i nie chce mi się wertować stron i wklejać cytatów, więc napiszę tylko szybko: zgadzam się z Uxkullem we wszystkim oprócz tego, że słowo dandys nie pasuje do nikogo z zamieszczonych dzisiaj ani wczoraj w tym wątku. I nie chodzi nawet o to, że polskie blogi przekręcają znaczenie tego słowa; przekręca je raczej cała blogosfera mody twierdząc, że dandyzm polega na jakimś szczególnym ubieraniu się. Obawiam się, że dziś jedyni prawdziwi dandysi to hipsterzy, ale to moja robocza teoria - na pewno dandysem nie jest ten czarny lekarz, co po godzinach staluje garnitury - on jest dobrym reenactmentem dandysa i nic poza tym
  10. Może to dandys? http://deser.pl/deser/51,111858,9082871.html?i=0
  11. pszemau

    Dandysi

    No dobra, ściślej to na moje oko: pierwsze - bumelanci z okresu prohibicji, drugie - nie wiem, chyba kolo w portkach, a trzecie - marlboro man. Wszystko jak najoczywiściej klasa robotnicza, choć niekoniecznie w tym momencie pracująca. Nie zmienia to mojego podziwu dla gumowości pojęcia dandysa na tym forum i w rodzimej blogosferze
  12. pszemau

    Dandysi

    To są Twoim zdaniem dandysi? Wymiękam... Ci ludzie się przebierają za klasę robotniczą. Dawną bo dawną, ale naprawdę trudno bardziej pomylić pojęcia, niż pakować takie fotki do tematu o dandysach
  13. Nie, ten akurat nie jest błędny, o ile dobrze go rozumiem. Tylko że to akurat piszesz po raz pierwszy, poprzednio napisane było trochę co innego
  14. Ludzie, myśli się myślą. Pisałem tylko o tym, jak porady dot. elegancji odwołują się do refleksji o kondycji ludzkiej. Etykieta ubioru jest pochodną pewnej postawy etycznej i o ile nie zamierzam wchodzić w dyskusję o seksie przed ślubem, to warto się zastanowić nad kompetencjami człowieka, który udziela rad dotyczących ubioru, a jednocześnie twierdzi, że między etyką seksu a, że tak powiem, ogólną nie ma szczególnego przełożenia
  15. Ależ skąd, ani trochę. Rozpoczynanie współżycia w wieku szesnastu lat albo czekanie z tym do ślubu, zakres i skala kontaktów seksualnych są powszechnie znanymi czynnikami nie mającymi nic wspólnego z ogólną dojrzałością życiową. Stąd np. serial Californication o seksoholiku, którego nawyki, jak widać, wcale nie przekładają się na ogólną dojrzałość życiową. Panie Granville, może czas napisać poradnik dotyczący etyki? Myślę, że ludzkość bardzo zyskałaby na Twoich światłych radach.
  16. Panowie, luzik! Pies czy Suka to jest bardzo kiepskie miejsce na masowe spotkania, nawet przy słonecznej pogodzie do dyspozycji jest ze sześć małych stolików, a gdyby zaczęło padać i wszyscy musieli się pomieścić w lokalu, to jest tam miejsce na jakieś 10 osób
  17. http://smaknabyty.pl/wp-content/uploads ... 86x186.jpg
  18. Saruman Biały coś o tym wiedział. Kiedy okazał się zdrajcą, jego biała szata zaczęła się mienić wszystkimi kolorami tęczy
  19. Biały kwiatek - OK Seks przedmałżeński - też OK Chyba, że chodzi o kobiety - wtedy NO PASARAN Dżentelmen. Mam zasady
  20. pszemau

    Dandysi

    No, w końcu! Wszyscy na to czekali! Cała postępowa ludzkość odetchnęła tego dnia z ulgą.
  21. Możesz pokazać dla porównania i wyciągnięcia konstruktywnych wniosków jakiś inny ranking firm robiących rzeczy w porozumieniu z klientem? Nie mówię o takich rzeczach, jak drukarnie, gdzie jakość polega na uzyskaniu wyniku zgodnego z dostarczonym wzorcem, ale takich, w których to klient może kazać: zrób mi pan tak a tak, a krawiec mówi "dobrze, sir" i robi wbrew sobie? Może architekci na przykład mają takie rankingi?
  22. Ej, bez przesady. Takim rzeczom nie da się wystawić oceny od jednej do pięciu gwiazdek i mieć z czapki. Ktoś tu nie potrafi na podstawie lektury forum wybrać krawca na pierwsze zamówienie i w ten zawoalowany sposób prosi o pomoc. Niech zamiast tego poczyta, co na forum jest i pogodzi się z faktem, że pierwsze zamówienie i tak nie będzie takie, jak by chciał, a nie próbuje wyczytać z tabelki, u którego krawca jest lepszy stosunek punktów do kwot za igłę
  23. widziałem na żywo dziewczynę Tomka i zapewniam, że ma fason bardziej słowiański niż meksykański
  24. Od góry, owszem. Ale ta długość spódnicy nie wydaje mi się elegancka, o ile za taką uznać zgodność z zasadami. A seksowna to na pewno nie jest
  25. Wydzielono z tematu kobieca garsonka Losowo czytam zaległe wątki na forum, wchodzę, paczę, a tu taki rarytas! Nie znam się, to się wypowiem, a jak. Mam wrażenie, że pewną część obecnej tu krytyki należy złożyć na karb pewnej pomyłki, a mianowicie przyzwyczajenia Kolegów do tego, że gdzie jak gdzie, ale na piersi marynarka powinna leżeć gładko i in ordnung. Bo męskie marynarki - wiadomo, mają w tym miejscu wypełnienia i wkłady formujące. Ale damskie garsonki w tych rejonach inne zgoła mają wypełnienia, inne to wkłady - o niebo ciekawsze od włosianek i płócien - rejony te formują. A o nich nic ze statycznego zdjęcia nie powiemy, no nie da rady. Dlatego marynarka (w mojej terminologii to garsonka albo żakiet - ale ja się nie znam) zakręciłaby moją szyją bez wątpienia. Ale że potrafię się mądrzyć na każdy temat, to wygłoszę tu dwie światłe rady: 1. Nie jest zaskoczeniem, jeśli się nad tym chwilę zastanowić, że kobiety z długością spódnic mają większe znacznie zawirowania, niż mężczyźni z długością spodni. Ta długość jest moim zdaniem bardzo nietrafiona. Coś mi się majaczy, że kiedyś czytałem o "biznesowej" długości spódnic 8 cm nad kolanko - ta długość, jeszcze nie mini, ale już dość odważna, bardzo by pomogło temu zestawowi (w mojej terminologii to jest kostium, czyli żakiet/garsonka ze spódnicą, a ze spodniami byłby spodnium, ale może ten "kostium" to obcy Poznaniowi rusycyzm). Tak czy inaczej ujęcie tej spódnicy połaci tkaniny wielkości boiska do siatkówki na pewno by pomogło. Prawie na pewno. 2. Druga uwaga nie odnosi się bynajmniej do tego przypadku - zresztą może się odnosi, ale ja tego nie wiem, jest po prostu uwagą, która przychodzi mi do głowy. W reenactmencie (mam na myśli prawdziwy - np. XV-, XVII- czy wczesnodziewiętnastowieczny, a nie taki, o którym teoretyzuje Killroy, a praktykuje zaki) jest taka zasada, by ubierać sie od spodu. Chodzi o to, że każdy początkujący ma od razu pokusę, by zacząć od uszycia munduru, który widać na polu bitwy, a później doszyć historyczne gacie, które widać tylko w (historycznym) namiocie. Jednak później okaże się, że mundur mierzony na współczesne slipy będzie kiepsko leżał na historycznych pludrach, dlatego trzeba zagryźć zęby i szyć od spodu. Analogię widzę w tym, że pasowanie marynarki damskiej powinno zacząć się od dojścia do ładu z tym, co u mężczyzny powinno być stalowo sztywne i sprężyste, a u kobiety inne ma walory. Nazywajcie to jak chcecie - brafitterka albo gorseciarka (w Warszawie taką osobą jest zapewne pani Hania ze Smolnej), bardzo by tu pomogły. Tak czy inaczej - podkreślam, że nie jest to uwaga do tego zamówienia, tylko ogólna - dobrze, żeby krawiec pracował na pewnym gruncie. W polskich serwisach fotograficznych był taki zwyczaj, że tam, gdzie na zdjęciu występowała atrakcyjna dziewczyna, pisało się w komentarzach "pozdro dla modelki". O ile się znam na sytuacjach społecznych tego typu, a na czym jak na czym, ale na sytuacjach społecznych raczej się znam, chodziło o to, że pryszczate nastolatki ze spoconymi dłońmi liczyły na odwzajemnienie pozdrowień i zainteresowanie ich osobą, z czego mógłby się, z prawdopodobieństwem 0,00000000000001 wywiązać flirt z atrakcyjną modelką. Tak czy inaczej, jako człowiek hołubiący tradycję, niniejszym wypełniam ją (jak kilku Kolegów zrobiło to przede mną): pozdro dla modelki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.