Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sator, czyli Nicholas Antongiovanni, to niewątpliwie jeden ze znawców stroju formalnego, jednakże moim zdaniem to żakiet. Mogę się oczywiście mylić, ale za moim argumentem stoi fakt, iż ta marynarka nie ma kieszeni (z wyjątkiem brustaszy), co nie było spotykane przy marynarkach garniturowych (lounge coat).

Pozdrawiam, Dr

P.S. Ewentualnie jeszcze książę (a raczej kniaź) na obu zdjęciach nosi inny strój. ;)

Opublikowano

Sator, czyli Nicholas Antongiovanni, to niewątpliwie jeden ze znawców stroju formalnego, jednakże moim zdaniem to żakiet. Mogę się oczywiście mylić, ale za moim argumentem stoi fakt, iż ta marynarka nie ma kieszeni (z wyjątkiem brustaszy), co nie było spotykane przy marynarkach garniturowych (lounge coat).

Pozdrawiam, Dr

P.S. Ewentualnie jeszcze książę (a raczej kniaź) na obu zdjęciach nosi inny strój. ;)

Oba zdjęcia wielkiego księcia (tutaj tytuł w odniesieniu do rodziny carów Rosji) pochodzą zapewne z jednej sesji w tym samym atelier. Na znanym forum LL lepsze przykłady strollera z przełomu XIX/XX w., przytoczone przez Nicholasa Antongiovanniego pod tym linkiem:

http://www.thelondonlounge.net/gl/forum ... 2&start=30

Pozdrawiam

Krakus

Opublikowano

Reasumując: stroller był już znany w końcu XIX w., a jego niemiecka odmiana wiąże się z Gustawem Stresemannem, który jako minister spraw zagranicznych Rzeszy, podpisał w tym stroju, odrzucając bardziej formalny żakiet, układy lokareńskie w Londynie 1 grudnia 1925 r.

Dr Kilroy dziękuję za dyskusję a wszystkim za uwagę

Krakus

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Wtrącę tylko, że trudno właściwie nazwać stresemann niemiecką odmianą strollera, bo różnią się tylko tym, że stresemann jest jednorzędowy, a stroller może być też dwurzędowy. Nie mniej jednak po prostu jednorzędowy stroller można nazwać stresemannem. ;)

Pozdrawiam, Dr

Opublikowano

Wtrącę tylko, że trudno właściwie nazwać stresemann niemiecką odmianą strollera, bo różnią się tylko tym, że stresemann jest jednorzędowy, a stroller może być też dwurzędowy. Nie mniej jednak po prostu jednorzędowy stroller można nazwać stresemannem. ;)

Pozdrawiam, Dr

Nasz dyskurs staje się akademicki. Jednorzędowy stresemann z kamizelką (jedno- lub dwurzędową; z klapkami lub bez) jest wciąż popularny w niemieckim korpusie dyplomatycznym (ostatnie zamówienie konsula w firmie J. Turbasa), a dwurzędowego strollera (oczywiście bez kamizelki) nie spotyka się obecnie nawet w Anglii.

Pozdrawiam

Krakus

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

dwurzędowego strollera (oczywiście bez kamizelki) nie spotyka się obecnie nawet w Anglii.

Wtedy to już nie jest stroller, ponieważ do niego nosi się zawsze kamizelkę, nawet w wypadku, gdy jest dwurzędowy. Masz jednak rację, iż takie strollery nie są obecnie spotykane (a niemieccy dyplomaci to jedni z niewielu na świecie, którzy używają stresemannów).

Pozdrawiam, Dr

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Dwurzędowy stroller (na załączonej powyżej ilustracji dżentelmen nie ma kamizelki), podobnie jak dwurzędowy surdut trafiły do lamusa. Dlatego można przyjąć, że w zasadzie ostał się jednorzędowy stresemann z obowiązkową kamizelką (jedno- lub dwurzędową; z klapkami lub bez).

Pozdrawiam

Krakus

P.S.

Na ilustracji poniżej dżentelmen w dwurzędowym strollerze z kamizelką (ta część stroju nie była jednak obowiązkowa, ale opcjonalna):

post-387-13658919805687_thumb.jpg

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Być może masz rację, ja niedawno słyszałem, iż kamizelka jest obowiązkowa do strollera, niezależnie od formy. Sam zakładałbym ją mimo wszystko zawsze, aby podkreślić nieco bardziej formalny charakter tego stroju.

Pozdrawiam, Dr

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Przeglądając zdjęcia w cyfrowym archiwum RFN (Bundesarchiv) najwyższych urzędników niemieckich w stresemannach (Gustav Stresemann, Theodor Heuss, Konrad Adenauer), dostrzegłem tylko prosty wzór jednorzędowej kamizelki bez klapek (tak również szyje się w firmie J. Turbasa). Natomiast kamizelkę w dwurzędowym strollerze uznaję za nieobowiązkową część tego stroju. Na ilustracji poniżej, kolejny przykład dżentelmena w dwurzędowym strollerze bez kamizelki.

post-387-13658919806832_thumb.jpg

Opublikowano

Trochę późno Ci odpowiem, ale co tam. Z brytyjskiego punktu widzenia, stroller to garnitur ze sztuczkowymi spodniami, tak więc kamizelka jest taka jak od czarnego garnituru, jednorzędowa, bez klap.

Tak się tylko spytam: Uxkull, Ty jesteś Turbasą? :)

Pozdrawiam, Dr

Opublikowano

Trochę późno Ci odpowiem, ale co tam. Z brytyjskiego punktu widzenia, stroller to garnitur ze sztuczkowymi spodniami, tak więc kamizelka jest taka jak od czarnego garnituru, jednorzędowa, bez klap.

Tak się tylko spytam: Uxkull, Ty jesteś Turbasą? :)

Pozdrawiam, Dr

Na swoim blogu zamieściłeś pod hasłem "stroller" współczesne zdjęcie Svena Raphaela Schneidera w stresemannie z jasnoszarą kamizelką dwurzędową z klapkami.

Porównaj:

http://klockiwgarniturze.blogspot.com/2 ... -i_10.html

http://www.gentlemansgazette.com/stresemann/

Stary Kraków, to taki grajdołek, w którym pielęgnuje się więzi klanowe. :D Powiedzmy, że jestem turbasologiem. :D

Pozdrawiam

Krakus

Opublikowano

Takie kamizelki są używane, gdyż dziś częściej stosowany jest amerykański punkt widzenia, czyli stroller uważany jest za mniej formalny żakiet z inną marynarką. Dyplomaci jednak najczęściej powinni używać kamizelek czarnych (do żakietu z klapami, do stollera niekoniecznie). Tak naprawdę kamizelki z klapami były zazwyczaj polecane na wieś, a bez nich do miasta, stąd więc może wynikać używanie zwykłych kamizelek do strollera (lub stresemanna).

Pozdrawiam, Dr

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Takie kamizelki są używane, gdyż dziś częściej stosowany jest amerykański punkt widzenia, czyli stroller uważany jest za mniej formalny żakiet z inną marynarką. Dyplomaci jednak najczęściej powinni używać kamizelek czarnych (do żakietu z klapami, do stollera niekoniecznie). Tak naprawdę kamizelki z klapami były zazwyczaj polecane na wieś, a bez nich do miasta, stąd więc może wynikać używanie zwykłych kamizelek do strollera (lub stresemanna).

Pozdrawiam, Dr

Austriaccy czy niemieccy dyplomaci zakładają współcześnie poniższy wzór stresemmanna (tak też szyje się w firmie J. Turbasa):

post-387-13658919553757_thumb.jpg

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Szara kamizelka to właściwie najbardziej klasyczna opcja, obok czarnej, choć przyznam, że dwurzędowe kamizelki też mają swój urok, ale muszą mieć klapy. U Turbasy też szyje się stresemanny z patkami przy kieszeniach.

A propos strollerów/stresemannów, co sądzisz o marynarkach do nich z klapami otwartymi zamiast zamkniętych? Ja popieram to, jako że jestem bliższy brytyjskiemu punktowi widzenia w tej kwestii.

Pozdrawiam, Dr

Opublikowano

Szara kamizelka to właściwie najbardziej klasyczna opcja, obok czarnej, choć przyznam, że dwurzędowe kamizelki też mają swój urok, ale muszą mieć klapy. U Turbasy też szyje się stresemanny z patkami przy kieszeniach.

A propos strollerów/stresemannów, co sądzisz o marynarkach do nich z klapami otwartymi zamiast zamkniętych? Ja popieram to, jako że jestem bliższy brytyjskiemu punktowi widzenia w tej kwestii.

Pozdrawiam, Dr

Zarówno w czasach Republiki Weimarskiej, jak i po utworzeniu RFN ze stolicą w Bonn, stresemanny szyło się z klapami otwartymi, ale współcześnie są w szpic. Natomiast patki przy kieszeniach widziałem już na zdjęciach z czasów Gustawa Stresemanna. W firmie J. Turbasa stresemanny szyje się znacznie rzadziej niż żakiety.

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

W firmie J. Turbasa stresemanny szyje się znacznie rzadziej niż żakiety.

To dość naturalne, jako że paradoksalnie niezbyt formalny stresemann zginął przed jego bardziej formalnym odpowiednikiem żakietem, a nawet przed jeszcze bardziej formalnym frakiem.

Pozdrawiam, Dr

Opublikowano

Temat tego postu nie dotyczy strojów formalnych, o których rozprawiam namiętnie z Drem Kilroyem, więc przeklejam go z nadzieją na odzew innych forumowiczów.

W firmie J. Turbasa po zdjęciu miary, właściciel wykonuje szablon z kartonu, potem kroi tkaninę, a po złożeniu elementów ma gotowy korpus marynarki do pierwszej miary (ang. skeleton baste). Następnie nanosi się poprawki, które sprawdza się podczas drugiej miary z próbnie przytwierdzonym rękawem (ang. forward). Wreszcie nadchodzi dzień odbioru, w którym można dokonać już kosmetyczne zmiany (ang. finish bar finish). Cały szkopuł polega na tym, że krawcy w Polsce zazwyczaj nie robią i nie archiwizują dokładnych szablonów swoich klientów, przez co nie są w stanie korygować swoich błędów przy kolejnych zamówieniach. Czy mógłbym prosić forumowiczów o zgłaszanie pracowni w Polsce, w których krawcy wykonują i archiwizują szablony swoich klientów.

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

Ja osobiście poprosiłem o przygotowanie wykroju o mistrza w tym fachu - Tadeusza Wasaka. Zaniosłem go do krawca i na tej podstawie on kroi materiał.

Wykrój marynarki, porządna tkanina i odpowiednia konstrukcja, to warunki, które umożliwiają uszycie dobrego garnituru na miarę. O dobrym krawcu świadczy nie tylko sprawność rąk, ale i głowa. Klienci w firmie J. Turbasa, to m.in. maturzyści, artyści, biznesmeni, dyplomaci, lekarze, literaci, pracownicy nauki, prawnicy czy urzędnicy. Z każdym trzeba umieć odpowiednio rozmawiać i zazwyczaj służyć fachowym doradztwem.

Opublikowano

Znów Dr Kilroy zagaił nowy wątek w temacie strojów formalnych, tym razem związany z brustaszą do fraka:

viewtopic.php?f=1&t=574&start=0

Krzysztof Penderecki, dawny sąsiad Józefa Turbasy, rozpoczynał swoje międzynarodowe triumfy we fraku, uszytym w pracowni przy ul. św. Gertrudy (wówczas L. Waryńskiego) w Krakowie. Fotografia Maestra we fraku z krakowskiej pracowni Józefa Turbasy. Natomiast na zdjęciu z 2009 r. Krzysztof Penderecki we fraku z brustaszą i białą poszetką (nie jestem jednak pewien w jakiej pracowni frak został uszyty). Jak słusznie zauważył Dr Kilroy, kamizelka nie powinna jednak wystawać spod fraka:

viewtopic.php?f=1&t=574&start=70

post-387-13658919560005_thumb.jpg

post-387-13658919560352_thumb.jpg

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano

A propos szycia dla notabli - przechodziłem ostatnio ulicą Gertrudy z nowopoznanym tubylcem i, jak każdy Krakus, cracovianistą. Na widok "APK J. Turbasy" zakrzyknąłem: a więc to tutaj jest ta przesławna pracownia! Krakusolog opowiedział mi, że, jak to kolega Uxkull ujął, krakowski grajdołek pamięta Turbasie różne rzeczy. A zwłaszcza tę jedną, że obszywała się u niego wszelkiej maści ubecja i czerwoni baronowie.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.