Skocz do zawartości

savoir-vivre - temat ogolny, krotkie pytania


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pisząc o dywaniku, nie miałem tego na myśli dosłownie, chodziło o zwrot oznaczający negatywną ocenę, która może mieć różne formy.

Rozumiem, a pewnie myśląc o pracowniku, nie miał Pan na myśli każdego pracownika, tylko tych których jednym z głównych obowiązków jest odbieranie telefonów.

Wystarczyło napisać powyższe w pierwszym poście, a nie wyskakiwać z zasadą trzech dzwonków w kazusie, który dotyczył Prezesa i tworzyć uogólnienia typu "dobrze zarządzana firma=kontrole telefoniczne wszystkich pracowników=dywanik za nieodebranie po 3 dzwonku".

Przynajmniej kolega, który pytał, zna już odpowiedź na zadane pytanie ;)

Opublikowano

Pozwolą Panowie, że do czarno-białych kolorów tej dyskusji, przykładów dość oczywistych, dołożę nieco szarości. Nie w każdej firmie/branży odbieranie telefonów jest najważniejsze. Trudno sobie wyobrazić, by podczas wykładów, zabiegów operacyjnych, przedstawień teatralnych czy choćby podczas sprawowania ceremonii pogrzebowych odbierać telefony. Dla zasady są wtedy wyłączone i świadczy to (moim zdaniem) o profesjonalizmie i klasie. Po czasie nieaktywnym należny oczywiście oddzwonić. I tyle. Dodam, że telefonów tych nie odbierają osoby nie koniecznie "niskich zawodów", cokolwiek to znaczy. Kłaniam się.

ps. mądrze o nowoczesnym uzależnieniu od telefonów mobilnych pisał Baumann w swych "44 listach ze świata płynnej nowoczesności", szczerze polecam.

Opublikowano

W praktyce zarządzania projektami jest taka mądrość ludowa, że (szczególnie kiedy pracownicy już za często wszystko "eskalują") telefonu warto nie odbierać przez jakiś dłuższy czas. Istnieje 80% szans na to, że problem sam się rozwiąże lub pracownicy sami znajdą rozwiązanie. A w tych 20% będą dzwonić i tak do upadłego :)

Opublikowano

"Kilka dni temu byłem świadkiem niezbyt przyjemnej sytuacji – w pewnej restauracji kelner podawał gościom jakiś pitny joghurt, kiedy stawiał na stół ostatni pojemnik z tymże joghurtem klient przed którym miał się on znaleźć wysunął rękę żeby pomóc kelnerowi, ten jednak zahaczył o rękę klienta i w efekcie ów joghurt ciach znalazł się na włosach, twarzy, koszuli i spodniach klienta ciach . Czemu jednak o tym wszystkim piszę? Bo dobre wychowanie ujawnia się albo i nie w sytuacjach trudnych, stresujących i nietypowych – ta sytuacja zaś do takich należała. Moim zdaniem klient oblał test na umiejętność zachowania się na całej linii."

http://krainagryfa.pl/?p=89

Opublikowano

"W jakiej wysokości jednak dać napiwek? Wszyscy z pewnością słyszeliśmy, że powinien on wynosić około 10% wartości rachunku – nic bardziej mylnego! Szczerze przestrzegam was przed takim zero-jedynkowym podejściem do napiwku, które wypacza całą ideę tej instytucji jak i wprost obraża osoby które ciężko walczą o swoje napiwki. Dlaczego napiwek 10% to samo zło? Napiwek powinien odzwierciedlać nasze zadowolenie z obsługi, bowiem mimo zadowolenia z obsługi raz jesteśmy zadowoleni bardziej, a raz mniej. Czy powinniśmy zatem różnicować napiwki? Oczywiście, że tak! Osoby wręczające zawsze 10% rachunku w postaci napiwku to jeden z większych raków toczących gastronomię. Kiedy więc zdecydujemy się zostawić tip starajmy się różnicować jego wysokość – raz pozostawiając 4 – 5%, innym razem 15% wartości rachunku."

http://krainagryfa.pl/?p=96

Opublikowano

Ojej, nie wiedziałem, że dając napiwki w wysokości ok. 10% zamówienia niszczy się gastronomię niczym nowotwór :o

Przy takiej umiejętności wyrywania zdań z kontekstu możesz się pokusić o aplikację na stanowisko redaktora w czołowych gazetach czy stacjach telewizyjnych.
Opublikowano

Ojej, nie wiedziałem, że dając napiwki w wysokości ok. 10% zamówienia niszczy się gastronomię niczym nowotwór :o

Przy takiej umiejętności wyrywania zdań z kontekstu możesz się pokusić o aplikację na stanowisko redaktora w czołowych gazetach czy stacjach telewizyjnych.

Nie obruszaj się, to tylko odrobina złośliwości ;) . Po prostu bawią mnie tak kategoryczne sądy i obciążone sporym ładunkiem emocjonalnym określenia używane do opisywania czy oceniania dość błahych spraw.

Opublikowano

Kiedyś miałem taką opracowaną formułę, że od wartości rachunku odliczałem napoje i dawałem 15% napiwku. Od momentu kiedy koszt napojów zaczął stanowić więcej niż 50% wartości rachunku, odkryłem ze zdumieniem że ten system się nie sprawdza. :P

Opublikowano

Nie obruszaj się, to tylko odrobina złośliwości ;) . Po prostu bawią mnie tak kategoryczne sądy i obciążone sporym ładunkiem emocjonalnym określenia używane do opisywania czy oceniania dość błahych spraw.

Nie czuję się na siłach aby podejmować sprawy inne niż błahe, zresztą zrobili to za mnie Sokrates i Arystoteles, po cóż więc tworzyć do nich kolejne przypisy?
Opublikowano

:D

Żeby nie było spamu. Napiwki daję mniej więcej na takich zasadach, jak pisze Roland. Oderwanie tipu od kontekstu może być kłopotliwe zarówno dla kelnera, jak i dla gościa restauracji. Najważniejsze, to dobrze się czuć ze swoimi zasadami :).

Opublikowano

Napiwki daję mniej więcej na takich zasadach, jak pisze Roland.

Ja też :). Natomiast nie uważam żeby klienci którzy robią to inaczej szkodzili gastronomii a już na pewno przesadzone jest określanie ich mianem "jednego z większych raków toczących gastronomię".

  • 5 lat później...
Opublikowano

Od jakiegoś czasu zastanawia mnie jak poprawnie stukać się kieliszkami z wódka w Polskiej kulturze. Coraz więcej osób podczas stuknięcia patrzy sobie w oczy. Czy jest to zwyczaj zapożyczony zza granicy, czy tak właśnie powinniśmy robić w Polsce? 

Tak już pomijając na ile zgodne z etykieta w różnych sytuacjach jest samo stukanie się kieliszkami. 

Opublikowano

Zaczynając od tego, że ogólnie nie stuka się kielisznikami (zwyczaj ten pochodzi z czasów, gdy puchary były gliniane albo z różnych metali), bo zwyczajnie można je potłuc w pijackim ferworze, to wódką nie wznosi się toastów. Sprowadzając więc problem z poziomu kultury wysokiej do po prostu naszych regionalizmów - rób jak chcesz, jak patrzysz w oczy to pokazujesz, że "kielon" Ci nie straszy i na pewno nie pochlapiesz wódką siebie i kolegi. Bo jednak przeważnie tak się to kończy. 

  • Like 1
  • Oceniam pozytywnie 1
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

A ja słyszałem kiedyś taką interpretację tego zwyczaju, że pochodzi z czasów, gdy zmieszenie się trunków miało udowodnić, że pijący nie planują się wzajemnie otruć. W takim kontekście zmieszanie napoju i patrzenie sobie głęboko w oczy celem wybadania intencji ma pewien sens... ;) 

  • 1 rok później...
Opublikowano
W dniu 11.02.2018 o 22:11, zimmermann napisał:

Myślę, że patrzenie głęboko w oczy podczas stuknięcia należy praktykować przy lampce  wina z ukochaną, a nie z kumplami przy wódce. :)

dopiero teraz to zobaczyłem, ale również myślę że lepiej stukać się przy lampce wina  z ukochaną:mrgreen: niż stukać się z kolegami przy wódce (mniej homofiobowo ;))

  • Oceniam pozytywnie 1
Opublikowano
38 minut temu, xkoziol napisał:

Krótko - prywatna wizyta w domu ale relacja z gospodarzem bardzo formalna. Kwiatki dla Pani domu, wino dla Pana domu - to jasne. Wino "luzem" czy w torebce za trójaka ze sklepu winnego?

Tak zupełnie "na czuja" wybieram opcje z opakowaniem. Po pierwsze wręczanie butelki trzymanej bezpośrednio w dłoniach i niesionej bez opakowania może wyglądać lekko niezręcznie, nie mówiąc o ryzyku upuszczenia butelki. Po drugie, jeśli jest to wino klasy Chateau Margaux to świecenie etykieta po oczach może tez być odebrane dwojako - zwłaszcza przy "bardzo formalnej" relacji z gospodarzem.

Opublikowano

Od długiego czasu tylko czytuje forum, ale postaram sie coś dodać. Jak jest bardziej formalnie niż w rodzinie, to może po prostu torebka z papieru typu Kraft? Bez wzorów, bez kwiatkow, jeden kolor. Jakoś tak wchodzic z butelką w ręku dziwnie :)

Wysłane z mojego Mi MIX 2S przy użyciu Tapatalka

Opublikowano

Znając słabość Kozła do blogerów zasugeruje że jeden zabrania w papier :D

Osobiście kupując coś porządnego i spersonalizowanego w takiej sytuacji nie chowalbym w jakieś papierki czy torebki, a marnego albo na oślep bym nie rozpatrywał w kategorii prezentu. Wyjątek - jeśli opakowanie producenta jest fajne i jest "elementem" butelki. Na przykład John Paul daje fajne, solidne pudło, Springbank był w tandetnej, cienkiej tekturce.

W estetyczny papier czy torebkę zapakowałbym przy bliższym kontakcie, typu spotkanie rodzinne - żeby np. dzieciaki się nie interesowały i wygodniej było potem zanieść butelkę do auta.

Na ile to zgodne z regułami, protokołem dyplomatycznym i tak dalej nie wiem :)

  • Oceniam pozytywnie 2
Opublikowano

@xkoziol, wino możesz dać luzem albo w jakiejś ciekawej torebce.

Przy formalnych relacjach nie dawałbym jednak wina, bo gospodarz powinien je otworzyć, a być może ma inne plany na wieczór związane z używkami i nie lubi mieszać. Bezpieczniej kupić czekoladki i dać swojej żonie albo partnerce do wręczenia gospodarzowi.

  • Like 1

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.