Jump to content
dawid

savoir-vivre - temat ogolny, krotkie pytania

Recommended Posts

Proponuje taki temat, dla drobnych, codziennych sytuacji, ale wartych zastanowienia. Po prostu chce o coś spytać, a nie widzę odpowiedniego tematu.

sytuacja:

Po zjedzeniu lunchu, podejście do kelnerki z terminalem i płacenie kartą. Stoimy obok siebie (nie dzieli nas lada),

chcę zostawić napiwek (5 zł). Jak w takiej sytuacji uczynić to najbardziej elegancko?

Czy ową piątkę dać jej do ręki, gdy oddaje kartę płatniczą wraz z paragonem, czy położyć na ladzie, która jest nieopodal (na wyciągnięcie ręki, tam też jest terminal płatniczy).

Co powiedzieć podczas dawania napiwku? "W ramach podziękowania" czy wystarczy "to dla Pani" ?

Będę wdzięczny za pomoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proponuje taki temat, dla drobnych, codziennych sytuacji, ale wartych zastanowienia. Po prostu chce o coś spytać, a nie widzę odpowiedniego tematu.

sytuacja:

Po zjedzeniu lunchu, podejście do kelnerki z terminalem i płacenie kartą. Stoimy obok siebie (nie dzieli nas lada),

chcę zostawić napiwek (5 zł). Jak w takiej sytuacji uczynić to najbardziej elegancko?

Czy ową piątkę dać jej do ręki, gdy oddaje kartę płatniczą wraz z paragonem, czy położyć na ladzie, która jest nieopodal (na wyciągnięcie ręki, tam też jest terminal płatniczy).

Co powiedzieć podczas dawania napiwku? "W ramach podziękowania" czy wystarczy "to dla Pani" ?

Będę wdzięczny za pomoc.

Nie myślałeś o Tym, żeby włożyć jej 5zł do kieszonki na piersi i wyszeptać: "To dla Pani"? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli płaci Pan napiwek gotówką, a rachunek kartą, to procedura wygląda następująco:

a) Kelner przynosi do stołu rachunek w okładce

B) Wkłada Pan do okładki kartę i napiwek, podchodzi Pan do terminala przy ladzie i wręcza kelnerowi okładkę

c) Kelner sprawdza kartę, wkłada do terminala itd.

Wręczając w ten sposób napiwek, nie musi Pan nic mówić.

Skoro jesteśmy przy napiwkach w restauracji: w Polsce napiwek, podobnie jak w Niemczech Trinkgeld i we Francji pourboire wynosi 10-15%.

We Włoszech zasadniczo nie płaci się napiwku, bo na rachunku jest już kwota za coperto (nakrycie), czy też servizio (obsługę).

W Stanach napiwek wynosi 15-25%, o czym warto pamiętać.

Napiwku nie daje się NIGDY, jeśli jesteśmy obsługiwani przez właściciela lokalu.

Napiwek można też w wielu krajach płacić kartą, na rachunku jest specjalna rubryka, w której wpisuje się kwotę napiwku.

Napiwki idą często do wspólnej puli i są potem rozdzielane pomiędzy obsługę (barista, barman, kucharz itd.). Jest to tzw. tronc. W rosyjskich kasynach nazywa się to obszczaja kassa.

Rozliczenie wygląda następująco: kelner na początku dnia ma np. 200 EUR (na wydawanie reszty), a na zakończenie dnia np. 3.000 EUR. Od kwoty zabonowanej przez niego odciąga się to, co zostało zapłacone kartą, pozostaje np. 2.900, które musi zwrócić. 100 EUR to jego dzienna kwota napiwku, która idzie do jego kieszeni lub do troncu.

Na wielu stanowiskach pracy napiwki są głównym źródłem przychodu. Krupier np. ma płacę rzędu 1.000 EUR, a na napiwkach wyciąga 9.000-10.000 EUR.

Przy płaceniu napiwku kartą powstają dodatkowe problemy. Właściciel potrąca z niej interchange fee, a resztę powinien przed wypłatą opodatkować, zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napiwku nie daje się NIGDY, jeśli jesteśmy obsługiwani przez właściciela lokalu.

Czy dotyczy to też innych zawodów. U mnie fryzjer kosztuje 13 zł. Pan kojarzy mnie, przyjmuje zawsze nawet jak wejdę z ulicy i jest miły, zostawiam mu 15 zł, a to jego zakład.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wielu stanowiskach pracy napiwki są głównym źródłem przychodu. Krupier np. ma płacę rzędu 1.000 EUR, a na napiwkach wyciąga 9.000-10.000 EUR.

Tutaj przypomina się scena z Casino Royale, gdzie krupier otrzymał 500.000 dolarów napiwku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kasynie w USA standardem było (przynajmniej 10 lat temu), że 10% wygranej kwoty rozchodziło się jako napiwki. Dostawała krupiier, osoba, która przywoziła wygraną (na automacie), także kelnerka od drinków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napiwku nie daje się NIGDY, jeśli jesteśmy obsługiwani przez właściciela lokalu.

Czy dotyczy to też innych zawodów. U mnie fryzjer kosztuje 13 zł. Pan kojarzy mnie, przyjmuje zawsze nawet jak wejdę z ulicy i jest miły, zostawiam mu 15 zł, a to jego zakład.

Wyraziłem się nieściśle. Chodzi o szefa. Wręczanie szefowi napiwku w obecności podwładnych narusza jego godność i autorytet.

Jeśli jest to jednoosobowy zakład, to można.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyraziłem się nieściśle. Chodzi o szefa. Wręczanie szefowi napiwku w obecności podwładnych narusza jego godność i autorytet.

Jeśli jest to jednoosobowy zakład, to można.

I tutaj się nie zgodzę.jako właściciel restauracji często stawałem do pracy razem z kelnerami, oczywiście ze dostawałem napiwki,z reguły na koniec dnia miałem ich najwięcej,oczywiście przekazywałem je później do podziału wśród kelnerów. Nie naruszało to mojej godności, choć wielu klientów wiedziało ze jestem właścicielem restauracji,natomiast dawało mi to możliwość pokazania swoim pracownikom ze klient dobrze obsłużony,czytaj zadowolony,zawsze ich dodatkowo wynagrodzi.

Sam zawsze zostawiam napiwki w wysokości 10%.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że Pan dawał pracownikom osobiście przykład, jak należy obsługiwać, jest oczywiście słuszne i godne pochwały. Tak się prowadzi zespół. To, że Pan przyjmował napiwki, też słuszne: gość czułby się urażony odmową przyjęcia. Ci goście, którzy - wiedząc, że to Pan jest szefem - je dawali, nie byli jednak dobrze wychowani. Nic na to nie poradzę, takie są reguły savoir-vivre'u. Nie daje się w restauracji napiwku ani szefowi, ani maître d'hôtel.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Polsce 90% kart umożliwia zostawienie napiwku kartą. Należy więc zwyczajnie do kelnera/kelnerki powiedzieć, kiedy podaje się kartę o wysokości napiwku, przykładowo rachunek opiewa na 90 zł, trzeba powiedzieć więc 'do stu'. Jeśli karta nie umożliwia zostawienia napiwku zawsze można skorzystać z funkcji cash-back i poinformować kelnera, że skoro nie można tą kartą zostawić napiwku, w takim razie niech wypłaci kwotę X, która będzie jego napiwkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a'propos powiedzenia "do xxx". zawsze wydawalo mi sie, ze dawanie 100zl i mowienie np "do 50" gdy rachunek wynosil 40 jest jakies dziwne. nei jest tak, ze powinno sie dac te 100, poczekac na pelna reszte a nastepnie wychodzac zostawic odpowiednia kwote w okladce?

Share this post


Link to post
Share on other sites
:-D Sam z zasady daje raczej niskie napiwki (rzędu góra 10% wartości zamówienia). Natomiast nasuwa mi się inne pytanie - czy jeżeli nie jestem usatysfakcjonowany obsługą, albo samym posiłkiem, można zrezygnować z dawania napiwku? Nie mam tu na myśli sytuacji typu - kelner w tym talerzu pływa mucha ;-) Chodzi ma raczej o długi czas oczekiwania na obsługę/posiłek, niedogrzane danie (akurat z tym to się bardzo często stykam) itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przychodzi facet do knajpy, zamawia kawę za kilka złotych, wypija. Podchodzi kelner i pyta:

-Czy mogę coś dla pana zrobić?

-Tak, poproszę rachunek.

Kelner przynosi rachunek, facet wręcza banknot 100 zł i mówi: reszta dla pana.

Po paru minutach kelner przechodzi i widzi, że facet ciągle siedzi przy stoliku, więc podchodzi i pyta:

-Czy mogę czymś jeszcze służyć?

-No tak, czekam na resztę.

-Ale powiedział pan "reszta dla pana".

-A kto tu jest, k***a, panem?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

dziwi mnie to, że w Polsce napiwki są w dalszym ciągu tak rzadko i "licho" praktykowane...

za granicą to nie do pomyślenia, żeby ktoś nie zostawił 15% napiwku.

Ale to jest kwestia gastronomii. A co powiecie na napiwki w salonach fryzjerskich/u kosmetyki itp?

Share this post


Link to post
Share on other sites

dziwi mnie to, że w Polsce napiwki są w dalszym ciągu tak rzadko i "licho" praktykowane...

za granicą to nie do pomyślenia, żeby ktoś nie zostawił 15% napiwku.

Masz na myśli np. Belgię, czy Estonię?

Jeśli chodzi o zakład fryzjerski, zawsze zostawiam swemu fryzjerowi (nie jest właścicielem) napiwek 20%.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dziwi mnie to, że w Polsce napiwki są w dalszym ciągu tak rzadko i "licho" praktykowane...

za granicą to nie do pomyślenia, żeby ktoś nie zostawił 15% napiwku.

Masz na myśli np. Belgię, czy Estonię?

Jeśli chodzi o zakład fryzjerski, zawsze zostawiam swemu fryzjerowi (nie jest właścicielem) napiwek 20%.

Co do fryzjerów, to czytałem o jednej bardziej generalnej regule.

Mówi ona, że jeśli buduje się z kimś dłuższy związek, a tak raczej jest z fryzjerem, to zasadniczo nie powinno się dawać napiwków, gdyż któregoś razu możemy być nie do końca zadowoleni, a niedanie wtedy napiwku może być źle odebrane przez taką osobę. Porada była taka, że w takim przypadku albo zawsze zostawimiamy napiwek niezależnie od wszystkiego lub, co było polecane, nie dajemy napiwków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napiwki to ciekawy temat. Ich tradycyjna interpretacja jest taka, że jest to sposób motywowania pracowników w branżach usługowych do lepszego wykonywania pracy: daje się pracownikowi małą pensję, a do dobrej pracy mają go motywować napiwki od klientów. Ale czemu właściwie płacimy napiwki osobom zatrudnionym na swoim - np. taksówkarzom (którzy wszak nie są pracownikami ale mają własne firmy), fryzjerom we własnych salonach? Oczywiście dotyczy to wąskiej grupy branż, bo fryzjerom je płacimy, a krawcom już nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo krawiec nie pracuje przy nas i ciężko jest nam ocenić jego zaangażowanie. Myślę że to efekt trochę psychologiczny. Widzisz jak ktoś w pocie czoła pracuje a Ty się relaksujesz na fotelu i chcesz się moralnie usprawiedliwić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze powiedziawszy to przed lekturą tego tematu do głowy by mi nie przyszło dawać napiwek fryzjerowi ;-) Do tej pory napiwki kojarzyły mi się raczej z gastronomią i może jeszcze branżą hotelarską.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I bardzo dobrze, że Pan daje. Zachęcam do dawania napiwków. Przy płaceniu bez napiwku przyjemność ma tylko otrzymujący zapłatę, natomiast płatnik ma niemiłe uczucie, że wykrwawił się. Wystarczy dołożyć parę EUR (w Polsce parę złotych) i sytuacja zmienia się diametralnie: obie strony są zachwycone. Płatnik czuje się za kilka złotych panem i władcą świata (Biedronka-feeling) i nie ma już smętnych, drobnomieszczańskich myśli o upuście krwawicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Londynie standardem jest dodawanie kilkunastu procent do rachunku za obsługę. Z reguły wtedy nie daję dodatkowego napiwku, chyba że jestem na prawdę zachwycony - co się zdarza dosyć często, gdyż staram się dobrze dobierać miejsca w które chodzę. Wtedy daję dodatkowy napiwek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jeszcze taka kwestia:

-w zamówionym jedzeniu jest włos, reklamacja, wymiana na nowe danie. W szanującej się restauracji powinno być to danie za darmo. U nas to jest chyba niemożliwe. Tak czy siak - czy w tej sytuacji kelnerowi wypada zostawić napiwek, czy nie? W końcu on nie zawinił, pracę swoją wykonał, choć zazwyczaj z niesmakiem opuszcza się taki lokal, bo np. musieliśmy dwukrotnie czekać na potrawę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jeszcze taka kwestia:

-w zamówionym jedzeniu jest włos, reklamacja, wymiana na nowe danie. W szanującej się restauracji powinno być to danie za darmo. U nas to jest chyba niemożliwe. Tak czy siak - czy w tej sytuacji kelnerowi wypada zostawić napiwek, czy nie? W końcu on nie zawinił, pracę swoją wykonał, choć zazwyczaj z niesmakiem opuszcza się taki lokal, bo np. musieliśmy dwukrotnie czekać na potrawę.

Moim zdaniem napiwkiem lub jego brakiem oceniasz całość swojego posiedzenia w restauracji. Ja bym nie zostawił nic. Miałem z resztą podobną sytuację w jednej z droższych restauracji. Wbrew temu co piszesz - dostałem dwa dania za darmo. Bo w mięsie znalazłem...jakiś plastikowy, mały pojemniczek 2x2 cm z zielonym "czymś" wewnątrz. Pewnie jakaś przyprawa, ale niesmak miałem do końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.