Jump to content
Sign in to follow this  
De Lasalle

Jakie buty na zimę - półbuty czy trzewiki?

Recommended Posts

Buty za kostkę są bardzo polecane, moim zdaniem na wyrost. Przy dwóch parach butów w garderobie byłyby niezbyt przydatne w zaczynającym się własnie półrocznym okresie wysokich temperatur, zaś zimy w miastach to warunki nieprzypominające rubierzy frontu wschodniego. Większym zagrożeniem jest breja niż wyziębiający kostki mróz. Innymi słowy, celowałbym w dwie pary półbutów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, De Lasalle napisał:

Buty za kostkę są bardzo polecane, moim zdaniem na wyrost. Przy dwóch parach butów w garderobie byłyby niezbyt przydatne w zaczynającym się własnie półrocznym okresie wysokich temperatur, zaś zimy w miastach to warunki nieprzypominające rubierzy frontu wschodniego. Większym zagrożeniem jest breja niż wyziębiający kostki mróz. Innymi słowy, celowałbym w dwie pary półbutów. 

Jak pomykasz garaż--> samochód --> garaż, to możesz nosić i boat shoes cały rok. Jednak jeśli poruszasz się komunikacją miejską, to uwierz mi, ciepłe buty są błogosławieństwem.

Poza tym półbuty we właściwym rozmiarze nie mają miejsca na grubszą skarpetę. A więc cienka skarpeta + buty bez ocieplenia na skórzanej podeszwie - ta..., jasne, powodzenia.

  • Like 2
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, De Lasalle napisał:

Mam trzewiki, nie korzystam, mam komunikację miejską, korzystam ^^

Pogoda w Warszawie aż do kwietnia była mniej więcej -5 C oraz

 

z13026809V,Ulica-Czarnieckiego-swiezo-po

 

Jeśli w takich warunkach poruszasz się na piechotę na zmianę z autobusem, i nosisz półbuty na skórzanej podeszwie z cienkimi skarpetkami, to są dwie opcje:

1. Jesteś nieprzeciętnie odporny na zimno

2. Kłamiesz.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Velahrn napisał:

Pogoda w Warszawie aż do kwietnia była mniej więcej -5 C oraz

 

z13026809V,Ulica-Czarnieckiego-swiezo-po

 

Jeśli w takich warunkach poruszasz się na piechotę na zmianę z autobusem, i nosisz półbuty na skórzanej podeszwie z cienkimi skarpetkami, to są dwie opcje:

1. Jesteś nieprzeciętnie odporny na zimno

2. Kłamiesz.

Jestem dość odporny na zimno, nie chadzam poboczami, mam dobrą pamięć i nie wydaje mi się, by takie warunki panowały na Żoliborzu i w całej Polsce aż do kwietnia przez całą zimę. Pięć na minusie to nie jest zresztą żaden mróz. 

Nie mam potrzeby, by prowadzić krucjat przeciwko użytkownikom wysokich butów na forum ciuszkowym, przedstawiam swoje zdanie, zatem sugerowanie mi kłamania uznaje za przesadę. Mógłbym skwitować Twoje zdjęcie "Syberii" żoliborskiej dowolnym zdjęciem warszawskiego lata (wczoraj 28 stopni), pytając retorycznie, czy wczoraj chodziłeś w trzewikach, ale sedno się oddala. 

Nie zgadzam się z poglądem, że trzewiki są niezbędne każdemu jako jedna z jedynie dwóch par i przy swoim zdaniu pozostane. Ja nie znajduje dla nich szerokiego zastosowania ani zimą ani latem, i dobrze by było, żebyś przyjął do wiadomości, że tacy jak ja występują. 

Wracając do meritum, poleciłbym na zimową aurę buty na grubszej podeszwie, najlepiej podwójnej, mam dwie pary na zimę i sobie je chwalę. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 30.04.2018 o 16:27, Kamil1987 napisał:

Tak na dobrą sprawę to jaki masz rozmiar ? Nic nie obiecuję, ale jeśli masz wolne 500zł i chcesz buty warte 950$ to może znajdę Ci Twój rozmiar tych Bally i wyślę Syreną z Bostonu. Cena na metce będzie 99.99$ więc celnicy się nie czepią. Buty możesz zobaczyć w nietuzinkowych nabytkach.

 

@Kamil1987 Dzięki wielkie za zaangażowanie. Idę obecnie jednak drogą zbliżoną do tej, którą zaproponował @lubo69, przy czym raczej nie w kierunku trzewików jako wyboru z pierwszej dwójki, a brązowe oxfordy nie są w początkowym targecie, mimo niewątpliwej okazji cenowej. Pozdrawiam

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem trzewiki w mieście to także raczej nie jest obowiązkowa rzecz. Znacznie istotniejsze są zamszowe buty, zaimpregnowane nano protectorem, na te mokre, błotniste dni.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli ktoś dużo chodzi to trzewiki są wygodniejsze i bezpieczniejsze,gdyż opinają/ściągają kostki dzięki czemu je podpierają i odciążają.,Na pewno w Polsce chodzenie w trzewikach jest trochę kłopotliwe ze względu na zwyczaj automatycznego ściągania butów, kiedy wchodzimy do czyjegoś domu/mieszkania, w Stanach buty w takiej sytuacji zdejmuje się tylko na wyraźną uzasadnioną prośbę gospodarza .,

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, De Lasalle napisał:

Jestem dość odporny na zimno, nie chadzam poboczami, mam dobrą pamięć i nie wydaje mi się, by takie warunki panowały na Żoliborzu i w całej Polsce aż do kwietnia przez całą zimę. Pięć na minusie to nie jest zresztą żaden mróz. 

Nie mam potrzeby, by prowadzić krucjat przeciwko użytkownikom wysokich butów na forum ciuszkowym, przedstawiam swoje zdanie, zatem sugerowanie mi kłamania uznaje za przesadę. Mógłbym skwitować Twoje zdjęcie "Syberii" żoliborskiej dowolnym zdjęciem warszawskiego lata (wczoraj 28 stopni), pytając retorycznie, czy wczoraj chodziłeś w trzewikach, ale sedno się oddala. 

Nie zgadzam się z poglądem, że trzewiki są niezbędne każdemu jako jedna z jedynie dwóch par i przy swoim zdaniu pozostane. Ja nie znajduje dla nich szerokiego zastosowania ani zimą ani latem, i dobrze by było, żebyś przyjął do wiadomości, że tacy jak ja występują. 

Wracając do meritum, poleciłbym na zimową aurę buty na grubszej podeszwie, najlepiej podwójnej, mam dwie pary na zimę i sobie je chwalę. 

Ten wykres:

dAr27w3.png

temu przeczy :).

-5 C to zaś jest naprawdę sporo, jeśli ktoś wpadnie na pomysł włożenia np. eleganckich butów na skórzanej podeszwie i cienkich skarpetek. Zresztą, już takie pomysły na tym forum widywałem - "loafersy cały rok, viva!". Jest to podobna kategoria, co "no brown in town", "kup smoking tropikalny", "pierwszy garnitur - tylko tweedowy", "najbardziej uniwersalnym ubraniem jest stroller" i tym podobne brednie, które się tu czasem przebijają.

Nigdzie też nie pisałem, że polecam trzewiki jako buty całoroczne. Generalnie, sam pomysł, żeby posiadać całoroczne buty w kraju o klimacie kontynentalnym, i dużej amplitudzie temperatur, jest po prostu absurdalny.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie w warunkach miejskich da się żyć bez trzewików . 

Pod uwagę wziąłbym raczej średnie dobowe jeśli już .

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Szydlowsky napisał:

Generalnie w warunkach miejskich da się żyć bez trzewików . 

Pod uwagę wziąłbym raczej średnie dobowe jeśli już .

To kolejny często powtarzany mit. Właśnie mieszkając na wsi nie potrzebujesz ciepłych butów. Wszędzie poruszasz się autem, bo po prostu nie ma innej możliwości. To w mieście jest zbiorkom, a więc czekanie na pociąg/autobus na mrozie, gdzie potrzebujesz trzewików.

Wziąłem minimalną, bo taka jest w nocy, a więc również o 6.45, kiedy wychodzi się do pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ja mieszkam w mieście, odprowadzam dziecko zimą rano do szkoły, jestem bardzo wrażliwy na zimno, nie mam ani jednej pary trzewików (jedynie chukka bez ocieplenia na skórzanej podzelowanej podeszwie). Podstawowym butem na zimę są dla mnie zamszowe oksfordy na gumowej podeszwie plus ciepłe skarpety plus, o czym się właśnie zwykle zapomina - ciepłe spodnie o odpowiedniej długości - czyli takie, które się w pełni łamią, zakrywając całkowicie kostkę tworząc dodatkową izolację, a nie ją zalotnie odsłaniają na potrzeby uroczych zimowych fotek.

Nota bene, wszystko też bardzo rozbija się o indywidualną tolerancję termiczną. Młodzież obecnie nosi np. jeansy ze ściągaczem i gołe kostki w grudniu i jakoś żyją, choć mnie się na sam widok robi zimno :-) Jak wspomniałem, jestem zmarźlakiem, ale głównie dotyczy to korpusu, dłonie czy głowa już dużo mniej, stąd np. zdarza mi się występować w nieco dziwacznej konfiguracji jak koszula z podwiniętym rękawem plus dzianinowa kamizelka.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To wszystko jest dość względne. Ja całą zeszłą i poprzednią zimę przechodziłem w zwykłych butach "przed kostkę" i w spodniach o klasycznej długości (do buta) i ani razu nie odczułem zimna w okolicach kostek. Mi osobiście szybko grabieją dłonie, ale zimą, jeśli jest sucho to zdarza mi się chodzić nawet w mokasynach. Póki co nie jest to ustawowo zakazane :DSamochodem jeśli pogoda pozwala jeżdżę tylko w nich albo chukka, a jak odstawiam samochód do garażu to wracam w tych samych butach, a mam te kilkaset metrów. 

Grube skarpety, flanelowe/tweedowe spodnie lub dżinsy i nie wyobrażam sobie, jak w takiej konfiguracji może być komuś zimno w kostki. A nawet jeśli komuś jest, to jest to kwestia indywidualna. Ok, może loafersy się na siarczyste mrozy nie nadają, bo odsłaniają dość dużą część stopy, ale zwykłe brogsy...?

Ja wszystko co pisałem teraz i wcześniej opisuję przez pryzmat własnego życia. Nie mieszkam w wielkim mieście i nie muszę stać na mrozie kilkudziesięciu minut czekając na tramwaj, więc na pewno nie jest to prawda absolutna, ale jest jak jest. Nie uważam, by trzewiki były jedynym sensownym/uniwersalnym obuwiem zimowym, nawet jeśli mowa o temperaturach poniżej zera. IMO zdecydowanie ważniejsza jest dobrze izolująca podeszwa, niż długość cholewki, a wygoda to rzecz względna. No i byle dało się w nich zmieścić grubą skarpetę. Pięć/sześć z moich najwygodniejszych par to półbuty (mokasynów nie liczę, bo one są w top), trzewiki nawet trudno mi sklasyfikować. Poza tym wydaje mi się, że skóra nie jest wcale dobrym izolatorem.

Offtopując: biegam zimą i tutaj sytuacja jest podobna - grube rękawiczki na dłonie, gruba czapka, a na nogach zwyczajne adidasy z rakami i skarpety termoaktywne. Na nogach całoroczne spodnie do biegania ("kalesony"). A warto dodać, że przy bieganiu dochodzi czynnik wychładzający w postaci wiatru/pędu powietrza. Nigdy nie odczułem wychłodzenia na kostkach.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minut temu, dziko napisał:

No ja mieszkam w mieście, odprowadzam dziecko zimą rano do szkoły, jestem bardzo wrażliwy na zimno, nie mam ani jednej pary trzewików (jedynie chukka bez ocieplenia na skórzanej podzelowanej podeszwie). Podstawowym butem na zimę są dla mnie zamszowe oksfordy na gumowej podeszwie plus ciepłe skarpety plus, o czym się właśnie zwykle zapomina - ciepłe spodnie o odpowiedniej długości - czyli takie, które się w pełni łamią, zakrywając całkowicie kostkę tworząc dodatkową izolację, a nie ją zalotnie odsłaniają na potrzeby uroczych zimowych fotek.

Nota bene, wszystko też bardzo rozbija się o indywidualną tolerancję termiczną. Młodzież obecnie nosi np. jeansy ze ściągaczem i gołe kostki w grudniu i jakoś żyją, choć mnie się na sam widok robi zimno :-) Jak wspomniałem, jestem zmarźlakiem, ale głównie dotyczy to korpusu, dłonie czy głowa już dużo mniej, stąd np. zdarza mi się występować w nieco dziwacznej konfiguracji jak koszula z podwiniętym rękawem plus dzianinowa kamizelka.

Zasadniczo się zgadzam, z tym co napisałeś, chciałbym jednak zauważyć kilka rzeczy

1. W przypadku dobrze dopasowanych butów po prostu nie da się nosić ich zarówno z grubą, zimową skarpetą, jak i cienką, letnią. Albo będą za ciasne, albo za luźne.

2. Zimowe buty, jak słusznie zauważyłeś, muszą mieć grubą podeszwę, zapewniającą izolację od podłoża. Jest to chyba nawet ważniejsze od długości cholewki. Takie buty (gruba podeszwa, np. dainite oraz podszewka, choćby skórzana) możemy chyba uznać za "zimowe" a nie "całoroczne", prawda?

3. "Gołe kostki" - jest wiele zwyczajów modowych, którym ulegają różne grupy, mimo, że są one niepraktyczne, szkodliwe i niezdrowe. Na przykład, u naszych pań są to szpilki, a u kobiet z plemienia Paduang pierścienie noszone na szyi:

2038.JPG

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Velahrn napisał:

1. W przypadku dobrze dopasowanych butów po prostu nie da się nosić ich zarówno z grubą, zimową skarpetą, jak i cienką, letnią. Albo będą za ciasne, albo za luźne.

2. Zimowe buty, jak słusznie zauważyłeś, muszą mieć grubą podeszwę, zapewniającą izolację od podłoża. Jest to chyba nawet ważniejsze od długości cholewki. Takie buty (gruba podeszwa, np. dainite oraz podszewka, choćby skórzana) możemy chyba uznać za "zimowe" a nie "całoroczne", prawda?

Jedno i drugie wydaje mi się pewnym uproszczeniem. Są buty, które faktycznie będą bardzo wrażliwe na grubość skarpet, np. loafersy. Są też takie, w których jest duży margines na regulację obłożyną, np. derby na kopytach typu country, czy chukka. Nie bardzo rozumiem, co to znaczy, że but "będzie za luźny" - jeśli palce mają trochę więcej miejsca, ale but nie spada ze stopy po zawiązaniu, to nie jest za luźny. Nie istnieje jeden jedynie słuszny poziom dopasowania obuwia, to też było na forum wielokrotnie wałkowane. Wreszcie, ciepłe skarpety nie muszą być bardzo grube - ja mam np. podkolanówki wełna-kaszmir Kunerta, które nadają się nawet do wizytowego garnituru, ale są naprawdę ciepłe.

Co to podeszwy - cóż, są całkiem grube a jednocześnie raczej letnie podeszwy, np. EVA, Vibram Gumlite. Włosi robią hybrydy w rodzaju loafers z podeszwą commando, no ale to powiedzmy perwersja. W wielu strefach klimatycznych lato oznacza też częste ulewy i burze, podeszwa powinna być przystosowana również do tego.

  • Like 2
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciesząc się brakiem jako takiego dress-code'u w pracy, od października do kwietnia pomykam non-stop w trzewikach. Przeżywszy 3 zimy w Bostonie myślę, że gdyby doszlo do konieczności noszenia garnituru do pracy kupiłbym trzewiki Yanko z dołem balmoralowym i nosilbym je zamiast półbutów. Bywały tu dni, że 15 min stania na dworze w Wolverinach na Vibramie i wełnianych skarpetach było nieprzyjemne, a co dopiero pomyśleć półbuty na skórzanej podeszwie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja jak się tylko robi wystarczająco zimno to wskakuje w trzewiki albo Chukka . Mam kilka par i właściwie półbuty leżą do wiosny. Powód jest taki, że bardzo wygodnie się czuje w trzewikach. I uważam ze świetnie wyglądają w stylizacjach codziennych. Są w Polsce rzadkie. Robią na mnie wrażenie jak na kimś je widzę. I żałuje ze wiosną jest za ciepło już na nie. Chociaż mam lekkie Chukka Tommy hilfigera

ale jakbym miał mieć dwie pary dobrych butów to bym dobrał takie, które bedą mi potrzebne w sytuacjach ważniejszych. Gdzie pracuje, gdzie chodzę. Jakbym pracował na budowie a wieczorami chodził na imprezy to sprawa chyba oczywista. Jednej rady nie ma

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Wincenty napisał:

Skusiłem się na chwalone bardzo Zamberlany. Jakość wykonania i jakość skóry- petarda.

 

To buty dla wąsko czy szerokostopowych?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Wincenty napisał:

Zdecydowanie są szerokie. Mam ultra szeroką stopę i wysokie podbicie.

a rozmiarowo standart , brać większe czy mniejsze?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.