Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zdania co do formalności koszul z pin collar zawsze są podzielone, ale kołnierzyk to nie jedyny element, który na nią wpływa. Myślę, że jak ktoś sprawi sobie na ślub koszulę z popeliny i mankietem na spinki to jest to praktycznie ten sam poziom formalności co takiej z kołnierzykiem włoskim.

Mam koszulę pin collar z mankietem na guziki i w życiu bym jej na ślub nie założył, ale już taką np. od Szarmanta z mankietem na spinki jak najbardziej :) myślę że najbardziej istotne jest to czy sam zainteresowany czuje się dobrze z takim kołnierzykiem i czy nie jest to chęć wyróżnienia się na siłę. Ja ten kołnierzyk lubię i uważam, że jest formalny.

Opublikowano
Zamiast koszuli pin collar polecam tab collar - mniej fikuśnie, a efekt ten sam. 

Pin collar i tab collar dają ten sam efekt?

Nie sądzę. Pin collar ładnie wypycha węzeł krawata, do tego sam „pin” jest ozdobą. Moim zdaniem biała koszula pin collar jak najbardziej nadaje się na ślub.

  • 4 miesiące temu...
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Wydziwianie na ślub - wydziwianiem, ale jednak chodzi chyba trochę o to, żeby strój na ślub trochę odróżniał się od zestawu biznesowego na codzień do pracy - to inna okazja jednak. Ja sam mam podobny dylemat - zakładam ciemnogranatowy garnitur (BTW zdecydowałem się na Milera, bo leżał na mnie najlepiej z garniturów RTW - lepiej niż SuSu, Macaroni Tomato czy Zack Roman, krój jest lepszy niż Lantier, ale dalej myślę czy dobrze zrobiłem ze względu na tę nieszczęsną klejonkę) , czarne lotniki, białą koszulę i nie wiem co dalej. Niby zestaw klasyczny to biała koszula z półwłoskim/włoskim kołnierzykiem i spinkami na mankiety i ciemny krawat, ale to jest zestaw, w którym poszedłbym normalnie do pracy w dniu jakiegoś ważniejszego spotkania/prezentacji. Odradzane przez większość odd vest + koszula pin collar  albo mucha zamiast krawata powodują, że zestaw ten będzie się przynajmniej odróżniał od "codziennego" stroju do pracy, szczególnie w odbiorze osób, które nie interesują się klasyczną elegancją. Dlatego pewnie jest tak popularny wśród blogerów, ale też forumowiczów. Jeżeli macie inne pomysły, jak dodatkami "odróżnić" zestaw ślubny od eleganckiego zestawu biznesowego, to jestem ich bardzo ciekaw.

Opublikowano

Do własnego ślubu szedłem ubrany jak w Twoim opisie, dodałem tylko kamizelkę i lotniki zamieniłem na wiedenki jednak bez nakładanych nosków. Na poprawinach podszedł do mnie kumpel, mniej wtajemniczony w kwestie ubioru i zapytał gdzie szyłem garnitur, bo za rok na własnym ślubie chce wyglądać tak samo. Elegancko, ale nie ostentacyjnie. Choćbyś stanął na rzęsach na ślubie i tak będzie błyszczała Twoja wybranka.

Jak chcesz iść z przytupem, to do ślubu ubierz żakiet, a po 18 załóż smoking. 

Opublikowano

Kupowanie męskiego stroju na jedną imprezę jest w większości przypadków po prostu - moim zdaniem - nie warte inwestycji. Kiedy zaczyna się nową drogą życia to nadmiarowe wydawanie pieniędzy jest wątpliwą atrakcją wobec planów harowania na spłatę świeżego 30 letniego kredytu mieszkaniowego, spłaty kosztów weselnych i wydatków na dzieci.

Na ślub ubrałem się, aby oddać szacunek gościom i randze imprezy. Dlatego też miałem "zwykły" jednorzędowy garnitur granatowy (biznesowy), a w stosunku do biznesu "ślubność" była dodana przez drobne elementy - kwiat w butonierce, koszula na spinki, biała poszetka zamiast kolorowej, muszka zamiast krawata.

Wiem, że są ludzie dla których ślub to najważniejsza impreza w życiu... ale od ślubu miałem co najmniej kilkanaście imprez bardziej stresujących (prezentacje u ważnych klientów, obrona doktoratu, impreza w rezydencji ambasadora, itp.), gdzie ubranie ślubne mi się przydało. Po latach od ślubu chyba bym jednak żałował, że mi w szafie wiszą elementy garderoby, których nie użyłem.

  • Like 2
  • Oceniam pozytywnie 2
Opublikowano

Ok, zgoda, że ubranie na jedną okazję jest niewarte inwestycji, ale kamizelka odd vest przyda się też przy innych okazjach - mogę sobie wyobrazić wiele zestawów, w których się sprawdzi. Goździk w butonierce wydaje mi się oczywistością na taką okazję. Nad kamizelką u siebie jeszcze pomyślę. A co do muchy - co sądzicie o granatowej muszce do granatowego garnituru - nie będzie się zlewać? Będzie pasować?

  • Like 1
Opublikowano

Osobiście przy takich okazjach muchę postrzegam jako usilną próbę podkreślenia swojej nietuzinkowości. Nie wiem czy o to chodzi przy tej okoliczności. 

Opublikowano
57 minut temu, baw napisał:

Osobiście przy takich okazjach muchę postrzegam jako usilną próbę podkreślenia swojej nietuzinkowości.

Nietuzinkowość to pin collar, a nie mucha :D

Opublikowano

Czytam i dumam o co w tym ślubie chodzi. Wniosek na podstawie dyskusji - jak ktoś się zdecyduje na zestaw z odd vest, koszulą pin collar i jeszcze zdejmie o północy marynarkę jak mu się zrobi gorąco od tańczenia z teściową i ciotkami, to ryzykuje społeczne faux pas i znacznie zmniejsza swoje szanse na udane małżeństwo. Lepiej żeby taki nie chwalił się outfitem z sobotniej imprezy na Forum żeby oszczędzić sobie gorzkiego rozczarowania wobec dezaprobaty Kolegów. Poza tym w oczach postronnych gości w kwadratowych garniturach z Bytomia wyjdzie na desperata, który chce się tylko przed rodziną pokazać (bo wujek Janusz na pewno wie, że koszula pin collar jest niepraktyczna i wszystkim o tym powie) ;)

Co do opłacalności różnych inwestycji w strój ślubny to każdy może sam stwierdzić czy coś założy tylko raz czy częściej. Ja np. koszulę pin collar na spinki będę nosił tak często jak koszulę z kołnierzem włoskim na spinki, więc dla mnie żadna różnica co kupię.

Kanony męskiej elegancji istnieją i warto się ich trzymać (np. nie iść do ślubu w jasnym garniturze), ale nie dajmy się zwariować, po mojemu nic o czym dyskutujemy nie jest nagannym odstępstwem od normy.

  • Like 2
Opublikowano

To jeszcze kolejne dwie kwestie.

1.  W załączeniu zdjęcia dwóch koszul do much - jedna jest z kołnierzykiem kent, a druga z włoskim. Teoretycznie (z tego co wyczytałem w różnych miejscach) koszula do muchy nie powinna mieć kołnierzyka włoskiego, bo kołnierzyk powinien tworzyć "ramę" dla muchy, ale moim zdaniem z tych dwóch koszul lepiej wygląda ta w kołnierzem włoskim, gdzie wyłogi ładnie chowają się pod klapy marynarki (i kamizelki). W tej z kołnierzykiem Kent, te wystające wyłogi nie wyglądają chyba dobrze. Nie wiem, czy się mylę, czy po prostu kołnierzyk w pierwszej koszuli jest źle skrojony i schodzi pod zbyt małym kątem i jest za mały?

2. Czy do takiego zestawu pasuje granatowa mucha? Moim zdaniem wygląda to ok, skłaniam się ku tej : https://embassyofelegance.com/pl/p/Mucha-z-grenadyny-grossa/230, ale nie wiem, czy grenadyna nie jest zbyt nieformalna? Może powinien być zwykły jedwab? Poza tym ciekaw jestem czy nie lepiej byłoby jednak wybrać inny kolor? 

Uprzedzając ewentualne komentarze dot. reszty stroju - ta marynarka jest "zastępcza" - właściwa jest obecnie u krawcowej. Do tego dojdzie biała poszetka i biały goździk i oczywiście normalna, wiązana mucha w miejsce tej pokazanej na zdjęciu.

IMG_6217_1.jpg.e6dc546d731bd461a5914e8092cce0b2.jpg

IMG_6216_2.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.