Jump to content
el-biczel

Wystrój wnętrz / Meble

Recommended Posts

Ja sam rozparcelowałem kredens i mam coś takiego:http://sprzedajemy.pl/komoda-art-deco-jasny-orzech-nr634568 - czyli podstawka od kredensu, bez nadstawki przeszklonej (witryna od kompletu wisi w kuchni jako szafka na serwis:)) W jednej szafce umieściłem wieżę, w drugiej płyty dvd i pierdoły. Barek robi za barek:) 

Jest to dość wysokie, więc zawiesiłem TV na ścianie nad komodą. Kable puściłem w ścianie, więc nic nie widać. Jeśli TV będzie stał, to będziesz musiał zadzierać głowę, co na dłuższą metę jest niewygodne. 

Jeśli dopuszczasz coś nowszego, lub niższego, to sam kiedyś zatanawiałem się nad czymś takim:

http://ludwikstyl.com/pl/davos jakościowo to jest bardzo dobre. Styl minimalistyczny, przez co można dopasować do wielu wnętrz. Do obejrzenia chyba w salonie obok Ikei na Tarchominie - nie pamiętam teraz nazwy tego przybytku, ale jest tam kilka sklepów z "lepszymi" meblami. Cena też jest "lepsza" - o ile pamiętam 6 tys. I wtedy wjechał mój ojciec, z tym kredensem art deco za 700, cały na biało...

BTW - mój ojciec z kredensu zrobił sobie kuchnię: w blat wpuścił zlew, obok zmywarka. Nadstawkę wykorzystał jako suszarkę naczyń i do przechowywania kubków itd.

 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Wuj napisał:

To z autopsji? ;)

Ja mam ojca - maniaka mebli, który na emeryturze jeszcze bardziej odleciał i odnawia je pasjami. No, ebenista po prostu. Problem polega na tym, że wszystko musi być IDEALNE i wg starych metod. Jeździ po Polsce i skupuje starocie, odpowiednio wysuszone drewno na politurę, sam miesza oleje (tylko naturalne:)) Jeszcze nie robi intarsji, ale pożyjemy - zobaczymy. Potem do garażu i odnawianko. Piwnicę i garaż o powierzchni 150m2 zawalił po sufit meblami w kolejce do renowacji.

Ostatnio pokłócił się ze swoim dobrym kolegą - parkieciarzem, bo ten śmiał powiedzieć, że eklektyzm jest lepszy niż empire.Gdy spotkał się przez przypadek z projektantką wnętrz w mieszkaniu, które kupiłem, prawie zszedł na serce, gdy usłyszał, że zaproponowała wyjęcie kilkunastu klepek z parkietu i zastąpienie ich heksagonami z kamienia. Stół dębowy, z krzyżakiem, po jego prababci odnawiał rok. K..wa, ROK. Kilka tygodni przygotowywał kolor do uzupełnień po kornikach. 

Brzmi ot prawie jak początek sławnej pasty "mój stary to fanatyk wędkarstwa".

Widzę, że jesteś w temacie, więc zapytam - czy mógłbyś polecić jakąś pracownię renowacji mebli w Warszawie lub okolicach, ewentualnie w Łodzi? Chciałbym odnowić szafę po prababci, a sam nie mam czasu na tak wielki mebel.

Generalnie eye_lip ma rację, dość prosto się tego nauczyć. Ja byłem z żoną na takim kursie - Starych Mebli Czar - i polecam. Uwaga, to jest jest to proste, nie znaczy, że jest lekkie, szybkie i przyjemne! Ja na przykład starą maszynę Singer odnawiałem łącznie kilkadziesiąt godzin, najwięcej czasu zajęło usuwanie starych warstw, rozkręcanie i skręcanie, czyszczenie i malowanie żeliwnej podstawy. Nawet głupie pudełko to często kilka godzin skrobania, do tego dochodzi pył, zapach chemikaliów itd. więc, trzeba mieć do tego osobny pokój, a najlepiej warsztat/garaż.

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to przeczytałem, to faktycznie - maniac minds think alike:)

Pogadam z ojcem, choć na pewno nie poleci Warszawy;) Za dużo biorą.

Ja jedno krzesło skrobałem 2 dni, zużyłem chyba dwa flakony rozpuszczalnika odpowiedniego, warstw farby tam było więcej niż na cebuli. Niektórzy do starych mebli kupują po prostu farby kredowe - chalkpaint i jadą pędzlem. Ma to jakiś swój urok, ale nie mogę tego powiedzieć, bo jeśli to wypowiem na głos, to mojego ojca trafi szlag.

@eye_lip A tu zdjęcie komody - jak to wygląda u mnie:

 

komoda.jpg

  • Upvote 8

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Koval napisał:

@wuj -u,

a Ojca serce nie boli, ze tak kiepsko kolorystycznie spasowane są nowe klepki w parkiecie? ;-)

Ach, Kovalu, gdyby to usłyszał ojciec mój, z którego lędźwi wyszedłem, zawołałby po trzykroć - błądzisz, Kovalu! A potem byłby płacz i zgrzytanie zębów.

A poważnie: parkiet ma ok 40 lat, pierwotnie był polakierowany. I gdy był polakierowany, wyglądał jak typowy, dębowo - jesionowy parkiet (okazało się, że klepki są pomieszane). W miarę jasny, dobrze, że w miodowym odcieniu, a nie sinawym.

Nie wchodząc w szczegóły różnic między lakierem (bleeeee) a olejem (Hell, Yeah!) na parkiecie (jak ktoś chce, to mogę opisać:)), zdarłem ten lakier (siłami parkieciarza of course;)). Po odkryciu "świeżej" warstwy drewna położyłem olej produkcji mojego taty. Drewno niezalakierowane łapie piękne przebarwienia - nawet na jednej klepce może się pojawić kilka kolorów. Dla mnie - miłośnika vintage, museum calf i przebarwień - to jest bajka. Postaram się zrobić lepsze zdjęcia w lepszym oświetleniu, żeby pokazać, o co kaman.

Jedynym minusem zdarcia lakieru jest ubytek fugi, którą ten lakier trzymał. Parkiet nie jest nawet klejony - tylko łączony na listewki, więc w niektórych miejscach powstały szpary nawet 4 mm. Przez to mocno pracuje - nie dam rady wrócić do domu po cichu po pijaku, ale to skrzypienie też uwielbiam, kojarzy mi się to z dzieciństwem i dziadkami w kamienicy w Toruniu:) Poza tym, taki parkiet, leżący kilkadziesiąt lat w tym samym pomieszczeniu jest już odpowiednio zaimpregnowany i z odpowiednim poziomem wilgoci w drewnie, więc jest jak skałka. A położenie jodełki francuskiej w wersji, która mi się podoba, to ok 40-60 tys... Więc parkiet został, jest moim ulubionym elementem remontu mieszkania, z którego jestem najbardziej zadowolony.

Tak, czy inaczej - olej ponad lakier. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z cyklu "nikt tego nie ma" ;) - dzisiaj kupiona baza do wieszaka na 2 pary rolek, 2 kaski rowerowe, kilka czapeczek z daszkiem.  Teraz tylko jakiś element do montażu do sciany (nie chciałbym wiercić w desce), haczyki w miejsce mocowania wiązań i viola. 

 

IMG_20161025_193010.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 24.10.2016 o 09:50, Wuj napisał:
5 godzin temu, Wuj napisał:

Ach, Kovalu, gdyby to usłyszał ojciec mój, z którego lędźwi wyszedłem, zawołałby po trzykroć - błądzisz, Kovalu! A potem byłby płacz i zgrzytanie zębów.

A poważnie: parkiet ma ok 40 lat, pierwotnie był polakierowany. I gdy był polakierowany, wyglądał jak typowy, dębowo - jesionowy parkiet (okazało się, że klepki są pomieszane). W miarę jasny, dobrze, że w miodowym odcieniu, a nie sinawym.

Nie wchodząc w szczegóły różnic między lakierem (bleeeee) a olejem (Hell, Yeah!) na parkiecie (jak ktoś chce, to mogę opisać:)), zdarłem ten lakier (siłami parkieciarza of course;)). Po odkryciu "świeżej" warstwy drewna położyłem olej produkcji mojego taty. Drewno niezalakierowane łapie piękne przebarwienia - nawet na jednej klepce może się pojawić kilka kolorów. Dla mnie - miłośnika vintage, museum calf i przebarwień - to jest bajka. Postaram się zrobić lepsze zdjęcia w lepszym oświetleniu, żeby pokazać, o co kaman.

Jedynym minusem zdarcia lakieru jest ubytek fugi, którą ten lakier trzymał. Parkiet nie jest nawet klejony - tylko łączony na listewki, więc w niektórych miejscach powstały szpary nawet 4 mm. Przez to mocno pracuje - nie dam rady wrócić do domu po cichu po pijaku, ale to skrzypienie też uwielbiam, kojarzy mi się to z dzieciństwem i dziadkami w kamienicy w Toruniu:) Poza tym, taki parkiet, leżący kilkadziesiąt lat w tym samym pomieszczeniu jest już odpowiednio zaimpregnowany i z odpowiednim poziomem wilgoci w drewnie, więc jest jak skałka. A położenie jodełki francuskiej w wersji, która mi się podoba, to ok 40-60 tys... Więc parkiet został, jest moim ulubionym elementem remontu mieszkania, z którego jestem najbardziej zadowolony.

Tak, czy inaczej - olej ponad lakier. 

 

 

Ja także jestem przeciwnikiem lakierowania naturalnych materiałów, niezależnie czy chodzi o buty, prawidła czy parkiet. Drewno lakierowane ma pewne zalety, jednakże nie oddycha, nie pracuje, zdartego lakieru nie można naprawić. Tymczasem olejowane deski są co prawda bardziej podatne na zarysowania, jednak można je naprawiać (nawet punktowo), woskować, ciekawie się również patynują z z czasem. Bardzo żałuje, że nie ma już na rynku "Syntilor Sekret Stolarza Artystycznego", to był najlepszy wosk do podłóg :(.

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Xbox pod wieże i tuner. Nie chce mi sie kabli dłuższych kupować. Ale masz racje, Xkoźle- te widać:) samobiczowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pragnę urządzić mieszkanie tak, aby rozchodziła się w nim aura polskości. Jednym z warunków jest na pewno to, aby meble nie wyglądały jak świeżo kupione, wszystkie w jednym stylu i jednej marki. Przeglądając internet w poszukiwaniu inspiracji trafiłem na następujące style:

Art deco(to polskie), Księstwo warszawskie oraz ogólnie Biedermeier, styl gdański, styl kolonialny, styl zakopiański, styl dworkowy(umowna nazwa, to bardziej sty urządzania domu obejmujący różne style mebli), styl Ludwika XVI, styl Ludwika XVII, styl Ludwika XIV, styl Ludwika Filipa.

Miejsca które obecnie posiadają taką aurę, to Belweder, Stawisko, Dwór Milusin w Sulejówku.

Pomocne strony:

http://www.dwory-polskie.pl/

http://meble.swarzedz.pl/index.php

Sklepy:

http://www.henrykow.com/onas/

http://nel-meble.pl/132-kolekcja-klasyczna

Jeśli ktoś posiada jakieś ciekawe informację, bardzo proszę o podzielenie się nimi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uderzałbym na grupy facebookowe - temat stał się modny i jest bardzo dużo grup, gdzie ludzie sprzedają różne perełki vintage - prl, art deco, modernizm. Czasami do renowacji, trafiają się za bezcen/za darmo, a czasami rewelacyjnie odnowione.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć Malinowski,

aury polskości nie uzyskasz kupując repliki mebli zabytkowych. Sklepy, które podałeś jako przykłady, oferują meble nowe, które mają wyglądać jak stare. To trochę tak, jak z replikami zegarków, które wyglądają prawie jak oryginały. Niestety - laik i tak nie zwróci uwagi na taki mebel, a każdy, kto wie cokolwiek na temat antyków i ma resztki smaku stwierdzi, że masz chałupę zastawioną przepłaconą ściemą. Kup lepiej prawdziwy antyk na targu staroci albo jednym z wielu portali. Będziesz miał 10x więcej aury, zapłacisz dużo mniej i nie wyjdziesz na nuworysza. 

Pomijam kwestię detali i jakości. Wątpię, by te nowe meble były w całości ręcznie wykonywane, woskowane, olejowane i politurowane, a drewno sezonowane. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z kolei kupiłem nowe mieszkanie i będę je latami urządzał w kierunku retrofuturyzmu, ciekaw jestem co sądzicie o tym trendzie. To ruch, który myślę znacie np. z Jetsonów - mianowicie są to „przewidywania” ludzi z dawnych lat co do naszej przyszłości. Tyle i tylko tyle. Jak dla mnie totalny kosmos, w bardzo, bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie ma tego nadęcia jak w art deco czy innych kolonialnych, nie ma tej sztuczności jak w nowoczesnym pojęciu stylu skandynawskiego, a jednak w dalszym ciągu zachowana jest kreska artysty. Jak dla mnie - cudo.

retrofuturistic.jpg

5595344072ceb1e7c078b7b1df2b4229.jpg

3fd9e51f8b74e91afc15eca867551aa0.jpg

retro-futuristic-interior-design-ideas5.

mobile-home-1970s-704x400.jpg

tumblr_m5smd0DK7E1qaznpro1_500.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, The-Bigwig napisał:

Ja z kolei kupiłem nowe mieszkanie i będę je latami urządzał w kierunku retrofuturyzmu, ciekaw jestem co sądzicie o tym trendzie. To ruch, który myślę znacie np. z Jetsonów - mianowicie są to „przewidywania” ludzi z dawnych lat co do naszej przyszłości. Tyle i tylko tyle. Jak dla mnie totalny kosmos, w bardzo, bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie ma tego nadęcia jak w art deco czy innych kolonialnych, nie ma tej sztuczności jak w nowoczesnym pojęciu stylu skandynawskiego, a jednak w dalszym ciągu zachowana jest kreska artysty. Jak dla mnie - cudo.

a jak oceniasz użytkowość tych projektów?

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, The-Bigwig napisał:

Ja z kolei kupiłem nowe mieszkanie i będę je latami urządzał w kierunku retrofuturyzmu, ciekaw jestem co sądzicie o tym trendzie. To ruch, który myślę znacie np. z Jetsonów - mianowicie są to „przewidywania” ludzi z dawnych lat co do naszej przyszłości. Tyle i tylko tyle. Jak dla mnie totalny kosmos, w bardzo, bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie ma tego nadęcia jak w art deco czy innych kolonialnych, nie ma tej sztuczności jak w nowoczesnym pojęciu stylu skandynawskiego, a jednak w dalszym ciągu zachowana jest kreska artysty. Jak dla mnie - cudo.

 

również mi się to podoba, teraz niektórzy to nazywają space design (choć czasem przypomina pop-art):

- kwietnik z domu The Jetson

3_MG_8085.jpg

 

Polski budzik pasujący do tv z Twojego obrazka

c786ebb24c75f95e86e644cfbb77b84b.jpg

lampa

11dae0d3d9ec8970206e4cbdccacaf5d.jpg

itd itp - tu jest część takiego wyposażenia wnętrz https://yestersen.pl/

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Krzysiek_W napisał:

 

- kwietnik z domu The Jetson

3_MG_8085.jpg

 

Polski budzik pasujący do tv z Twojego obrazka

c786ebb24c75f95e86e644cfbb77b84b.jpg

 

Kwietnik i budzik świetny, lampa to nieco zbyt wiele ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.