Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 07.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
12 punktów
-
OK, teraz tak: 1. Jeśli Szanowna Małżonka założy buciki jednorazowe w cenie poniżej 500 zł, to znaczy, że obrana - najprawdopodobniej gdzieś na linii Małżonka - Teściowa - metoda nadaje garderobie status jednorazowej, na poziomie równowartości jednego talerzyka weselnego (z wyłączeniem być może sukni Panny Młodej). W tej optyce chodzi o to, żeby było co widać na zdjęciach i co wspominać. Rzeczywista wartość produktów w perspektywie czasu nie ma znaczenia, podobnie jak ciepła wódka, torcik, barszczyk, sok z kartonu i zimne zakąski "od chłopa" nie kosztują 500-600 zł za porcję. Wszystko jest w tym parodniowym matriksie względne. Wtedy należy kupić jakiekolwiek czarne oksfordy (ew. popatrzeć wcześniej na wątek Źródła obuwniczej brzydoty, by nie popełnić oczywistych błędów), byle były wygodne. Nie należy słuchać forumowych mądrości, że buty GYW można użytkować 10 lat i więcej. Na początku prawie na pewno będą niewygodne, bo będą mieć sztywną konstrukcję, a w przedziale cenowym poniżej 1000 euro także sztywną skórę. Kupić cokolwiek wygodnego, po weselu włożyć na zawsze do pawlacza jako koniec pewnej epoki. 2. Jeśli Szanowna Małżonka założy buciki z myślą dalszego ich użytkowania, a buciki te będą kosztować 1000 zł lub więcej, można zmotywować się oglądając kilka filmów wykorzystujących paradygmat samotnego wilka podejmującego nierówną walkę z całym światem w imię zasad, po czym rozpocząć krucjatę, podając argumenty sprawiedliwości społecznej i równouprawnienia. Legenda głosi, że ktoś kiedyś taką walkę wygrał, ale wkrótce postradał zmysły pod ciężarem odpowiedzialności za losy świata. Statystycznie rzecz biorąc zatem, możliwe są dwa scenariusze: ucieczka z podkulonym ogonem, lub zmiana planów pod hasłem "ślubu nie będzie". W tym drugim scenariuszu, 500 zł na buty można przepić z kolegami, i jest to niewątpliwie jakaś wartość dodana. Mam nadzieję, że pomogłem.6 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Trzecia przymiarka. Jedną rzeczą, o którą poprosiłem pana Błońskiego, a w którą zaczynam trochę wątpić, było zaszycie zakładek kilka centymetrów niżej, niż standard. Było to podyktowane chęcią zrobienia jak najbardziej prostych linii zakładek. Tym razem nie uchwyciłem efektu, ale wydaje się to wizualnie je spłycać. Byłem niezadowolony, że pan Błoński nie uzgodnił ze mną kształtu i pozycji kieszeni w marynarce (chciałem zrobić hacking pockets), ani zapięcia w spodniach (zrobił na guzik, kiedy preferowałbym wydłużony pas na haczyk). Fundamenty wydają się jednak solidne. Co do marynarki, pan Błoński wsadził sporo paddingu, ale nie wiem, czy nie przydałoby się jeszcze więcej. Rozważam też większe otwarcie / rozcięcie pół na dole, żeby wizualnie wydłużyć linię nóg. Być może odrobinę większe wcięcie w talii — ale póki co idę strategią "poszerzać w ramionach zamiast ciąć talię". Pan Błoński będzie je jeszcze poszerzał o pół centymetra, efekty zobaczymy na następnej przymiarce. Co sądzicie?4 punkty
-
Pomyliłem się ostatnio w wyborze butów i założyłem świeżo odsolone i wyczyszczone buty na odwilż. Niestety na terenie fabryki wszystko mocno posypano sola, efektem było poważne zasolenie butów, aż do wystąpienia "zgrubień" od soli na noskach. Zwykle stosowanie odsalacza od Saphira nie przynosiło sukcesów, co najwyżej zmieniało przebieg zgrubienia. W końcu, po zużyciu sporej części butelki zmieniłem metodę i okładałem cały nosek wacikami kosmetycznymi następnie nasączając je odsalaczem. Powtórzyłem proces 2-3 krotnie w międzyczasie spłukując wciąż jeszcze wilgotny nosek (po zdjęciu wacików) woda. Ślady po soli zniknęły, ale zajęło to dużo czasu i kosztowało mnie sporo stresu.3 punkty
-
Witam użytkowników forum! To mój pierwszy wpis, tak więc proszę o wyrozumiałość. Nie sztuką jest wyłożyć walizkę pieniędzy na dobrej jakości produkt. Sztuką jest dostać dobry produkt w jeszcze lepszej cenie. Stąd powstała idea tego wpisu - chciałbym, żeby to było miejsce gdzie dzielimy się swoimi odkryciami - od klasyków które każdy zna (ale warto je mieć w jednym miejscu), po wschodzące gwiazdy, o których dopiero będzie głośno. Zacznę od moich pozycji: Koszule OCBD polskiej szwalni Martin&Moore - jakość moim zdaniem zaskajująco dobra. Ja swoje egzemplarze dostałem w promocyjnej cenie 200zł z okazji Black Friday. Minusem jest słaby kontakt ze sklepem (nie poinformowali mnie ile będę czekać na zamówienie), a niektóre modele szyją na bieżąco, stąd czas oczekiwania może być długi. swetry merino z Uniqlo - dobra jakość w bardzo przystępnej cenie golfy merino z Mango/Mango Outlet - to mój pierwszy zakup wełny Merino, polubiliśmy się na tyle, że merino stało się podstawą w mojej zimowej szafie. Czekam na wasze rekomendacje oraz zachęcam do dyskusji2 punkty
-
Mam jedne trzewiki NPS. Może jutro je założę to wrzucę zdjęcie. Skóra (groszkowa - bardzo miękka) i jakość wykonania bardzo dobre (zwłaszcza w tej cenie - ok 100£ ale to było przed Brexitem). Kopyto dość nietypowe - niskie podbicie szeroka kostka/łydka. Bardzo je lubię i często noszę.2 punkty
-
Wcześniej źle to wyglądało w tych jest OK - zwłaszcza w tych węższych. W tych szerszych coś tam z boku nieco gorzej (widać że jest szersze kopyto).2 punkty
-
Ja zamawiałem tam raz w początkach ich działalności. Zapisałem się na newsletter, rozważałem jakieś zamówienie i nawet chyba zamówiłem próbki materiałów (była taka opcja za jakieś grosze, chyba koszt przesyłki), i po jakimś czasie przysłali mi na maila voucher na koszulę za 100 zł (można były wybrać tylko bazowy biały materiał), skorzystałem. O ile wymiary oddano dobrze, fit był naprawdę OK, to sam materiał okazał się strasznie gniotliwy, przeciętny w dotyku i mało przewiewny. Zaliczyła jakieś pojedyncze wyjścia i wisi w szafie. Niestety to jest problem MTM online, że trudno pomacać materiał, już kilka razy się zawiodłem na takich zamówieniach. W sumie dzięki za przypomnienie, bo szkoda miejsca w szafie, może puszczę tę koszulę na Vinted.2 punkty
-
2 punkty
-
Nie wiem. Wiem natomiast, że źle w nich wyglądam, właśnie ze względu na wypełnienia. Od wielu lat nawet nie mierzę ich marynarek, bo nie ma to sensu.1 punkt
-
1 punkt
-
Heritage? Brać. Mam dwie pary. Nie ma na co narzekać. Uwaga, zaniżona o jakiś numer rozmiarówka. Ja wchodzę w 6 podczas gdy normalnie jestem w 7.1 punkt
-
Trudno doradzać bo to śliski temat. Będziesz ich używał stosunkowo często więc może i tak. Takie coś być może dałoby się rozbić dobrze wypełniającymi prawidłami. Te wcześniejsze nie były dla Ciebie. Jednocześnie brzydko się łamały i uciskały. Rozumiem, że są w stanie zrobić Oxfordy na tym węższym kopycie? Pewnie ciut szybciej by się rozchodziły jakby nie miały przeszytych nosków. Osobiście w takiej sytuacji kupiłbym lotniki. Trochę już mierzyłeś więc coś już wiesz. GYW też po pierwszym założeniu nie będzie jak kapeć.1 punkt
-
@Robert Jak to zwykle bywa - to zależy... od kilku czynników. 1. Komfort w zakresie ruchów. Można wybrać taki rozmiar, który będzie leżał pięknie jak stoisz na baczność, ale będzie krępował mobilność w ramionach. Można też wybrać rozmiar nieco większy, który pod pewnym kątem i ułożeniem ciała może się wydawać za duży, ale gwarantować za to większą swobodę ruchów. Można też rzecz jasna wybrać coś pomiędzy, lub skorzystać z usług krawca. 2. Dominujący krój spodni. Dobrze dopasowana marynarka będzie dobrze korelować proporcjami z dopasowanymi, wąskimi nogawkami w spodniach. Przy spodniach o luźniejszym kroju, lepiej prezentuje się nieco luźniejsza i dłuższa marynarka. Nie mówimy oczywiście o noszeniu marynarki jak gorsetu lub worka, ale już jedno oczko rozmiarowe zrobi zauważalną różnicę w rysowaniu Twojej sylwetki. Ja doradzam wziąć oba rozmiary i dopiero w domu przed lustrem na gotowej stylizacji wybrać to, co pasuje i leży najlepiej. Jako punkt odniesienia mogę Ci podać jaki jest stosunek wymiaru klatki do obwodu marynarki u mnie - około 100 cm w klatce, a w marynarce 109 cm.1 punkt
-
Na pewno nie 50. Albo 48 albo (jeśli jesteś szczupły w talii) może nawet 46. SS podaje dokładne wymiary swoich marynarek, możesz porównać z jakąś dobrze dopasowaną.1 punkt
-
Zupełnie nie znam. Przeszedłem przez ich automaty dobierające kształt. * spodnie dobrało mi fatalne - wąskie, ciasne, i do tego z niskim stanem, pomimo że wybrałem wysoki * za to wymiary koszuli trafiło zadziwiająco dobrze, * marynarka ma magiczne wymiary, wywróżone z rozmiaru mojego buta i wieku, których nie poznam zanim nie kupię - tutaj tragedia. Youtube pokazuje że firma istnieje od 7 lat1 punkt
-
U Karola Rzeszutko w Poznaniu. Musze zrobić zdjęcia i umieścić we właściwym dziale.1 punkt
-
@Velahrn - świetna wiadomość; FedEx kupi InPost. Za money.pl: Raj Subramaniam, prezes FedEx Corporation, poinformował, że po finalizacji transakcji InPost i FedEx zawrą na warunkach rynkowych umowy, które umożliwią obu spółkom wykorzystanie ich komplementarnych kompetencji oraz wspólnej wizji rozwoju poprzez. (mój przypis: tu tekst się urywa; może to celowe i historia przesyłek również będzie się w pewnym miejscu bezpowrotnie urywać) Planem jest połączenie globalnej sieci FedEx, obejmującej 3 mln klientów korporacyjnych oraz 225 mln odbiorców na całym świecie, z siecią maszyn Paczkomat InPost oraz jej operacjami B2C na ostatniej mili. (mój przypis: historia przesyłek będzie się urywać 1.1 mili od paczkomatu docelowego) https://www.money.pl/gospodarka/advent-fedex-a-r-i-ppf-chca-kupic-akcje-inpostu-oto-cena-7252456809290112a.html1 punkt
-
Bardzo mi odpowiada ta loafersowa moda, bo zakładając monki (mój ulubiony typ butów), czy oksfordy przynajmniej nie muszę odpowiadać na komplementy typu "fajne buty, gdzie kupiłeś?"1 punkt
-
1. Niewielka polerka papierem ściernym 2. Polerowanie slickerem na mokro 3. Nieco farby do skór. 4. Acrylic Resolene, 2 warstwy, dla zabezpieczenia przed wodą 5. Wosk na gorąco (zwykła pasta Saphira, tylko podgrzałem).1 punkt
-
Generalnie do wymiarów ciała dodaje się około 6-8 cm. 4 cm to minimum i ubranie wtedy jest bardzo slim, do 10-12 cm jak preferujesz bardziej "baggy" styl, a koszula jest casualowa, z grubej i mięsistej tkaniny. Ja w talii mam jakieś 88 cm i szyje koszule 94 cm.1 punkt
-
Moja recenzja, ale zanim przejdę do opisu - kłaniam się i dziękuje koledze @lubo69 za organizację i pilotaż całego przedsięwzięcia. Zamówiłem u Armina kaszmirową marynarkę jednorzędową, blezer, z nakładanymi kieszeniami. Czyli najbardziej podstawowy design, ale diabeł tkwi w szczegółach. A takie najprostsze zamówienia potrafią być najtrudniejsze! Na wzór miałem swoją marynarkę bespoke z jednej z pracowni krawieckich w Warszawie, więc po prostu ją pokazałem i poprosiłem - zrób detale, klapy, kieszenie itd. dokładnie tak. Prośba została spełniona bardzo dokładnie! Jak się dowiedziałem, standardowo proces obejmuje składanie zamówienia, a potem dwie przymiarki. Najbardziej się zdziwiłem, że... żadne kolejne przymiarki nie było konieczne. Armin absolutely nailed the fit. Dosłownie, nie było konieczności zmieniania niczego, nawet długości rękawów o pół centymetra czy podobnych detali. Wrażenia bardzo pozytywne, zwłaszcza po moich przygodach z innymi MTM-ami, gdzie i trzy przymiarki nie pozwalały na uzyskanie przeze mnie satysfakcjonującego fitu (a jestem bardzo wybredny). Armin jest niezwykle uprzejmym, sympatycznym dżentelmenem, komunikacja bardzo dobra, a całość zamówienia (z wyjątkiem miary i odbioru) była na odległość! Generalnie polecam. Jeśli widzieliście na Instagramie marynarkę z kaszmiru w kolorze denimu - to moja!1 punkt
-
@lubo69 dziękuję za organizację całej akcji. Kilka zdań z pełnym potwierdzeniem tego, co wyżej, bo warto domknąć obraz całości. W moim przypadku Armin poszedł absolutnie ponad standard — kiedy okazało się, że garnitur dla mojego syna musi zdążyć na studniówkę, uruchomił wysyłkę ekspresową, dopłacając z własnej strony, żeby wszystko było na czas. I było. Bez nerwów, bez wymówek, z pełną odpowiedzialnością za temat. To jest dokładnie ten moment, w którym widać różnicę między „usługodawcą” a człowiekiem, który naprawdę bierze klienta na serio. Moja marynarka jest już widoczna na Instagramie AROS, więc osoby zainteresowane mogą ją bez problemu zobaczyć — efekt końcowy mówi sam za siebie. W moim przypadku planowana jest jeszcze jedna poprawka, ale absolutnie nie z winy wykonania, tylko z bardzo prozaicznego powodu: redukuję wagę i zwyczajnie chcę, żeby finalne dopasowanie było idealne do sylwetki docelowej, a nie przejściowej. Jesteśmy już umówieni na poprawkę za 2, maksymalnie 3 miesiące, kiedy osiągnę zakładany poziom — pełna zgoda po obu stronach, zero presji, zero „problemu”. Co ważne: to nie jest sytuacja typu „coś nie wyszło”. Wręcz przeciwnie — to świadome dopracowanie detalu, dokładnie w tym duchu, który Armin reprezentuje od początku: nie wypuszczać klienta w czymkolwiek, co nie jest w punkt. I właśnie dlatego na pewno skorzystam ponownie. Już nie w trybie „akcji”, tylko zupełnie naturalnie, jako stały klient. Podsumowując: tak — były logistyczne wyzwania, tak — czasem trzeba było uzbroić się w cierpliwość, ale w zamian dostaliśmy uczciwe rzemiosło, realne zaangażowanie i partnerskie podejście, którego dziś jest coraz mniej. Gdybym miał podjąć tę decyzję jeszcze raz — zrobiłbym to bez wahania. Na ponowną akcję, pisze się już dzisiaj.1 punkt
-
Z kronikarskiego obowiązku donoszę, że akcja "uszyj fraka u Bośniaka" dobiegła końca. Było nas dziesięciu. Każdy już odebrał co chciał, choć niektórzy skusili się na obszywanie w liczbie mnogiej i wciąż działają z kolejnymi zamówieniami. WRAŻENIA: plusy dodatnie: - Armin to taki "stand-up guy" - przyjazny, pomocny, stawiający interesy klienta na pierwszym miejscu. To bardzo widać i nie jest to udawane. - dobrze zbiera miarę, jest dokładny, potrafi doradzić. - ma naprawdę szeroki wybór tkanin i dopuszcza szycie z tkanin powierzonych. - świadomość forumowa: zakładam, że gdyby to był rok powiedzmy 2015, wszyscy postawiliby raczej asekuracyjnie na coś przewidywalnego typu Lazio czy Havana. Owszem, były zamówienia granatowych garniturów (i wyszły świetnie), ale inni precyzyjnie (niektórzy niezwykle precyzyjnie) określili swoje wymagania, a każdy chciał coś innego: kaszmir, tweed, niebarwiona wełna, wielbłąd. Nie umiem tu tego wstawić, ale dwa ostatnie posty czy tam rolki na insta @aroslux to nasze zamówienia - każde inne. - integracja forumowa: bardzo miło było się spotkać i poznać. Polecam tych allegrowiczów, mili i pomocni. plusy mniej dodatnie: - wąskim gardłem systemu są wysyłki. Wszystko przechodzi przez Bośnię, ergo przez odprawę celną. Szwalnia jest we Włoszech. Włochy wszyscy lubimy, ale jeśli chodzi o organizację, wolimy np. Szwajcarów. To wszystko, plus świąteczno-noworoczny paraliż firm kurierskich, spowodowało chwilowe przejściowe. Nic groźnego, ale czasami trzeba było zmienić plany. Na plus (dodatni) trzeba Arminowi zapisać, że stawał na głowie, nawet w sytuacjach podbramkowych dopłacał ekstra do wysyłek ekspresowych. - to zaangażowanie Armina to czasami broń obosieczna: działał na tylu frontach, że raz czy dwa się trochę zaplątał, ale od razu naprawiał sytuację - nic groźnego. - większość zamówień wymagała trzech przymiarek, tymczasem w "terms and conditions" było, że domyślnie dwie, a trzecia w sytuacjach wyjątkowych. To nie wyniknęło z naszego czepialstwa; to sam szef nie wypuszcza klienta w odzieniu innym niż perfekcyjne. - spotykaliśmy się w Warszawie, trzy razy; dla Kolegów z Krakowa czy Gdyni to dodatkowy koszt finansowy i czasowy. czy skorzystałbym ponownie? Zdecydowanie tak, ale nie w newralgicznym okresie typu koniec roku i tylko w wariancie max. dwóch przymiarek (ale teraz to powinien być standard, bo wszyscy mamy swoje profile cyfrowe z wymiarami). Jeśli ktoś chce skorzystać na własną rękę, AROS łatwo znaleźć w sieci i SM, wystarczy napisać do Armina. Możliwa jest także reaktywacja akcji forumowej. Przypomnę, że działa to tak: - chętni wypełniają kwestionariusz i wstępnie określają swoje preferencje, tak aby Armin nie musiał przywozić kilkuset próbników, tylko kilkanaście. - jeśli chętnych będzie co najmniej pięciu, wszyscy dostają zniżkę 20%. Jeśli liczba dobije do dziesięciu, wtedy 25%. - pierwsze spotkanie: zebranie miary, wybór tkaniny, kroju itd. (z doświadczenia wiemy, że później jeszcze można pozmieniać), wpłata 50% wartości zamówienia. Armin preferuje gotówkę w euro, dla nas chyba najlepszy jest przelew w złotówkach na jego konto Revolut. Pozostałe opcje to PayPal (drogawo) i karta w sklepie internetowym (z tym że w markach bośniackich, więc z przewalutowaniem). - drugie spotkanie: odbiór (po ok. 4-5 tygodniach) jeśli wszystko jest OK, lub cofka do poprawki. - trzecie spotkanie tylko w przypadku, gdy Armin umawia się z kimś innym na nowe zamówienia; jeśli nie ma po co przyjeżdżać, zamówienie po drobnych poprawkach jest wysyłane kurierem. Może reszta Drużyny Pierścienia podzieli się wrażeniami, a najlepiej zdjęciami. Może i ja coś wstawię, ale dziś moja marynarka z przyczyn osobistych podróżuje po Polsce.1 punkt
-
1 punkt
-
Nigdy nie miałem, ale zawsze chciałem, więc jestem fanem korespondencyjnym.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@piotrek87, dzięki za zaufanie, mam nadzieję, że buty spełnią Twoje oczekiwania, czekam na opinię Dziękuję również za wszystkie sugestie odnośnie sklepu, są bardzo cenne, gdyż wciąż pracuję nad jego udoskonaleniem. Opcja założenia konta w sklepie jest już aktywna, natomiast uruchomienie infolinii telefonicznej mam w planach. Obecnie można kierować pytania mailowo, przez formularz kontaktowy oraz przez wiadomości na Instagramie i Facebooku, do czego zachęcam -> https://www.instagram.com/clue.shoes/, https://www.facebook.com/ClueShoes1 punkt
-
Oczywiście Cholewki są wykonane z polskich skór bydlęcych. Dokładnie pochodzą z polskiej garbarni Spyrka. Podeszwy z kruponu bydlęcego sprowadzanego z Włoch.1 punkt
