+Immune+ Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 Panowie ze stolicy, a może wytłumaczycie mi różnicę między warszawiak i warszawianin? Kiedyś robiłem mały research w Internecie, ale wyniki nie były rozstrzygające.Ja jestem chłopak z Pragi i u mnie zawsze mówiło się między sobą "warszawiak", ale nigdy nie lubiliśmy kiedy ktoś z poza Warszawy się do nas zwraca w ten sposób. Myślę, że poprawnie z punktu widzenia językowego jest "warszawianin" podobnie jak krakowianin, gdańszczanin itd. Warszawiak to pewna forma zdrobnienia. Wbrew pozorom i pomimo pejoratywnego wydźwięku moim zdaniem oryginalnie nie miało to nic wspólnego z przypisywaniem mieszkańcom Warszawy pewnych cech charakteru. Na warszawskiej Pradze po dziś dzień używa się lokalnego dialektu. Cytuj
Paul Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 i wszystko jasne..podziekował.. Cytuj
wojvv Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 (...) Myślę, że poprawnie z punktu widzenia językowego jest "warszawianin" podobnie jak krakowianin, gdańszczanin itd. Warszawiak to pewna forma zdrobnienia. Wbrew pozorom i pomimo pejoratywnego wydźwięku moim zdaniem oryginalnie nie miało to nic wspólnego z przypisywaniem mieszkańcom Warszawy pewnych cech charakteru. Na warszawskiej Pradze po dziś dzień używa się lokalnego dialektu. Oba warianty są poprawne, jednak historycznie np. "warszawianin" oznaczało co najmniej mieszczanina a "warszawiak" "pobliskiego" chłopa lub plebejusza. A dialekt jest używany nie tylko na Pradze. Miałem wykładowcę matematyki na PW, który pięknie "po warśawsku" prowadził wykład: "fy dzielone przez psy w potędze ksy" itd. Pozdr, wojvv Cytuj
proceleusmatyk Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 - warszawianin, D. l.mn. warszawian (http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=4494) Staję się klasykiem, cytując samego siebie Proszę o (do)czytanie ze zrozumienieniem (vide link). Cytuj
+Immune+ Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 A dialekt jest używany nie tylko na Pradze. Miałem wykładowcę matematyki na PW, który pięknie "po warśawsku" prowadził wykład: "fy dzielone przez psy w potędze ksy" itd. W ten sposób to ja tylko z moją babcią mieszkającą na Żoliborzu rozmawiam. Vide "Bylyśmy" Cytuj
Velahrn Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 (...) Myślę, że poprawnie z punktu widzenia językowego jest "warszawianin" podobnie jak krakowianin, gdańszczanin itd. Warszawiak to pewna forma zdrobnienia. Wbrew pozorom i pomimo pejoratywnego wydźwięku moim zdaniem oryginalnie nie miało to nic wspólnego z przypisywaniem mieszkańcom Warszawy pewnych cech charakteru. Na warszawskiej Pradze po dziś dzień używa się lokalnego dialektu. Oba warianty są poprawne, jednak historycznie np. "warszawianin" oznaczało co najmniej mieszczanina a "warszawiak" "pobliskiego" chłopa lub plebejusza. A dialekt jest używany nie tylko na Pradze. Miałem wykładowcę matematyki na PW, który pięknie "po warśawsku" prowadził wykład: "fy dzielone przez psy w potędze ksy" itd. Pozdr, wojvv Czy aby na pewno "warszawIAK" oznacza chłopa, tudzież plebejusza? Moja rodzina mieszka w Warszawie co najmniej od 150 lat, a wszyscy znani mi jej przedstawiciele sami się tak określali. Zdaje się, że końcówka "-ak" jest w ogóle charakterystyczna dla gwary warszawskiej, np. schaboszczak. edit: Hehe, przeczytałem właśnie tego linka, i istotnie tak jest, warszawiak to gwarowie warszawskie określenie na warszawianina. Nawet przykład dali ten sam Cytuj
proceleusmatyk Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 Polecam pwn na przyszłość - zdarzają się tam bardzo instruujące i pouczające wpisy http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11931 Cytuj
Kynio Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 - warszawianin, D. l.mn. warszawian (http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=4494) Staję się klasykiem, cytując samego siebie Proszę o (do)czytanie ze zrozumienieniem (vide link). Tak, czytałem ten wpis już wcześniej, chciałem jednak poznać zdanie mieszkańców Całkiem często czytam poradnię PWN, ze swojej strony polecam także: http://obcyjezykpolski.interia.pl/ Cytuj
Mario Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 Panowie ze stolicy, a może wytłumaczycie mi różnicę między warszawiak i warszawianin? Kiedyś robiłem mały research w Internecie, ale wyniki nie były rozstrzygające.Ja jestem chłopak z Pragi i u mnie zawsze mówiło się między sobą "warszawiak", ale nigdy nie lubiliśmy kiedy ktoś z poza Warszawy się do nas zwraca w ten sposób. Myślę, że poprawnie z punktu widzenia językowego jest "warszawianin" podobnie jak krakowianin, gdańszczanin itd. Warszawiak to pewna forma zdrobnienia. Wbrew pozorom i pomimo pejoratywnego wydźwięku moim zdaniem oryginalnie nie miało to nic wspólnego z przypisywaniem mieszkańcom Warszawy pewnych cech charakteru. Na warszawskiej Pradze po dziś dzień używa się lokalnego dialektu. Potwierdzam powyższe słowa. Ja też jestem warszawiak z pragi Cytuj
Fingor Opublikowano 16 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 16 Czerwca 2011 Ja bym dylemat warszawianin-warszawiak porównał do krakowianin-krakus. Niby wszystko poprawne, ale druga możliwość niesie ze sobą pewne konotacje Cytuj
zaki Opublikowano 17 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Czerwca 2011 Panowie, słowa Warszawiak jest ogólnie przyjęte i stosowane na określenie mieszkańców Warszawy. Nie widzę w nim nic niestosownego. Słowo Warszawianin prawdopodobnie poprawniejsze, może być ewentualnie stosowane przez polską inteligencję, ale nie ulicę, która do n-lat używa słowa Warszawiak. Walka z wiatrakami. Pewne praktyki językowe, są niemożliwe do zmiany bo uczymy się języka nie tylko na lekcjach polskiego. To tak jak ze słowem poszetka, znają i używają nieliczni. Cytuj
Dr Kilroy Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Uwielbiam temat savoir vivre, choć często można spotkać się z kompletnie przeciwnymi opiniami co do pewnych zagadnień. W jeden książce poświęconej temu zagadnieniu znalazłem zasadę, która mówi, iż mężczyzna nie powinien nosić nic w kieszeniach marynarek, spodni, bo defasonuje to garnitur i paskudnie wygląda. W drugiej pracy znalazłem znowu zasadne mówiącą jasno, ze gentlemen nie nosi żadnych aktówek, teczek i wszytko nosi w ubraniu. Jak dla mnie pierwsza jest najbardziej praktyczna i to raczej jej przestrzegam. W tej pierwszej zasadzie, z tego co wiem, chodzi o kieszenie zewnętrzne marynarki. Do kieszeni wewnętrznych można chować co się chce, pod warunkiem, że nie będzie to widoczne z zewnątrz. Pozdrawiam, Dr Cytuj
Marcello Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Uwielbiam temat savoir vivre, choć często można spotkać się z kompletnie przeciwnymi opiniami co do pewnych zagadnień. W jeden książce poświęconej temu zagadnieniu znalazłem zasadę, która mówi, iż mężczyzna nie powinien nosić nic w kieszeniach marynarek, spodni, bo defasonuje to garnitur i paskudnie wygląda. W drugiej pracy znalazłem znowu zasadne mówiącą jasno, ze gentlemen nie nosi żadnych aktówek, teczek i wszytko nosi w ubraniu. Jak dla mnie pierwsza jest najbardziej praktyczna i to raczej jej przestrzegam. W tej pierwszej zasadzie, z tego co wiem, chodzi o kieszenie zewnętrzne marynarki. Do kieszeni wewnętrznych można chować co się chce, pod warunkiem, że nie będzie to widoczne z zewnątrz. Pozdrawiam, Dr A no tak. Zapomniałem i o tej zasadzie. Najlepiej jednak nic nie nosić, ani w wewnętrznych i zewnętrznych kieszeniach, ale gdzieś ten portfel, komórkę i kluczę trzeba nosić, a po to tylko brać torbę, by do niej włożyć te rzeczy to już przerost formy nad treścią. Dziękuję i pozdrawiam Cytuj
frankenstein Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 W jeden książce poświęconej temu zagadnieniu znalazłem zasadę, która mówi, iż mężczyzna nie powinien nosić nic w kieszeniach marynarek, spodni, bo defasonuje to garnitur i paskudnie wygląda. W drugiej pracy znalazłem znowu zasadne mówiącą jasno, ze gentlemen nie nosi żadnych aktówek, teczek i wszytko nosi w ubraniu. Kieszenie i teczki wymyślono po to, żeby je używać wtedy kiedy są nam potrzebne. Wszędzie nad zasadami obowiązuje zdrowy rozsądek. I zasady bez myślenia nic nie znaczą. Ciekawe jak przenoszą dokumenty i ksiązki przeciwnicy teczek. Zapewne używają do tego siły niewolniczej lub wojsk zaciężnych. Miałem przyjemność poznać Pana Krajskiego i być na paru jego wykładach dotyczących filozofii i s-v. Świetny człowiek... Widziałem (chyba z nim?) program w tiwi Trwam i mi się nie podobał. O savoir vivre prowadził program z udziałem młodzieży (dziewczyna i chłopak). Program był ustawiony tak, że cały czas pokazywano, że ci młodzi ludzie nic nie wiedzą na ten temat. I to akurat nie było kulturalne. Bo nie pokazuje sie słabości kogoś kogo uczymy. Cytuj
Marcello Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 W jeden książce poświęconej temu zagadnieniu znalazłem zasadę, która mówi, iż mężczyzna nie powinien nosić nic w kieszeniach marynarek, spodni, bo defasonuje to garnitur i paskudnie wygląda. W drugiej pracy znalazłem znowu zasadne mówiącą jasno, ze gentlemen nie nosi żadnych aktówek, teczek i wszytko nosi w ubraniu. Kieszenie i teczki wymyślono po to, żeby je używać wtedy kiedy są nam potrzebne. Wszędzie nad zasadami obowiązuje zdrowy rozsądek. I zasady bez myślenia nic nie znaczą. Ciekawe jak przenoszą dokumenty i ksiązki przeciwnicy teczek. Zapewne używają do tego siły niewolniczej lub wojsk zaciężnych. Miałem przyjemność poznać Pana Krajskiego i być na paru jego wykładach dotyczących filozofii i s-v. Świetny człowiek... Widziałem (chyba z nim?) program w tiwi Trwam i mi się nie podobał. O savoir vivre prowadził program z udziałem młodzieży (dziewczyna i chłopak). Program był ustawiony tak, że cały czas pokazywano, że ci młodzi ludzie nic nie wiedzą na ten temat. I to akurat nie było kulturalne. Bo nie pokazuje sie słabości kogoś kogo uczymy. Oczywiście, ja też nosze skórzane teczki i nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonowania. Dla mnie ta zasada, jeśli w ogóle jest prawidłowa, a raczej nie, bo jest kompletnie nie praktyczna i tylko w jednej pozycji się z nią spotkałem to jakaś pomyłka. Bardzo sympatyczny Człek. Nie, ten program nie był ustawiony... Na spotkaniu na którym byłem było podobnie i też okazało się, że większość osób nie zna zasad s-v. Łącznie ze mną Dlatego postanowiłem to zmienić. Mi się tylko nie spodobała, choć bardzo prawdziwa uwaga, rzucona w stronę pewnej dziewczyny, że najgorszym co przyniosły nasze czasy jest to, że kobiety ubierają się jak mężczyźni... Akurat miała na sobie spodnie i była ubrana w bluzę... Swoją droga absurdem było dla mnie to, że jego syn choć zna s-v tak jak Ojciec ubrał się w ładny, jasny garnitur (było jeszcze przed południem), miał świetnie dobrane dodatki i...trampki... Może lubi irytować Tatę Cytuj
tomek Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Noszenie portfela i komórki w marynarce jest wygodniejsze od noszenia torby - oczywiście o ile i tak nie nosimy stu innych rzeczy. Zawsze wybieram ultrapłaskie komórki i portfele, żeby nie wypychały kieszeni. Cytuj
Marcello Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Noszenie portfela i komórki w marynarce jest wygodniejsze od noszenia torby - oczywiście o ile i tak nie nosimy stu innych rzeczy. Zawsze wybieram ultrapłaskie komórki i portfele, żeby nie wypychały kieszeni. Ja mam często problem, bo mam za mało rzeczy do wzięcia, by brać torbę i za dużo, by pomieścić wszytko w kieszeniach... Cytuj
Brzydalllo Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Panowie, róbcie jak uważacie, ja się tym nie przejmuje. We Włoszech nie rzadko widuję mężczyzn którzy kieszenie mają wypchane różnościami, faje, telefony, portfele. Bóg jeden wie co oni jeszcze tam trzymają i jakoś żyją Ja zazwyczaj noszę 5 rzeczy: portfel, smartfon, odtwarzacz mp3, notes i długopis. Mogę to jakoś upchać żeby nie było za bardzo widać, chociaż MP3 i smartfon do cienkich i lekkich nie należą. Cytuj
frankenstein Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2011 Panowie, róbcie jak uważacie, ja się tym nie przejmuje. We Włoszech nie rzadko widuję mężczyzn którzy kieszenie mają wypchane różnościami, faje, telefony, portfele. Bóg jeden wie co oni jeszcze tam trzymają i jakoś żyją Ja zazwyczaj noszę 5 rzeczy: portfel, smartfon, odtwarzacz mp3, notes i długopis. Mogę to jakoś upchać żeby nie było za bardzo widać, chociaż MP3 i smartfon do cienkich i lekkich nie należą. Telefon, ipod, portfel, mały portfelik na bilet miesięczny i inne bramki, mały notesik, różne kartki, pióro, długopis, często też klucze i kluczyki. Cytuj
Marcello Opublikowano 1 Września 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2011 Panowie, róbcie jak uważacie, ja się tym nie przejmuje. We Włoszech nie rzadko widuję mężczyzn którzy kieszenie mają wypchane różnościami, faje, telefony, portfele. Bóg jeden wie co oni jeszcze tam trzymają i jakoś żyją Ja zazwyczaj noszę 5 rzeczy: portfel, smartfon, odtwarzacz mp3, notes i długopis. Mogę to jakoś upchać żeby nie było za bardzo widać, chociaż MP3 i smartfon do cienkich i lekkich nie należą. Telefon, ipod, portfel, mały portfelik na bilet miesięczny i inne bramki, mały notesik, różne kartki, pióro, długopis, często też klucze i kluczyki. Czy tylko ja nosze karty i zippo? Cytuj
frankenstein Opublikowano 1 Września 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2011 Panowie, róbcie jak uważacie, ja się tym nie przejmuje. We Włoszech nie rzadko widuję mężczyzn którzy kieszenie mają wypchane różnościami, faje, telefony, portfele. Bóg jeden wie co oni jeszcze tam trzymają i jakoś żyją Ja zazwyczaj noszę 5 rzeczy: portfel, smartfon, odtwarzacz mp3, notes i długopis. Mogę to jakoś upchać żeby nie było za bardzo widać, chociaż MP3 i smartfon do cienkich i lekkich nie należą. Telefon, ipod, portfel, mały portfelik na bilet miesięczny i inne bramki, mały notesik, różne kartki, pióro, długopis, często też klucze i kluczyki. Czy tylko ja nosze karty i zippo? Szczęśliwie juz nie palę, więc nie mam akcesoriów. A w karty nie gram, z pożytkiem dla mnie. Cytuj
Marcello Opublikowano 1 Września 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2011 Niedawno odkryłem ciekawy wpis na blogu Pana Krajskiego i jestem ciekaw co myślicie o tej zasadzie. Temat ten pasuje do dwóch wątków, ale zamieszczam go tutaj. http://www.savoir-vivre.com.pl/?parasol,1018 Albo Pan Krajski źle się wyraził i chodziło mu o trzymanie parasola, gdy stoimy, albo rzeczywiście tak "powinno się" nosić parasol. Dla mnie to jakaś absurdalna zasada, choć nie jestem wybitnym znawca s-v. Jakiś czas temu próbowałem nosić tak przez jakiś czas parasol, ale było to nie wygodne, nie praktyczne i niebezpieczne dla innych ludzi, bo mogłem ich niechcący szturchnąć idąc. Nigdy nie wiedziałem zdjęcia na, którym idący mężczyzna trzyma tak parasol... Co innego jak stoi. Co myślicie o tej zasadzie? Cytuj
Jan Opublikowano 1 Września 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2011 Niedawno odkryłem ciekawy wpis na blogu Pana Krajskiego i jestem ciekaw co myślicie o tej zasadzie. Temat ten pasuje do dwóch wątków, ale zamieszczam go tutaj. http://www.savoir-vivre.com.pl/?parasol,1018 Albo Pan Krajski źle się wyraził i chodziło mu o trzymanie parasola, gdy stoimy, albo rzeczywiście tak "powinno się" nosić parasol. Dla mnie to jakaś absurdalna zasada, choć nie jestem wybitnym znawca s-v. Jakiś czas temu próbowałem nosić tak przez jakiś czas parasol, ale było to nie wygodne, nie praktyczne i niebezpieczne dla innych ludzi, bo mogłem ich niechcący szturchnąć idąc. Nigdy nie wiedziałem zdjęcia na, którym idący mężczyzna trzyma tak parasol... Co innego jak stoi. Co myślicie o tej zasadzie? Temat parsoli i sposobu ich noszenia był omawiany na 9 stronach. Uwazam, ze parasol nosi sie tak jak na ilustracji L.Fellows'a znajdujacej sie na pierwszej stronie watku: viewtopic.php?f=1&t=675&hilit=parasol Cytuj
Marcello Opublikowano 1 Września 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2011 Temat parsoli i sposobu ich noszenia był omawiany na 9 stronach. Uwazam, ze parasol nosi sie tak jak na ilustracji L.Fellows'a znajdujacej sie na pierwszej stronie watku: viewtopic.php?f=1&t=675&hilit=parasol No to myślimy podobnie. Trochę mnie ta absurdalna zasada zdziwiła i jakoś nie wierze w jej prawdziwość. Dziękuję. Cytuj
Gość Nereusz Opublikowano 1 Września 2011 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2011 Temat parsoli i sposobu ich noszenia był omawiany na 9 stronach. Uwazam, ze parasol nosi sie tak jak na ilustracji L.Fellows'a znajdujacej sie na pierwszej stronie watku: viewtopic.php?f=1&t=675&hilit=parasol No to myślimy podobnie. Trochę mnie ta absurdalna zasada zdziwiła i jakoś nie wierze w jej prawdziwość. Dziękuję. Generalnie możesz napisać do niego maila w celu wyjaśnienia tej "zasady", przecież jej sam nie wymyślił, tylko skądś zaczerpnął. Z pewnością taki profesjonalista nie pozwoli sobie na takie niedopowiedzenia. PS: Aczkolwiek może być problem z materiałami źródłowymi, bo książki z których czerpie pan Krajski już dawny zjadły myszy. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.