Skocz do zawartości
Gość Nereusz

Dysputy ekonomiczne

Rekomendowane odpowiedzi

Autora nie znałem, ale kilka dni temu nawiązałem kontakt właśnie z uwagi na filmy i potencjalną szansę na wywiad. Chciałbym zrobć z nim wywiad, jeżeli ktoś ma pomysł na pytania i chce zostać współtwórca wywiadu, to zapraszam na PW.

Na dzisiaj mamy jedno 1 pytanie od Capo ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szwajcarzy to wyjątkowo mądry naród.

A pan prezes banku centralnego chyba świadomie manipuluje - przecież 100% rezerwy jest chyba systemem sprawdzonym przez stulecia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bank ze 100% rezerwą nie mógłby prowadzić akcji kredytowej. Czyli byłby klasyczna przechowalnią, skarbcem. Temat wiąże się z odpowiedzią czym jest depozyt złożony przez klienta banku (depozyt właściwy vs. niewłaściwy). Ciekawie o tym pisze - aczkolwiek to długa analiza - Jesus Huerta de Sotho

de soto.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1/31/2018 o 21:53, damiance napisał:

bank ze 100% rezerwą nie mógłby prowadzić akcji kredytowej. Czyli byłby klasyczna przechowalnią, skarbcem. Temat wiąże się z odpowiedzią czym jest depozyt złożony przez klienta banku (depozyt właściwy vs. niewłaściwy). Ciekawie o tym pisze - aczkolwiek to długa analiza - Jesus Huerta de Sotho

de soto.jpg

Świetna książka - również polecam. Choć po jej przeczytaniu miałem wrażenie, że można ją skrócić co najmniej o 1/4 bo niektóre tezy i przykłady są wielokrotnie powtarzane, w pewnym momencie aż do znudzenia.

  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

We wczorajszym numerze Rzeczpospolitej był ciekawy artykuł o młodych, którzy nie potrafią zarządzać pieniędzmi "Szybka pożyczka na nowy telefon"

Kilka portali to podchwyciło, miedzy innymi money.pl, polecam:
Zrujnowani 20-latkowie. Pożyczają na potęgę, ze spłatą długów mogą mieć problem

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/zrujnowani-20-latkowie-pozyczaja-na-potege-,108,0,2400620.html

 

p.s. mam nadzieję, że forumowicze nie zadłużają się na buty i inne dobra pokazywane na forum ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka mała ciekawostka - Richard Thaler, ubiegłoroczny noblista z ekonomii, przedstawił w jednym ze swoich najsłynniejszych artykułów eksperyment myślowy, który może oddawać doświadczenia niejednego Forumowicza ;-)

thaleronshoes.jpg.fdc329e7721e2d751ebf269f82f73f52.jpg

  • Like 5
  • Oceniam pozytywnie 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brzoska mówi, że odradza inwestowanie w nieruchomości zwłaszcza w dużych miastach i że wróży kryzys, a wtedy cash is the king (nie znam się, ale jak będzie kryzys, to i inflacja pewnie):

https://www.pb.pl/lepiej-juz-bylo-949695

Karkosik z kolei, że na nieruchomości mieszkaniowe będzie popyt:

https://www.pb.pl/czas-skonczyc-z-farsa-949701

Szanowni koledzy jakie mają zdanie? Z tego co wiem, a mam trochę informacji z pierwszej ręki, to wobec bardzo dużych wzrostów kosztów pracy względnie wykwalifikowanych budowlańców perspektywy spadku cen na rynku pierwotnym są nierealne, ziemi w dużych miastach też nie przybywa. Oczywiście ewentualnie kryzys może się przejawić na rynku wtórnym.

I tak muszę kupić, bo mieszkamy teraz poniżej rozsądnych norm licząc powierzchnię na członka rodziny, ale zastanawiam się, czy dotychczasowe mieszkanie sprzedawać i sfinansować tą drogą dużą część pożyczki na nowe, czy też trzymać i wynajmować.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej bym patrzył na lokalny rynek nieruchomosci niz na wypowiedzi 'specjalistow' o rynku krajowym.

W moim mieście lepiej opłaca się wynajem.Dobrze wyposażone mieszkanie wynajmuje się za około 1600 + opłaty a rata kredytu na podobne mieszkanie wynosi około 900zł na okres 25 lat (droższe oferty tez schodza).Taka średnia w mojej okolicy.Niedaleko w większym mieści gdzie rynek jest nasycony wynajęcie podobnego metrażu kosztuje tyle co kredyt. 

Więc na razie mój lokalny rynek na zachodzie potwierdza teorię Pana Brzoski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Krzysztof G napisał:

W moim mieście lepiej opłaca się wynajem.Dobrze wyposażone mieszkanie wynajmuje się za około 1600 + opłaty a rata kredytu na podobne mieszkanie wynosi około 900zł na okres 25 lat (droższe oferty tez schodza).

Nie rozumiem w takim razie jak tu się opłaca, skoro kredyt tańszy o 700 zł od wynajmu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, KIERMAN.pl napisał:

Nie rozumiem w takim razie jak tu się opłaca, skoro kredyt tańszy o 700 zł od najmu?

Bierzesz mieszkanie na kredyt, wynajmujesz je ludziom i kasujesz 700 zł miesięcznie przed opodatkowaniem ?

  • Oceniam pozytywnie 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Żorż Ponimirski napisał:

Bierzesz mieszkanie na kredyt, wynajmujesz je ludziom i kasujesz 700 zł miesięcznie przed opodatkowaniem ?

ok, jasne, postawiłem się w dwóch przypadkach w roli lokatora. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Kyle napisał:

Brzoska mówi, że odradza inwestowanie w nieruchomości zwłaszcza w dużych miastach i że wróży kryzys, a wtedy cash is the king (nie znam się, ale jak będzie kryzys, to i inflacja pewnie):

https://www.pb.pl/lepiej-juz-bylo-949695

Karkosik z kolei, że na nieruchomości mieszkaniowe będzie popyt:

https://www.pb.pl/czas-skonczyc-z-farsa-949701

Szanowni koledzy jakie mają zdanie? Z tego co wiem, a mam trochę informacji z pierwszej ręki, to wobec bardzo dużych wzrostów kosztów pracy względnie wykwalifikowanych budowlańców perspektywy spadku cen na rynku pierwotnym są nierealne, ziemi w dużych miastach też nie przybywa. Oczywiście ewentualnie kryzys może się przejawić na rynku wtórnym.

I tak muszę kupić, bo mieszkamy teraz poniżej rozsądnych norm licząc powierzchnię na członka rodziny, ale zastanawiam się, czy dotychczasowe mieszkanie sprzedawać i sfinansować tą drogą dużą część pożyczki na nowe, czy też trzymać i wynajmować.

 

Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to pytanie. Wszystkie warianty są obarczone ryzykiem i zależy jak te ryzyka wyceniasz / identyfikujesz. Aktualne ceny (średnio) są nominalnie niewiele powyżej cen sprzed dekady (wybuchu kryzysu). To co się teraz dzieje z popytem to składowa głównie większej dostępności mieszkań i skromnej palety inwestycji alternatywnych. Niskie stopy procentowe - prawdopodobnie już aktualnie za niskie (dzięki "rpp") i wciąż istniejący podatek Belki - wypychają ludzi w kierunku takich inwestycji. "Inwestorów" bez doświadczenia. Pytanie tylko o jakie poziomy rentowności walczą inwestujący w nieruchomości? Dla Warszawy jest to ok. 5% p.a. po podatku. [należy założyć puste przebiegi, jakąś amortyzację - o tym się często zapomina]. A kredyt hipoteczny kosztuje powyżej 4%.

Poza tym, istnieje ryzyko zwiększenia podatku ryczałtowego od wynajmu a w jakiejś perspektywie, za horyzontem podatek katastralny. Ryzyko demograficzne w dłuższej perspektywie zaciąży na tym rynku [a politycy od kilkunastu lat mantrują o brakujących 3 mln mieszkań ;) ]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inwestowanie w nieruchomości opłaca się prawie zawsze poza wyjatkami w stylu "będzie wojna, przegramy i zwycięzca zabierze", albo "bendom nacjonalizować".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Boruta napisał:

Inwestowanie w nieruchomości opłaca się prawie zawsze poza wyjatkami w stylu "będzie wojna, przegramy i zwycięzca zabierze", albo "bendom nacjonalizować".

... no właśnie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie zrobiłbym z wynajmu swojego głównego źródła dochodu, ale najlepiej moim zdaniem miały młode pary moich znajomych, którzy odziedziczyli lub dostali w "prezencie ślubnym" nawet najmniejsze mieszkanko. Właściwie z takim startem to jest perpetuum mobile, zdolność kredytowa jest bardzo wysoka, więc brali większe mieszkanie na kredyt, wynajmowali to mniejsze i jeśli nawet wychodzili na tym na 0 to koszty kredytu odpadają całkowicie z domowego budżetu. Przy nadpłacie kredytu z nadwyżek po kilku latach ma się dwa spłacone mieszkania i drogę otwartą do kredytu na coś większego, tym razem spłacanego z wynajmu tych dwóch mniejszych. Wg mnie to jest droga osiągalna dla dużej części nowej klasy średniej. Ja osobiście nie szedłbym w więcej niż 3 nieruchomości we własnym portfelu. Za kilkanaście lat można przekazać najmniejsze mieszkanie dziecku na studia i znów odpada spora część wydatków na edukację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.