Dr Kilroy Opublikowano 10 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 10 Października 2010 Zapytałem mojej babci (która wie całkiem sporo o codziennym stroju z lat 30. ), co mężczyźni w Polsce w latach trzydziestych nosili na głowie, kiedy było zimno - ona odpowiedziała, że mężczyźni nosili wtedy tylko kapelusze, czapki (zwłaszcza "leninówki") były noszone przez niższe klasy. Pozdrawiam, Dr 1 Cytuj
Krakus ;) Opublikowano 10 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 10 Października 2010 Kirloy - babcia trfiła w sedno jak sądzę. Wyższa klasa zwyczajnie nie potrzebuje cieplejszych nakryć głowy czy w ogóle bardzo ciepłej odzieży. Wsiadasz w domu w podziemnym garażu (względnie zaraz pod domem) do samochodu, i wysiadasz kilkadzisiąt metrów od pracy. Zwyczajnie nie ma kiedy zmarznąć. Niższe klasy jeżdżą autobusami Ew. można tak : Cytuj
bar_open Opublikowano 10 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 10 Października 2010 Zapytałem mojej babci (która wie całkiem sporo o codziennym stroju z lat 30. ), co mężczyźni w Polsce w latach trzydziestych nosili na głowie, kiedy było zimno - ona odpowiedziała, że mężczyźni nosili wtedy tylko kapelusze, czapki (zwłaszcza "leninówki") były noszone przez niższe klasy. Dobre , ja też idąc tym tropem pamiętam jak spytałem co drzewiej nosili eleganccy mężczyźni w Polsce na głowie w zimie, i mój dziad ja jemu jego dziad (wyższość dziadka nad babcią miałem przemilczeć, ale nie mogłem się oprzeć ) opowiadał że był to kołpak tur. kalpak (nie mylić z samochodowym) czapka podbijana rysim, wilczym lub lisim futrem (lub innym) - i to jest moim skromnym zdaniem bardzo słuszny kierunek poszukiwań zgniłego kompromisu pomiędzy elegancją a naszym klimatem. Lata 30 to lata kryzysu co wiele tłumaczy też z kwestii nakrycia głowy w zimie oraz ślepe naśladownictwo wzorców zachodnich niekoniecznie odpowiadającym potrzebom. Na marginesie w latach 30 popularne też były onuce – niestety zupełnie już zapomniany element męskiej garderoby … może by tak reaktywować tradycje lat 30 (obecnie stosowane już teraz tylko armii rosyjskiej). Ale jeżeli będziemy aż tak trzymać starych dobrych tradycji jeszcze dawniej bardzo popularne i niezwykle gustowne były łapcie z kory brzozowej. Kirloy - babcia trfiła w sedno jak sądzę. Wyższa klasa zwyczajnie nie potrzebuje cieplejszych nakryć głowy czy w ogóle bardzo ciepłej odzieży. Wsiadasz w domu w podziemnym garażu (względnie zaraz pod domem) do samochodu, i wysiadasz kilkadzisiąt metrów od pracy. Zwyczajnie nie ma kiedy zmarznąć. Niższe klasy jeżdżą autobusami Klasa wyższa wsiada do oczekującego samochodu przed wyjściem i podobnie z niego wysiada przed firmą (ewentualnie na podziemnym parkingu jeżeli warunki atmosferyczne są niekorzystne) jeżeli już musi się w niej pojawić … co zdarza się niezwykle rzadko. Natomiast jeżeli ktoś musi jednak brnąć kilkadziesiąt metrów!!! (a wartko, żeby nie podpaść komuś z klasy wyższej w firmie) przez zaspy z parkingu do „roboty”, to i czapka mus się przyda (zwłaszcza przy odśnieżaniu samochodu „po robocie”), i z klasą wyższą (cokolwiek to znaczy) ma mało wspólnego. Cytuj
pszemau Opublikowano 11 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2010 Kirloy - babcia trfiła w sedno jak sądzę. Wyższa klasa zwyczajnie nie potrzebuje cieplejszych nakryć głowy czy w ogóle bardzo ciepłej odzieży. Wsiadasz w domu w podziemnym garażu (względnie zaraz pod domem) do samochodu, i wysiadasz kilkadzisiąt metrów od pracy. Zwyczajnie nie ma kiedy zmarznąć. Niższe klasy jeżdżą autobusami I wszystko to robi klasa wyższa, jeśli akurat jest przed wojną i w Warszawie można zostawić auto gdzie popadnie albo wjechać nim do gmachu, w którym się akurat ma biznes. Ale jeśli w Warszawie jest przypadkiem zima 2010, a nie 1930, to od miejsca parkingowego do budynku, w którym się ma interes, trzeba dymać cztery przecznice. Dlatego umówmy się, że tak, jak moda ma swoje realizacje w różnych miejscach, tak ma je różne w różnych czasach: i od nowa ta sama gadka. Nie w Anglii, tylko tutaj, nie przed wojną, tylko dzisiaj, albo za miesiąc. Jeżdżenie tramwajem czyniło być może nieeleganckim przed wojną, nie dzisiaj. Serio. Cytuj
Dr Kilroy Opublikowano 11 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2010 Ok, przyhamujmy, bo się robi off-topic. Co do jeżdżenia tramwajem, a nawet autobusem, ja nie mam nic przeciwko. A wybór "kapelusz czy czapka" zostawmy do rozstrzygnięcia każdemu z osobna. Pozdrawiam, Dr P.S. Z grzeczności do babci - nie jestem pewien, czy użyła sformułowań o tej wyższej i niższej klasie. Jeszcze się o to dopytam. 1 Cytuj
pszemau Opublikowano 11 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2010 Przepraszam, zdawało mi się, że to jest właśnie miejsce do rozważania, co jest eleganckie, a co nie, jeśli chodzi o części garderoby. Ale skoro to offtopic i sprawa indywidualna, to już przestanę Cytuj
Krakus ;) Opublikowano 11 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2010 Problemem jest to, że nie powinniśmy przeciwstawiać elegancji praktyczności. Zaryzykuję stwierdzenie, że większość części garderoby czy konkretnych konstrukcji występujących w odzieży wyewoluowała z jakiś praktycznych, nazwijmy to patentów. Ot choćby klapy marynarki miały być po postawieniu kołnierzem chroniącym od wiatru, klapy smokingowe są atłasowe lyb jedwabne, żeby popół łatwo było strząsnąć itd.. Stąd uważam, że nie powinniśmy się zastanawiać co jest eleganckie (i poświęcić dla elegancji swoje uszy), ale zastanawiać się jakie wystarczająco ciepłe nakrycie głowy jest eleganckie. Cytuj
Dr Kilroy Opublikowano 11 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2010 Ok, ja po prostu nie lubię się kłócić, chociaż jako że mam dosyć ekscentryczne poglądy, to często mi się zdarza to robić. Zawsze co prawda będę obstawać przy kapeluszu (naprawdę nie lubię czapek), ale rozumiem, że ludzie o mniej wytrzymałych uszach muszą znaleźć jakiś inny sposób ocieplania głowy. Postaram się wnieść coś do tego tematu (oprócz ględzenia ) - poszukałem na AAAC, może coś takiego? A jeśli nie mamy awersji do noszenia tweedu w mieście, to deerstalker też moim zdaniem pasuje najlepiej do garnituru, zwłaszcza tweedowego: Pozdrawiam, Dr Cytuj
bar_open Opublikowano 11 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2010 Rozumiem fascynację kapeluszem, sam jestem fanem marki (mam dwa) http://www.akubra.com.au/index.html (są genialne, chociaż moje akurat z elegancja mają dosyć luźny związek ) jednak w czasie ciężkiej polskiej zimy jestem za rozwiązaniem bardziej praktycznym ... natomiast na południu np. Austria, Węgry kapelusz sprawdza się doskonale w zimie Cytuj
ejzojeden Opublikowano 16 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2010 FUTRZANA CZAPKA! Do płaszcza tylko futrzana czapka. Moim zdaniem w polskim klimacie futrzana czapka to w pewnych sytuacjach najzdrowsze rozwiązanie Powtarzam w pewnych sytuacjach takich jak np. uroczystości religijne (parterka w eleganckim płaszczu i czapce wełnianej?) procesja pogrzebowa? czy w przypadku stroju nieformalnego: zwykły spacer po krupówkach podziwianie zawodów zimowych czapka z lisa pasuje IMHO do puchowej kurtki sportowej lepiej niż wełniana czapka. Przy czym jednocześnie przyznaje 90% współczesnych mężczyzn może się na co dzień w drodze do i z prazy robiąc zakupy i załatwiając sprawy w urzędach bez niej obejść. Cytuj
Fingor Opublikowano 16 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2010 Odpowiedź na pytanie z tematu znaleziona na ASW - http://asuitablewardrobe.dynend.com/2009/12/warmest-hat.html Cytuj
Dr Kilroy Opublikowano 17 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2010 Nie chcę znów zaczynać kłótni, ale wczoraj dopytałem babci, o co w tym wszystkim chodzi. Eleganccy panowie rzeczywiście nosili wtedy tylko kapelusze, nawet, gdy był mróz. Ale uwaga - kiedy rzeczywiście było im zimno, przy płaszczach mieli futrzane kołnierze, które można było podnieść i było OK. Spytałem się, czy uszy nie odpadały - babcia odpowiedziała, że nie. Sama bowiem nosi tylko kapelusze cały okrągły rok i twierdzi nawet, że kapelusz może być nawet cieplejszy niż czapka. Opowiedziała mi, że w pierwszym dniu stanu wojennego miała jechać do domu w swoim białym, wielkim kapeluszu (które były wtedy modne ), ale byłaby lepszym celem dla czołgów, więc jej ciotka pożyczyła jej czapkę, i okazało się, że w tym wypadku kapelusz był cieplejszy. Ale dość już tych historyjek. Pozdrawiam, Dr 1 Cytuj
Łukasz_ Opublikowano 17 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2010 Na stronie GQ trafiłem na coś takiego: http://www.gq.com/style/style-guy/suiti ... t-wool-cap Cytuj
Ę-żine Opublikowano 17 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2010 http://www.climbshop.pl/Mammut_Helm_Cap ... k-153.html A może coś takiego pod kapelusz? Cytuj
Dr Kilroy Opublikowano 18 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2010 To co ty podałeś, Ę-żine, to nie w moim stylu, ale nawet ciekawe i przydatne dla ludzi normalniejszych ode mnie. Łukasz, ja bym jednak nie słuchał rad GQ: Pozdrawiam, Dr Cytuj
Łukasz_ Opublikowano 18 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2010 Jak napisałem wyżej - mnie się nie widzą takie czapki do eleganckiego ubioru (innych bym też nie ubrał), ale skoro "stylotwórczy" magazyn ma takie zdanie, to może kogoś przekona Cytuj
+Immune+ Opublikowano 19 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2010 Polecam taką formę nakrycia głowy na długie jesienne i zimowe dni. Kaszkiet jest wykonany w 80% z wełny, a w 20% z żakardowego płótna i podszewki wykonanej z materiału zabezpieczającego głowę przed wilgocią i regulującego proces oddychania nakrycia (pochłania i wydala wodę, umożliwia skórze oddychanie i posiada właściwości antypotliwe, tzw. powłoka aquaplex). Niewątpliwie dodatkowym plusem są ruchome (chowane) nauszniki, dodatkowo ocieplone podwójną warstwą szetlandzkiej wełny ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb tych najwrażliwszych. Jeżeli komuś nie odpowiada taki design, zawsze można je razem z przydatnym kołnierzem chroniącym równie wrażliwą nasadę głowy i szyję przed wiatrem, schować do wewnętrznej poły kaszkietu. Nie trzeba niczego upychać i ugniatać, materiał gładko załamuje się na szwach i przybiera formę wewnętrznej podszewki nakrycia głowy. Kaszkiet poprzez dodanie usztywnionego fragmentu blaszki aluminiowej (nie jest to plastik lub popularny karton) pod daszkiem uzyskuje bardziej usportowiony wygląd i w mojej ocenie będzie w szczególności dobrze wyglądał na osobach młodszych, które obawiają się nakryć głowy tego typu. Również cena jest jak za tego typu wysokojakościowy materiał i wykonanie niewygórowana, dostępny już od 130 zł. Model dostępny w kilku wersjach kolorystycznych oraz w tzw. jodełkę i szarpany prążek. Sam posiadam dwa egzemplarze tego modelu w różnych kolorach i bardzo je sobie chwalę. Ten ze zdjęcia po dwóch sezonach użytkowania w warunkach skrajnie nieprzyjaznych dżentelmenowi (śnieg, plucha, silny deszcz) wygląda w dalszym ciągu jak w dniu zakupu w sklepie. Także polecam serdecznie wszystkim zmarźluchom. 1 Cytuj
pszemau Opublikowano 19 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2010 Kaszkiet tak, ale z zausznikami czułbym się dziko. Przynajmniej na początku. Chyba, że temperatura byłaby taka, że uczucie dzikości zamarzłoby przed dotarciem do ośrodka decyzyjnego Cytuj
Gość grzesiek Opublikowano 19 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2010 Pszemau - mam takie coś z nausznikami, kupiłem, bo dobrze leżało. Ale ja tych zauszników nigdy nie rozłożę, tak twierdziłem. Jak usłyszałem "pociąg z Łodzi Fabrycznej do Warszawy Wschodniej przybędzie z opóźnieniem około 1,5 godziny, opóźnienie pociągu może ulec zmianie" to mój stosunek do nauszników uległ zmianie. Cytuj
pszemau Opublikowano 19 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2010 mam tę samą myśl - poniżej pewnej temperatury po prostu pewne tabu odzieżowe zamarza i znieczula receptory obciachu Cytuj
+Immune+ Opublikowano 19 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2010 To prawda. Jakoś nikt nie popiernicza na nartach w dyplomatce i kapeluszu (zapewne nasz redakcyjny kolega dr Kilroy będzie tym zaniepokojony i zdziwiony, ale taka jest prawda ) Osobiście o przydatności nauszników również przekonałem się na stacji kolejowej. W moim przypadku wystarczyło jednak niecałe 30 minut. 1 Cytuj
Krakus ;) Opublikowano 19 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2010 Ale może: 1 Cytuj
Dr Kilroy Opublikowano 19 Października 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2010 Jakoś nikt nie popiernicza na nartach w dyplomatce i kapeluszu (zapewne nasz redakcyjny kolega dr Kilroy będzie tym zaniepokojony i zdziwiony, ale taka jest prawda ) Wiem, przecież do nart nosi się specjalne stroje, buty, itd., wtedy trzeba rzeczywiście iść na praktyczność. Nie jestem jednak wielbicielem sportów zimowych (sportów jako takich z resztą też ) ani specjalnym zmarźluchem, więc nadal obstaję przy moim ciepłym kapeluszu. Pozdrawiam, Dr P.S. Teraz już pewnie zawsze będziecie mnie kojarzyć jako "facet od kapeluszy". 1 Cytuj
tomek Opublikowano 29 Października 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Października 2010 Jako autor tego wątku poczuwam się do poinformowania, że z myślą o mrozach kupiłem w końcu następującą czapę: Czapa jest z barana, kupiona w http://www.kusnierz.waw.pl/ Teraz z niecierpliwością czekam na zimę stulecia Cytuj
mr.vintage Opublikowano 30 Listopada 2010 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2010 Ja zakupiłem uszankę wojsk lotniczych: Więcej zdjęć i opis na blogu: http://mr-vintage.blogspot.com/2010/11/ ... obilu.html Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.