Pan Janusz Opublikowano 28 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 28 Stycznia 2011 Wedle mojej opinii, tkaniny włoskie nie nadają się za bardzo na polskie warunki i jeżeli miałbym wybierać, na pewno zdecydowałbym się na polską tkaninę Wszystko zależy od firmy i jakości wykonania też, jeżeli już porównujemy tkaniny spełniające pewne wymogi Osobiście nie mam jakiś sentymentów do kupowania rodzimych produktów, ani do stawiania tylko na zagraniczne. Jest parę ofert, porównujemy, wybieramy najlepszą względem naszych wymogów. Ale fakt faktem, że mieliśmy w Polsce wiele zakładów produkujących tkaniny najwyższej jakości Cytuj
zaki Opublikowano 28 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 28 Stycznia 2011 Panie ekspedientki zawsze podkreślają że tkanina jest z Bielska więc muszą mieć one dobrą opinię. Chyba chodzi o Zakłady Przemysłu Włókienniczego MERILANA z Bielska Białej. Są też inne fabryki bielskie WEGA, FINEX, WELUX, KREPOL. Swoją drogą czy kupując polskie tkaniny dostajecie także metki do wszycia w podszewkę marynarki? Nic takiego nie dostałem a nie miałbym nic przeciwko. To wręcz powód do dumy że wspieramy polski przemysł o takich tradycjach. Cytuj
Üxküll Opublikowano 9 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2011 Bielski przemysł włókienniczy ewidentnie zszedł "na psy" już w latach 90. XX w. Nikt nie chciał zatrudnić emerytowanych specjalistów angielskich jako konsultantów, aby uczynić go bardziej konkurencyjnym, chociażby na rodzimym rynku. Coś ze starych, dobrych, zapasów pozostało jeszcze u Turbasy w Krakowie. Natomiast krawcy warszawscy, podążając za wymaganiami klienteli na miękkie, lekkie i przyjemne w dotyku tkaniny włoskie (Cerruti, Loro Piana, Vitale Barberis Canonico, Zegna itd.), wprowadzili je do swojej oferty, nie bacząc, że już przy stosunkowo niewielkim nawilgoceniu łatwo "puchną", powodując trwałe zagniecenia. Paradoksem jest to, że we Włoszech wciąż większą estymą cieszą się tkaniny angielskie niż rodzime, a w Warszawie nie znalazłem nikogo, kto by miał w ofercie tak uznane marki jak: Reid & Taylor, John Foster czy H. Lesser & Sons. Oczywiście firmy te stoją w opozycji do "mainstreamu" Dormeuila czy Scabala. Pozdrawiam Krakus w kapeluszu 1 Cytuj
zaki Opublikowano 11 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2011 Oddam głoś ekspertowi. O Józefie Turbasa: "Ubolewał nad upadkiem Bielska-Białej jako ośrodka włókienniczego, o znakomitych tradycjach. Przecież Bielsko przed II wojną światową posiadało własne stada angielskich owiec merynosów, które zapewniały najwyższą jakość wełny. Zawsze mówił, że w naszym kraju muszą być tkaniny grubsze, najlepiej angielskie, przeznaczone dla klimatu o dużej wilgotności powietrza, a nie cienkie włoskie, najlepiej sprawdzające się w suchym klimacie śródziemnomorskim." http://magazynnotes.pl/2010/11/23/jozef ... ospolitej/ Cytuj
Üxküll Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Mimo wszystko, nie odrzucałbym jednoznacznie tkanin z Bielska. Mój pierwszy garnitur na miarę, zamówiłem z polskiej tkaniny z Bielska i po kilku latach intensywnego użytkowania ma się lepiej niż uszyty później, kolejny garnitur "roboczy" z angielskiej wełny (Dormeuil Royal 12, ciężka tkanina, 370 gr/12 oz). Przy okazji podaję link do wykazu tkanin z kolekcji Dormeuila: http://www.dormeuil.com/cloth/en/index_ ... c&debut=0# Cytuj
Üxküll Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Powracam do angielskich tkanin Johna Fostera (firma założona w 1819 r.), których nie znalazłem w Warszawie, ale pojedyncze kupony widziałem ostatnio u Turbasy. Ze strony internetowej wynika możliwość zakupu online, więc podaję link: http://www.johnfosterdirect.com/ Cytuj
damiance Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Kwestia dostępności tkanin danego producenta jest wypadkową np. sprawności marketingowej firmy, przyzwyczajenia się krawca do danej marki, posiadania dystrybucji na terenie Polski. Efekt jest tym silniejszy im większy wybór oferuje dany producent, wówczas krawiec nie potrzebuje eksplorować rynku w poszukiwaniu "egzotycznych", z jego punktu widzenia producentów. Mało którego krawca stać na utrzymywanie na półkach dużej ilości belek materiału. Inni jeszcze mogą mieć materiały zakupione w okresie kiedy o zaopatrzenie było trudno. Jak wiadomo łatwiej jest zainwestować w próbniki firmy która mając dystrybucje w Polsce jest w stanie sprzedać 1 mb materiału, przy relatywnie niskim koszcie przesyłki. dzięki za link pozdrawiam d Cytuj
zaki Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Ja mam porównanie bielska flanela a angielska flanela z http://www.foxflannel.com/ Co prawda bielska jest niczego sobie, krawiec powiedział że będzie z tego dobry garnitur to jednak Fox Flannel to ekstraliga. Po zamówienie próbników z tej strony zrozumiałem na czym polega naprawdę dobra flanela. Jest niezwykle miła w dotyku. To musi być sama przyjemność chodzić w garniturze z prawdziwej flaneli. Spodnie z pewnością nie gryzą. Czy któryś z kolegów ma garnitur z porządnej angielskiej flaneli? Myślę że nasze rodzime materiały mogą być jakością zbliżone do średniej półki angielskiej. Nie widziałem tkanin na tyle dużo żeby być tego pewnym na 100% ale mam taką hipotezę. Cytuj
Üxküll Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Zaki, każdy garnitur z flaneli będzie się wycierać a w kolanach wypychać, ale tkanina jest niewątpliwie ciepła, wygodna i przyjemna w dotyku. Dlatego tak ważna jest jej jakość. Z "gryzącymi" tkaninami w spodniach nie powinno być kłopotów, ponieważ można wszyć do kolan podszewkę a łydkę w naszym klimacie chroni skarpeta. Żaden uznany krawiec nie będzie ręczył za trwałość nawet markowej tkaniny. Pan Jerzy Turbasa wspomniał, że nie bierze nowych próbników ze Scabala, bo stali klienci skarżyli się na jakość niektórych tkanin z tej firmy-molocha. Cytuj
skar Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Widziałem tkaniny John Foster w Merino w Wawie. Z rozmowy z właścicielem wynikało, że ewentualnie będzie jakaś szansa dłuższej współpracy. Tkanina wydawała się być w porządku. Pogooglałem później o firmie i też mnie pozytywnie sklep internetowy zaskoczył, a zwłaszcza sposób obsługi potencjalnego klienta - szybka odpowiedź, zero problemów, zdecydowanie będę od nich coś zamawiał za jakiś czas. Üxküll - szyłeś już coś z Fostera? Jeżeli tak to z czego i jakie masz wrażenia? pozdr. Cytuj
Üxküll Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Skar, dzięki za info. Nie, niczego nie szyłem z Fostera. Z pewnością jest to dostatecznie dobra alternatywa dla popularnego Scabala czy Dormeuila. Ponadto mam dwie sprzeczne opinie, podczas gdy Pan Jerzy Turbasa polecał mi wybrane tkaniny z tej firmy, to Pan Kazimierz Czubin (50 lat doświadczenia) był bardziej sceptyczny. Zresztą wszystko zależy jak często garnitur ubierasz (pasy w samochodzie bardzo przyspieszają proces zużycia). Cytuj
Üxküll Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Dbamy o szczegóły, a w powyższym poście okazało się, że z poprawną polszczyną nie zawsze jestem za pan brat. Oddaję głos prof. Janowi Miodkowi: Składnia „ubierać coś" (ubierać dżinsy, ubierać płaszcz, ubierać kurtkę itp.), choć bardzo rozpowszechniona, ciągle ma status błędu. Zgodne z normą jest natomiast połączenie „ubierać się w coś": ubierać się w dżinsy, ubierać się w płaszcz, ubierać się w kurtkę. Przytoczone przez Czytelnika zdanie powinno zatem przybrać poprawną postać: „Mama nie zabraniała mi ubierać się w dżinsy do kościoła" (albo jeszcze lepiej, w zgodzie z dłuższą tradycją składniową: „Mama nie zabraniała mi ubierania się w dżinsy do kościoła"). Oczywiście, tożsame znaczeniowo z „ubieraniem się w coś" jest „wkładanie" bądź „zakładanie czegoś". Poprawne są więc także konstrukcje: wkładać (zakładać) dżinsy, wkładać (zakładać) płaszcz, wkładać (zakładać) kurtkę. Przed laty, gdy przygotowywałem do druku książkę dla dzieci, byłem tak pewien dopuszczalności zwrotu „zakładać coś", że jeden z rozdziałów zatytułowałem „Załóż sweter!". Mina mi zrzedła po wydrukowaniu książki, gdy zobaczyłem, że większość wydawnictw poprawnościowych za zgodny z normą uznaje tylko zwrot „wkładać coś". Poprawił mi się humor, kiedy stwierdziłem, że są jednak i takie wydawnictwa, które dopuszczają, jako potoczny, związek „zakładać coś". Mogę dziś zatem podsumowujące poinformować Czytelników, że składnia wzorcowa to „ubierać się w coś" lub „wkładać coś", a w języku potocznym dopuszcza się też syntagmę „zakładać coś". Cytuj
pszemau Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Dbamy o szczegóły, a w powyższym poście okazało się, że z poprawną polszczyną nie zawsze jestem za pan brat. Oddaję głos prof. Janowi Miodkowi: Składnia „ubierać coś" (ubierać dżinsy, ubierać płaszcz, ubierać kurtkę itp.), choć bardzo rozpowszechniona, ciągle ma status błędu. Zgodne z normą jest natomiast połączenie „ubierać się w coś": ubierać się w dżinsy, ubierać się w płaszcz, ubierać się w kurtkę. Przytoczone przez Czytelnika zdanie powinno zatem przybrać poprawną postać: „Mama nie zabraniała mi ubierać się w dżinsy do kościoła" (albo jeszcze lepiej, w zgodzie z dłuższą tradycją składniową: „Mama nie zabraniała mi ubierania się w dżinsy do kościoła"). Oczywiście, tożsame znaczeniowo z „ubieraniem się w coś" jest „wkładanie" bądź „zakładanie czegoś". Poprawne są więc także konstrukcje: wkładać (zakładać) dżinsy, wkładać (zakładać) płaszcz, wkładać (zakładać) kurtkę. lubię to! Przed laty, gdy przygotowywałem do druku książkę dla dzieci, byłem tak pewien dopuszczalności zwrotu „zakładać coś", że jeden z rozdziałów zatytułowałem „Załóż sweter!". Mina mi zrzedła po wydrukowaniu książki, gdy zobaczyłem, że większość wydawnictw poprawnościowych za zgodny z normą uznaje tylko zwrot „wkładać coś". Poprawił mi się humor, kiedy stwierdziłem, że są jednak i takie wydawnictwa, które dopuszczają, jako potoczny, związek „zakładać coś". Mogę dziś zatem podsumowujące poinformować Czytelników, że składnia wzorcowa to „ubierać się w coś" lub „wkładać coś", a w języku potocznym dopuszcza się też syntagmę „zakładać coś". To zależy od rodzaju ubrania, a konkretnie sposobu, w jaki umieszczasz swoje ciało w danej części garderoby. Sweter się wkłada, kurtkę się zakłada. Oczywiście, jak przystało na zagadnienia językoznawcze, nie jest to rozstrzygnięcie zerojedynkowe i powszechnie przyjęte, ale daje radę jako kompromis między puryzmem a anarchią Cytuj
Üxküll Opublikowano 19 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2011 Rękę na rekomendowanych przez naszego rodzynka na Savile Row - Piotra Potkańskiego (praktykował u Turbasy w Krakowie) tkaninach Holland & Sherry trzyma w Polsce firma Cafardini, która zajmuje się szyciem pasowanym (MTM) w Łańcucie. Ostatnio dowiedziałem się, że odkąd firmę Holland & Sherry przejął amerykański inwestor, to ceny tych tkanin wzrosły o 50%, stając się nieprzyzwoicie drogie w porównaniu ceny do jakości. Natomiast próbnik Hollanda u polskich krawców miarowych widziałem tylko u Zaremby & Kamińskiego w Warszawie. http://www.hollandandsherry.com/ Cytuj
+Immune+ Opublikowano 19 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2011 Natomiast próbnik Hollanda u polskich krawców miarowych widziałem tylko u Zaremby & Kamińskiego w Warszawie. http://www.hollandandsherry.com/ Ostatnio był też u Godlewskiego na Polnej. Nie mam pojęcia jednak skąd mógł się tam wziąć. Cytuj
damiance Opublikowano 19 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2011 Widziałem tkaniny John Foster w Merino w Wawie. ... w jakich cenach s a te materiały w merino? Cytuj
Üxküll Opublikowano 20 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Lutego 2011 Dyskusja o tkaninach angielskich i australijskich (wełna merynosowa), oferowanych przez spółkę Bateman Ogden & Co, na rynku polskim za pośrednictwem firmy WELTMEX z siedzibą w Kaliszu, rozwinęła się w innym wątku na tym forum. Szczegóły tutaj: viewtopic.php?f=2&t=456&start=40 Cytuj
Üxküll Opublikowano 20 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 20 Lutego 2011 Oferta sklepu "Merino" w Warszawie często przewija się w postach na forum. Czy mógłbym kogoś z forumowiczów poprosić o dokładną informację o producentach, których tkaniny są aktualnie w sprzedaży w sklepie (lub mogą być sprowadzone na specjalne zamówienie). Pozdrawiam Krakus Cytuj
damiance Opublikowano 24 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 24 Lutego 2011 Dzisiaj zadzwoniłem do sklepu - J. Foster od 258 pln Cytuj
Üxküll Opublikowano 25 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2011 Dzisiaj zadzwoniłem do sklepu - J. Foster od 258 pln Damiance, czy w wolnej chwili mógłbyś podać jak duży jest wybór tkanin na miejscu w sklepie i jakie są przybliżone ceny tkanin innych producentów? Serdecznie pozdrawiam i z góry dziękuję Krakus Cytuj
damiance Opublikowano 25 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2011 Wybrałem się dzisiaj ok. 18, ale "pocałowałem klamkę" mimo, że na stronie jest info .. czynne do 18.30 - może coś wypadło właścicielowi ... Właściwie mam perspektywę na bunch 110's w cenie ok. 200 pln/ mb., w klasycznej kolorystyce szarości - granaty - niebieskie, a w tym kratki, gładkie, paski oraz trochę "fancy" paski, więc z zakupami (J Foster) w Merino raczej się wstrzymam. pozdrawiam Damiance Cytuj
Üxküll Opublikowano 25 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2011 Wybrałem się dzisiaj ok. 18, ale "pocałowałem klamkę" mimo, że na stronie jest info .. czynne do 18.30 - może coś wypadło właścicielowi ... Właściwie mam perspektywę na bunch 110's w cenie ok. 200 pln/ mb., w klasycznej kolorystyce szarości - granaty - niebieskie, a w tym kratki, gładkie, paski oraz trochę "fancy" paski, więc z zakupami (J Foster) w Merino raczej się wstrzymam. pozdrawiam Damiance Damiance, dziękuję za fatygę. Te numerki 110's, 120's itd. mnie nie kręcą. Na jesień, zimę i wiosnę w Polsce polecam wełniane granitury z wełny czesankowej "worsted wool" albo sportowe, np. Dormeuila Scottie Derby czy Dormysport. Pozdrawiam Krakus Cytuj
damiance Opublikowano 25 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2011 Tylko nie myśl Krakus że fatygowałem się dla Ciebie Ja myślami już jestem w cieplejszych klimatach niż Dormysport czy Scottie. BTW - gdzie kupujesz te Dormeuil'e? pozdrawiam Damian Cytuj
maestro Opublikowano 25 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2011 Wybrałem się dzisiaj ok. 18, ale "pocałowałem klamkę" mimo, że na stronie jest info .. czynne do 18.30 - może coś wypadło właścicielowi ...Albo coś się zmieniło i na stronie wisi nieaktualna informacja, a sklep jest czynny do 18:00 albo częściej coś wypada. Ja całowałem klamkę w ubiegły czwartek. Za to w poniedziałek i wtorek w ciągu dnia mi się udało. W poniedziałek po południu przyjechała dostawa i we wtorek oglądałem te tkaniny po 258 pln - było ich kilka, ale praktycznie same prążki. Podobały mi się, ale postanowiłem pozostać wierny założeniom, z którymi przyszedłem. Wybór tkanin jest według moich kryteriów całkiem spory (zdjęcia na http://www.tkaniny-merino.pl oddają stan faktyczny). Wełny się zaczynają od ok. 100 pln, o ile dobrze pamiętam. Poniżej tej ceny są wełny z domieszkami. Ja wybrałem niemiecki materiał, zdaje się 120's, w cenie 160-170 pln. Inne ceny, które kojarzę to ok. 120 pln i ok. 200 pln. Cytuj
Pan Janusz Opublikowano 25 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2011 A czy sklep oferuje też grubsze tkaniny typowo na płaszcze, czy raczej należy spodziewać się ubóstwa oferty w tym zakresie ? Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.