Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 14.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Prezentowałem już w tym dziale realizacje kilku topowych pracowni/krawców z Trójmiasta i okolic. Tym razem wybór padł na chyba najmłodszy taki zakład na mapie Trójmiasta – Dapper’s Bespoke w Gdańsku. Dapper’s działa w salonie Nie tylko dla Dżentelmenów, a ten adres lokalnym elegantom raczej już będzie znany. Krawcem jest tutaj Dawid Trybański, którego zresztą znam i obserwuję jego rozwój w fachu od wielu lat (przez jakiś czas uczył się m.in. u Sergiusza Tarasenki w czasie kiedy obstalowałem tam spodnie). Pomysł na projekt? Ten kadr powinien powiedzieć wszystko: W zamyśle wydawało się, że będzie łatwo. Białe, lniane odd trousers i letnia, żółta marynarka. No to teraz konia z rzędem temu, kto znajdzie sensowną tkaninę na marynarkę. Ja i Dawid szukaliśmy niezależnie chyba z pół roku. Większość albo wchodziła w bardziej kanarkowe lub musztardowe rejony lub sama tkanina była zbyt garniturowa. Kolorem i fakturą pasował de facto tylko Carnet z próbnika Jersey Jackets (B&Tailor lubią z niego szyć), ale to bardzo lejący i luźno tkany blend, więc bałem się odkształceń i zaciągnięć. W końcu mega pomocna obsługa Alfred Brown nakierowała mnie na tkalnię Spence Bryson i to było dokładnie to! Perfekcyjna, nasycona żółć i dość luźno tkany, ale masywny i sztywny len. W kwestii konstrukcji i kroju zdałem się na krawca, bo przeglądałem wcześniejsze realizacje i wybijał się w nich wyrobiony styl, który mi się podobał. W międzyczasie Dawid zamówił biały len na spodnie z Solbiati. Pierwotnie myślałem o hollywood waist, ale Dawid zaproponował mi inne rozwiązanie, które jego zdaniem zapewnia lepszą stabilność spodni w pasie zwłaszcza przy tak lejącej tkaninie. Wychodzi z tego „udawany hollywood”, w którym szlufki są przesunięte w taki sposób, że pasek zakrywa łączenie. Na pierwszej przymiarce byłem w biegu, więc poniższe fotki wrzucam już z drugiej przymiarki. Efekt jaki jest, każdy widzi: Konstrukcja full-canvas zrobiona jest ze stosunkowo sprężystego, średniej grubości płótna, do tego cienkie poduszki żeby subtelnie wyrównać mocno opadające ramiona. W połączeniu ze sztywnym i masywnym lnem nie powiedziałbym, że jest „miękko”, ale za to marynarka super buduje sylwetkę. Zwłaszcza klatkę, co też fajnie optycznie niweluje efekt moich szerokich bioder. Wizualnie wygląda to mega atrakcyjnie. Współpraca z Dawidem jest bardzo przyjemna i rzeczowa. W trakcie spotkań dużo tłumaczy, różne technikalia objaśnia od razu przekładając na praktyczne użytkowanie/układanie się odzienia. Przymiarki na tyle dokładne, że ja nie byłem nawet w stanie wyłapać większości drobnostek, które Dawid chce jeszcze doszlifować. Wiem za to, że ma jeszcze jedno wyzwanie – znaleźć pasującą kolorystycznie nić jedwabną do butonierki po mediolańsku. 😃 Na następnym spotkaniu najprawdopodobniej odbiór. Na marginesie, usłyszałem od Dawida, że przymierza się do trunk show w Warszawie, chyba w marcu. Szczegóły pewnie będzie wrzucał na swoich socjalach.15 punktów
-
13 punktów
-
Panowie Czy ktoś może bawił się w robienie samodzielnie past, kremów do butów i podobnych? Żeby nie było, uważam produkty np. Saphira za bardzo dobre, ale postanowiłem trochę zgłębić temat. A wszystko zaczęło się od... oleju z norek, który jak się okazuje, ma około 2 % oleju z norek. Winowajca jest na zdjęciu - przynajmniej ma tyle przyzwoitości, by być ciałem płynnym, a nie stałym! Siedzę sobie i przeglądam Internet, grupki rekonstruktorów i podobne, oraz archiwalne składy past do butów. Bardzo ciekawe, jak np. zmieniał się skład pasty Kiwi na przestrzeni lat (informacje moje, tabelę narysował oczywiście Chacik): Generalnie, największą różnicą w vintage pastach i tych współczesnych, był rozpuszczalnik. Stopniowo terpentynę zastępowano najpierw benzyną lakową, a obecnie benzyną ciężka obrabiana wodorem (hydrotreated heavy petroleum distillates). Terpentyna, mimo naturalnego pochodzenia, jest jednak toksyczna w wysokich stężeniach, ma też intensywny zapach (z tego też powodu zniknęła w dużej mierze ze współczesnych pracowni malarskich). Jednakże, zapewnia dużo lepsza penetrację skóry niż współczesne rozpuszczalniki, a intensywny zapach paradoksalnie jest zaletą przy toksyczności (bo ostrzega o zbyt wysokim stężeniu w powietrzu). Poza tym, będę pastował buty, a nie stał cały dzień nad sztalugami! W każdym razie, pierwsze, co uwarzyłem, to naturalny odpowiednik wosku Barboura do impregnacji bawełny. Receptura historyczna, czyli w równych porcjach: terpentyna, wosk pszczeli i olej lniany (ja użyłem polimeryzowanego, gdyż surowy zbyt dużo by schnął i polimeryzował spontanicznie pod wpływem powietrza). Wygląda to tak: Pachnie hmm.. Powiem tak: moi dziadkowie mieli starą szafę, gdzie w dolnej szufladzie trzymali pasty i szczotki do butów. Pachnie to dokładnie tak. Drewno, wosk, silny żywiczny aromat. Czy działa - cholera wie. Przyznam, że trochę boję się woskować kurtkę (to bardzo duża powierzchnia) w pomieszczeniu, wolałbym robić to na zewnątrz, co teraz jest cóż, niemożliwe. Nałożyłem więc trochę DIY pasty, w ramach eksperymentu, na buty zimowe. No i czekam na kolejny składnik - 100 % olej z norek. Zobaczymy co wyjdzie dalej.12 punktów
-
12 punktów
-
12 punktów
-
Ostatnio na blogu Simona Cromptona sporo wątków polskich, a pośrednio forumowych. Bernhard Roetzel chwali @Ernestson Dawid Kukliński makes a very nice suit, very middle European in the sense of a quiet and subdued elegance. He admires Savile Row style more than most younger tailors from Middle Europe but he doesn't try to copy it. His prices are attractive and he comes to Berlin on a regular basis. https://www.permanentstyle.com/2026/01/the-european-tour-bernhards-sartorial-journey-part-2.html W nagrodach publiczności natomiast sporo ciepłych słów od klientów dla @Tomasz.Godziek.Poszetka, np. to: Poszetka, Polish brand which is very menswear conscious and with pretty high quality products. Definitely should cover them. Also the origin story is quite interesting, having been started by a pocket square manufacturing woman. https://www.permanentstyle.com/2026/01/the-permanent-style-awards-2026.html#respond12 punktów
-
12 punktów
-
Z kronikarskiego obowiązku donoszę, że akcja "uszyj fraka u Bośniaka" dobiegła końca. Było nas dziesięciu. Każdy już odebrał co chciał, choć niektórzy skusili się na obszywanie w liczbie mnogiej i wciąż działają z kolejnymi zamówieniami. WRAŻENIA: plusy dodatnie: - Armin to taki "stand-up guy" - przyjazny, pomocny, stawiający interesy klienta na pierwszym miejscu. To bardzo widać i nie jest to udawane. - dobrze zbiera miarę, jest dokładny, potrafi doradzić. - ma naprawdę szeroki wybór tkanin i dopuszcza szycie z tkanin powierzonych. - świadomość forumowa: zakładam, że gdyby to był rok powiedzmy 2015, wszyscy postawiliby raczej asekuracyjnie na coś przewidywalnego typu Lazio czy Havana. Owszem, były zamówienia granatowych garniturów (i wyszły świetnie), ale inni precyzyjnie (niektórzy niezwykle precyzyjnie) określili swoje wymagania, a każdy chciał coś innego: kaszmir, tweed, niebarwiona wełna, wielbłąd. Nie umiem tu tego wstawić, ale dwa ostatnie posty czy tam rolki na insta @aroslux to nasze zamówienia - każde inne. - integracja forumowa: bardzo miło było się spotkać i poznać. Polecam tych allegrowiczów, mili i pomocni. plusy mniej dodatnie: - wąskim gardłem systemu są wysyłki. Wszystko przechodzi przez Bośnię, ergo przez odprawę celną. Szwalnia jest we Włoszech. Włochy wszyscy lubimy, ale jeśli chodzi o organizację, wolimy np. Szwajcarów. To wszystko, plus świąteczno-noworoczny paraliż firm kurierskich, spowodowało chwilowe przejściowe. Nic groźnego, ale czasami trzeba było zmienić plany. Na plus (dodatni) trzeba Arminowi zapisać, że stawał na głowie, nawet w sytuacjach podbramkowych dopłacał ekstra do wysyłek ekspresowych. - to zaangażowanie Armina to czasami broń obosieczna: działał na tylu frontach, że raz czy dwa się trochę zaplątał, ale od razu naprawiał sytuację - nic groźnego. - większość zamówień wymagała trzech przymiarek, tymczasem w "terms and conditions" było, że domyślnie dwie, a trzecia w sytuacjach wyjątkowych. To nie wyniknęło z naszego czepialstwa; to sam szef nie wypuszcza klienta w odzieniu innym niż perfekcyjne. - spotykaliśmy się w Warszawie, trzy razy; dla Kolegów z Krakowa czy Gdyni to dodatkowy koszt finansowy i czasowy. czy skorzystałbym ponownie? Zdecydowanie tak, ale nie w newralgicznym okresie typu koniec roku i tylko w wariancie max. dwóch przymiarek (ale teraz to powinien być standard, bo wszyscy mamy swoje profile cyfrowe z wymiarami). Jeśli ktoś chce skorzystać na własną rękę, AROS łatwo znaleźć w sieci i SM, wystarczy napisać do Armina. Możliwa jest także reaktywacja akcji forumowej. Przypomnę, że działa to tak: - chętni wypełniają kwestionariusz i wstępnie określają swoje preferencje, tak aby Armin nie musiał przywozić kilkuset próbników, tylko kilkanaście. - jeśli chętnych będzie co najmniej pięciu, wszyscy dostają zniżkę 20%. Jeśli liczba dobije do dziesięciu, wtedy 25%. - pierwsze spotkanie: zebranie miary, wybór tkaniny, kroju itd. (z doświadczenia wiemy, że później jeszcze można pozmieniać), wpłata 50% wartości zamówienia. Armin preferuje gotówkę w euro, dla nas chyba najlepszy jest przelew w złotówkach na jego konto Revolut. Pozostałe opcje to PayPal (drogawo) i karta w sklepie internetowym (z tym że w markach bośniackich, więc z przewalutowaniem). - drugie spotkanie: odbiór (po ok. 4-5 tygodniach) jeśli wszystko jest OK, lub cofka do poprawki. - trzecie spotkanie tylko w przypadku, gdy Armin umawia się z kimś innym na nowe zamówienia; jeśli nie ma po co przyjeżdżać, zamówienie po drobnych poprawkach jest wysyłane kurierem. Może reszta Drużyny Pierścienia podzieli się wrażeniami, a najlepiej zdjęciami. Może i ja coś wstawię, ale dziś moja marynarka z przyczyn osobistych podróżuje po Polsce.10 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
Powiedzmy to wprost: w kwestii ubioru ślubnego jesteś nieprzygotowany: - stylistycznie - początkowy zamiar zmierza w kierunku fikuśnego pseudo eleganckiego stroju (Giacomo Conti na pewno chętnie zaoferuje jakąś borodową wariację na temat smokingu i garnituru: https://giacomo.pl/garnitury/ganritur-uberto-03016a55gsa.html?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=17599812864&utm_term=&utm_content=&cmc_adid=ga__17599812864&gad_source=1&gad_campaignid=17426162297&gclid=Cj0KCQiAhOfLBhCCARIsAJPiopPc-iB2ZkfgwKTFzA7ne9C0vMEStvxKfdOuIoeNFfZJWaYHM-VMtCMaAsgVEALw_wcB#) zamiast ubioru właściwego do okazji. Koledzy trochę wyżej napisali, ale dobrze przemawia też pismo obrazkowe: warto przeczytać np. ten wpis MrV: https://mrvintage.pl/2014/05/poradnik-slubny.html - wykonawczo - mieszasz garnitury z wieszaka z usługami krawców, to dwie zupełnie różne rzeczy, pod względem konstrukcji marynarki czy procesu zamawiania. Na forum padło bardzo wiele na ten temat. Konstrukcja - tu musisz poczytać o różnicy między klejonką (to dostaniesz w naszych sieciówkach), half canvas (lepsze sieciówki jak Suit Supply, usługa MTM) oraz faull canvas (czasem występuje w lepszych sieciówkach, droższym MTM oraz w szyciu miarowym - bespoke). Proces zamawiania - w sieciówce masz nastawionego na realizację targetu sprzedawcę, w salonie MTM kogoś, kto zbiera wymiary (i jakość tego procesu może być różna plus dodatkowo może się objawić specyfika danego miejsca, np, niektórzy mają dużą tendencję do nadmiernego slim-fit), a u krawca masz krawca, co wcale nie znaczy, że możesz się na niego zdać, bo każdy krawiec ma swój styl i nawyki, co może przełożyć się na efekt daleki od oczekiwań (trzeba mieć trochę doświadczenia, żeby upilnować tego, co się chce. To edukacyjnie, co z uwagi na budżet pozostaje lepsza sieciówka plus pomniejsze przeróbki, które czasem są potrzebne, ale na ogół są dość proste (być może znajdziesz gdzieś u siebie w okolicy krawca, który zadeklaruje uszycie garnituru w podanym tutaj budżecie - chyba nie spotkaliśmy się tutaj z takim przypadkiem, który dałby efekt zadowalający). Możesz się rozejrzeć za garniturem w takich miejscach jak wspominane SuSu, poszetka.com, Herse, Zack Roman. Dostaniesz przynajmniej half canvas i przyzwoitą wełnę. Jak zaczniesz grzebać w tym temacie w necie, to pewnie w socialach algorytmy wyświetlą reklamy Miler Menswear i jego bestsellera w postaci garnituru Phoenix - kiedyś to była dobra opcja, niestety teraz jest to robione z tego co wiem na klejonce, a nie half canvas, więc ja bym odrzucił tę opcję - psychologicznie - poddanie się dyktatowi wybranki. W sumie, może będzie ciekawe, jak zareaguje, jeżeli zaoponujesz przeciwko jej wizji, to też jakiś wyznacznik na przyszłość. Przeczytałem ostatnio,że jednym z wyróżnikiem związków, które przetrwały latami, jest wspólne, demokratyczne podejmowanie decyzji, a nie jednostronne narzucanie. To dowód epizodyczny, ale ze swojej perspektywy potwierdzam.9 punktów
-
@lubo69 dziękuję za organizację całej akcji. Kilka zdań z pełnym potwierdzeniem tego, co wyżej, bo warto domknąć obraz całości. W moim przypadku Armin poszedł absolutnie ponad standard — kiedy okazało się, że garnitur dla mojego syna musi zdążyć na studniówkę, uruchomił wysyłkę ekspresową, dopłacając z własnej strony, żeby wszystko było na czas. I było. Bez nerwów, bez wymówek, z pełną odpowiedzialnością za temat. To jest dokładnie ten moment, w którym widać różnicę między „usługodawcą” a człowiekiem, który naprawdę bierze klienta na serio. Moja marynarka jest już widoczna na Instagramie AROS, więc osoby zainteresowane mogą ją bez problemu zobaczyć — efekt końcowy mówi sam za siebie. W moim przypadku planowana jest jeszcze jedna poprawka, ale absolutnie nie z winy wykonania, tylko z bardzo prozaicznego powodu: redukuję wagę i zwyczajnie chcę, żeby finalne dopasowanie było idealne do sylwetki docelowej, a nie przejściowej. Jesteśmy już umówieni na poprawkę za 2, maksymalnie 3 miesiące, kiedy osiągnę zakładany poziom — pełna zgoda po obu stronach, zero presji, zero „problemu”. Co ważne: to nie jest sytuacja typu „coś nie wyszło”. Wręcz przeciwnie — to świadome dopracowanie detalu, dokładnie w tym duchu, który Armin reprezentuje od początku: nie wypuszczać klienta w czymkolwiek, co nie jest w punkt. I właśnie dlatego na pewno skorzystam ponownie. Już nie w trybie „akcji”, tylko zupełnie naturalnie, jako stały klient. Podsumowując: tak — były logistyczne wyzwania, tak — czasem trzeba było uzbroić się w cierpliwość, ale w zamian dostaliśmy uczciwe rzemiosło, realne zaangażowanie i partnerskie podejście, którego dziś jest coraz mniej. Gdybym miał podjąć tę decyzję jeszcze raz — zrobiłbym to bez wahania. Na ponowną akcję, pisze się już dzisiaj.8 punktów
-
Wiem, że nie widać zbyt dużo, ale strasznie mnie cieszy ta marynarka, dobrze lezy, jest wygodna, fajnie się komponuje z koszulami a'la denim czy z oxfordy oraz z jeansami. Do tego stopnia mi się podoba, że na Style Forum dorwałem praktycznie nową za pół ceny z zieloną kratką. Tylko trzeba się czegoś pozbyć, żeby zrobić miejsce w szafie.8 punktów
-
Moja recenzja, ale zanim przejdę do opisu - kłaniam się i dziękuje koledze @lubo69 za organizację i pilotaż całego przedsięwzięcia. Zamówiłem u Armina kaszmirową marynarkę jednorzędową, blezer, z nakładanymi kieszeniami. Czyli najbardziej podstawowy design, ale diabeł tkwi w szczegółach. A takie najprostsze zamówienia potrafią być najtrudniejsze! Na wzór miałem swoją marynarkę bespoke z jednej z pracowni krawieckich w Warszawie, więc po prostu ją pokazałem i poprosiłem - zrób detale, klapy, kieszenie itd. dokładnie tak. Prośba została spełniona bardzo dokładnie! Jak się dowiedziałem, standardowo proces obejmuje składanie zamówienia, a potem dwie przymiarki. Najbardziej się zdziwiłem, że... żadne kolejne przymiarki nie było konieczne. Armin absolutely nailed the fit. Dosłownie, nie było konieczności zmieniania niczego, nawet długości rękawów o pół centymetra czy podobnych detali. Wrażenia bardzo pozytywne, zwłaszcza po moich przygodach z innymi MTM-ami, gdzie i trzy przymiarki nie pozwalały na uzyskanie przeze mnie satysfakcjonującego fitu (a jestem bardzo wybredny). Armin jest niezwykle uprzejmym, sympatycznym dżentelmenem, komunikacja bardzo dobra, a całość zamówienia (z wyjątkiem miary i odbioru) była na odległość! Generalnie polecam. Jeśli widzieliście na Instagramie marynarkę z kaszmiru w kolorze denimu - to moja!7 punktów
-
Dżizas, ja mówię o butach do brodzenia w soli i odśnieżania podjazdu za 150 zeta[emoji28] Poza tym one właśnie są ocieplane Thinsulate, nie wiem o jakiej gramaturze, bo mi się nie chciało czytać forów o wojskowych butach. Pewnie bym wtedy skończył z kontraktowymi trzewikami armii grenlandzkiej[emoji6], za 1500 Euro [emoji28]7 punktów
-
OK, teraz tak: 1. Jeśli Szanowna Małżonka założy buciki jednorazowe w cenie poniżej 500 zł, to znaczy, że obrana - najprawdopodobniej gdzieś na linii Małżonka - Teściowa - metoda nadaje garderobie status jednorazowej, na poziomie równowartości jednego talerzyka weselnego (z wyłączeniem być może sukni Panny Młodej). W tej optyce chodzi o to, żeby było co widać na zdjęciach i co wspominać. Rzeczywista wartość produktów w perspektywie czasu nie ma znaczenia, podobnie jak ciepła wódka, torcik, barszczyk, sok z kartonu i zimne zakąski "od chłopa" nie kosztują 500-600 zł za porcję. Wszystko jest w tym parodniowym matriksie względne. Wtedy należy kupić jakiekolwiek czarne oksfordy (ew. popatrzeć wcześniej na wątek Źródła obuwniczej brzydoty, by nie popełnić oczywistych błędów), byle były wygodne. Nie należy słuchać forumowych mądrości, że buty GYW można użytkować 10 lat i więcej. Na początku prawie na pewno będą niewygodne, bo będą mieć sztywną konstrukcję, a w przedziale cenowym poniżej 1000 euro także sztywną skórę. Kupić cokolwiek wygodnego, po weselu włożyć na zawsze do pawlacza jako koniec pewnej epoki. 2. Jeśli Szanowna Małżonka założy buciki z myślą dalszego ich użytkowania, a buciki te będą kosztować 1000 zł lub więcej, można zmotywować się oglądając kilka filmów wykorzystujących paradygmat samotnego wilka podejmującego nierówną walkę z całym światem w imię zasad, po czym rozpocząć krucjatę, podając argumenty sprawiedliwości społecznej i równouprawnienia. Legenda głosi, że ktoś kiedyś taką walkę wygrał, ale wkrótce postradał zmysły pod ciężarem odpowiedzialności za losy świata. Statystycznie rzecz biorąc zatem, możliwe są dwa scenariusze: ucieczka z podkulonym ogonem, lub zmiana planów pod hasłem "ślubu nie będzie". W tym drugim scenariuszu, 500 zł na buty można przepić z kolegami, i jest to niewątpliwie jakaś wartość dodana. Mam nadzieję, że pomogłem.6 punktów
-
Rzeczywiście narzeczona w granacie słabo będzie wyglądać, biały raczej.6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Postanowiłem robić testy, na pierwszy ogień poszła Pasta nr 1 w zastosowaniu na skórę. Obiektem testowym jest garbowana roślinnie skora niebarwiona od Conceria Walpier (tak wiem, że to absurdalne, ale to jedyna niebarwiona / niezabezpieczona skóra jaką mam w domu) Pasta ma zaskakująco dobrą penetrację i bardzo dobrze się wchłania, to tylko spekulacja, ale sądzę, że dzięki terpentynie. Po przetarciu szmatką jest równomierny, półmatowy połysk. Pasta nie penetruje skóry na wskroś, osadza się głównie na licu, widać to z boku na przekroju. Pasta nie zmiękcza skóry. Po jej zastosowaniu skóra jest wręcz lekko SZTYWNIEJSZA - w sumie nic dziwnego, skoro 1/3 wagowo to czysty wosk naturalny, a po odparowani terpentyny w sumie pewnie jeszcze więcej. Nic się nie kruszy ani nie łuszczy, to chyba zaleta dodania oleju lnianego. Skóra po jej zastosowaniu jest nieco przyciemniona, ale dużo mniej niż przy użyciu np. olejów do skór. Wodoodporność - zaskakująco dobra, ale nie idealna! Tutaj macie próbkę po nałożeniu jednej warstwy pasty i dla porównania próbkę niczym niezabezpieczoną (w skrócie - ta chłonie wodę jak gąbka). Woda perli się, po wytarciu jej szmatką pozostają drobne kropeczki w miejscu, gdzie była.5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Trzecia przymiarka. Jedną rzeczą, o którą poprosiłem pana Błońskiego, a w którą zaczynam trochę wątpić, było zaszycie zakładek kilka centymetrów niżej, niż standard. Było to podyktowane chęcią zrobienia jak najbardziej prostych linii zakładek. Tym razem nie uchwyciłem efektu, ale wydaje się to wizualnie je spłycać. Byłem niezadowolony, że pan Błoński nie uzgodnił ze mną kształtu i pozycji kieszeni w marynarce (chciałem zrobić hacking pockets), ani zapięcia w spodniach (zrobił na guzik, kiedy preferowałbym wydłużony pas na haczyk). Fundamenty wydają się jednak solidne. Co do marynarki, pan Błoński wsadził sporo paddingu, ale nie wiem, czy nie przydałoby się jeszcze więcej. Rozważam też większe otwarcie / rozcięcie pół na dole, żeby wizualnie wydłużyć linię nóg. Być może odrobinę większe wcięcie w talii — ale póki co idę strategią "poszerzać w ramionach zamiast ciąć talię". Pan Błoński będzie je jeszcze poszerzał o pół centymetra, efekty zobaczymy na następnej przymiarce. Co sądzicie?4 punkty
-
@mds, pewnie, pstryknąłem parę zdjęć, na lepsze fotki nie mam aktualnie warunków. Obie pary zwężone mniej więcej od połowy uda do dołu. Na dole finalnie są węższe o 1 cm, mierząc na płasko - 22,5 zamiast 23,5cm. Jest optymalnie. Tutaj nie można przesadzić, bo góra, co widać na moich zdjęciach, jest solidna i przesadne zwężanie da komiczny "carrot effect". Telefonowym obiektywem ciężko o dobre zdjęcie z bliskiej odległości, żeby nie zakrzywić rzeczywistości, ale starałem się. PS. Przy okazji polecam koszule Granqvist - obie powyższe świeżo wyjęte z pudełka, przymierzyłem przy okazji. Od jakiegoś czasu kupuję właściwie tylko tam. Powyżej widać denimowy BD z kontrastowymi guzikami i beżowy mikrosztruks (bardzo miękka i przyjemna w dotyku). Nie wiem, jak ten sztruks będzie się stażał i zachowywał po prasowaniu, ale jak na razie odczucia bardzo pozytywne.4 punkty
-
Pamiętaj, że moda damska kieruje się innymi prawidłami niż męski dress code. Jest on dużo mocniej związany z historią i dużo bardziej skodyfikowany. W związku z tym przeciętna kobieta nie posiada odpowiedniej wiedzy aby doradzić mężczyźnie w kwestii ubioru w nurcie klasycznym (eleganckim). Przygotuj się także na zderzenie się z kilkoma mitami, które królują w ślubnym światku: przez śnieżnobiałą koszulę suknia wygląda źle, mucha jest bardziej elegancka niż krawat i parę innych. Co naturalnie nie oznacza, że nie potrafi docenić dobrze skomponowanego stroju. U mnie na przykład żona na pierwszy rzut oka widzi, czy mam na sobie marynarkę RTW czy bespoke4 punkty
-
To pytanie bardziej do farmaceuty, ale postaram się odpowiedzieć. Preparat jest oczyszczony i przebadany, a jego skład bardzo ściśle kontrolowany, dużo ściślej niż produktów spożywczych. Dodatkowo, producent przeprowadził badania, które wykazały, że jakkolwiek on pomaga (w przypadku leków) lub przynajmniej nie szkodzi (w przypadku suplementów diety, one nie muszą mieć jakichkolwiek badan, że na coś pomagają!). Natomiast Twoja obserwacja jest trafna, np. preparat Vaxol spray do uszu kosztuje 29 zł za 10 ml, a skład to "100% naturalna oliwa z oliwek, przygotowana według standardów farmaceutycznych.". Czyli mamy oliwę z oliwek (nawet nie extra virgin) za 2900 zł za litr!4 punkty
-
Pomyliłem się ostatnio w wyborze butów i założyłem świeżo odsolone i wyczyszczone buty na odwilż. Niestety na terenie fabryki wszystko mocno posypano sola, efektem było poważne zasolenie butów, aż do wystąpienia "zgrubień" od soli na noskach. Zwykle stosowanie odsalacza od Saphira nie przynosiło sukcesów, co najwyżej zmieniało przebieg zgrubienia. W końcu, po zużyciu sporej części butelki zmieniłem metodę i okładałem cały nosek wacikami kosmetycznymi następnie nasączając je odsalaczem. Powtórzyłem proces 2-3 krotnie w międzyczasie spłukując wciąż jeszcze wilgotny nosek (po zdjęciu wacików) woda. Ślady po soli zniknęły, ale zajęło to dużo czasu i kosztowało mnie sporo stresu.3 punkty
-
No to test Pasty No 2. Postanowiłem iść od najprostszych do coraz bardziej skomplikowanych, i na własnej skórze przekonać się, czy działają, dlaczego tak, dlaczego nie, i co by tu zmienić. Parafina 65 % / wosk pszczeli 35 %. Czyli podobno klasyk. Receptura nawet nie tyle prosta, co prostacka. Jest to produkt w temperaturze pokojowej twardy, trudny w nakładaniu. Nawet roztopiony ma tendencję do formowania grudek i kruszenia się. Wydajność jest niska - żeby zaimpregnować materiał, trzeba go naprawdę sporo. Dodatkowo patrząc, jak pracuje na tkaninie, jest więcej niż pewne, że będzie się wykruszał i wymagał stałego uzupełniania - brak mu plastyczności, co zapewniał m.in. polimeryzowany olej lniany Pasty No 1. Są jednak pewne zalety. Przede wszystkim to produkt w 100 % bezpieczny i nietoksyczny, można nawet go zjeść, ryzykując co najwyżej sraczkę. Jest również bardzo tani - parafina za kilogram kosztuje kilkanaście złotych. Wosk trzy - cztery razy drożej. Wodoodporność hmmm ... jest? Nie uchroni przed ciężkim deszczem, ale zapewnia pewną odporność na wilgoć. Mówiąc z angielska, jest to bardziej water-resistant a nie water-proof. Jako ciekawostkę mogę dodać fakt, że kostki o dokładnie takim składzie Fjallraven sprzedaje pod nazwą Greenland Wax (za cenę około dwadzieścia razy wyższą niż koszt składników do samodzielnego przygotowania) i przedstawia to jako ósmy cud świata.3 punkty
-
Na początku, tytułem wstępu. W Europie olej z norek niegdyś był normalnym surowcem kosmetyczny, został jednak odsądzony od czci i wiary, bo bambiniści byli smutni. Jest jednak kraj na świecie, gdzie miotacz ognia to narzędzie rolnicze, zaś dostęp do broni automatycznej jest prawem człowieka (w przeciwieństwie do dostępu do opieki zdrowotnej). Innymi słowy - kupiłem 16 uncji w Stanach Zjednoczonych. Nie polecam tego kraju na zakupy online (choć sam sprzedawca, pani Linda, była super). Olej pachnie bardzo przyjemnie. Trochę się bałem hmm... zwierzęcego aromatu? W każdym razie, zapach ma jak... tłuszcz do skór. A raczej - tłuszcze do skór pachną jak olej z norek. W temperaturze pokojowej jest ciałem płynnym, przezroczystym, koloru słomkowego. Podobno można stosować go oprócz kosmetyków i produktów do pielęgnacji butów jeszcze do wyrobu mydeł (musze spróbować). Aplikowany na skórę, wchłania się szybko i całkowicie, zmiękcza i wygładza lico (pewnie ludzkie lico też). Po samej aplikacji skóra jest znacznie ciemniejsza, ale ten efekt w znacznej mierze znika po 24h (jednak nadal widać różnicę w barwie). Sam mink oil zapewnia wodoodporność ŻADNĄ. Dokładnie żadną. Po prawo to próbka oleju z norek. Innymi słowy, może stanowić dodatek do past do butów, mający na celu odżywienie skóry (sądzę, że w tej roli spisuje się doskonale, ale to wymaga dłuższych testów), ale nawet w najmniejszym stopniu nie ochroni buta przed wodą. Na pewno spróbuje połączyć go z woskiem pszczelim i być może olejkiem jojoba (roślinny wosk naturalny, opóźnia utlenianie i psucie się tłuszczy, powinien przedłużyć datę ważności pasty, choć nie wiem, czy powinienem myśleć aż z takim wyprzedzeniem).3 punkty
-
Chwileczkę, to jest ta słynna wartość edukacyjna forum?😉 Jeśli poprzednimi butami Kolegi nie były Bartki😉 to chyba wie On, co breja solna może zrobić - butom, psom itd. Skoro to chyba jest to odpowiedzialna decyzja. Ja w każdym razie z przyjemnością czytam post, w którym piszący przyjmuje takie założenia i świadomie szuka butów z górnej półki. Nie trzeba w Bieszczady Łady Niwy, Hummer też jest OK. @Velahrn, za dużo napisałeś, żeby to teraz znaleźć, ale na pewno pisałeś, że dobre buty można odpowiednio zabezpieczyć. Czy zatem White's boots i zabezpieczenie, ewentualnie po sezonie odsalanie, czy Lasocki i po sezonie PSZOK? Sam którą opcję wybrałeś?😛 careofcarl to nie outlet typu otrium czy bestsecret, a więc przecena nie oznacza automatycznie egzemplarza przechodzonego. Obsługa klienta jest bardzo dobra. Ja już byłem po Vassy w Budapeszcie i po kurtkę Aero w Szkocji. Oczywiście przy okazji pozwiedzałem, zjadłem gulasz i kaszankę, ale co do zasady nie odrzucam opcji wyjazdu zamiast zamówienia online. Już pisałem, że przymierzałem C&J w Uppsali; chciałem kupić trzecie z kolei buty tej marki i okazało się, że z czterech par do przymierzenia jedna była w rozmiarze UK7, druga 7.5, trzecia 8, zaś czwarta nie pasowała w ogóle. Dlatego nie kupowałbym pierwszych C&J online z utrudnionym/płatnym zwrotem. Robimy tak: kupujemy, nie bierzemy pudełka (woreczki tak), buty zakładamy na nogi wracając lub wkładamy do walizki; nikt nie będzie kwestionował, że są nowe.3 punkty
-
O ile nie kupiłbym dwóch identycznych marynarek, to jeśli posiadam dwie nawet bardzo podobne, ale obie na mnie dobrze leżą, są dobre jakościowo i dobrze się w nich czuję, na pewno nie pozbyłbym się żadnej z nich. W tym przypadku jednak różnica materiału jest wyraźna, więc ciężko nawet mówić o bardzo podobnych.3 punkty
-
3 punkty
-
Kolejna ciekawostka W USA sprzedają impregnat do butów na bazie wosku pszczelego i sadła z niedźwiedzia: https://www.predatorpeestore.com/bearguard-original-big-fat-6oz-tin_moreinfo.html W ogóle cała strona jest ... ciekawa3 punkty
-
Kolejna rzecz, jaka przychodzi z czasem, to że dobre buty w toku używania nabierają szlachetnej patyny, zużycie dodaje im uroku. Nie chodzi oczywiście o to, że mają być rysy, starty obcas itd, bo to są rzecz do konserwacji/napraw, tylko naturalne procesy, jakie powstają w toku pracy skóry, przyjmowania przez nią kosmetyków, ekspozycji na światło. Nowe buty na ślub to jeden z bardziej niemądrych pomysłów. Jest duża szansa, że nowe buty poranią stopy. Na ślub/wesele zakłada się buty sprawdzone "w boju" , co do których wiadomo, jak się noszą.3 punkty
-
Za tzw. moich czasów, zespół Lombard śpiewał „but mu się zgina, rośnie łysina od trosk”. Czy jakoś tak. Sklep internetowy z reguły określa, jak przymierzyć buty w domu, żeby można było je zwrócić. Jeśli pierwsze zgięcie daje efekt jak na zdjęciach, nie należy zginać 10 razy, bo nic się nie zmieni. Muszę przyznać, że jak na osobę z umiarkowanymi oczekiwaniami, masz spore oczekiwania. Może rozwiązaniem jest przymierzenie butów w sklepie za granicą, np. na wakacjach. Buty nie będą polskie, ale w większości polskich miast nie ma takich sklepów, a jeśli są, to z butami hiszpańskimi, angielskimi lub azjatyckimi. Salonów z polskimi samochodami też nie ma; takie czasy.3 punkty
-
Witam użytkowników forum! To mój pierwszy wpis, tak więc proszę o wyrozumiałość. Nie sztuką jest wyłożyć walizkę pieniędzy na dobrej jakości produkt. Sztuką jest dostać dobry produkt w jeszcze lepszej cenie. Stąd powstała idea tego wpisu - chciałbym, żeby to było miejsce gdzie dzielimy się swoimi odkryciami - od klasyków które każdy zna (ale warto je mieć w jednym miejscu), po wschodzące gwiazdy, o których dopiero będzie głośno. Zacznę od moich pozycji: Koszule OCBD polskiej szwalni Martin&Moore - jakość moim zdaniem zaskajująco dobra. Ja swoje egzemplarze dostałem w promocyjnej cenie 200zł z okazji Black Friday. Minusem jest słaby kontakt ze sklepem (nie poinformowali mnie ile będę czekać na zamówienie), a niektóre modele szyją na bieżąco, stąd czas oczekiwania może być długi. swetry merino z Uniqlo - dobra jakość w bardzo przystępnej cenie golfy merino z Mango/Mango Outlet - to mój pierwszy zakup wełny Merino, polubiliśmy się na tyle, że merino stało się podstawą w mojej zimowej szafie. Czekam na wasze rekomendacje oraz zachęcam do dyskusji2 punkty
-
Wcześniej źle to wyglądało w tych jest OK - zwłaszcza w tych węższych. W tych szerszych coś tam z boku nieco gorzej (widać że jest szersze kopyto).2 punkty
-
Wyszło nieoptymalnie. Źle zmierzyłeś, albo kolejna firma schodzi na psy. Wyślij im te zdjęcia i asertywnie poproś o koszulę spełniającą oczekiwania. Zastanawiam się, czy powinieneś mieć dużo głębsze strzałki, czy zupełnie inny wykrój pleców.2 punkty
-
To jest celowe wszycie rękawa z marszczeniami, jak w koszuli (spalla camicia). Chodzi o wygodę i efekt sartorialny. Tutaj wg mnie mocno przesadzony, nie podoba mi się.2 punkty
-
Kolor super. Żółty, ale nie tandetny, o co, jak trafnie zauważyłeś, bardzo ciężko.2 punkty
-
Wybrałeś już narzeczonej kolor sukni ślubnej? Oczywiście, ciemny szary (nie czarny) też wchodzi w grę.2 punkty
-
W sieciówkach jeśli można, to miarę zapewne zbiera pracownik który nie robi tego za często więc efekt pewnie słaby. Jeżeli chodzi o Lancerto to zdaje się, że można tam się umówić z przedstawicielem z Cafardini (chyba nawet przez stronę www) i to już pewnie sensowna opcja. Ale jak masz ograniczony budżet to w zasadzie zostaje Ci RTW de facto SuitSupply, albo wrzucać do tego wątku co znalazłeś na rodzimym rynku. Jeśli jednak budżet masz sensowny to w KRK możesz zajrzeć Szycie na miarę garniturów Kraków - Włudyka i Synowie. MTM robi dla nich zewnętrzna szwalnia a beskpoke sami szyją (koszule z tego co pamiętam też sami robią). Jeżeli wesele będzie formalne a nie stylizowane (boho czy tego typu wynalazki) to nikt Ci tu takich kolorów nie będzie polecał. Brąz nie jest formalnym kolorem. W bordzie możesz zostać pomylony z kelnerem. Najlepszy z tych to była by zieleń ale butelkowa. Wtapia się w granaty i czernie.2 punkty
-
W firmach, które się tym profesjonalnie zajmują i mają pozytywne opinie na naszym forum. Z dalszej treści posta wynika, że nie za wiele wiesz o różnych opcjach - można uszyć "od zera" (krawiec - tzw. bespoke) lub w różnym stopniu dopasować referencyjny szablon (MTM). A to jest istotne w sensie ceny i efektu. Jeśli masz standardową sylwetkę, MTM może wystarczyć. Sieciówki to zły kierunek, przynajmniej te wymienione powyżej. Firmy oferujące tanie garnitury dla niezbyt wymagającego klienta nie oferują zaawansowanych usług. Tylko jakieś proste dopasowanie szablonu. Jedynie Vistula (dawno już tam nie byłem) ma wyższą linię ubrań, ale i tak nie zaryzykowałbym tam szycia. Wg mnie zły wybór - tylko i wyłącznie ciemny granat, na ślubie masz się wyróżniać elegancją, a nie nietypowym kolorem. Masz już garnitur granatowy? No to będziesz miał drugi.2 punkty
-
No i dobry argument przed żoną: "Kochanie, pomyliło ci się coś. To przecież ta sama marynarka, co wczoraj, nic nowego nie kupowałem." I wtedy wiesz, że masz coś tylko dla siebie[emoji28]2 punkty
-
2 punkty
-
Hej witamy na forum W zasadzie nie wiem i mam nadzieję, że któryś z bardziej doświadczonych forumowiczów przyjdzie z odsieczą Nie wiem też czy jest sens poświęcać zbyt dużo czasu na odkrycie czy to full grain/genuine/bonded leather, bo CCC (właściciel marki Lasocki) prawdopodobnie sam tego nie wie. CCC używa stwierdzenia "skóra naturalna" i właściwie nie wiadomo co pod tym się kryje. Zależy czego oczekujesz - każde buty się rysują i marszczą. Zobacz np. https://www.patinaproject.com/best/photos/2025 albo wątek poniżej żeby porównać czy nawet te droższe buty starzeją się tak jak byś oczekiwał. Zarysowania zazwyczaj się maskuje poprzez pastowanie, a marszczenie spowalnia się używając prawideł. Myślę, że takie podstawowe dbanie o buty jak: używanie prawideł, dawanie butom odpocząć 24h od ostatniego dłuższego użytkowania, pastowanie żeby ukryć niedoskonałosci, strząchiwanie szczotką błota i soli (ew. mokrą szmatką) pomogłoby każdym butom. Więc jeżeli np. nie używasz prawideł to warto nawet kupić te najtańsze, plastikowe niecedrowe za 10zł (możliwe że CCC sprzedaje jakieś) i zobaczyć czy widzisz zmianę na lepsze. Choć wiadomo, taki (prawdopodobnie) bonded leather najprawdopodobniej nie zachowa się tak samo jak faktyczna 100% skóra. Co do zarysowań wydaje mi się że może to być właśnie wierzchnia warstwa plastiku, która jest delikatniejsza niż skóra i po prostu łatwiej schodzi. Nawet po pastowaniu widać będzie widać miejsce w którym "brakuje" plastiku, bo powierzchnia buta będzie nierówna. Ale lepsze pastowanie niż nic. Jako konsument patrząc na opis produktu czy zdjęcie na stronie internetowej często trudno jest znaleźć coś co utwierdza nas w przekonaniu "o, to jest dobrej jakości". Jednak wraz z wzrostem ceny butów jest tendencja do tego, że opisy produktów zmieniają się tak: CCC: "buty wykonane z wysokiej jakości skóry zachwycają solidnym wykonaniem i ponadczasowym stylem. Materiał zewnętrzny: Skóra naturalna" [producent butów sprzedający buty za 250 euro]: "Buty z zamszu pochodzącego z brytyjskiej garbarni Charles F. Stead, na podeszwie firmy Vibram" No i taka brytyjska garbarnia już raczej nie robi bonded leather Oczywiście między Lasockimi za 50 eur a cytowanymi 250 eur jest przepaść cenowa, ale takie fajniejsze buty zaczynają się od dajmy 700zł (165 eur). Może być tak, że dana firma z tymi fajniejszymi butami ma tak szczegółowe opisy tylko w butach za 250 EUR, a w tych za 160 jest już bardziej tajemnicza (chińską garbarnią nie można tak samo się chwalić jak angielską) , ale zawsze to większe *prawdopodobieństwo* że dostajemy OK produkt kupując od nich właśnie. Nie hejtuję CCC, po prostu dostarczają to co jest możliwe w swojej półce cenowej.2 punkty
-
Zmierzyłem nogawkę w sztruksach - 83cm, czyli 32.7". Moje spodnie odesłałem, co kosztuje kolejne 20€. Za brak PDDP przeprosili, powiedzieli że to błąd, a pieniądze obiecali oddać, niestety przelewem bankowym.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
