Üxküll Opublikowano 22 Października 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Października 2011 Archiwum Rzeczpospolitej jest płatne, więc podaję link do artykułu wspomnieniowego o Józefie Turbasie w darmowej wersji: http://www.rp.pl/artykul/519822.html Artykuł w Gazecie Krakowskiej: http://www.gazetakrakowska.pl/magazyn/2 ... ,id,t.html Artykuł w Magazynie Społeczno-Kulturalnym NOTES: http://magazynnotes.pl/2010/11/23/jozef ... ospolitej/ O szamerowanym fraku Andrzeja Wajdy z pracowni J. Turbasa pisałem już w tym wątku: viewtopic.php?f=2&t=456&start=60 Cytuj
pirat Opublikowano 24 Października 2011 Zgłoś Opublikowano 24 Października 2011 Przejrzałem pobieżnie wątek i nie znalazłem strony internetowej: http://www.turbasa.krakow.pl/ (ewentualnie można wyciąć ten post i dodać link na pierwszej stronie wątku) Cytuj
macaroni Opublikowano 3 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2011 W końcu miałem okazję się przyjrzeć marynarce od Turbasy jednego z kolegów (mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko, że opiszę wrażenia, które zresztą szczerze mu zreferowałem). Marynarka była uszyta z dość cienkiego tweedu w niebieski PoW. 1. Marynarka była bardzo sztywna, mocno wypełniona w ramionach zgodnie z tym czego się spodziewałem. 2. Wykończenie kieszeni wewnętrznych, wykończenie bezetzu od środka, to wszytko wydawało się dość toprne. 3. Marynarka miała obniżony guzik środkowy co wg mnie było złym zabiegniem dla osoby o figurze właściciela. Niski punkt środkowy to pierwsza rzecz jaką zauważyłem. 4. Wyłogi były bardzo wąskie, kozerka niska, szew łączący kołnierz z wyłogiem "złamany". Kołnierz skrojony po łuku. Nie podoba mi się żadna z tych rzeczy. Myślę, że kozerka to bardzo słaby punkt. Widzę na zdjęciach wyżej, że to styl firmy. 5. Bardzo szerokie rękawy. 6. Nieładny wg mnie kształt bezetzu poniżej środkowego guzika. Chodzi mi o krzywiznę otwarcia marynarki dołem. 7. Dopasowanie marynarki dobre. Niezła długość, kołnierz ściśle przylegający, dobry balans, itd. Tutaj bez zarzutów. Myślę, że bardzo słabym punktem jest styl. Marynarka sprawiała wrażenie ubrania wykonanego 30-40 lat temu. To oczywiście kwestia gustu, ale jak dla mnie kozerka i bezetz są fatalne, jak zresztą inne punkty od 2 do 6. Myślę też, że obie rzeczy sa wyznacznkiami stylu zakładu więc nie spodziwam się elastyczości krawca w tych punktach. Oczywiście mogę się mylić. Chętnie zobaczę więcej przykładów krawiectwa Turbasy. 1 Cytuj
Ernestson Opublikowano 3 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2011 Kołnierz skrojony po łuku. O co chodzi? Możesz objaśnić albo pokazać na jakimś zdjęciu czy szkicu? Cytuj
macaroni Opublikowano 4 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 4 Listopada 2011 Chodzi o mijece w którym kołnirz łączy się z wyłogiem. Poszerza się po łuku w stronę kozerki. Poszukam zdjęć. Cytuj
Üxküll Opublikowano 6 Listopada 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Listopada 2011 @Macaroni Nie chcę obalać Twojej argumentacji, ale to co Ty uważasz za przykład szyku we włoskim stylu (zdjęcie z London Lounge poniżej) przez koneserów angielskiego stylu jest postrzegane za mało eleganckie. 30-40 lat temu kozerka była znacznie niżej umiejscowiona, miała inny kąt, a kołnierz był znacznie szerszy niż obecnie u Turbasy. Krawiec jasno deklaruje pracę w stylu angielskim (właściwie angielsko-niemieckim), więc nie jest to jego wada. Piszesz o twardej konstrukcji marynarki, ale to też cecha charakterystyczna dla mundurowego archetypu, bo pozwala formować klatkę piersiową. Wkłady piersiowe są wykonane z włosianki i płótna. Nie każdy musi lubić "koszulowe" marynarki. Cytuj
macaroni Opublikowano 7 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2011 Ależ oczywiście, że to kwestia gustu. Zresztą przykład który pokazałeś też mi się nie podoba. Nie wszystko złoto co włoskie. Cytuj
montalbano Opublikowano 8 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 8 Listopada 2011 wykończenie bezetzu Proponuję to pisać z niemieckiego przez "s". "Besetz". Albo na upartego przez "c". "Bezec". Bo "Bezetz" chemia nie teges czy jak tam. pzdr montalb Cytuj
Adam Granville Opublikowano 26 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 26 Listopada 2011 Termin niemiecki to "Besatz". Odpowiada on francuskiemu "parement" i oznacza on lamówkę, czyli obszycie brzegu odzieży taśmą. Krawcy uczyli się nie w szkołach, tylko metodą rzemieślniczą przez podpatrywanie mistrza i usłyszane określenia niekiedy błędnie interpretowali. Stąd też zaokrąglenie pół nazywali "bezacem", czy też "bezecem". Podobnie jak w innych dziedzinach techniki, gdzie nie używa się już takich określeń jak "sztamajza", (niem. Stemmeisen, czyli przecinak), nie używajmy "bezaców", tylko mówmy o takim czy innym zaokrągleniu pół. Cytuj
frankenstein Opublikowano 27 Listopada 2011 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2011 Czytam, oczy przecieram i nie wierzę. Panie Adamie, po pierwsze: krawcy (rzemieślnicy, artyści, muzycy, dziennikarze) zawsze powinni uczyć się od mistrzów, nawet jeśli kończą szkoły. Po drugie: podobnie jak dzisiaj słownictwo elektroniczne przychodzi w wersji angielskiej tak wtedy słownictwo techniczne docierało do nas z kultury niemieckiej i to z trzech kierunków (z Prus, Wiednia, Rosji). Po trzecie: funkcjonowało w wielonarodowej przestrzeni (tzw. kontekst historyczny), a jednym z głównych użytkowników tego języka była ludność żydowska, która posługiwała się - niestety wymierającym dzisiaj - jidysz. Spolszczenie (częściowe zresztą) nastąpiło dopiero po wojnie i proces ten trwał kilka lat. Po czwarte: należy uwzględnić czynniki regionalne, są tu spore róznice, zacierające się zresztą w ostatnich kilkunastu latach. Spolszczanie bezec lub bezac jest zgodne z regułami języka polskiego, podobnie jak dzisiejszy biznes. I po piąte: jeśli już tak bronimy języka polskiego to tam, gdzie można używajmy jaskółki zamiast żakietu. A zamiast pisać "White tie. Decorations" napiszmy po prostu "frak z orderami/odznaczeniami". I na koniec polecam wszystkim użytkownikom forum lekturę starszych prac historyków sztuki, niektóre istniejące słowniki (m.in. Banacha, Turnau), gdzie bez trudu da się znaleźć i potem zastąpić niektóre modne teraz terminy angielskie polskimi słowami. Pozdrawiam przepraszając za OT Cytuj
Üxküll Opublikowano 1 Lutego 2012 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Lutego 2012 Wisława Szymborska nie żyje. Noblistka zmarła w swoim krakowskim mieszkaniu. Opublikowała zaledwie około 350 wierszy, a także felieton o książce Jerzego Turbasy, ABC męskiej elegancji (2001): http://wyborcza.pl/1,75517,731637.html Cytuj
Üxküll Opublikowano 7 Czerwca 2012 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2012 Wywiad z cyklu Mistrzowie Igły i Żelazka z Panem Jerzym Turbasą: http://www.szarmant.pl/jerzy-turbasa-wywiad Cytuj
dyspo Opublikowano 11 Lipca 2012 Zgłoś Opublikowano 11 Lipca 2012 Panie Üxküll, może Pan do mnie na PW napisać. Bardzo proszę. Cytuj
Üxküll Opublikowano 26 Września 2012 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Września 2012 Kolejny wywiad z Panem Jerzym Turbasą: http://platine.pl/jerzy-turbasa-szycie- ... 56132.html Cytuj
Üxküll Opublikowano 28 Listopada 2012 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Listopada 2012 Jeżeli ktoś ma talent do igły i żelazka, to może się zgłosić na praktykę do Turbasy, który jako jedyny zachował pewne patenty krakowskiej sztuki krawieckiej. Przed II wojną światową najlepsi krawcy krakowscy mieli swoje filie we Wiedniu! Przy okazji odsyłam do nowej, ciekawej witryny internetowej pracowni: http://turbasa.pl/ 1 Cytuj
el-biczel Opublikowano 29 Listopada 2012 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2012 Ale w dziale "Akcesoria" zdjęciem z guzikiem sygnowanym dużym logiem i przyszytym nia na krzyż to się nie popisują. EDIT: Poza tym w ogóle strona mało czytelna. Mam nadzieję i jestem właściwie przekonany, że szycie garniturów lepiej wychodzi. Cytuj
Ernestson Opublikowano 29 Listopada 2012 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2012 To ciekawe. Nie spodziewałem się u Turbasy maszynowego pikowania klap. Cytuj
roland Opublikowano 29 Listopada 2012 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2012 Ten minimalny limit wyznacza reguła wykonania garnituru zgodnie z arkanami sztuki krawieckiej - minimum 80 godzin pracy. ciekawe co im zajmuje te minimum 80 godzin Cytuj
Ernestson Opublikowano 29 Listopada 2012 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2012 To ciekawe. Nie spodziewałem się u Turbasy maszynowego pikowania klap. Caraceni w Mediolanie, Ruth Sprenger we Wiedniu kołnierze, klapy, wkłady piersiowe robią aktualnie maszynowo. W Warszawie krawiec pikował mi ręcznie klapy, wkłady piersiowe i po porównaniu ze starymi garniturami od Turbasy nie widzę różnicy w noszniu. Podstawa to dobry krój i materiał, w którym klient będzie się dobrze czuł. Fotograficzna dokumentacja techniczna z szycia garnituru zamieszczona jest w niemieckojęzycznej książce Ruth Sprenger bez żadnego mitologizowania wdzianka jak na Savile Row. Nie neguję tego że maszynowe pikowanie klap może być równie dobre jak ręczne. Zdziwiło mnie to akurat w przypadku tej pracowni bo wydawało mi się że szczególną wagę przykładają do tradycyjnych, ręcznych technik. Dzięki za informację o książce Cytuj
el-biczel Opublikowano 29 Listopada 2012 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2012 Z własnego doświadczenia moge dopowiedzieć, że marynarka marynarce u Turbasy nierówna. Mozesz rozwinac? Wedlug mnie to bardzo zle swiadczy o pracowni, jezeli nie mozesz sie spodziewac zawsze podobnych efektow. Czy chodzi Ci o to, ze mozna przy zamowieniu sprecyzowac: 'chce marynarkowego rollsa', albo chce cos na szybko po taniosci - co zreszta tez, moim zdaniem, nie jest dobre. Cytuj
pirat Opublikowano 29 Listopada 2012 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2012 Z własnego doświadczenia moge dopowiedzieć, że marynarka marynarce u Turbasy nierówna. Mozesz rozwinac? Wedlug mnie to bardzo zle swiadczy o pracowni, jezeli nie mozesz sie spodziewac zawsze podobnych efektow. Czy chodzi Ci o to, ze mozna przy zamowieniu sprecyzowac: 'chce marynarkowego rollsa', albo chce cos na szybko po taniosci - co zreszta tez, moim zdaniem, nie jest dobre. To nie do mnie pytanie, ale odpowiedź, w pewnym sensie, przewinęła się przez forum: Na forum nie dopatrzyłem się opinii o pracowni krawieckiej Turbasy. Jestem stałym klientem tejże pracowni - cztery zrealizowane zamówienia: jeden garnitur wizytowy i trzy "robocze".(ciach)Czy marynarki w Twoich garniturach też stawały się coraz lepsze czy też od samego początku są tak samo świetne? W pełni jestem zadowolony tylko z pierwszego i czwartego zamówienia. W trzyczęściowym garniturze wizytowym zdecydowałem się na tkaninę, która nie spełnia moich oczekiwań (cienka wełna z dodatkiem jedwabiu). Marynarka PoW z trzeciego zamówienia, to była katastrofa: siedem poprawek i zwrot niemałych pieniędzy za porozumieniem stron. Mam jednak świadomość, że to jest ręczna praca i czasem można coś po prostu sknocić. W przypadku ewidentnej wpadki zalecam zachować zimną krew i spokojnie skonsultować wady z innym mistrzem krawieckim. viewtopic.php?f=10&t=1579&start=20 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.