Jump to content
lodzermensch

o brodaczach dla brodaczy

Recommended Posts

2 godziny temu, kronenberg napisał:

Ciekaw jestem jakiej marki olejki dają tak długotrwały zapach. Te z których korzystam (Capt Fawcett, Mr Bear) to kilka minut trwałości.

Jakiś czas temu dostałem w prezencie olejek firmy 'Nak beard' - nie mogę wyjść z podziwu jak długo (kilka godzin) utrzymuje się zapach (i jaki jest fajny ;-) ). Polecam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

3 godziny temu, swordfishtrombone napisał:

To jest dokładnie, dokładnie tak jak z włosami. Jeden umyje szarym mydłem, przeczesze palcami i wygląda jak Don Draper (to niezmiernie rzadkie, o ile istnieje, na naszej szerokości geograficznej, ale np. wśród Hindusów, których spotkałem, przynajmniej połowa tak miała), inny - jak ja - potrzebuje importowanych szamponów, odżywek, płukanek, kosmetyków do stylizacji, masaży - żeby wyglądać ledwie poprawnie. Ja jestem w kwestii brody genetycznym szczęśliwcem. Gdybym nie był, to zamiast kupować przysłowiowy "wyciąg z tego i owego", bym się po prostu ogolił, bo lubię się też golić, tak na mokro, maszynką na żyletki. I taką filozofię wszystkim polecam. 90% brodaczy porządnie ogolonych wyglądałoby lepiej (w tym ja chyba obiektywnie też, ale moda, dobre geny, a ja jestem leniwy, więc mam brodę).

Dużo prawdy w tym co piszesz. Ale analogicznie myśląc, jeśli ktoś ma słabe włosy, może je po prostu zgolić.

Warto wziąć pod uwagę że jeden będzie miał brodę gęstą, ale suchą, ze skłonnością do skręcania i łamliwości ( tak jak ja )- w takiej sytuacji olejki i balsamy potrafią czynić cuda. Z drugiej mamy osoby z zarostem, który wygląda jak zapałki w g**no powtykane ;) Cudów nie ma, żaden balsam nie sprawi, że delikwentowi zacznie rosnąć gęsta broda. 

3 godziny temu, Koval napisał:

@adaś1234

A jakich kosmetyków do brody używasz/polecasz?

Szampon: DR K Beard Soap, niewielka buteleczka bo raptem 100 ml koszt 50-60 zł. Ale używa się dosłownie odrobinkę. Mi wystarcza na ok 4 miesiące. Nie zawiera alkoholu. Pierwszym szamponem który stosowałem był Proraso, ale on ma alkohol i trochę wysuszał mi brodę. 200 ml 50 zł. Z tych dwóch polecam DR K

Olejek- Proraso, buteleczka 30 ml wystarcza mi na ok pół roku ( przy aplikacji 3-kropli, raz-dwa razy dziennie).

Balsam, Pan Drwal Freak Show wcześniej stosowałem o zapachu bazylii i jeżyny, teraz mam o zapachu rumu. Nie wiem czy to przypadek, czy wpływ mają dodatkowe składniki, ale o zapachu rumu znacznie łatwiej się rozsmarowuje na rękach, lepiej wchłania  i ma intensywniejszy zapach.

Godzinę temu, kronenberg napisał:

O, to, to. Przy mojej dł. brody (teraz ok 5cm) jest to też wystarczający specyfik do zdyscyplinowania brody (przy 8cm co prawda było słabiej). No i olejek spełnia przede wszystkim funkcję odżywienia/natłuszczenia skóry pod zarostem. Co do mycia, to brodę traktuję szamponem dla dzieci i/lub żelem do mycia twarzy (bo i tak tam leci).

Ciekaw jestem jakiej marki olejki dają tak długotrwały zapach. Te z których korzystam (Capt Fawcett, Mr Bear) to kilka minut trwałości.

Co do barberów... Nigdy nie byłem :-o Korzystam z usług leciwego mistrza fryzjerskiego (cech warszawski). Przez 50 lat pracy chyba ogarnął temat. Koszt to 10% stawki barbera.

 

Z tym zapachem to mnie trochę poniosło:) Nie jest aż tak intensywny,  żeby roznosił się na około Ciebie jak perfumy. Ale coś tam pod wąsem zawsze się ulatnia:)  Niestety w miarę użytkowania zapach jest mniej wyczuwalny, bo się do niego przyzwyczajasz. Więc warto co jakiś czas zmieniać olejek, jeśli lubisz czuć taki zapach;) Z tego co powiedział mi barber zasada jest taka że im gęstszy olejek, tym mocniej i dłużej pachnie. Ale te naprawdę gęste są już z reguły dosyć drogie.Choć moja żona nawet po całym dniu, przytulając się do mnie mówi że czuje jego zapach Co ciekawe, właśnie po zapachu z zamkniętymi oczami można odróżnić nasze poduszki;)  Najlepiej podejdź do jakiegoś barber shopu. Zawsze dadzą powąchać, doradzą. A nie mają aż tak wielkich przebitek cenowych, jak by się wydawało.

Myślę, że każdy fryzjer z takim stażem będzie umiał podstrzyc brodę, nie wykluczone, że lepiej niż niejeden młody barber.

Natomiast co do barbershopu, tam płacisz za  cały rytuał: szklaneczkę burbona, muzykę, wygląd miejsca, okład z ciepłego ręcznika, generalnie za klimat:) Takie męskie, godzinne spa:)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, adaś1234 napisał:

Ale analogicznie myśląc, jeśli ktoś ma słabe włosy, może je po prostu zgolić.

Nic bardziej mylnego. Mężczyzna z ogoloną twarzą to norma od dziesięcioleci, ogolona głowa (pomijając, że mało kto wygląda dobrze ogolony na zero, z wyjątkiem może czarnoskórych) to nadal manifest: poborowy (teraz już poboru nie ma...), chory na raka, przegrał zakład, łobuz, w najlepszym wypadku: pogodzony z łysieniem. Mnie żadna z tych szufladek nie odpowiada.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, adaś1234 napisał:

Natomiast co do barbershopu, tam płacisz za  cały rytuał: szklaneczkę burbona, muzykę, wygląd miejsca, okład z ciepłego ręcznika, generalnie za klimat:) Takie męskie, godzinne spa:)

To chyba wolę całą butelkę bourbona i inne ciepłe okłady ;)

A tak na serio, do wizyty u barbera przekonywałoby mnie, że profesjonalista po rodzaju zarostu, kształcie twarzy itd pomaga dobrać odpowiednią formę brody (choć 4 lata eksperymenów też były fajne).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli barber, to tylko taki przedwojenny ;). Ja miałem szczęście i w Paryżu takiego znalazłem - zakład należał wcześniej do jego ojca, on sam pracuje w nim (co podkreśla przy każdej wizycie...) od 1968 r. Nie uznaje maszynek elektrycznych (i też urąga na nie przy każdej wizycie), ostatnią nowością w zakładzie jest suszarka. Używa środków od producentów, z którymi współpracował też jego Papa. Dostęp do takich usług to jeden z pozytywów mieszkania we Francji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, swordfishtrombone napisał:

Nic bardziej mylnego. Mężczyzna z ogoloną twarzą to norma od dziesięcioleci, ogolona głowa (pomijając, że mało kto wygląda dobrze ogolony na zero, z wyjątkiem może czarnoskórych) to nadal manifest: poborowy (teraz już poboru nie ma...), chory na raka, przegrał zakład, łobuz, w najlepszym wypadku: pogodzony z łysieniem. Mnie żadna z tych szufladek nie odpowiada.

Nie chce wchodzić w słowne przepychanki, ale gdzieś kiedyś przeczytałem, że bycia zaszufladkowanym najbardziej boją się Ci, którzy szufladkują innych. Dodam że od lat gole się na łyso, no prawie- 1 mm i nie próbuje tym niczego manifestować. Na pewno jeśli od lat nosisz długie włosy ciężko było by Ci się zgolić na łyso. Ale tak samo ja, nie wyobrażam sobie nosić na głowie czupryny:)

3 godziny temu, kronenberg napisał:

To chyba wolę całą butelkę bourbona i inne ciepłe okłady ;)

A tak na serio, do wizyty u barbera przekonywałoby mnie, że profesjonalista po rodzaju zarostu, kształcie twarzy itd pomaga dobrać odpowiednią formę brody (choć 4 lata eksperymenów też były fajne).

I na takie okłady o jakich piszesz też zawsze jest czas:) Odwiedziłem kilku barberów, i  zostałem u takiego, po którym na prawdę byłem zadowolony. To jest to o czym mówisz, zmienił mi nieco kontur zarostu, zaproponował taką a nie inną długość brody. Udzielił wielu wskazówek dotyczących pielęgnacji.

 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, czy w Polsce są jakies dobre zakłady berberskie. Byłem - jak głupi, parę razy w zakładzie Pana Muzyka Metalowca, i po 4 razie, wykładając kolejne 250 zeta na stół stwierdziłem, ze ktoś mnie tu bez wazeliny puka. Pierwsza wizyta - bardzo ok, kolejne - żenada. Ściema, marketing i golenie, ale frajerów. Do których sie zaliczam. W Stambule za 10 eur robili to 3 razy lepiej. 

Podwinalem wiec ogon i wróciłem do mojej Pani Alicji w osiedlowym punkcie, która za 25 zet ogarnia moje resztki owłosienia. Co prawda nie daje drinków i nie ma vintydżowych plakatów, ale mnie czuję bólu okreznicy przy płaceniu.

Z naprawdę oldskulowych zakładów, polecam punkt na rogu Żelaznej i Złotej w Warszawie. Jeśli jeszcze żyją Panowie Fryzjerzy. 14 złotych, fryzury dowolne, 3 kolegów fryzjerów którzy chyba szlify zdobywali w międzywojniu;)

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mojego osiedlowego mistrza fryzjerskiego koszt samej brody to 10zł. Można co tydzień chodzić..

Atrakcje też można sobie zapewnić, np. strzyżenie głowy bez użycia nożyczek, jedynie za pomocą brzytwy (normalna fryzura, zupełnie inaczej się włosy układają; podobno tylko kilku starych mistrzów pamięta tę sztukę).

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, kronenberg napisał:

 

Atrakcje też można sobie zapewnić, np. strzyżenie głowy bez użycia nożyczek, jedynie za pomocą brzytwy (normalna fryzura, zupełnie inaczej się włosy układają; podobno tylko kilku starych mistrzów pamięta tę sztukę).

Eee, bez przesady. "Fryzjer mojej żony" często strzyże samą brzytwą. Ja nie mam co strzyc ale syna tak właśnie strzyże. Efekt faktycznie fajny choć wiadomo, że ładnemu to we wszystkim ładnie ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z naprawdę oldskulowych zakładów, polecam punkt na rogu Żelaznej i Złotej w Warszawie. Jeśli jeszcze żyją Panowie Fryzjerzy. 14 złotych, fryzury dowolne, 3 kolegów fryzjerów którzy chyba szlify zdobywali w międzywojniu;)

Ale da radę potem pokazać się na ulicach Warszawy 21 wieku? :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Wuj napisał:

Nie wiem, czy w Polsce są jakies dobre zakłady berberskie. Byłem - jak głupi, parę razy w zakładzie Pana Muzyka Metalowca, i po 4 razie, wykładając kolejne 250 zeta na stół stwierdziłem, ze ktoś mnie tu bez wazeliny puka. Pierwsza wizyta - bardzo ok, kolejne - żenada. Ściema, marketing i golenie, ale frajerów. Do których sie zaliczam. W Stambule za 10 eur robili to 3 razy lepiej. (...) ale mnie czuję bólu okreznicy przy płaceniu.

 

Amen. 100 czy więcej za męskiego fryzjera w Warszawie to ja uważam, że w przypadku samego strzyżenia/golenia to nic więcej jak wyrzucanie pieniędzy w błoto lub dopieszczanie ego 😉

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taki zakład to skarb, bez zbędnych ceregieli. Siadasz, relaks i wiesz że ktoś zrobi to poprawnie.

U kilku barberów byłem w Wawie, ale najbardziej przypadła mi do gustu Ferajna. Trzeba swoje odstać w kolejce (zapisów nie ma) ale jestem zadowolony i ceny dość normalne jak na Wawe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 12.02.2017 o 08:46, Wuj napisał:

w zakładzie Pana Muzyka Metalowca, i po 4 razie, wykładając kolejne 250 zeta

Aż zerknąłem na ich stronę i oczy mi się zaświeciły przy tych cenach. Być może miasto i renoma ma tu spore znaczenie, ale w Gliwicach u Lucjana za brodę (brzytwa included) i włosy cięte w hipsterskiej atmosferze płacę 60zł i wychodzę każdorazowo bardzo zadowolony. U Znanego Muzyka za taką kwotę ledwie by się rozgrzał ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W-wa, Bemowo, Gołuchowska 7. Typowo 'osiedlowy' zakład w bloku z wielkiej płyty

O tym pisałeś?
Zakład Fryzjerski Jan Liżewski ul. Gołuchowska 9?
Brodę goli do tylko na gładko?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, pomyliłem nr.

Nt. golenia nic nie wiem (jeśli, to nie prawdziwą brzytwą, tylko tą na żyletki). Pisałem o strzyżeniu brody, które kosztuje 10zł. Strzyżenie głowy to 20zł (mi pasuje).

Co do strzyżenia brody to trzeba wyraźnie przekazać swoje oczekiwania, inaczej Mistrz zrobi po swojemu (szczególnie gdy zapuszczamy długą i szkoda nam każdego cm).

Na zmianę pracuje tam pani fryzjerka. Z brodą słabiej, fryzury ok.

Fryzury raczej konserwatywne, bo klientela taka. To nie styliści. Ciężko np. wyegzekwować odcięcie brody i wygolone boki.

 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak, pomyliłem nr.
Nt. golenia nic nie wiem (jeśli, to nie prawdziwą brzytwą, tylko tą na żyletki). Pisałem o strzyżeniu brody, które kosztuje 10zł. Strzyżenie głowy to 20zł (mi pasuje).
Co do strzyżenia brody to trzeba wyraźnie przekazać swoje oczekiwania, inaczej Mistrz zrobi po swojemu (szczególnie gdy zapuszczamy długą i szkoda nam każdego cm).
Na zmianę pracuje tam pani fryzjerka. Z brodą słabiej, fryzury ok.
Fryzury raczej konserwatywne, bo klientela taka. To nie styliści. Ciężko np. wyegzekwować odcięcie brody i wygolone boki.
 
 

Dzięki. Kiedyś spróbuję. Tak dla poznania Bemowskiego folkloru :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, poszukuje dobrej pomady do brody oraz grzebienia, nie jestem jednak w stanie przeznaczyć na to nie wiadomo jak wysokiej sumy, a wiem, że takie akcesoria w sklepach fryzjerskich mogą być na prawdę drogie: http://classyfurniture.eu/necessary-hairdresser-accessories/rxxv/necessary-equipment-for-every-hairdresser.html . Czy ktoś może polecić coś sprawdzonego w rozsądniej cenie ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, pawel_herman napisał:

Nie używałem nigdy olejku do brody, chciałbym spróbować czy to jest takie fantastyczne i czy broda wygląda lepiej, nie chce też nie wiadomo ile wydać na ten olejek i znalazłem taki produkt: https://menspace.pl/olejki-do-brody/pan-drwal-bulleit-bourbon-olejek-do-brody-10ml czy ktoś z was testował? warto kupić?

Warto kupic ale na pewno nie w sklepie ktory 'zaslynal' tym, ze bezczelnie kopiowal autorskie zdjecia i opisy z najlepszego sklepu z branzy pomadowo-brodowej czyli dlagentlemana.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.