adaś1234
Użytkownik-
Postów
48 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia adaś1234
Zwykły (2/3)
18
Reputacja
-
Daleki jestem od poglądów narodowych, ale szacunek do hymnu i symboli narodowych mam. W większości się z Tobą zgodzę. Natomiast nie uważam, żeby odzież patriotyczna sama w sobie szkodziła Polskiej historii. Moim zdaniem wypaczony został obraz patrioty. Bo słowo które kiedyś kojarzyło się z cnotami, w dzisiejszym odbiorze jest coraz bardziej pejoratywnie nacechowane. Pamiętam z czasów szkoły podstawowej, gdy usłyszałem słowo patriota miałem przed oczami obraz małego powstańca, czy starszych ludzi którzy przeżyli II Wojnę Światową ( w dużym uogólnieniu). Dzisiaj słysząc to określenie, pierwsze skojarzenie które mi przychodzi na myśl to burdy, rozróby i ksenofobiczne hasła. Co do odzieży, jak to nazwałeś patriotycznej, mój wujek, chodząc na mecze, czy to piłki nożnej, czy to siatkówki, zakłada białą koszulkę z orzełkiem na piersi. Myślę, że się ze mną zgodzisz, że to jest ok. Natomiast te wszystkie przerysowane t-shirty z orłami, husarią, czy kije bejsbolowe ze znakiem Polski Walczącej, są dla mnie dużym nieporozumieniem, i z góry wiadomo jacy będą ich odbiorcy. Szczególnie, teraz kiedy ruchy nacjonalistyczne są bardzo nasilone. Jak to mówią za wielką woda business i business. Pomijam fakt, że połowa z tych koszulek, nawiązująca do symboliki narodowej prędzej czy później skończy zapewne jako szmata do podłogi.... Moim zdaniem człowiek, który ma szacunek do pewnych wartości i symboli z nimi związanymi powinien po prostu mieć świadomość, gdzie jest ich miejsce.
-
Co do przecierania się szwów w otwartym kanale pozwolę sobie zacytować fragment z poradnika zamieszczonego na blogu multirenowacja.pl, dotyczącego pielęgnacji podeszwy: "Stosowany zazwyczaj w butach/modelach ze średniej półki, choć nie jest to sztywna reguła i wbrew pozorom ten sposób wykończenia według producentów nie jest istotnie mniej trwały. Użytkownicy czasem obawiają się szybszego przetarcia widocznych szwów. Nie jest to jednak problem. Przecieranie się szwów w konstrukcji Goodyear Welted to naturalny etap zużycia podeszwy, którą nawet z przetartymi szwami można dalej użytkować, o ile konstrukcja jest trwała, a spód zapewnia komfort. Producenci czasem decydują się na otwarty kanał szycia, gdyż uważają, że przy danym modelu (np. w niektórych brogues) zamknięty kanał będzie zbyt elegancki." Całość dostępna tutaj: http://blog.multirenowacja.pl/skorzane-podeszwy/ szewc24.pl ja mam pytanie natury technicznej. Wczoraj poleciłem żeby earthmover założył sobie metalowe żabki. Natomiast później zacząłem się zastanawiać nad jedną kwestią, o której przed założeniem, wstyd się przyznać- nie pomyślałem. Jaki wpływ ma założenie żabek na ramę buta? Czy może to skutkować ( w razie wymiany podeszwy ), koniecznością wymiany nie tylko podeszwy ale i całej ramy? Czy w ogóle Ty jako specjalista proponujesz takie rozwiązania.
-
Ja proponuję udać się do szewca i założyć na czubki metalowe noski ( żabki ?). Sam mocno ścieram podeszwy w tym miejscu i zabieg z czubkami pomógł.
-
Przydało by się żebyś napisał, do jakiego zestawu ubrań będziesz je zakładał. Jeżeli chodzi o wielkość butów, ważne jest żebyś dobrał do nich odpowiednie spodnie, tj. materiał i szerokość nogawki. Zimą z założenia nosimy grubsze tkaniny ( jak np.tweed, gruba bawełna, dżins ) i przy takich spodniach buty powinny być ok. Ważne żeby nogawki nie były zbyt wąskie. Jeżeli tak jak mówisz buty w okresie zimowym będą mocno eksploatowane, gruba podeszwa jest zaletą. Natomiast dla mnie kluczowym pytaniem jest jej ścieralność. Wizualnie buty nie są złe i 500 zł jest moim zdaniem uczciwą ceną, bo rzeczywiście trudno będzie znaleźć inne buty w tej cenie. Aczkolwiek jeżeli masz jeszcze parę stówek w zanadrzu to ja bym polecał np. coś takiego: https://sklep.klasycznebuty.pl/784,berwick-266-castano.html Berwicki moim zdaniem są zdecydowanie zgrabniejsze. Cholewka jest wyższa, co zimą wcale nie jest bez znaczenia. Mam inny model trzewików od Berwicka, przelatałem w nich drugi sezon i jestem bardzo zadowolony z jakości tych butów.
-
Mam Hanzele od dobrych 6-ciu lat. Buty szyte z jednego kawałka skóry. Możliwość dobrania specyfikacji buta jest moim zdaniem rewelacyjna. Fakt, trzeba trochę poczytać, ale rzeczywiście można zbudować but od podstaw. Do tego plus, że produkcja PL a nie CHN Co do modyfikacji kopyta, sam tego nie robiłem, ale rozmawiałem z leśnikiem, który miał przyjemność być bezpośrednio u nich na Podhalu i mówił, że korzystał z tej opcji. Zresztą Hanzele kupiłem właśnie za jego namową, a z racji wykonywanego zawodu przerobił sporo butów trekkingowych i podobnych.
-
Jeżeli zmieniły kolor stawiał bym na niepoprawną metodę czyszczenia lub impregnacji. Mam dwa modele z Berwicka i żaden z butów nie złapał przebarwień. Buty które wymieniłeś są z dwóch różnych półek cenowych. Berwicki przedstawiają dobry stosunek jakości do ceny, natomiast Shoepassion i Yanko to klasa sama w sobie, na pewno lepsze skóry. Odnośnie Berwicków, mam ten model, na początku rzeczywiście są dosyć sztywne, ale po rozchodzeniu problem mija. Ja zwrócił bym raczej uwagę na dwie inne kwestie. Skóra wykorzystana w tym bucie dosyć opornie łapię patynę. Na czubkach ciężko uzyskać efekt lustrzanego połysku. Druga sprawa to rzecz którą, zauważyłem u siebie oraz kilku innych użytkowników tego modelu. Mianowicie płat skóry z klamrami ma tendencje do łamania się. U mnie tylko na prawym bucie, ale na forum widziałem, że niektórzy oba buty mają w tym miejscu pomarszczone. Jeżeli chodzi o grubą podeszwę- jest to domena butów szytych metoda GYW. Cieńsze podeszwy mają niektóre buty szyte metoda Blake. Wspomniane przez MateuszT. Crownhille mają podeszwę w tej właśnie konstrukcji- choć w tym przypadku grubość wcale nie jest mniejsza niż w Berwickach. Moim zdaniem mają zgrabniejsze kopyto w porównaniu z B. Ponadto, poza klasycznym brązem występują w pięknym wiśniowym kolorze.
-
Zgadza się są to ich słowa. Równolegle przetestowałem obie pasty i przynajmniej częściowo mogę potwierdzić ich opinię. Farmaco wydaje się znacznie lepiej wchłaniać w skórę. Zaraz po pastowaniu skóra na cholewce mocno ciemnieje ( tak jak by była mokra ). Oczywiście po wyschnięciu but odzyskuje oryginalny kolor. Druga kwestia jest taka, że Farmaco nie pozostawia na wierzchu tak utwardzonej warstwy, a co za tym idzie, w miejscu, w którym but pracuje nie ma efektu pękania, o którym napisałeś wcześniej. U mnie najlepiej różnice widać na Berwickach ze skóry ziarnistej. Wracając do tematu odżywienia, rzeczywiście, żeby rzetelnie porównać odżywienie buta, trzeba by jeden pastować Farmaco, drugi Saphirem i po roku ocenić stan skóry na obu butach. Na mój rozum, jeżeli pasta jest lepiej wchłaniana przez skórę i głębiej ją penetruje, daje to lepsze odżywienie. Nie będę jednak szedł w zaparte bo nie jestem w tym temacie specjalistą i mogę się mylić:)
-
Dużo zależy też od pasty, a dokładnie użytych w niej wosków. Większość osób stosuje pasty Saphira, które są na twardych woskach- doskonale nadają się żeby uzyskać efekt lustra na czubkach. Natomiast na miejsca pracujące, czyli przede wszystkim miejsce zgięcia tuż za przyszwą, polecono mi pasty Farmaco. Nie są one tak utwardzone i dużo lepiej nawilżają i odżywiają skórę buta.
-
Dzięki za odpowiedź. Buty bardzo ładne i nie widać żeby były "zmęczone". Obawiałem się tego jak wyglądają lakierowane buty po połamaniu. Barker i G&B to jednak trochę inna półka cenowa więc tutaj może być różnica w jakości. W sklepie powiedzieli, że nie mieli jeszcze reklamacji, czy skarg, więc zaryzykowałem. Z uwagi na kolor, nie będą to na pewno najczęściej użytkowane prze mnie buty, więc jestem spokojnej myśli. Poza tym, z tego co już się dowiedziałem kosz reanimacji butów lakierowanych w zakładzie szewskim, w zależności od tego czy będzie trzeba położyć nowy lakier, czy też całą rekoloryzacje to koszt 50-130 zł. Więc tragedii nie ma. A nawet gdybym w przyszłości miał skorzystać z takiej usługi, to nie wykluczone, że lakieru bym ponownie nie nakładał. Jeszcze raz dzięki za zainteresowanie tematem;)
-
Czy mógł byś wrzucić zdjęcia swoich butów, z informacją od jakiego czasu ich używasz? Zastanawiam się nad takimi tylko w kolorze zielonym. Konsultowałem sprawę z klasyczyny i sami przyznali, że buty lakierowane są bardziej podatne na wszelkiego rodzaju pęknięcia, przetarcia, odpryski lakieru. Do tego, faktycznie przy impregnacji nie stosuje się past, kremów. I tutaj pojawia się pytania jak taka skóra będzie wyglądała po roku użytkowania. Zastanawia mnie też, czy ewentualne pęknięcia i otarcia da się w jakiś sposób naprawić.
-
Dobrze wiedzieć;)
-
Nie chce wchodzić w słowne przepychanki, ale gdzieś kiedyś przeczytałem, że bycia zaszufladkowanym najbardziej boją się Ci, którzy szufladkują innych. Dodam że od lat gole się na łyso, no prawie- 1 mm i nie próbuje tym niczego manifestować. Na pewno jeśli od lat nosisz długie włosy ciężko było by Ci się zgolić na łyso. Ale tak samo ja, nie wyobrażam sobie nosić na głowie czupryny:) I na takie okłady o jakich piszesz też zawsze jest czas:) Odwiedziłem kilku barberów, i zostałem u takiego, po którym na prawdę byłem zadowolony. To jest to o czym mówisz, zmienił mi nieco kontur zarostu, zaproponował taką a nie inną długość brody. Udzielił wielu wskazówek dotyczących pielęgnacji.
-
Dużo prawdy w tym co piszesz. Ale analogicznie myśląc, jeśli ktoś ma słabe włosy, może je po prostu zgolić. Warto wziąć pod uwagę że jeden będzie miał brodę gęstą, ale suchą, ze skłonnością do skręcania i łamliwości ( tak jak ja )- w takiej sytuacji olejki i balsamy potrafią czynić cuda. Z drugiej mamy osoby z zarostem, który wygląda jak zapałki w g**no powtykane Cudów nie ma, żaden balsam nie sprawi, że delikwentowi zacznie rosnąć gęsta broda. Szampon: DR K Beard Soap, niewielka buteleczka bo raptem 100 ml koszt 50-60 zł. Ale używa się dosłownie odrobinkę. Mi wystarcza na ok 4 miesiące. Nie zawiera alkoholu. Pierwszym szamponem który stosowałem był Proraso, ale on ma alkohol i trochę wysuszał mi brodę. 200 ml 50 zł. Z tych dwóch polecam DR K Olejek- Proraso, buteleczka 30 ml wystarcza mi na ok pół roku ( przy aplikacji 3-kropli, raz-dwa razy dziennie). Balsam, Pan Drwal Freak Show wcześniej stosowałem o zapachu bazylii i jeżyny, teraz mam o zapachu rumu. Nie wiem czy to przypadek, czy wpływ mają dodatkowe składniki, ale o zapachu rumu znacznie łatwiej się rozsmarowuje na rękach, lepiej wchłania i ma intensywniejszy zapach. Z tym zapachem to mnie trochę poniosło:) Nie jest aż tak intensywny, żeby roznosił się na około Ciebie jak perfumy. Ale coś tam pod wąsem zawsze się ulatnia:) Niestety w miarę użytkowania zapach jest mniej wyczuwalny, bo się do niego przyzwyczajasz. Więc warto co jakiś czas zmieniać olejek, jeśli lubisz czuć taki zapach;) Z tego co powiedział mi barber zasada jest taka że im gęstszy olejek, tym mocniej i dłużej pachnie. Ale te naprawdę gęste są już z reguły dosyć drogie.Choć moja żona nawet po całym dniu, przytulając się do mnie mówi że czuje jego zapach Co ciekawe, właśnie po zapachu z zamkniętymi oczami można odróżnić nasze poduszki;) Najlepiej podejdź do jakiegoś barber shopu. Zawsze dadzą powąchać, doradzą. A nie mają aż tak wielkich przebitek cenowych, jak by się wydawało. Myślę, że każdy fryzjer z takim stażem będzie umiał podstrzyc brodę, nie wykluczone, że lepiej niż niejeden młody barber. Natomiast co do barbershopu, tam płacisz za cały rytuał: szklaneczkę burbona, muzykę, wygląd miejsca, okład z ciepłego ręcznika, generalnie za klimat:) Takie męskie, godzinne spa:)
-
Od kiedy dbanie od siebie jest groteskowe? Jestem w stanie zrozumieć takie podejście do zabiegów kosmetycznych, które powstały z myślą o kobietach. Ale olejki, balsamy, wosk do wąsów były w użyciu już za naszych dziadków. Na pewno w mniejszej skali niż teraz, bo można zaobserwować boom na brodaczy, ale były. Używałeś kiedyś kosmetyków do brody, żeby rzeczywiście sprawdzić ich działanie, i zasadnie je krytykować? Dłuższą brodę noszę od dwóch lat. Kosmetyki stosuję od około roku. Na początku też myślałem, że jest to dobry sposób barberów na dodatkowy zarobek. Wlać szampon do buteleczki 200ml, ciekawie okleić i sprzedać za 100 zł. Czysty biznes. Na to mój golibroda odparł, że nie muszę kupować u niego ( miał kosmetyki z wyższej półki ). Polecił mi kilka produktów dostępnych w internecie, zaproponował żebym sprawdził i się przekonał. Dzisiaj nie wyobrażam sobie brody bez trzech podstawowych specyfików. Szampon do włosów, przy częstym myciu ( brodę powinno się myć codziennie ) może skutkować mocnym wysuszeniem skóry na brodzie, w skrajnych przypadkach alergią ( skóra na brodzie ma inne ph w stosunku do skóry głowy ). Więc osoby z cera szczególnie podatną na podrażnienia, alergie itp. mogą się doczekać czegoś na kształt łupieżu na brodzie. Dobry szampon do brody jest wykonany z naturalnych składników, ma w składzie zdecydowanie więcej olejków i wyciągów, w porównaniu z szamponem do włosów. Przede wszystkim nie ma chemicznych ulepszaczy, które powodują powstawanie dużej ilości piany. To jest najczęściej pierwsze zdziwienie brodaczy- wydałem 50 zł na szampon, który się nie pieni... Olejek sprawia, że broda nie wygląda jak siano. Jest odżywiona, nabiera życia i co najważniejsze dla mojej żony jest bardziej miękka i mniej kłująca Ostatnim kosmetykiem, który moim zdaniem przy nieco dłuższej brodzie jest bardzo przydatny ( szczególnie takiej która ma tendencję do sterczenia na polikach ) jest balsam do brody. Świetnie ujarzmia zarost, szczególnie po porannym prysznicu, kiedy po wyschnięciu każdy włos sterczy w swoja stronę. Do tego dodał bym jeszcze kartacz, czyli szczotkę do brody z włosia dzika. Zwykłym grzebieniem nie rozczeszesz brody tak dobrze. Przede wszystkim różnica tkwi w tym, że sztywny grzebień łamie i wyrywa włosy, Kartacz je rozczesuje. Pomijam, że olejki i balsamy z wyższej półki potrafią tak rewelacyjnie pachnieć, że można zapomnieć o perfumach:)
-
Jak jest zrozmiarówką Loake? BERWICKI noszę wszystkie 44, gordony 43. Znalazłem ładne w bardzo dobrej cenie tylko mam problem z wyborem rozmiaru.
