Skocz do zawartości

Lathlaer

Użytkownik
  • Postów

    443
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez Lathlaer

  1. Lathlaer

    pióro

    Ano, jak przeczytałem o tym - a pierwsze negatywne opinie zaczęły do mnie docierać już po tym, jak je kupiłem (ale przed tym, jak dostałem) - to było trochę stresu. Na szczęście u mnie jest jak najbardziej w porządku. Pewnie tego typu uszkodzenia występują też częściej u osób, które zakładają skuwkę na pióro przy pisaniu. Ja tego nie robię, odkładam ją na bok - zresztą Serenite jest piórem dość ciężkim i dołożenie jeszcze skuwki byłoby w moim przypadku nie do przyjęcia.
  2. Cytowany przez Ciebie post pochodzi z maja, autor tematu ślub miał brać - wg info z pierwszego posta - w sierpniu. Sądzę, że teraz dyskusja jest tylko akademicka
  3. Lathlaer

    pióro

    A niech tam, odświeżę. Dzisiaj w pracy mnie tknęło, żeby zrobić kilka zdjęć mojemu pióru. Waterman Serenite Blue - pióro o fantastycznym kształcie, które ludzie albo kochają albo nienawidzą. Nie do dostania w regularnej sprzedaży, bo Waterman całą serię zakończył - podobno dlatego, że w czarnych i niebieskich wersjach pióra miały straszne problemy z nietrwałym lakierem. Ja moje mam już kilka lat, kupione za "pierwszą pensję" okazyjnie w ramach przysługi za jakieś 1/3 tego, co chcieli w naszych polskich sklepach - jestem bardzo zadowolony. Przykuwa uwagę, bardzo dobrze leży w mojej dłoni i na szczęście mój egzemplarz trzyma lakier dzielnie, żadnych odprysków Co do wspomnianej wcześniej Montegrappy, to zawsze marzył mi się Eternal Bird i z tego co widziałem na aukcjach internetowych nawet nie tak źle z dostępnością i ceną, ale tak myśląc na trzeźwo, to raczej bym go nie używał - w zależności od tego, kto patrzy, wygląda to jak małe dzieło sztuki na które się patrzy albo jak tania biżuteria naklejona na pióro Serenite z kolekcji żywiołów za to...
  4. Przed. Nie przesadzaj z ilością i daj im najlepiej tak z dzień/dwa na wyschnięcie i wchłonięcie, bo inaczej nie przyjmą kremu i wosku jak trzeba.
  5. Monki to dobry but-wytrych. W dobrym kolorze sprawdzają się do sporej ilości garniturów, zestawów smart i business casual, a nawet do zestawów typowo casualowych. Jedyny warunek to trzeba lubić klamry w bucie Dzięki za opinie
  6. Lathlaer

    Marka butów: Shoepassion

    Aaa, sorry - nie 960. Tak to jest jak się pisze z pamięci. 915 F. Jak leżą 960 F to powiem, kiedy przyjdą do mnie cordovany. Niemniej niewiele to zmienia w Twoim przypadku, bo 960 F i 915 (pisanie tu F to tautologia ) mają diablo podobne wymiary.
  7. Lathlaer

    Marka butów: Shoepassion

    Mam Yanki i Shoepassion i w obu przypadkach noszę ten sam rozmiar. Z tym, że w Yanko mam węższe kopyto. Mam monki i lotniki na 960 F i wygląda to następująco: monki leżą dobrze i ich nie czuję na nodze, ale to zwalam na specyficzną konstrukcję buta, bo lotniki już uciskają nieco bardziej i początkowo miałem problem z zamknięciem przyszwy (rozchodziła się na jakieś 2-3 cm na początku). SP w tym samym rozmiarze są takie, że odczuwam szersze kopyto, tzn. leżą dobrze i w ogóle, ale czuję, że mam trochę luźniej w bucie. To są po prostu dwa różne odczucia przy chodzeniu, oba mają swoje wady i zalety. Podejrzewam, że gdybym miał jakieś Yanki na kopycie G, byłyby bardzo porównywalne z SP tego samego rozmiaru.
  8. Monki Yanko już pokazywałem, ale ostatnio postanowiłem podjąć próbę zrobienia bardziej wyraźnego lustra: Wybaczcie, że nie lepszej jakości ale w miejscu, w którym je robiłem, wyglądałbym idiotycznie robiąc sobie zdjęcie w większym przybliżeniu i pod innym kątem
  9. No cóż, ja przyznam, że z zamszu korzystam bardzo chętnie, a jedyne co mi może w nim spędzać sen z powiek to mniejsza odporność na obrażenia mechaniczne. Licowe dostają kilka porządnych warstw pasty, która twardnieje, a nawet jak powstanie rysa, to można ją łatwo pommadierem i woskiem zaszpachlować. Z zamszem/nubukiem nie mam takiego doświadczenia - jednak przeciwko czynnikom atmosferycznym są bezkonkurencyjne
  10. Pierwsza zasada robienia zakupów na Patine - wszystkie buty możesz zrobić na zamówienie. Przykładowo, gdyby te balmorale to nie był Twój rozmiar, to oczywiste jest, że wciąż mógłbyś je kupić. Kosztuje to tyle samo (z tym, że bez rabatu, który jest podany na stronie) i czekasz jakieś 6-9 tygodni. Zauważ, że one są na kopycie 960, które można też mieć w F - oczywiste jest więc, że na indywidualne zamówienie. Mógłbyś np. wybrać sobie inny kolor zamszu i lica i też byłoby ok. No więc skoro to jest indywidualne zamówienie, to skoro Majstrowie na Majorce i tak je od początku szyją, można poprosić żeby darowali sobie medalion. Kwestia tylko tego, że poczekasz na to ponad miesiąc i nie będziesz miał rabatu podanego na stronie. Albo bierz te ze strony taniej i z medalionem
  11. No dobra, ja patrzę ze swojego punktu widzenia, tzn. kilka par butów mam (lotniki, oksfordy, monki) - więc to nie jest kwestia tego czy mam posiadać 1 parę butów w ogóle czy 2
  12. Whiskey i Skalpel, oczywiście że możemy to porównać. Nie gadajcie tak jakby to było porównywanie butów do zegarków. Mówimy o butach i butach - wykonanych dwiema różnymi technikami i chyba nikt nie ma wątpliwości, że Vass stoją tę półkę wyżej. Porównania to nie ma jeśli założycie, że rozmawiają tu tylko ludzie z bardzo wysokim budżetem na obuwie. Logiczne jest, że jeśli mam nieograniczony budżet to lepiej jest brać Hand Welted, a w ogóle to lepiej wskoczyć jeszcze wyżej i brać JL Bespoke. Też "nieporównywalne". Jednak kiedy mam do wydania w najbliższym czasie 2 tys. na buty, to chciałbym wiedzieć czy lepiej zrobię wyciągając rabat od Saphira i biorąc dwie pary Yanko czy kupując jedną parę Vass - poczuję ten kosmos na nogach?
  13. Zasadniczo te balmorale Yanko to za wyjątkiem jednego rozmiaru tylko na zamówienie - powiedzieć, żeby nie robili ażuru żaden problem
  14. Nawet więcej, biorąc pod uwagę rabaty, które Daniel rozdaje na prawo i lewo Z tego co widziałem tak pobieżnie to Vass ma rewelacyjne opinie, ale też jestem ciekaw czy to jest półka wyżej tylko cenowo czy też jakościowo. Ten pierwszy model trzewików na stronie www jest w antique cognac boxcalf - trzeba przyznać, że bardzo ładny.
  15. Na oko są na tyle wąskie, że dłuższe tylko robiłyby Ci harmonijkę, więc moim zdaniem są ok.
  16. Ja to bym chciał zobaczyć minę krawca, któremu mówisz, że chcesz skrócić rękaw o 2mm Możesz zmierzyć jakąś linijką czy miarką odległość guzika od krawędzi mankietu? Na oko zdjęcia wyglądają tak, że spokojnie da się ten 1 cm uciąć.
  17. Zakładając, że miałeś na myśli 2 cm a nie 2 mm, to powinno załatwić sprawę. Nawet 1-1,5 cm będzie już lepiej.
  18. Lathlaer

    TK Maxx

    Hmm, 3 guziki to nie do końca mój styl, ale rzucę na nią okiem jutro jeśli nie zniknie do tego czasu
  19. Oni nie mają tych spodni gdzieś u siebie czy zgubili miarkę?
  20. Dawaj zdjęcie w marynarce i w koszuli, to będziemy rozmawiać :>
  21. No właśnie, mnie by było szkoda
  22. No to jak do pubu 150-tka to ostro Ew. zbijałbym jej formalność nakładanymi kieszeniami. W innym przypadku ryzykujesz, że będzie wyglądała jak rozkompletowana z biznesowego garnituru. Chociaż z drugiej strony ten hopsack też obniża formalność...Dobrze byłoby zobaczyć zdjęcie tej tkaniny, jeśli masz.
  23. 150 to dużo - tak wysokoskrętna wełna nadaje się głównie na ceremonialne i wizytowe garnitury, które faktycznie zakłada się dość rzadko. Na odzież użytkową, codzienną o takiej skrętności mogą sobie pozwolić osoby, które mają garnitur/marynarkę na praktycznie każdy/co drugi dzień tygodnia. Jest miła w dotyku, nie gniecie się tak bardzo, ale jest też mniej wytrzymała. Jeżeli będziesz zakładał rzadko, to ew. może się nadać - pytanie tylko, do jakich zestawów miałaby ta marynarka być. Mimo wszystko polecałbym coś w granicy 110-120 maksymalnie.
  24. Ja tam poświęcam bardziej na 24h, niż na 12 Wychodzi trochę ponad 10 dni w roku. Niewiele więcej niż np. na prasowanie koszul, a za żadną z moich koszul nie dałem 2 tys. zł.
  25. Ja to widzę tak - kiedy jestem w drodze i pada deszcz/śnieg, nie ma większego znaczenia czy mam na sobie cielaka czy konia. Moje bordowe Yanki reagują na deszcz podobnie i tego się nie da uniknąć. Woda deszczowa nie jest krystalicznie czysta, jeśli but jest do tego potraktowany pommadierem/woskiem, to nie ma siły, żeby krople nie zostawiły śladu na tak spreparowanej skórze. Po przyjściu do pracy czy do domu tak czy inaczej muszę dać im wyschnąć i zabrać się za doprowadzanie ich do porządku. Chodzi zatem o to - i taki jest chyba cel tego tematu - nie żeby ślady po wodzie wyeliminować (bo się chyba nie da) - tylko wypracować taki sposób traktowania butów, żeby w te np. 20 minut można było je doprowadzić do ładnego stanu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.