Skocz do zawartości

swordfishtrombone

Użytkownik
  • Postów

    3 158
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Treść opublikowana przez swordfishtrombone

  1. Pięknościowa torba. Taka Top Trendy Będzie super jak się spatynuje do koniaku (bo spatynuje się mimo tych wszystkich smarowideł, które nałożyłeś?).
  2. Póki pogoda ładna (chociaż nie wiem, jak w Twoich stronach), porządnie przewietrz garnitur (np. cały dzień), wyszczotkuj, punktowe plamy możesz potraktować szmatką nasączoną wodą gazowaną (w sumie to nie wiem dlaczego gazowaną, ale ja tak czyszczę od jakiegoś czasu drobne plamki z błota, jedzenia i napojów i działa aż miło; raczej przytrzymaj niż trzyj), a na końcu kąpiel parowa, potem w pokrowiec (z materiału), do szafy i będzie git.
  3. zawsze źle. Nie wiem jaka to kurtka, ale - jak czarną marynarkę - trudno ją będzie zestawić z czymś, może spróbuj z czarnymi converse'ami i jasnymi dżinsami?...
  4. bardzo ładna marynarka, granat będzie ciekawy jak zagra z krawatem. Szary mnie osobiście średnio przekonuje. Bezpiecznie będzie też dobrać spodnie w kolorze pepity: widzę tu dwa odcienie brązu (chociaż ten jaśniejszy brąz może niekoniecznie), beż (w tle) i oliwkową zieleń.
  5. Polemizowałbym Kolega Hargin ma w sumie rację. Początkujących uczulić jednak należy, że koszule z krótkim rękawem mają często rękaw długi, szeroki i na tyle obszerny, że przypomina żagiel. To jest nieładne, i moim zdaniem to głównie ten defekt szpeci te koszule.
  6. A tak na serio, ja też bym nie demonizował krótkich rękawów. Oczywiście podwinięte długie wyglądają lepiej, ale pamiętam, że w jakiejś scenie w Mad Men Don Draper (który, poza kontrowersyjnymi krawatami w duchu epoki, ubiera się fenomenalnie) zadawał szyku (to prawda, że w Kalifornii) w koszuli z krótkim rękawem wypuszczonej na spodnie i skróconej do długości T-shirtu (a nie jak garniturowe koszule zasłaniającą, za przeproszeniem, przyrodzenie). Sam bym taką założył na spacer po LA. Tak rozważając in abstracto myślę, że zawinięcie i zaprasowanie mankietu w krótkich rękawach (te "fabryczne" krótkie rękawy są w praktyce dość długie, prawie do łokcia) może je podratować wizualnie (jak u Bonda na zdjęciu wyżej).
  7. Ależ oczywiście, że wchodzi - przedłużenie rękawów to prosty i niedrogi zabieg, a koszule z patchworku są teraz bardzo modne. Odważni Włosi doszywają rękawy z fluorescencyjnego poliestru (dzięki temu "inch of linen (a właściwie polyester)" widać nawet po ciemku), konswerwatywni krawcy londyńscy wolą przedłużenia z cienkiej wełny, ale na zimę osobiście polecam aplikacje z Harris Tweedu (tylko nie zapomnij o podszewce, bo inaczej trochę gryzą).
  8. Dzięki! Właściwie to zdałem sobie sprawę, że to pytanie bardziej pasuje do wątku "Gdzie można kupić". Będę wdzięczny za przeniesienie, tak dla zasady.
  9. Powoli poszukuję klasycznego dwurzędowego płaszcza typu Chesterfield w kolorze camel. Cena do 1000 euro, ale jak da się za połowę, to też chętnie. Tu gdzie mieszkam zimy są krótkie i lekkie, płaszcz będzie pewnie służył 5-10 dni w roku; chciałbym więc, żeby posłużył mi do emerytury Na jakie marki warto zwrócić uwagę?
  10. Spróbuję zatem przyczynić się do rozwoju nauki. Pracuję dużo w rozjazdach (średnio tydzień w miesiącu), ale głównie jednak w domu (i kilka miesięcy w roku na uczelni), więc raczej nie zaliczam się do osób, które mają mało czasu wolnego w porównaniu z innymi. Do pracy w domu, przyznam się bez bicia, nie zakładam krawata i garnituru (chyba, że na ważne wideokonferencje), ale zawsze - jako miłośnik ładnych przedmiotów - mam pod ręką coś ładnego żeby nacieszyć oczy. Na biurku (które staram się utrzymywać puste, ale szybko się zawala papierami) mam np. rotomat z zegarkami, a na wyjścia - nawet najbardziej "polowe" (działka) - zawsze mam mały składany nóż (nigdy go jeszcze nie użyłem, ale bardzo mi się podoba połączenie stali i egzotycznego drewna na rękojeści) i przeważnie też zapalniczkę ze szczotkowanego mosiądzu (polished brass; nie palę i zapalniczki używam może 2 razy w roku do zapalenia jakiejś świeczki). Często mam też przy sobie jakąś książkę, którą w metrze często bardziej oglądam niż czytam. To chyba nie do końca normalne, jak się tak zastanowić...
  11. Też mam skórzaną kurtkę z naszywkami! Pamiętajcie, Panowie, metal to wojna!
  12. Odpowiem trochę metaforycznie. Mój kolega z czasów studenckich pisywał prozę i poezję, całkiem udaną. Największą zaletą jego twórczości było niesłychanie plastyczne odwzorowanie języka codziennego - jego narracja nie była w ogóle książkowa, ale brzmiała jak ustna opowieść. Świetnie pisał dialogi, prawie zawsze z bardzo błyskotliwymi puentami. Kiedyś czytałem jakąś próbkę jego twórczości i, uderzony po raz kolejny świetnym, dowcipnym dialogiem, zapytałem: jak ty na to wpadłeś. Odpowiedział: usłyszałem w autobusie. Jak prawie wszystko. Okazało się, że kolega - dojeżdżający codziennie z daleka - po prostu słucha rozmawiających ludzi, wyławia perełki i z nich tworzy opowieści. Z elegancją - dla tych, którym jest to dane - jest pewnie podobnie. Nie siedzą nad książkami, magazynami, nie spędzają codziennie wielu godzin w sklepach i SH, po prostu patrzą dokoła siebie, widzą to czego inni nie zauważają, a potem poddają to krytycznej (bądź twórczej) analizie i stosują (bardziej lub mniej udanie) w praktyce. Nie kosztuje to wiele czasu, a jeśli kosztuje, to tego nie zauważają, bo czas spełniony na przyjemnościach płynie szybciej.
  13. Ja wybrałbym broguesy w kolorze ciemnego brązu (taki jak mleczna czekolada). Buty powinny się po jakimś czasie naturalnie spatynować na czubkach (będą naturalnie przebijały się jaśniejsze nuty). Moim zdaniem takie naturalnie lekko spatynowane buty świetnie się nadają do dżinsów i sztruksów, ale także do innych spodni z grubych materiałów. Do samych dżinsów szukałbym jednak butów jaśniejszych, w kolorze koniaku - taki kolor jest jednak mniej uniwersalny w zestawach koordynowanych.
  14. Budrysówka to dobry wybór, ale ja osobiście doradziłbym raczej beżowy trencz, nawet niekoniecznie usportowiony (w tym sensie może tylko, że nieco skrócony w stosunku do pierwowzoru, ale nie za bardzo!). Generalnie trencze (wbrew temu, co może się wydawać) są dość uniwersalne i przede wszystkim ponadczasowe. Problemem może być to, że w warunkach liceum może być trudno utrzymać beżowy trencz w odpowiedniej czystości. Zachęcam do wycieczki do SH; sam niedawno trafiłem przypadkiem na SH wyspecjalizowany w markowej odzieży - trencze Burberry w świetnym stanie po 100 euro.
  15. Panowie, jestem w trakcie zamawiania paska do spodni u jednego z naszych forumowych rzemieślników. Pasek ma być skórzany, brązowy z przeszyciami w kolorze skóry, głównie do sztruksów i spodni z flaneli. Wybrałem szerokość 1,5 cala, czyli 38 mm i materiał, ale waham się między dwoma modelami klamer (sprzączek): http://www.artisanle...-38mm-388-p.asp a odważniejszą półokrągłą (D-shaped): http://www.artisanleather.co.uk/brass-belt-buckle-rounded-shape-1-12-38mm-536-p.asp Jak myślicie? D-shaped tylko do pasków parcianych i plecionek? Przy dość dużej szerokości paska (38 mm) nie będzie za wielka? Dzięki za opinie.
  16. Zarówno Markowski, jak i Septième Largeur są przy obecnym kursie euro zdecydowanie bliżej 1000 niż 800, ale jeśli są brane pod uwagę, to 7ème była chyba dawniej wyższą linią Marko, która się usamodzielniła. Buty 7ème wyglądają lepiej jeśli chodzi o wykonanie, ale mi nie odpowiadają ich wąskie kopyta (kwestia gustu, bo stopę mam wąską, po prostu lubię konserwatywne buty o okrągłych noskach). Marko ma (przynajmniej miał na początku roku) większy wybór kopyt, ale nie podobają mi się - jeszcze raz powiem - ich medaliony. Marko ma teraz linię premium o nazwie Prince Jorge, jakościowo wygląda super, ale ma jeszcze mało modeli (broguesów nie ma). No i cena jest znacznie wyższa.
  17. Ładny ażurowany medalion jest super, nigdy nie miałem szczególnie uciążliwych problemów z dziurkami. Widuję za to czasami medaliony, którą są nieładne (np. te u Markowskiego są co najwyżej średnie). Z mojego doświadczenia 800 zł to dość niewygodna granica; tu, gdzie mieszkam i kupuję, buty chodzą albo poniżej 100 euro, albo po ok. 130-160 (Bexley, Loding, może Finsbury), albo powyżej 200 euro, czyli ponad 800 zł. Może Bexley? Nie są brzydkie, są tanie, ale nie są super jakości. A tak w ogóle to te ze zdjęcie są całkiem OK, oddać je do małej renowacji do dobrego szewca (jeśli podeszwy są w kiepskim stanie) i będzie cymes. A jeśli chcesz kupić nowe, to może oxford cap toe z ażurowaniem w jasnym brązie. Marzą mi się takie ostatnio i może spełnią Twoje oczekiwania.
  18. ta druga jest dla mnie i już jest moja ulubiona Nic to nowego do dyskusji nie wniesie, ale powiem i ja, że ze Skalpelem pracuje się świetnie, wszystkim polecam. I ja również napiszę recenzję mojej teczki - póki co zaznaczę, że w odróżnieniu od tej kolegi Whitesnake'a moja jest wyklejona zamszem w kolorze jasnej czerwieni. Zamówiłem też skoordynowane kolorystycznie portfel i pasek - nie omieszkam się pochwalić.
  19. Zgodnie z obietnicą pana z salonu ("showroomu") znacznie poszerzyła się oferta linii Prince Jorge - dodano sporo modeli na klasycznym kopycie (z początku dostępne były tylko kopyta nowoczesne - bardzo wąskie z wydłużonymi noskami, moim zdaniem brzydkie, choć same buty jakością zdawały się dorównywać Carminie, a nawet ją przewyższać pod względem wygody). Wzrosły też ceny - z 275 (od początku w sklepie internetowym wyraźnie podkreślano, ze to "prix de lancement") do 295 euro. Cenowo jesteśmy zatem dość wysoko jak na nowy produkt, ale nadal niżej niż Carmina, o wyższej półce nie wspominając. Osobiście jestem zawiedziony, że nadal nie ma w ofercie modeli z ażurami, a właśnie takich teraz potrzebuję (moje brązowe full broguesy są następne w kolejne do wymiany). W wolnej chwili wybiorę się przymierzyć kilka nowych modeli Prince Jorge i dopytam, czy pojawią się w przyszłości broguesy, albo chociaż ażurowane cap-toe oxfords.
  20. Najtragiczniejsze jest w tej historii to, że te francuskie buty musiały kosztować między 100 a 150 euro, bo takie ceny praktykuje ta "prestiżowa" marka. Nie lepiej było kupić Bexleye przy okazji shoppingowego wypadu do Paryża?
  21. Ja nie miałem kamizelki i trochę żałuję, bo nie było aż tak gorąco, a ładna kamizelka jeszcze bardziej by uszlachetniła mój strój (miałem co prawda białą lnianą poszetkę i goździka w butonierce, ale np. mój Ojciec też miał, więc nasze stroje niespecjalnie różniły się formalnością). Do granatu poszedłbym w szarą kamizelkę, najlepiej szytą na miarę (nie są bardzo drogie, a ważne, żeby bardzo dobrze leżały, by nie psuć całości).
  22. Panowie, panowie, chwila moment. Podstawowe rozróżnienie we Francji jest między "col français" i "col italien". "Col anglais" owszem, istnieje, ale bardziej jako ciekawostka (to wysoki kołnierzyk z pętelką pod krawatem, pełniącą podobną rolę co spinka do kołnierzyka: http://www.gqmagazine.fr/mode/style-academie/articles/quest-ce-quun-col-anglais/7050 ). Ponieważ słowo "col" (kołnierz) jest rodzaju męskiego, piszemy: col italien, col français, col anglais (a nie: anglaise). Jak widać, ani w "col italien", ani w "col anglais(e)" nie ma francuskich znaków diakrytrycznych ("fontów", choć to co innego), więc można z powodzeniem obie nazwy napisać na standardowej (amerykańskiej) klawiaturze i nie trzeba się krygować. Owszem, na klucz francuski mówi się "clé anglaise" (po angielsku się w ogóle mówi "monkey wrench", przezabawne, co?). Na ciasto francuskie mówi się "pâte feuilletée" (liściowane? kartkowane? warstwowe?), a na "francuskiego pieska" mówi się... w ogóle się nie mówi. Faktycznie, śmiechu przy tym tłumaczeniu co nie miara, a smaczkom nie ma końca!... Żeby nie było, że przegrałem - nie przegrałem, nie brałem udziału. Za to złe przeczucia miałem od początku...
  23. W całej rozciągłości podzielam wątpliwości kolegi lubo69.
  24. Patki lepiej włożyć; garnitur jest OK, ale jak jest jeszcze miejsce na wytaliowanie (tj. luz w talii), to też można. "Okno" między talią a ramieniem już jest. Uważaj, żeby nie przesadzić, bo nowoczesne slimfity (krótka marynarka super slim, maksymalnie skrócone rękawy i nogawki) to może być OK na wybieg (jeśli ma się warunki), ale niekoniecznie na ślub. Ja na własny ślub świadomie wybrałem dopasowanie raczej konserwatywne (chociaż mam słabość do przykrótkich nogawek i rękawów).
  25. Polecam krawaty w szary lub niebieski mikrowzór (bardzo drobna pepita, krata księcia Walii), są dużo bardziej "fotogeniczne" od gładkich (chociaż nie nadają się do telewizji). Odradzam muchę (z przyczyn subiektywnych), a muchę do tej koszuli odradzam stanowczo (z przyczyn obiektywnych). Garnitur leży ładnie - i to bez poprawek! Polecam krawaty Patrizio Capelli - duży wybór wzorów "ślubnych", minusem jest horrendalnie droga przesyłka, może lepiej kupić kilka na raz (nawet do spółki z kimś z Twojego miasta). Na samym krawacie nie ma co oszczędzać, jak nie uplamisz atramentem to posłuży długie dekady.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.