swordfishtrombone
Użytkownik-
Postów
3 158 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
10
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez swordfishtrombone
-
. (odpowiedź na stary post sprzed kilku stron, nie zauważyłem, że od tamtej pory przybyło kilkanaście nowych, mój błąd)
-
Koledzy, wiecie może czy flagowa książka dandyzmu "Du dandyisme et de G. Brummell" doczekała się polskiego tłumaczenia?
-
Czyszczenie, pranie, prasowanie, mole, pielęgnacja, itd.
swordfishtrombone odpowiedział(a) na wx1440 temat w Męska elegancja
Wygrzebałem gdzieś w Internecie domowy sposób na wywabienie tłustych plam z wełny - woda gazowana. Wypróbowałem na spodniach i działa, więc jeśli jeszcze nikt nie polecił, to polecam - punktowo na plamę jakieś 10 ml wody gazowanej, bez żadnych detergentów i żadnego tarcia. Spodnie są co prawda ciemnogranatowe, na jasnych pewnie o dobry rezultat trudniej. -
Chętnie bym się dowiedział, ile kosztuje usunięcie fałdy poznańskiej w Warszawie. Tytułem ciekawostki, niedrogi Paryski krawiec (10 euro za skrócenie spodni i rękawów dołem, 20 euro za skrócenie rękawów górą) zawołał sobie za korektę pleców 50 euro, twierdząc, że trzeba od razu zrobić korektę ramion i że to przynajmniej 2 godziny pracy. Ciekaw jestem, czy ceny warszawskich krawców są w podobnej proporcji (tj. np. ponad dwa razy drożej niż skrócenie rękawów górą).
-
Pytania odnośnie ryzyka związanego z przeróbkami i czyszczeniem: -Na przepięknym gładkim krawacie (faktura tkanego jedwabiu, trochę podobna do garza fina) mam - o zgrozo - tłustą plamę. Zareagowałem natychmiast - szmatka, mąka do wchłonięcia tłuszczu, więc katastrofy nie ma (w dodatku plama jest w mało widocznym miejscu). Plamę widać tylko pod pewnym kątem i przy sztucznym oświetleniu. Poprosiłem znajomych o znalezienie plamy na moim krawacie - nie znaleźli. Ale ja wiem, że jest. Pytanie: czy ryzyko związane z oddaniem takiego krawata do profesjonalnego czyszczenia jest duże? Bo jeśli 1 krawat na 2 wychodzi z czyszczenia zrujnowany, to ja postoję - będę nosił z tą małą plamką. Krawat jest oczywiście jedwabny, ale nie wiem, z jakiego materiału jest wypełnienie. I nie, nigdy nie oddawałem krawatów do czyszczenia, bo nigdy mi się żaden nie poplamił. -Dorwałem fajną marynarkę z wieszaka, leży bardzo ładnie z jednym wyjątkiem - fałda poznańska. Nigdy wcześniej jej nie miałem, więc nie wiem - ile kosztuje jej usunięcie u warszawskiego krawca i czy jest to prosta, czy skomplikowana operacja (tj. czy można powierzyć "zwykłemu" krawcowi, czy potrzeba do tego artysty?). Dzięki za odpowiedzi.
-
Niestroj leatherwork- ręcznie wykonywana galanteria skórzana
swordfishtrombone odpowiedział(a) na Skalpel temat w Ogłoszenia rzemieślników i firm
fachura -
BTW: ten pan po lewej to jakiś znany aktywista cross-dressingu, czytałem kiedyś o nim. Właśnie zdałem sobie sprawę, że w pewnych kręgach jest tendencja do bycia bardziej tolerancyjnym wobec cross-dresserów niż wobec mężczyzn ubranych w męskie ciuchy, ale niezgodne z kanonem. Ciekawe, jak się tak nad tym zastanowić. W ogóle świat jest ciekawy.
-
A ja tak w odpowiedzi na moje własne pytanie sprzed kilku tygodni: linia Marks and Spencer Savile Road Inspired ma świetne koszule (woven in Italy). Kupiłem, ponosiłem, jestem bardzo zadowolony. Ta linia ma też piękne garnitury (np. jasny granat trzyczęściowy na jeden guzik, włoska wełna+moher, rozpinane mankiety, kolorowa kontrastowa podszewka, half canvas za jakieś 400 euro, sama marynarka jakieś 250). W dodatku rozmiar 39/40 koszul i 40 marynarek leży na mnie (180 wzrostu, ok. 110 w klatce, ok. 95 w pasie) jak bespoke (no, prawie). Jedna z niewielu marynarek wieszakowych, w których nie czułem potrzeby skracania rękawów. Duża wada (do tego stopnia, że nie kupiłem): podszewka z poliestrem (chyba 55%). Szkoda, bo wełny wyglądają naprawdę dobrze jak na masową produkcję. Mimo wszystko poddaję M&S innym pod rozwagę. W Paryżu powiedziano mi, że linia Savile Road Inspired nie podlega wyprzedaży (pewnie gdzie indziej też tak jest). Szkoda. BTW: Wyprzedaże w Paryżu zaczynają się dzisiaj. Sorry za offtop.
-
Dla tych, którzy bywają w Paryżu, chciałbym polecić Laurenta, golarza i fryzjera z 'le Barbier des Faubourgs' (http://lebarbierdesfaubourgs.fr). Jest trochę dziwny, ale świetnie strzyże i goli, po staremu i bez zarzutu. Pierwszy fryzjer w moim życiu, który zrobił mi porządny przedziałek w stylu Mad Men . W pewnych kręgach (może niekoniecznie najbliższych klasycznej męskiej elegancji...) uchodzi za najlepszego golarza w Paryżu. Przy okazji, dystrybuuje (i sam używa) fenomenalne kosmetyki z serii Daynà (http://www.naturalglam.com/cheveux/soins/paris-india-natural-wax#avis), które nie tylko są świetne, ale też pięknie pachną (trochę jak Fahrenheit Diora). Niestety zużywają się szybko, a są moim zdaniem bardzo drogie (ale u Laurenta akurat tańsze niż gdzie indziej). Mimo wszystko polecam - to zupełnie inny produkt niż woski ogólnodostępne.
-
Do szelek jeszcze nie dorosłem, chociaż a priori bardzo lubię. Będę się faktycznie musiał przerzucić któregoś pięknego dnia i pożegnać się ze szlufkami w ulubionych garniturach. Dzięki za rady.
-
tak jest istotnie w większości przypadków, ale czasem trafia się okazja szczególna, gdy trzeba wyglądać tak dobrze, jak to tylko możliwe. Wówczas problem "co zrobić ze zszytym paskiem, który jest 2-3 cm za długi" jest zupełnie realny. To może, po przemyśleniach, zmienię pytanie: Czy lepiej w moim przypadku: a) próbować skracać u kaletnika (rozpruć, obciąć, zszyć na nowo); wybić (u kaletnika) nową dziurkę i mieć ich 6, tak żeby móc się zapinać na trzecią od końca (dwie będą nadal widoczne po prawej stronie); c) dać sobie spokój i zapiąć pasek z czystym sumieniem na przedostatnią, czy nawet ostatnią dziurkę? ...biorąc pod uwagę, że chodzi o bardzo specjalną okazję. Dziękuję za odpowiedź
-
klasa. Cieniutki. I nikt mnie nie przekona, że to złoto mu nie pasuje.
-
Skądże znowu. Kolego, czy sugerujesz, że to co mówię (że pasek należy zapinać na środkową dziurkę) nie jest zgodne z prawdą? Nie o tym jest pytanie. Pytanie jest o tym, czy pasek zszyty można bezboleśnie skrócić. Jest tu kilku kolegów, którzy na paskach się znają i chętnie wysłucham ich opinii. Bo to, na którą dziurkę zapinać należy pasek, dyskusji nie podlega (dyskusji ewentualnie podlega to, czy zapięcie jedną dziurkę jest wykluczone).
-
Niespecjalnie. Gdyby chcieć ściśle trzymać się reguł, to należy zapinać się na dziurkę środkową, ewentualnie na drugą (tj. odrobinę luźniej). Wiele pasków jest skonstruowanych tak, że łatwo od nich odczepić sprzączkę, skrócić resztę co do milimetra, a potem założyć sprzączkę od nowa na coś w rodzaju wkrętu (małej śrubki). Ten, który kupiłem, jest niestety budżetowy (nie mogłem znaleźć porządniejszego ze złotą sprzączką) i jest zszyty, stąd problem. Właściwie to rozwiązanie chyba przyszło mi do głowy - wbiję w nim (u kaletnika) jeszcze jedną dziurkę, wtedy będzie widać dwie, a pozostałe jakoś się ukryją pod szlufkami. Nikt nie powinien zauważyć jednej dodatkowej dziurki po tej stronie, a brak jednej po prawej stronie może komuś się rzucić w oczy. Ech, nie lubię takich półśrodków, ale nie ma co inwestować w pasek za 30 euro ze skóry cielęcej...
-
"Czy waszym zdaniem ma sens skracanie go u kaletnika? (...) A może machnąć ręką i zapiąć się (czyt. zapiąć pasek) na czwartą (tj. nie środkową, trzecią) dziurkę?" Nie umiem jaśniej.
-
potrzebowałem paska o sprzączce w kolorze złota (do złotych spinek); szukałem, szukałem, i znalazłem w Bexleyu w Paryżu (nie, żebym po całej Europie szukał - mieszkam w Paryżu). Niestety, dla optymalnego zapięcia potrzebuję go skrócić o jakieś 2-3 cm (robione są co 5 cm). Pasek jest tani i nie ma wkrętu do mocowania klamry (taki można sobie uciąć choćby i nożyczkami, a potem przykręcić klamrę) - pasek jest po prostu zszyty. Czy waszym zdaniem ma sens skracanie go u kaletnika? Żeby go ponownie zszyć, będzie pewnie musiał dołożyć szew... A może machnąć ręką i zapiąć się na czwartą dziurkę (unikam jak ognia, ale czasem nie ma rady). Pasek wygląda tak, gdyby to coś zmieniało: http://www.bexley.fr/Bexley/fr/p/ceintures_n_maroquinerie/brixton?coloris=noir
-
Przeróbki: spodnie, marynarki, itd.
swordfishtrombone odpowiedział(a) na łukasz temat w Męska elegancja
hm, racja, z tym dzieleniem na pół to dobra uwaga. Łatwo sobie wymierzyć centymetrem gdzie się ma połowę, ale myślę że w większości przypadków właśnie tuż poniżej pośladków... -
Tak? A mnie razi listwa bez muchy (poważnie mówię, nie przez przekorę). We wczesnej młodości znosiłem kilka takich koszul bez niczego pod szyją, nawet do jeansów - może został mi uraz. A na poważnie, to moim zdaniem ładne guziki od koszuli potrafią zdobić (choć ich urok powinien być bardzo subtelny!). Jak to dobrze, że umiemy się pięknie różnić
-
ramzi - koszula z listwą zakrywającą guziki jest raczej do muchy (ale pod krawatem tej listwy nie powinno być widać). Co do połysku - może do jakichś formalnych zestawów ujdzie, ale ja osobiście bym nie założył, chyba że na jakieś uroczyste wieczorne wyjście.
-
Przeróbki: spodnie, marynarki, itd.
swordfishtrombone odpowiedział(a) na łukasz temat w Męska elegancja
Marynarka jest trochę kusa, ale nie ekstremalnie. Poza tym teraz taka moda (modele zupełnie poważnych marek odzieżowych noszą na zdjęciach marynarki znacznie krótsze od Twojej), a Ty jesteś młody i może tak Ci się podoba. Kwestia gustu. Mówi się, że marynarka powinna "zasłaniać pośladki" (u Ciebie nie zasłania), ale ja mam na to inny test - gdy stoisz w naturalnej pozycji z rękami wzdłuż ciała, marynarka powinna sięgać do połowy dłoni. U Ciebie nie bardzo widać, czy sięga, bo masz wyciągnięte ręce. Poza tym ten test z ręką jest indywidualny i u kogoś kto ma proporcjonalnie dłuższe ręce (ja mam stosunkowo krótkie) i nogi ode mnie, może działać inaczej. Co do spodni, to inni lepiej doradzą, ja nigdy nie czułem potrzeba zwężania spodni w udach, co najwyżej w łydkach. Ale faktycznie te Twoje marszczą się za bardzo w udach. -
Przeróbki: spodnie, marynarki, itd.
swordfishtrombone odpowiedział(a) na łukasz temat w Męska elegancja
Nie tędy droga. Jeśli nogawki i rękawy są za długie, a reszta dobra, to trzeba nogawki i rękawy skrócić, a nie szukać mniejszego garnituru, gdzie reszta będzie za mała. Kluczowym parametrem przy zakupie garnituru jest szerokość w klatce piersiowej (jak ktoś jest z tych grubszych, to jeszcze w pasie, ale Ciebie to nie dotyczy), no i może jeszcze długość marynarki (ale teraz jest moda na przykrótkie). Resztę da się dość łatwo zmienić (skrócić rękawy i nogawki, poszerzyć lub zwęzić spodnie, zwęzić talię). Zwróć też uwagę, czy marynarka ma dobrze umieszczony najważniejszy guzik (górny w marynarkach na dwa guziki, środkowy w marynarkach na trzy). Powinien być bliżej pępka, niż wyrostka mieczykowatego (a najlepiej tuż nad pępkiem - na zdjęciach jest w miarę OK). Ta marynarka jest przykrótka, wydaje się też za szeroka w barkach (poprzeczne fałdy na plecach) i może trochę wąska w talii (otwiera się na drugim guziku, ale to pewnie dlatego, że stoisz w nienaturalnej pozycji). Garnitur ma wiele wymiarów poza wzrostem i wymiana za 182 na 176 nie rozwiąże wszystkich problemów. Za to długość rękawa jest OK. Możesz chyba zostać przy tym rozmiarze (bo domyślam się, że nie masz ogromnego wyboru), ale nie bój się krawca, przynajmniej do skrócenia nogawek - ani to czasochłonne, ani drogie. -
Bardzo ciekawe, fajny wywiad. Dzięki za odpowiedź.
-
Może ktoś z forumowiczów wie, czy piłkarze na poziomie międzynarodowym grają w butach robionych na miarę (raczej MTM niż bespoke, oczywiście)? Tak się zastanawiam, bo przy tym sporcie idealne dopasowanie obuwia jest chyba dość ważne. Inna sprawa - jak często zmieniają buty? Każdy mecz mundialu grają w innej parze?
-
leży bardzo ładnie jak na RTW. Jak prawie każda marynarka RTW guzik ma za wysoko, ale to kwestia gustu
