Skocz do zawartości

gisch

Użytkownik
  • Postów

    105
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Treść opublikowana przez gisch

  1. gisch

    Buty, trochę taniej

    Mam dokładnie te trzewiki (kupiłem niecały rok temu, 30 zł taniej) i w mojej opinii są ok, skóra w nich jest cielęca, a nie bydlęca (nawet dopytywałem o to meilowo, bo zdziwił mnie napis na pudełku, nie wiem czy tak jest w wypadku wszystkich czy części egzemplarzy), kosmetyki przyjmuje przyzwoicie. Nie jest to taka cielęcina jak Yanko czy Meermin, ale naprawdę przyzwoita. W swojej cenie dają radę, choć mi osobiście kopyto M03 niespecjalnie dobrze pasuje (dość wąskie w palcach, choć całościowo raczej nie jest "sportowe"). KH wyrobiło sobie złą markę i złe opinie (niektóre sprzed ponad 5 lat) są powielane przez najprawdopodobniej nie mających tych butów w rękach w ciągu ostatnich paru lat. Ja mam od nich 3 pary (KH czarne wiedenki, Lordy zamszowe wiedenki kupowane jako MTO z podzelowaną podeszwą i te właśnie trzewiki) i w zasadzie ze wszystkich jestem co najmniej zadowolony (pomijając tę kwestię kopyta, ale to subiektywna sprawa co komu pasuje i co się podoba pod względem stylu). Najgorsze komentarze dotyczyły skór licowych i podeszew w linii Lord (sam wystrzegając się tego wybrałem właśnie zamsz i gumową zelówkę) i do tych kwestii trudno mi się odnieść, natomiast skóra trzewików jest naprawdę ok i podeszwa w linii KH też daje radę. Zachęcam wszystkich powyżej do podzielenia się własnymi doświadczeniami, bo przypuszczam, że są bogate skoro opinie tak jednoznaczne. Nie powiem, bym jakoś ubóstwiał tę markę (sam raczej prędko tam nic kolejnego nie kupię, bo nowe kopyto KH jest imo brzydsze niż poprzednie, a to Lordowe tak jak pisałem wyżej) ale takie potępianie w czambuł bo 5 lat temu puszczali słabe serie to nic konstruktywnego; według mnie w swojej półce cenowej po prostu nie mają w Polsce konkurencji, a takie KH są imo po prostu wręcz lepsze od Berwicków - moje split toe tej marki to najmniej wygodne buty ze wszystkich szytych). Jeśli 300 zł w tę czy we w tę nie robi różnicy to dołożyć na pewno warto (dla mnie jednak te trzewiki Patine to zupełnie inne buty przez ten brązowy zamsz, ale jeśli to nie problem to dlaczego nie), choć jakby nie patrzeć to 60 % pierwotnego budżetu. Najistotniejsza jest kwestia kopyta i dopasowania do stopy - nawet najlepsza skóra niewiele pomoże jeśli kształt będzie sprawiał dyskomfort. Jeśli masz możliwość zamrożenia gotówki to najlepiej będzie zamówić kilka par i odesłać niepasujące (zresztą w Patine darmowa jest wysyłka od 999 zł więc i tak lepiej przekroczyć kwotę i potem odesłać)
  2. Półtora roku temu były wrzucane na poradni stylistycznej zdjęcia z realizacji spodni z cavalry twillu o gramaturze 725 g/m i zamawiający był po ich odebraniu zadowolony (nie wiadomo niestety czy upływ czasu te wrażenia potwierdził). https://forum.butwbutonierce.pl/topic/3694-forumowa-poradnia-stylistyczna/page/337/#comment-332643
  3. W Calzedonii jest teraz -50 % na skarpety męskie (także podkolanówki) przy zakupie od 85 zł, da się to połączyć z kodem za zapisanie do klubu -25 zł.
  4. Tu już można podyskutować, przy 90 % krawców to się zgadza, ale jeśli materiał kupi się nie bezpośrednio od dystrybutora tylko np. od merchanta z Ebay i trafi na krawca, który ma pracownię w domu i nie płaci za szyld na jakiejś Chmielnej to kto wie Choć z doświadczenia i lektury forum jest chyba kilku takich w naszym pięknym kraju (a część może nie być aktualna, bo kilka wątków może niedługo świętować dekadę). Niemniej wydawanie całego budżetu na garnitur to słaba opcja przy braku koszuli, butów itp. Lepiej poszukać na handlarce, Olx, Vinted, Ebay i można czasem za ułamek (czasem mniejszy, czasem większy) ceny pierwotnej wyhaczyć nowe rzeczy dobrych marek i w tych pieniądzach można coś razem skleić (odnośnie koszul to warto szukać w TkMaxx np. Profuomo, względnie w Wólczance - w linii Lambert da się w niekończących się promocjach znaleźć coś poniżej stówki, a jak była pandemia to schodziły nawet jeszcze niżej; marynarki Lancerto & MrVintage to dobra opcja - a te przecenione to już w ogóle świetna dla ludzi poniżej 180).
  5. No to najlepsza rada to parę wieczorów posiedzieć na forum, poczytać wpisy w działach bespoke i tych dotyczące różnych marek, np. wspomnianego Suitsupply (dobra marka, nie powinieneś się rozczarować) - na pewno nie zaszkodzi, a niejedną wątpliwość może rozwiać. Buty to istotna sprawa - bespoke od przysłowiowego Zaremby i do tego lakierki z CCC to byłaby masakra. Ja w sumie przy podobnym dylemacie zacząłbym chyba od sensownych butów jeszcze przed marynarką czy garniturem (także po to by oswoić się z butami szytymi, bo chodzi się w nich zauważalnie inaczej niż w klejonej masówce, no i to nieco mniejszy szok dla otoczenia ). Meermin to imo byłaby dobra marka na wprowadzenie w klasykę, w miarę rozsądne ceny i dość spory wybór modeli oraz kopyt, sprawdziłbym również Patine. Tu też warto zwrócić uwagę, że różne kolory, typy (licowa/zamsz) czy faktura skóry różnie się będą komponować z różnymi materiałami i kolorami spodni, do tego jeszcze np. do garnituru zwykle będą lepiej pasować inne kopyta niż do dżinsów, można też szukać takich pośrednich, uniwersalnych - możliwości jest sporo, więc znowu warto poczytać opinie i pooglądać stylizacje (np. nitka "Jakie buty mam dziś na sobie").
  6. Przede wszystkim warto pomyśleć dlaczego akurat szycie na miarę/bespoke, a nie RTW + poprawki? Czy nie możesz znaleźć czegoś dobrze leżącego/w konkretnym stylu/z konkretnego materiału czy bardziej chodzi o samo doświadczenie szycia miarowego (m.in. możliwości personalizacji, ale nie tylko - to wiele różnych kwestii, nawet sama rozmowa z krawcem może być niekiedy fascynująca). I czy w ogóle to byłby Twój pierwszy garnitur, nie masz w szafie czegoś z jakiejś matury czy studniówki (a jeśli jest to co z nimi nie tak)? Okazje do noszenia to też bardzo istotna kwestia, bo uszycie czegoś tylko żeby pstryknąć fotkę do nitki bispołkowej i potem odwiesić do szafy to na pewno nie najlepsza opcja. Niby można zbierać garnitury jak jakieś znaczki (kto bogatemu zabroni ), tylko chyba nie o to w tym chodzi. Przy "niegarniturowej" pracy faktycznie wbicie z dnia na dzień w takim stroju to średnia opcja, jeśli już to osobiście zaproponowałbym marynarkę w bardzo sportowym kroju (tzn. z jakimś action back czy zakładkami na plecach, nie tylko nakładane kieszenie) z odpowiedniej tkaniny by po prostu uzyskać maksymalny komfort w pracy biurowej. Nie wierzę, że do tej pory nie masz żadnych chinosów (pewnie masz, ale o tym nie wiesz ), to najpopularniejsze spodnie oprócz dżinsów. Przeliczanie kosztu i ilości wykorzystanych okazji to nie najlepsza droga, bo może prowadzić do błędnych wniosków - ten z przykład z koszulką powyżej mocno przerysowany i skrajny, w większości przypadków (a już zwłaszcza "niegarniturowej pracy") zupełnie nieprawdopodobny. Podsumowując: a) jeśli w ogóle rozważasz nowy garnitur, niezależnie czy z wieszaka czy nie b) nie jest to dla Ciebie wydatek powodujący przysłowiowe "wyprucie żył" to absolutnie nie ma powodu by nie skorzystać z szycia - w najgorszym razie po prostu więcej nie spróbujesz, a zdobędziesz nowe doświadczenia. Istotne tylko by wcześniej poszukać sensownych krawców (najlepiej w swoich okolicach, a nie na drugim końcu kraju) i ich wytworów (na forum jest tego mnóstwo, dużo też ze zdjęciami) oraz dobrze przemyśleć co się chce uszyć - nie wszyscy krawcy są jednocześnie stylistami, niektórzy zrobią fajnie tylko jeśli się dokładnie omówi przy zbieraniu co ma wyjść na końcu - a lepiej powiedzieć o czymś dwa razy za dużo niż raz zapomnieć i potem żałować (zdarzają się rzecz jasna niewypały, że klient powie jedno, a krawiec zrobi drugie, choć takie rzeczy miewały miejsce głównie u starszych i bardzo tanich krawców - choć na marginesie to już chyba ładnych parę lat nie było relacji z takiego "biedabispołku", więc może to już nie do końca aktualne). W sumie ciekawe byłoby odwrócenie pewnej znanej koncepcji: wielu ludzi szyje garnitur na ślub z myślą o późniejszym korzystaniu z niego, a może da się uszyć coś do noszenia wcześniej, ale na tyle dobrego jakościowo i stylowo, że potem i na ślub będzie się bez wątpienia nadawało?
  7. gisch

    Buty, trochę taniej

    To chyba pierwsze blejki z krytym kanałem szycia. Zmian jest kilka (np. inna skóra), ale z ceną to nieźle dali do pieca, już trzewiki z linii KH są tańsze (choć to ewidentnie zrobione pod jakieś mega promocje za parę tygodni czy miesięcy). Ale co tu się dziwić, skoro eobuwie potrzebowało jakiegoś "premium" to im załatwili (swoją drogą dużej części tych modeli nie ma nawet na stronie Herbu, masowi konsumenci dalej chętniej kupują derby czy chukka w wielobranżowym molochu niż oksfordy prosto ze sklepu konkretnej marki).
  8. Co ciekawe, Loro Piana robi Storm System w wersji 100 % vicunia - ubranko z tego kosztuje na ich stronie, bagatela, 17000 $ (ale rękawówka z poliestru xD). Osobiście chyba w tym konkretnym wypadku pójdę w tradycyjną wełnianą gabardynę, jeśli ktoś będzie zainteresowany rezultatem mogę za jakiś czas podzielić się wynikami. Temat trochę "zdechł", a chyba jeszcze nie wszystko zostało powiedziane. Wcześniej koncentrowaliśmy się głównie na materiałach na ciepłe dni, bo i pora była letnia, może coś ciekawego teraz z wersji na chłody - choć trzeba chyba jednak odejść nieco od pierwotnego wątku, zima głównie twillami stoi i aż takiej różnorodności wśród splotów brak, natomiast ciekawa jest kwestia surowców, bo tu już można sporo pokombinować (różne wielbłądy, alpaki, kaszmir itp.)?
  9. Nie bez przypadku wrzuciłem pytanie w tym wątku, zdecydowanie preferuję znaleźć materiał i uszyć (inna sprawa, że może mi to wyjść o połowę taniej w zależności od tkaniny). Niemniej, masz ten płaszcz? Jak oceniasz tę konkretną bawełnianą gabardynę? W sumie jest też przecież tradycyjna gabardyna wełniana, miał z nią ktoś do czynienia w wersji płaszcza (czy choćby marynarki)? Do tej pory raczej nie zwracałem na nią uwagi, uznając za tańszą i mniej ciekawą alternatywę dla cavalry twillu, ale może to byłby niezły trop?
  10. Odkopię trochę temat - przyszedł w pogodzie okres przejściowy (szczerze przeze mnie znienawidzony, o czym za chwilę) i zastanawiam się nad materiałem na trencz. Większość RTW to albo bawełna, albo bawełna z mieszankami (sztuczności). W tego typu ubraniach oddychalność często jest znikoma i momentalnie można się w nich spocić jeśli służą do czegoś innego niż stanie pod parasolem (z zimowymi wełnianymi płaszczami nie mam tego problemu), natomiast tkanina powinna dobrze radzić sobie z deszczem i tutaj raczej typowo zimowe wełniane wersje odpadają, bo łatwo nasiąkają (pomijając już gramaturę przystosowaną do niższych temperatur). Czy ktoś może polecić coś ciekawego w tej materii? Niekoniecznie w 100 % z naturalnych włókien, choć byłby to plus (niemniej chodzi raczej o coś klasycznego, nie sportowe membrany z różnych odmian poliestru). PS. Przy okazji krótka notka dotycząca frescoidów - no nie są to moim zdaniem zupełnie całoroczne tkaniny, przy deszczu i ok. 10 stopniach w przypadku spodni rewelacji nie ma (tu znowu minusy przejściowych temperatur - za ciepło na kalesony z merynosów, a bez nich też niezbyt komfortowo )
  11. Długość jest ok, to ponadprzeciętnie krótkie ręce mogą sprawiać mylne wrażenie (a to potrafi się bardzo różnić, niektórzy mogą się podrapać po kolanie stojąc bez pochylania). Oczywiście coś jest nie tak z rękawami, ale można to poprawić skracając górą (przy okazji rozważyłbym też delikatne ich zwężenie, przy marynarce noszonej nie jako część garnituru mogą być nieco węższe i całość będzie wyglądać optycznie korzystniej bez konieczności taliowania korpusu). Poza tym można wyeliminować fałdę poznańską i bocznymi szwami próbować poprawić resztę. Są spore szanse na skuteczność przeróbek, ale koszty mogą być spore i cała inwestycja może nie do końca być opłacalna. Oczywiście, jeśli jest możliwość warto sprawdzić mniejszy rozmiar. Spora ilość fałd z tyłu może wynikać z kilku przyczyn, prawdopodobnie występujących jednocześnie (a przynajmniej niektórych z nich): a) nadmierne wyprostowanie do zdjęcia - nawet skrojone na miarę ubranie będzie wtedy wyglądać inaczej, bo ma się układać poprawnie w normalnej pozie b) materiał z tendencją do zagnieceń - głównie bawełny, choć też mieszanki czy niektóre sploty albo niższe gramatury (jeśli się ściśnie w pięści materiał i zostaną na nim wyraźne ślady to jest to dość trafna prognoza jak ubranie z niego będzie się zachowywać przy użytkowaniu) c) oświetlenie - to naprawdę bardzo zmienia odbiór zdjęcia i czasem nie najlepiej skrojone rzeczy w odpowiednim świetle prezentują się całkiem ok; tutaj widać mocne uwypuklenie wszystkich załamań d) krój - coś, o czym się nie do końca pamięta, mianowicie marynarka z zupełnie gładkimi plecami i nie do końca wysoką pachą byłaby wygodna tylko do stania, nabiegi w okolicach pach pozwalają na większą swobodę ruchu [oczywiście nie powinny być zbyt duże, poza tym to, jak się rzucają w oczy zależy w sporej mierze od użytego materiału; kiedyś uzyskiwano ten efekt bez nich przez maksymalnie wysoką pachę albo stosując zakładki na plecach - pionową pośrodku (takie "pęknięcie" miedzy łopatkami) albo dwie przy wszyciu rękawów, teraz jako RTW da się je jeszcze czasem znaleźć w niektórych płaszczach czy norfolk jacketach]
  12. Jeśli pozdzierały się w okolicach pięty (co jest w zasadzie stuprocentowo pewne po krótszym lub dłuższym czasie w chyba każdych butach z nieskórzanym wnętrzem) to można spróbować skórzanych zapiętków w sporym rozmiarze w kształcie takiego powiedzmy trójkąta - nie chodzi o takie małe prostokąty jak te żelowe do za luźnych butów. Dobrze wklejone potrafią całkiem długo posłużyć ("dobrze" to słowo-klucz, bo jeśli się to zrobi krzywo czy niestarannie to łatwo je oderwać czy częściowo odkleić np. przy zakładaniu buta i potem trudno je trwale przymocować z powrotem). Najskuteczniej byłoby je przyszyć, ale to chyba niemożliwe bez zniszczenia cholewki od zewnątrz. Jeśli natomiast problem jest z przodu buta, zwłaszcza nad palcami to problem jest większy i w zasadzie samodzielnie się tego nie rozwiąże bez pewnych umiejętności w majsterkowaniu - jeśli włóknina jest cienka to może jakiś szewc dałby z tym radę podklejając tam odpowiednio wyciętą skórę, a jeśli jest gruba (takie sztuczne futro) to wydaje mi się to niemożliwe do naprawy - trzeba by chyba zeszlifować całość by nakleić uzupełnienie, żeby się trzymało (technicznie może i wykonalne, ale mało który szewc przypuszczam by się tego podjął). Mi przetarte podnoski z tkaniny zdarzają się w absolutnie wszystkich parach, które mają więcej niż 2 sezony i są w miarę często użytkowane. Rozwiązanie jest jedno - buty z w pełni skórzanym wnętrzem - w takich nie zdarzyło mi się nigdy przetarcie, a mam już kilkanaście par noszonych od kilku lat. Trzeba też uważać jeśli kupuje się tańsze skórzane buty z sieciówek - niektóre mają niby skórzane wnętrze i odpowiedni symbol na tym kartoniku przedstawiającym surowce, ale mimo to podnoski nie są w nich ze skóry i przecierają się szybko (np. CCC), najlepiej przed zakupem zajrzeć i/lub sprawdzić ręką co jest w tym miejscu. Problem ten nie dotyczy marek od Berwicków w górę (choć i niektórych tańszych też, np. KH mają w pełni skórzane wyściółki).
  13. Garnitur z posta ma gramaturę 210-220, więc 260-280 to już będzie ta zauważalnie większa, przekraczająca zapewne z 80 % dostępnej w RTW Wyższe gramatury mają wiele zalet. Oczywiście nie chodzi o rzucanie się od razu na jakieś tweedy czy inne rodem sprzed półwiecza o gramaturach powyżej 400 g/m2 (może z wyjątkiem tego ciężkiego Fresco), bo to przede wszystkim tkaniny nieodpowiednie do obecnych warunków, szczególnie ogrzewanych zimą czy nie zawsze klimatyzowanych latem pomieszczeń. Niemniej cięższe tkaniny to generalnie lepsze układanie się i długowieczność - obie cechy bardzo pożądane w ubraniu mającym z zasady być bardziej "dopieszczonym" niż te z wieszaka i raczej nie szytym aby po jednym sezonie zastąpić je nowym. Letnie ubrania to przede wszystkim kompromis między komfortem termicznym, a ładnym układaniem się i/lub odpornością na zagniecenia. Tolerancja na jedno i drugie u każdego może być inna, a jeśli to drugie ma wysoki priorytet to duża gramatura (oprócz dodatku moheru) jest najlepszym rozwiązaniem. Sam kiedyś rozważałem tę 365 - sympatyczna tkanina, ale z pewnością układa się i pracuje inaczej niż 435 g Fresco czy 460 g Spring Ram.
  14. https://janadamski.eu/2016/11/proporcje-marynarki/ Pod czwartym zdjęciem we wpisie jest opis tego testu. Nieco dziwi tylko rada konsultanta, że to możliwie najbardziej formalna tkanina (pod względem koloru, ta na zdjęciu z próbnikiem na dole jest pod tym względem lepsza, obecny kolor to imo coś na pograniczu niebieskiego - na marginesie, sam parę lat temu kupiłem garnitur w podobnym odcieniu, bo wydawał się fajniejszy niż dominujące jakiś czas temu prawie czarne odcienie granatów, jednak z perspektywy nie oceniam tego na plus - choć i tak to lepszy kolor niż kobalt, też przez jakiś czas na topie, nawet prezydentowi zdarzyło się w takim wystąpić, swego czasu też miałem i oceniam jako najgorszy ubraniowy zakup). Materiał to 50 % sukcesu w garniturze i warto się na nim skupiać. Niektórzy krawcy lub pracownie pozwalają na jakiś czas wypożyczyć próbniki do domu, czasem nie jest łatwo przejrzeć dokładnie większą ilość na miejscu (opcją jest jeszcze szycie z materiału zakupionego przez siebie, choć to wymaga czasu i dość sporej wiedzy żeby nie zanieść do krawców jakiegoś bubla). Przy tym konkretnym materiale spodnie prawdopodobnie mogą zużyć się zauważalnie wcześniej od marynarki (ale przez jej wygląd spokojnie da radę jako "odd jacket" ). W razie kolejnego zamówienia, niezależnie od pory roku, na jaką ma służyć ubranie, warto zainteresować się większymi gramaturami - choćby też dlatego, że niskie są powszechnie dostępne w RTW i w sumie szyjąc z podobnych tkanin traci się (albo przynajmniej nie wykorzystuje) jeden z plusów szycia na miarę. Przy materiałach na chłodniejsze pory roku splot ma mniejsze znaczenie, w wersjach na lato warto zerknąć na Fresco i inne materiały tego typu - ma je w ofercie wielu producentów pod innymi nazwami, ale to identyczny splot, nawet mając sporo powyżej 300 g/m2 zapewniają dobry komfort termiczny, a przy samych marynarkach na hopsack (na spodnie może być zbyt 'trójwymiarowy" i przetarłyby się bardzo szybko).
  15. @michasacuerZ ciekawości, co było powodem wyboru tej konkretnej tkaniny? Chodziło o jak najmniejszą "letnią" gramaturę czy dochodził też budżet? Lekkie 130s po prostu zawsze da taki efekt i dlatego raczej jest odradzane do miarówki (chyba, żeby wziąć coś z dodatkiem moheru), rozwiązanie to albo niższa skrętność, albo wyższa gramatura (jak słynne próbniki Q Project). Garnitur też chyba bardziej z myślą o noszeniu w przyszłości czy nawet rozkompletowaniu (nakładane kieszenie, mankiety w spodniach, dość jasny, niezbyt wieczorowy odcień), choć rodzaj materiału raczej z kategorii tych "od wielkiego dzwonu"? Fresco na pewno byłoby fajną opcją pod względem niegniecenia się i przewiewności, ale mocna matowość sprawia, że ma niezbyt odświętny wygląd - w tym celu chyba najlepiej byłoby wziąć mieszankę ze sporą (powiedzmy 30 %) domieszką moheru, wtedy można by liczyć na ładny subtelny połysk. Sam krój bardzo ok (widać, że makaroniarze kroją i szyją mtm-y absolutnie zgodnie z obecnymi wymogami), tylko z tą talią dziwna sprawa - jak wypada tu test "wirtualnego guzika"? Mam wrażenie, że w górnej części rękawa z tyłu jest też nieco zbyt duży nadmiar materiału. Koszula i krawat super (ten wzór, po polsku by to była chyba "kratka pasterza/pasterska kratka" to naprawdę rewelacyjny ślubny wybór i warto go promować). Poszetka po prezydencku to zawsze dobry wybór, choć jakiś czas temu (no dobra, może to już bardziej kilkanaście czy kilkadziesiąt niż kilka lat temu) na ślubach dużą popularnością cieszył się trójkąt równoboczny, imo to fajniejsza opcja, nie tak stonowana (w końcu nazwa nie wzięła się znikąd), ale i nie ekstrawagancka jak jakieś puffy. PS. I oczywiście gratulacje ze zmiany stanu cywilnego
  16. Traveller travellerowi nierówny, kiedyś Susu stosowało tkaniny od Cerruti, teraz VBC (a chyba były też jakieś inne po drodze). Obstawiałbym też niższą gramaturę, zmiana tkalni i tkaniny to najprawdopodobniej krok w stronę cięcia kosztów. Zbyt wysoko położony guzik w Havanach to znany problem, parę sezonów temu nieco skopali proporcje i tak zostało. @JDC Masz może doświadczenie z innymi stosunkami % wełny i moheru? Czy ma sens tkanina z 10 czy 5 % dodatkiem moheru?
  17. gisch

    Jakie buty mam dziś na sobie

    Najbardziej chyba do góralskich spodni z parzenicami
  18. To odnośnie Lancerto czy Milera? Ci pierwsi chyba nigdy nie kreowali się na premium (a jeśli już to w stopniu nie większym niż Vistula czy Bytom). U Milera najbardziej dziwi mnie, że odszedł od marynarki Turin z tkaniny od Alfreda Browna, naprawdę kapitalna rzecz i dość długo rozpoznawalny element marki. Ma inne marynarki w cenach 1,5k, angielskie wełny chyba aż tak nie zdrożały by kolejny wypust przekraczał tę wartość. Bycie fair kończy się często gdy w grę wchodzi większy pieniądz (choć trzeba dodać, że pandemia i kryzys spowodowany wojną mocno przeorały większość marek i mocne podwyżki cen to minimum, czego można się teraz spodziewać, a zwykle na tym się nie kończy - choć Miler chyba niestety przechodzi pod tym względem innych).
  19. Cavalry to z całą pewnością nie jest, przypomina nieco faille weave (choć tamten jest lekko połyskliwy, ten raczej matowy, melanżowy). Generalnie na pewno da się tam znaleźć coś sensownego na płaszcz, reszta raczej szału nie robi (choć całkiem ciekawe wzory mają te opisywane jako... pieluchowe).
  20. Kolanówka też jest widoczna (do połowy łydki). W sumie z takiej tkaniny najlepiej byłoby chyba uszyć spodnie bez kieszeni (może np. jedynie z zegarkówką żeby można było włożyć cokolwiek niewielkiego) i kolanówki, pytanie tylko jak byłoby z komfortem i ew. wypychaniem się w kolanach (na pewno trzeba by je skroić szerzej).
  21. Tropik też jest stosunkowo wytrzymały, raczej nie jest tak, że fresco jest dwukrotnie czy więcej razy trwalsze (subiektywnie wydaje mi się, że nieco owszem, ale nie x2). Tu bardziej trzeba brać pod uwagę inne czynniki (przewiewność i wygląd - fresco bardziej przypomina worek na ziemniaki, tropik poza nieco melanżowym wyglądem jest bliższy "zwyczajnym" supersetkom). Na marginesie, fresco mimo wielu zalet ma pewną wadę - ze względu na swoją szorstkość łatwiej niż inne sploty łapie na siebie jakieś pyłki, włoski czy nitki. Nie jest to jakaś drastyczna niedogodność, niemniej zdarza się, że bywa to uciążliwe, z czego warto sobie wcześniej zdawać sprawę. Odnośnie hopsacku, oddychalność jest super, wygląd również (jest nieco mniej matowy niż fresco, które wręcz zdaje się "pochłaniać światło'), natomiast to splot z jakby dużo grubszych włókien niż tropik i fresco, i z tego powodu generalnie nierekomendowany na spodnie (choć jego odmiany są różne, hopsack hopsackowi nierówny i niektóre nadają się lepiej, inne gorzej). Ja w sumie od tej tkaniny zacząłem interesować się splotami - trafiłem kiedyś na marynarkę Mango z błękitnego hopsacku od Marlane i tkanina mnie urzekła przydatnością w lecie, wszyscy wokół byli zdumieni jak można paradować w czymś innym niż sama koszula czy t-shirt, a mi po prostu było komfortowo Sama marynarka to typowa sieciówa (beton w ramionach, poza tym o rozmiar przyduża), ale materiał był tak fajny, że postanowiłem ją zostawić po porządnym przerobieniu (wyprucie poduch, wytaliowanie, wymiana guzików na perłowe, zmiana kieszeni z wpuszczanych na nakładane w kształcie kielichów - było to wykonalne bo worki kieszeniowe były tam z tkaniny wierzchniej; sam efekt mnie zadziwił, bo nie spodziewałem się tak skutecznej reanimacji). Zostając przy letnich klimatach, jeśli ktoś się przekona do kory/seersuckera i zaakceptuje jego nieco "piżamowy" charakter to trudno o lepszą formę bawełny na letnie spodnie czy nawet koszule. Oczywiście, raczej nie wykręci się z tego czegoś formalnego (choć Poszetka jakiś czas temu wypuściła granatowy garniak, całkiem ciekawy).
  22. Mam dużo uboższe doświadczenia z szyciem miarowym, ale w materiałoznawstwie siedzę hobbystycznie od dłuższego czasu i pozwolę sobie dorzucić parę groszy. Przy flanelach trzeba brać pod uwagę, że oprócz zgrzeblonej (tej "prawdziwej") jest jeszcze czesana, dużo częściej dostępna i widząc flanelę gdzieś jako RTW na 80 % będzie to ta wersja. Mam 2 pary z czegoś takiego i naprawdę przecieralność nie jest tragiczna (a mam problem z masywnymi udami, spodnie z wełny w splocie panamowym już po 2 czy 3 użyciu zaczęły w tym miejscu dawać oznaki zużycia; notabene bawełniana panama to mój nr 1 jeśli chodzi o koszule). Superdroga uberflanela to byłaby chyba ta od Fox Brothers (Zaki pisał kiedyś, że po jej zobaczeniu naocznie przekonał się właśnie, że są "flanele i flanele"), jakość z pewnością bez zarzutu, wytrzymałość zapewne mniej. Flanela (zwłaszcza zgrzeblona) to po prostu nie jest materiał na woła roboczego, co nie oznacza by jej nie wykorzystywać do szycia czegoś odświętnego - jej zalet nie ma chyba żadna inna tkanina. Denim bywa wytrzymalszy - choć w sporej mierze dlatego, że tak wysokiej gramatury nie spotyka się niemal w innych spodniach. Problem braku wytrzymałości dotyczy częściej cienkich elastycznych denimów (popularnych, bo wygodniejszych i niekiedy tańszych). Osobiście jestem wielkim fanem Fresco (i "fresco", bo takie tkaniny robi wielu producentów i niektóre są identyczne, różnice nie do wychwycenia), to naprawdę wytrzymały i długowieczny, a co szalenie istotne wyjątkowo przewiewny materiał - dla cierpiących na łatwe przegrzewanie się trudno o coś lepszego (wszelkie lny, tropiki itp. są bez porównania gorsze). Szorstkość bywa często wyolbrzymiana i w większości przypadków raczej nie powinna stanowić problemu (w spodniach warto jednak zastosować kolanówkę; ja zresztą nie widzę potrzeby niestosowania jej przy jakichkolwiek spodniach z wełny), więc o ile komuś odpowiada dość specyficzny matowy wygląd to na lato jest to opcja nr 1 - warto oczywiście zadbać o lekką przewiewną konstrukcję i przewiewny materiał podszewkowy na (najlepiej szczątkową) podszewkę. Na chłodniejsze pory roku przy zastosowaniu cieplejszych dodatków też da radę, jeśli ktoś nie jest zmarźluchem to może być to ten jeden całoroczny, uniwersalny czy w ogóle na pierwszy bispołk. Coś, o czym się rzadko pamięta i zwraca większą uwagę to materiał na kieszeniówki - sam widzę dużo większy komfort gdy są zrobione z miękkiej i przyjemnej w dotyku (po jednej stronie) bawełny (może to właśnie ta słynna silesia?) niż z szorstkiej mieszanki czy śliskiej wiskozy, acetatu itp. Wytrzymałość nie cierpi na tym zbytnio, a efekt jest zupełnie inny. Przy bespoke warto zadbać o taki detal i jeśli znajdzie się gdzieś optymalny materiał kupić na zapas (trafiłem raz na idealny i kiedy później kompletowałem komponenty na następne zamówienie nie był już dostępny w sklepie; żałowałem niewzięcia od razu przynajmniej 5 metrów).
  23. Dorzucę swoje 3 grosze. Baśniowej do marynarek nie polecam, rękawy skrócone przez zawinięcie do środka (zlikwidowany rozporek i guziki przy samej krawędzi, jak widać na zdjęciu), nie zareklamowałem od razu bo spieszyłem się przy odbiorze. Moim zdaniem nieporozumienie całkowite, dla mnie zakład w zasadzie "spalony". Skracanie spodni (garniturowych) poprawne, 20 złotych od sztuki. Wspomnianą marynarkę "przywróciła do życia" pani Zofia Drapacka z zakładu na ul. Przy Stawie 2. Raczej nie szyje nic męskiego (chociaż kto wie? poza tym w zakładzie czasem urzęduje też dość wiekowy krawiec, prawdopodobnie męski) ale przeróbki bez zarzutu - skracanie dołem marynarki ok. 30 zł, wymiana podszewki 40 zł (bez materiału), skracanie spodni ok. 30 zł.
  24. gisch

    Buty, trochę taniej

    Miał ktoś do czynienia z butami marki Redfoot i tym podobnymi tanimi markami angielskimi? Na Allegro można klasyczne wzory na licytacjach, co prawda ze skórą tylko na wierzchu dostać za kilkadziesiąt złotych z wysyłką. Możliwość skompletowania kilku par klasycznie wyglądających butów w cenie jednej porządnej pary jest kusząca.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.