gisch
Użytkownik-
Postów
105 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez gisch
-
Tak i nie. Wszystko się rozbija o gramaturę tkaniny - lekka wełna 110s może być faktycznie mniej odporna na zagniecenia i na przetarcia niż 130s o wyższej gramaturze. Żeby nie być gołosłownym, polecam przeczytać o tkaninach QX i QZ, to chyba najbardziej pokazuje, że wysokie s nie musi oznaczać niskiej odporności (choć to jednak nisza w świecie tkanin). Przy zbliżonej gramaturze oczywiście im wyższe "s" tym łatwiejsze gniecenie. PS. Do tego dochodzi jeszcze splot, on chyba najbardziej wpływa na podatność na gniecenie - generalnie pod względem tego parametru: splot > gramatura > grubość pojedynczego włókna (czyli "indeks s"). PS2. Google Bard potrafi pisać totalne głupoty ?
-
W Patine zdarzały się rabaty rzędu 30 czy 25 % w okolicach BF, generalnie to chyba najlepszy okres na zakupy tam (+promocje w okresie kiedy kończy się zima, wtedy zwłaszcza na trzewiki). Meermin robi outlety chyba nieregularnie co kilka miesięcy na niektóre modele ze zniżką 30 % (ale żeby trafić coś fajnego w swoim rozmiarze trzeba szukać tuż po otwarciu outletu, bo ciekawsze rzeczy szybko schodzą - zapis do newslettera i sprawdzanie dość często poczty, bo tam przychodzą informacje o zbliżającym się kolejnym).
-
Zdarzyło Ci się nawet skomentować tę parę
-
Nie chodzi o niego, tylko Dubniaka z Międzyborskiej. Duranc miał ceny jeszcze niższe, jakościowo podobnie (może nieco niżej, ale nie miałem nic od niego, więc osobiście się nie wypowiem).
-
Da się nawet taniej (jeden z szewców w Warszawie robił jeszcze niedawno - 2 czy 3 lata temu kołkowane buty za kwotę trzycyfrową, nawet z kapciem przymiarkowym po drodze, teraz przez inflację pewnie wzrosło delikatnie powyżej tego), a przypuszczam, że szewcy jedynie klejący buty zrobią jeszcze taniej - wbrew pozorom buty na zamówienie kupują nie tylko dandysi, ale i np. różni seniorzy, którym standardowe kopyta nie pasują, a nie wydadzą całej emerytury na parę o poziomie cenowym Yanko. Druga sprawa, pytanie na ile ta strona jest aktualna - widnieje na niej również możliwość zamówienia czarnych oksfordów za 890 zł.
-
Obecnie tak, choć jeszcze rok czy 2 lata temu wybór był całkiem niezły. Najlepiej szukać na jakichś olx/vinted/ebay itp. - zdarzają się nowe pary wystawiane nawet o połowę czy więcej taniej, bo ktoś np. przegapił termin zwrotu, kwestia tylko upolowania właściwego rozmiaru. Z w miarę sensownych butów w niższej cenie mogę polecić z własnego doświadczenia ten model - choć z uwagi na ogólny wygląd i dość wąskie kopyto to raczej opcja mniej casualowa niż te z Ochnika: https://kh-shoes.com/pl/p/Lord-Trzewiki-Cap-toe-Czarne/365
-
Nic szczególnego, nie ma szału, ani tragedii (oczywiście w kategorii "klejone buty z galerii za parę stówek"). Mogą pociągnąć parę sezonów w zależności od użytkowania i chęci wydania dodatkowych kilkudziesięciu złotych na naprawy typu podklejanie. Na jesienno-zimowe chodzenie w terenie niezabudowanym się nadadzą Z uwag praktycznych, buty mają materiałowe podnoski - u mnie wszystkie buty z takim elementem przecierały się w tym miejscu prędzej lub później (w skórzanych jeszcze mi się nie zdarzyło). Da się to naprawić (nawet nie za miliony monet, w tym roku zapłaciłem 40 zł), ale nie każdy szewc się tego podejmie i dla stabilności przydatne jest przeszycie na nosku (jeśli jest nakładany to jest ok, ale przy braku jak w tym modelu może być problem).
-
Te Henry Stevens mają raczej całą podeszwę gumową (tak też jest w opisie, to że na zdjęciu z profilu widać warstwy tak jak w skórzanej niekoniecznie oznacza, że użyto w tym miejscu tego materiału), natomiast dziwi kryty szew, raczej niespotykany w butach GYW tańszych marek, a tym bardziej przy podeszwach gumowych i w butach mniej formalnych - przypuszczam, że dolna część podeszwy (nie tylko ta zelówka, ale i część skórzana lub skóropodobna) może być po prostu przyklejona. Co do samego użytkowania, mam trzewiki Yanko na podeszwie York (gumowa fabryczna zelówka i gumowy obcas, skórzana wstawka w glanku - prawie identyczna jak w tych Berwickach, one też mają skórę w glanku - miejscu, które zasłania drugi but na zdjęciu nr 4, w opisie też masz tam "podeszwa (York), gumowo-skórzana") i w mieście sprawdza się jak najbardziej ok - oczywiście ten skórzany fragment w podeszwie po pierwszym kontakcie z wilgocią, a tym bardziej solą przestanie ładnie wyglądać, ale nie widać by to miało w dłuższej perspektywie powodować jakieś problemy. Najistotniejsze przy każdej parze butów, niezależenie od przeznaczenia, jest dopasowanie do stopy - polecam zamówienie obu par i przymierzenie, bo nawet najlepsza jakość nie zrekompensuje faktu, że buty okażą się niewygodne. W butach niestabilizujących stopy sznurowaniem jak loafersy czy właśnie sztyblety przyłożyłbym do tego szczególniejszą uwagę. PS. Zgadzam się w zupełności z komentarzem wyżej co do soli - różne zabiegi zabezpieczające trzeba by było powtarzać po każdym wyjściu, a i tak niewiele pomagają. Jedyne wyjście to dokładne umycie butów bezpośrednio po spacerze w solnej brei, bo próby odsalania po dłuższym czasie są bardzo żmudne i trudno uzyskać odpowiedni rezultat. W takim Lublinie sól leci już na chodniki przy najmniejszym płatku śniegu i sam po prostu używam przez to częściej buty, których po prostu mniej szkoda zniszczyć (XXI wiek i nadal nie wymyślili czegoś, co nie niszczy butów, samochodów i środowiska?).
-
@kamilpPatrząc po zdjęciach Yanko wydają się być trochę szersze i minimalnie bardziej zaokrąglone. Raczej niewielkie szanse, że ktoś ma buty na obu kopytach, najlepiej napisz do supportu Patine.
-
Obecny stan branży "klasyczna męska elegancja" w Polsce
gisch odpowiedział(a) na Velahrn temat w Męska elegancja
Ja mam wrażenie, że pandemiczny kurz nie dość, że nie opadł, to dość mocno zaorał raczkujący (choć to może zbyt optymistyczne stwierdzenie - raczej pełznący) powolutku w górę ruch powrotu klasyki nawet nie tyle do codzienności, ale do używania częściej niż parę razy w roku. Z pewnością ceny nie pomagają - spodnie za kwoty czterocyfrowe z lekkich włoskich wełen to gruba przesada (pod względem oferty Poszetka i tak jest na czele, ale cenami dość mocno zaczyna odskakiwać od reszty). Asortymentowo faktycznie najbardziej spadł Miler, który chyba generalnie przerzucił się na alkohole - trochę szkoda, bo takie rzeczy jak marynarki Turin wychodziły mu naprawdę nieźle. Zastanawia mnie jak wypada sprzedaż tych różnych "sartorialnych dresów" czy szortów po 800 zł - najprawdopodobniej musi być lepsza niż klasyki skoro taki wysyp u praktycznie każdej marki. Podobnie z cenami - można sobie wmawiać na początku, że "mamy dobry produkt w dobrej cenie i nie przewidujemy przecen", ale i tak w naszych warunkach lepiej wychodzi wystawić coś drożej i wrzucić na promocję za tydzień/miesiąc/kwartał, nie ominęło to dosłownie żadnej marki. Generalnie jest drogo i będzie jeszcze drożej, jak ktoś się nie "obkupił" podczas lockdownów to teraz musi wysupłać dużo więcej (dla przykładu, w 2020 kupiłem w 4gentleman 2 pary wełnianych spodni po ok. 320 i 360 zł, teraz podobne modele są po 699 i 899 zł). Wydaje mi się też, że Klasyczne Buty chyba akurat przędą nie najgorzej, parę razy w ciągu ostatnich tygodni zdarzyło mi się trafić na ich reklamy na YT (zresztą promowana ich marka Partigiani to naprawdę dobre buty, moje trzewiki balmoral od nich to najwygodniejsze buty GYW i jakościowo jak najbardziej spoko). W sumie nie mają za bardzo konkurencji w Polsce - inne podobne sklepy głównie internetowe (Patine i KH) mają tylko swoje marki w ofercie, w Klasycznych jest już jako taki wybór, poza tym cenowo pozycjonują się mniej więcej tak po środku, co pewnie też zapewnia największą niszę wśród klientów. Pandemia z pewnością wielu przekonała do kupowania przez internet rzeczy, które wcześniej raczej nie były brane pod uwagę ("gdzie to tak buty kupować w ciemno bez mierzenia"), więc rozwój e-handlu podpompowany wcześniej lockdownami na pewno będzie dalej rósł. -
To trzewiki Lord po 2 sezonach (bez prawideł), te dostępne teraz na stronie za 499 zł. Według info na stronie skóra bydlęca, na pudełku "box calf" (dopytałem o to meilowo i odpisali, że czasami udaje im się dostać lepszą skórę, ale nie zmieniają informacji na stronie, więc zależy jak się trafi). Imo jest przyzwoicie, choć chyba lepsza jest skóra cielęca z Weinheimera w KH (mam z niej oksfordy). Najlepiej zamów pary obu marek i potem którąś odeślij, żadne zdjęcia i opinie nie zastąpią możliwości przymierzenia i obejrzenia na żywo (jeszcze istotna jest kwestia dopasowania, piękne buty, ale nie dające się nosić bez niewygody szybko wylądują na handlarce/dnie szafy). @eye_lip Z iloma parami Lordów/KH miałeś do czynienia? Na pewno Lordy to nie są buty jakości Patine, ale sugerowanie, że się rozsypią dwa razy szybciej jest imo bezpodstawne. W najgorszym razie trzeba się liczyć z dość szybką koniecznością podzelowania (ja obie z posiadanych par Lordów kupiłem już na gumie albo z fabryczną zelówką jako MTO, więc osobiście nie wiem w jakim tempie ich krupony się zużywają). Oczywiście, jeśli się może "dołożyć do Yanko" to zwykle jest to dobra decyzja, ale jeśli miałby być to naprawdę obciążający budżet wydatek, a buty i tak używane od wielkiego dzwonu to można rozważyć inne opcje.
-
Kojarzysz może jakie orientacyjnie ma ceny za szycie?
-
W zasadzie może być całoroczny - w lecie brak podszewki nie wymaga komentarza, w chłodniejszych miesiącach zakładach lżejszy lub cięższy płaszcz i też da radę. Moim zdaniem kolor i struktura tkaniny pasują zdecydowanie bardziej do cieplejszych miesięcy, ale jeśli Tobie to nie przeszkadza to nie ma przeszkód by używać również zimą (choć wtedy spodnie mogą być mało komfortowe, chyba że z bielizną termiczną/kalesonami). Brak podszewki może też wpływać na nieco gorsze układanie się, choć przy takim kolorze i modelu z nakładanymi kieszeniami i bez poduszek nie powinno mieć to większego znaczenia.
-
@ArasMożliwość zwrotu custom made działają już od długiego czasu. Praktycznie wszyscy wkoło też podnoszą ceny, więc wątpię by to akurat zwroty custom made tak dobijały Susu (gdyby naprawdę im się to nie kalkulowało to nie byliby tak głupi by to oferować). Co ciekawe takie ubranka trafiają potem do outletów - np. na Ebayu, ale są też nawet na Allegro (raz trafiłem tam spodnie z Fresco od Hardy Minnis za 250 ziko, więc ma to niewątpliwe zalety )
-
To ten Napoli z Suitsupply za 1769 zł? Rozmiar raczej ok, ale położenie górnego guzika i szerokość klap to masakra, już Vistula ostatnio wypuszcza lepsze modele pod tym względem. Imo chyba mało która marka tak strasznie się zepsuła pod kątem stylistyki. Chyba lepiej byłoby zainteresować się tym modelem (mają podstawowe przeróbki w cenie): https://pewienpan.pl/product-pol-3663-Garnitur-welniany-Sartoria-granatowy.html#181
-
W takiej cenie w Polsce nadadzą się chyba tylko Lordy z Królewskiego Herbu, ewentualnie w podobnym budżecie coś z Włoch, np. https://www.otisopse.com/collections/francesine/products/francesina-con-puntale-in-pelle-nera-2 albo od Hiszpanów: https://zapateriasestelles.es/hombre/1055-hartel.html https://tallsem.com/collections/oxford/products/cullar-calf-negro
-
Co do skracania rękawów warto pochodzić po różnych krawcach w swoim mieście i popytać - ja po paru próbach znalazłem krawcową, która skraca od góry za ok. 50 zł (orientacyjnie, bo zwykle nie jest to jedyna przeróbka w marynarkach) z zadowalającym efektem. Przy skracaniu dołem imitacje można wypruć i odtworzyć wyżej (nie będzie raczej 100 % identycznie, ale to nie jest wielka różnica), problem co najwyżej może się pojawić jeśli przy mocnym skracaniu "skończy się" rozporek - wtedy faktycznie lepiej górą. Ten Royal w wielu miejscach był pokazywany jako jakaś wisienka w Bytomiu, osobiście nie podzielam tej opinii - kozerka wygląda na mocno niedzisiejszą, same szerokie klapy to za mało. Ramiona typowe dla tej marki. Też swego czasu popełniłem błąd kupując gajer tej marki i to po prostu kaszana, mimo wielu przeróbek nadal nie jest to coś do noszenia z zadowoleniem. Konstrukcyjnie lepiej zwykle wygląda Vistula, choć tam otwarte klapy sensownej szerokości to rzadkość (choć ten wyżej faktycznie jest na granicy akceptowalności).
-
Mam Havanę Susu z hopsacku Angelico (half canvas) i marynarkę z podobnej tkaniny Marlane Mango (klejonka) i Turina od Milera na klejonce oraz Phoenixa też od niego na half-canvasie - w obu przypadkach to wrażenie, o którym pisałem jest zauważalne (i to pomimo, że Turin jest z wełny o gramaturze 360, a Phoenix ok. 210). Nie chodzi tu do końca o układanie się, ale subiektywne uczucie komfortu podczas noszenia, nieco ładniejsze układanie się klap (klejonkowe częściej "łamią się"), dochodzi też kwestia trwałości przy praniach chemicznych, klejonki mogą mieć tu minus (choć u mnie przy dużej rotacji i stosunkowo rzadkim noszeniu marynarek o tej kwestii się osobiście nie wypowiem). Jan Adamski dość mocno obstaje przy swoich opiniach (dość niedwuznacznie wyśmiewając rzeczy inne niż oferowane przez siebie w sklepie, oczywiście pod płaszczykiem maksymalnego obiektywizmu - oczywiście ma do tego prawo, ). Marynarki MrVintage natomiast mam okazję nosić - w nich imo największym plusem jest brak usztywnienia w kuli rękawa (nie chodzi o wkład barkowy, a o taki "półksiężyc", moim zdaniem bez niego marynarka jest wygodniejsza i ładniej leży). To płótno, które mają w odcinku piersiowym, o czym autor się chwalił przy wprowadzaniu linii to nie jest chyba jakaś autorska konstrukcja, praktycznie każda marynarka na klejonce ma coś w tym stylu - waterunek nie jest tylko w szyciu na płótnie, sama klejonka zwykle byłaby zbyt wiotka by stanowić jedyny element konstrukcji (na marginesie, niektóre konstrukcje full canvas, nawet szyte u krawców też bywają oprócz tego podklejane - tzw. skin fusing, podobno ułatwia to pracę z cieńszymi tkaninami). Half canvas to nie jest przewaga kompletnie zmieniająca postać rzeczy, ale zauważalna - niemniej bardzo podnosi koszt produkcji (w komentarzu pod artykułem pan Adamski pisze o wzroście ok. 40 %) i po prostu dla wielu użytkowników marynarek to gra nie warta świeczki.
-
Guzik mógłby być ciut niżej, ale obstawiałbym jakieś 2 cm. Rozwiązaniem byłoby wziąć na dłuższy wzrost i skrócić rękawy, guzik będzie trochę niżej i tył też spoko. Wymienione marki mają proporcje w porządku (choć model Havana z SuSu ma guzik trochę wyżej niż by należało), główną zmienną jednak jest tu konstrukcja half-canvas, w moim odczuciu czuć różnicę w porównaniu z klejonką, marynarka lepiej przylega do klatki piersiowej (nie "opina", choć trudno znaleźć lepsze określenie; jest bardziej sprężysta, nie ma tu mowy o jakimś uciskaniu). Przy podanych wymiarach proponuję zerknąć na coś takiego - sam rozważałem zakup, ale dla mnie jest za jasny, marka porównywalna jakościowo z Suitsupply; jeśli wymiarowo dałby radę (pewnie potrzebowałby podobnych korekt jak ta Vistula) to na pewno będzie to dużo lepszy stosunek ceny do jakości: https://www.vinted.pl/mezczyzni/ubrania/garnitury-i-blezery/garnitury-komplety/2827460434-half-canvas-suit-spier-mackay-vbc-oblek Tabela wymiarów: https://www.spierandmackay.com/fit-guide/suit-size-chart
-
Rozwarcie to jedno, ale w ogóle ten model wydaje się być dość "nieszczególny" (począwszy od kopyta, przez detale typu szwy po skórę), proponowałbym poszukać jednak czegoś innego. Ile kosztowały?
-
Miałem wczoraj okazję wziąć udział w fajnym wydarzeniu - degustacja (stety/niestety online) rumów z wyspy Saint Lucia marki Chairman's Reserve. Zorganizował to DomWhisky (jeden z najlepiej zaopatrzonych sklepów w Polsce, którego warszawską filię miałem okazję odwiedzić - asortyment bywa tam jednak uboższy niż w sklepie internetowym/głównej siedzibie w Redzie, wykorzystałem więc przy okazji możliwość zamówienia innej butelki niedostępnej w Warszawie). Różnych degustacji w różnych miejscach bywa w skali roku całkiem sporo, jednak większość to zakup kilku niewielkich próbek za 100-200 zł. Tutaj "biletem" na degustację był zakup jednego z rumów (w normalnej sklepowej cenie), a 5 próbek i spotkanie na Zoomie z master blenderem marki w gratisie - no duży plus to mało powiedziane Sama marka to stosunkowo młody gracz, ale już "okrzepły" w tym, co robi - gdy jakieś ćwierć wieku temu sporo marek poszło w multikolumny i generalnie hurtową produkcję oni zamontowali trzy alembiki i zasadzili obok zakładu trzcinę cukrową by mieć swój surowiec do produkcji (sok z trzciny, oprócz tego melasę importują obecnie chyba z Dominikany). Wielkim plusem jest niezła transparentność, już na ich stronie internetowej można znaleźć dokładne opisy ich blendów (w sumie na degustacji pojawiło się prawie to samo, więc w porównaniu do innych nie traktują tego jako tajemnicy), poza tym to rumy niedosładzane (oprócz wersji Spiced, co jest raczej zrozumiałe) i chyba nawet pozbawione karmelu jako koloryzatora (co w tej branży rzadkie i generalnie nie jest zresztą odbierane jako wada, bo nie zmienia smaku). Te informacje są dostępne na ich stronie czy różnych blogach (np. fatrumpirate, rumfanatic) i głównie one spowodowały zainteresowanie marką (w połączeniu z dość uczciwym jak się zdaje wycenieniem swych produktów). W sumie nawet chciałem parę miesięcy temu kupić jeden z ich rumów (Original), ale był niedostępny w Warszawie, więc możliwość spróbowania wytworów akurat tej marki trafiła się dla mnie całkiem pomyślnie. Sama degustacja wydawała się trwać dość krótko (około godziny na 5 rumów, nie licząc jeszcze kilkunastu minut na pytania na koniec), informacje o rumach w sumie zbliżone do tych podanych na ich stronie, ale sama możliwość usłyszenia tego od aktualnego master blendera i zadania mu pytań to fajna sprawa. Z testowanej piątki (Original, Legacy, Forgotten Casks, 2009 i Original Spiced) subiektywnym nr 1 jest Forgotten (to w zasadzie dłużej starzony Original, te kilka lat więcej zrobiło kapitalną robotę). Znacznie wyróżnia się wersja Legacy, w której wyraźnie wyczuwalny jest udział rumu ze świeżego soku/agricole (dla mnie to akurat minus; jeśli ktoś chciałby spróbować tej dość niszowej gałęzi rumów to np. w Auchanie jest dostępny Mangoustan's, chyba jeden z najtańszych agricoli); na marginesie wersja 1931 to dłużej starzona Legacy. Spiced z kolei to kompletnie inna rzecz niż podobne wydania innych marek (np. Capitan Morgan, Sailor Jerry, Kraken), w zasadzie smakuje jak pomarańcza wyciągnięta z grzanego wina Ciekawy, całej butelki co prawda bym nie kupił (rumu tu za bardzo nie czuć, korzenie zdominowały całość), ale cenię możliwość spróbowania. Podsumowując zdecydowanie polecam, jeśli powtórzą taką opcję (zakup butelki + degustacja w gratisie) od jakiejś innej marki produkującej uczciwy rum (bez tony dodatków i kreowania się na nie wiadomo jakie premium bez pokrycia. jakich w rumowym świecie jest sporo) to mając możliwość chętnie skorzystam raz jeszcze. W najbliższym czasie robią podobną imprezę np. z brandy Ararat, jak ktoś lubi te klimaty na pewno nie pożałuje (wartość samych próbek w przeliczeniu objętości to ponad 50 zł, z Chairman's było to ok. 20).
-
[WARSZAWA], Szewc, Krzysztof Dubniak, ul. Międzyborska 115
gisch odpowiedział(a) na proceleusmatyk temat w Przewodnik miejski
Temat zdaje się zdechł przez niezbyt udane modele sprzed 10 lat, a że przy okazji innego wątku sfotografowałem swoje buty od tego szewca to spróbuję rozruszać nieco tę nitkę. Ponad rok temu zdecydowałem się zamówić zamszowe monki. Nie za bardzo mogłem znaleźć model spełniający wszystkie wymogi w RTW i postanowiłem spróbować tutaj, w sumie w sporej mierze by przetestować kołkowanie i jednocześnie przeznaczyć na to kwotę nie większą niż popularne "mydyl mydyl class" typu Meermin czy Yanko. Na drugiej wizycie szewc miał już skórę w odpowiednim kolorze (za pierwszym razem nie było jej w zakładzie) i ustaliliśmy szczegóły. Na wystawce w środku jest trochę butów różniących się kopytami, sztuprem itp. i udało się wybrać na wzór coś podobnego do zamierzonego - klasyczne i raczej zaokrąglone, ale nie aż w stronę "dziadkowości". Szewc jest chyba trochę zwolennikiem mniej standardowych rozwiązań (proponował np. niebieską skórę na wyściółkę), ale nie ma żadnego problemu z zupełną klasyką. Buty były gotowe po jakichś chyba 3 miesiącach (po drodze był jeszcze "kapeć" przymiarkowy z innej skóry, przydatny do ustalenia np. położenia klamer; mieszkając w Warszawie byłoby zapewne co najmniej miesiąc szybciej). Cenowo wyszło 950 zł (w gratisie impregnat, metalowa szczoteczka do zamszu, grube woreczki frotte i prawidła na sprężynach). Summa summarum ciekawa opcja, jakościowo imo nieodstająca od marek w podobnej cenie. Widać ręczną robotę (szczególnie na podeszwie, "jaskółka" nie wyszła idealnie, choć ścienienie podeszwy w środkowej części udało się zrobić moim zdaniem przyzwoicie). Po kilkunastu założeniach wygoda jest niezła - inne wrażenie niż przy RTW, buty dosyć ciasno przylegają, ale nie ma wrażenia upijania w jakimś miejscu. Z technicznych szczegółów buty oprócz kołkowania są klejone i pod wkładką jest warstwa jakiegoś miękkiego drewna (da się je wgnieść paznokciem - możliwe, że to brzoza, podobno kiedyś jako zamiennik korka stosowano brzozowe wióry). Szewc proponował od razu gumową zelówkę, z czego nie skorzystałem (choć z perspektywy czasu chyba trochę żałuję niezrobienia żabek/francuskich czubków) - póki co podeszwa sprawuje się przyzwoicie, choć ciut gorzej niż Rendenbach. Na pytanie o zaletę kołkowania przedstawił w największym stopniu niższą cenę. Generalnie jak na 1/3 (albo i mniej) ceny innych warszawskich szewców uważam, że jest nieźle. Nieco obawiałbym się zamawiania jakiegoś bardziej finezyjnego ażurowania, ale na klasyczne buty bez tego mogę tę miejscówkę polecić. Sam fakt szewstwa miarowego w cenie trzycyfrowej (być może już nieco więcej, od odbioru zamówienia minął rok) ze skóry co najmniej przyzwoitej jakości to fajna sprawa i prawdopodobnie (po odejściu na emeryturę Duranca) ostatni w Polsce szewc kołkujący buty inne niż do rekonstrukcji historycznych i zarazem ostatnia taka miejscówka w naszym kraju, gdzie można trochę poczuć atmosferę miejsca, gdzie się zamawia(ło) buty, bo RTW w sklepach brak. -
Nie będę nikogo na siłę przekonywać. Zdjęcie Szu to może być kwestia projektu (jak sobie klient zażyczył 9 czy 10 rzędów sznurówek to tak dostał) albo po prostu anatomii - buty na miarę zamawiają w niemałej mierze ci, którzy nie dostaną na swoje stopy czegoś w RTW.
-
@ciasteczkowy Co kto lubi, ale imo w wypadku tego typu butów te "forumowe" marki to przerost formy nad treścią. Mam podobny model do tego poniżej tej samej marki i dają radę, generalnie poszukałbym czegoś od tego typu polskich marek, bo jakościowo nie są złe, a jak się znajdzie model bez udziwnień to stosunek ceny do jakości jest niezły. https://brilu.pl/product-pol-10656-Skorzane-polbuty-sneakersy-Brian-brazowe.html @eduardo https://brilu.pl/product-pol-12982-Meskie-polbuty-sportowe-sneakersy-Jared-brazowe.html Generalnie jest sporo takich modeli od różnych polskich marek, poleciłbym szukanie po google grafika, bo wtedy można w miarę łatwo "odcedzić" te zbyt udziwnione od w miarę klasycznych.
-
Ślub studniówka chrzciny i inne - dyskusja i porady
gisch odpowiedział(a) na PrzemoC temat w Męska elegancja
Osobiście doradziłbym jednak ten Napoli, Lazio z tyłu wyszedł mocno kwadratowo na barkach, rękawy też prezentują się gorzej. Może sprawdź 102 z Napoli. Wielkość wypełnień w ramionach i slimowanie różnie wygląda na różnych osobach. Niekoniecznie Lazio czy Havana to idealne wyjście dla każdego. Na marginesie, czy Susu znowu zmniejszyło szerokość klap? To już wygląda jak jakiś Bytom czy Vistula ?
