Skocz do zawartości

gisch

Użytkownik
  • Postów

    105
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Treść opublikowana przez gisch

  1. Zobacz sobie ofertę 4gentleman, ewentualnie kup materiał (na mocny upał najlepiej sprawdzi się coś w stylu Fresco) i uszyj u krawca (z dużym prawdopodobieństwem wyjdzie taniej i lepiej, ze spodniami poradzi sobie wielu rzemieślników, nie musi być od razu ktoś pokroju Zaremby, a przy okazji masz kontrolę nad fasonem i detalami typu zakładki/regulatory).
  2. Polecam zapoznać się z tkaninami wymienionymi w tym artykule: https://www.permanentstyle.com/2019/07/a-guide-to-high-twist-bunches-2019.html Osobiście mam spodnie z Fresco i Explorera, różnice są praktycznie niezauważalne (może ten drugi jest odrobinę bardziej chropowaty, ale to dosłownie doszukiwanie na siłę), zapewne wszystkie są dość zbliżone i kwestia tylko tego co jest dostępne czy bardziej osiągalne finansowo. Z hopsacku raczej nie robi się spodni, to materiał o większej strukturze i podatności na przetarcie. Tropik jest bardziej zwarty i mniej przewiewny niż tkaniny typu fresco, jest też od niego dużo bardziej gładki i przyjemny w dotyku. Oprócz tego można rozważyć cienkie wełny super s (takie stereotypowe "włoskie"), na upały nadają się całkiem nieźle, są gładkie i chłodne w dotyku (bywają określane jako "cool wool"). To w zasadzie jedyny typ tkanin spotykany w RTW (a przynajmniej innym niż butiki typu Zack czy Macaroni), więc z tej tkaniny opłacalniej jest kupić coś gotowego niż szyć - ja mam kilka par z Massimo Dutti kupionych zanim poznałem Fresco itp. i w sumie nadal sprawdzają się całkiem nieźle. Jeśli spodnie mają być z kantem, a zwłaszcza jeśli będą z tkaniny typu fresco to polecam jednak wiskozową kolanówkę (szorstka wełna ocierając niweluje wrażenie chłodzenia). PS. Fresco można nosić nawet zimą, nikt tego nie sprawdza Choć osobiście sugerowałbym w takim wypadku połączenie z bielizną termiczną (czyli po prostu kalesonami) z merynosa.
  3. Chyba w autorytatywnym sposobie wypowiedzi i tupecie przoduje w tej nitce ktoś inny :V Co do Dubniaka, ocenianie działalności przez pryzmat zdjęcia jednej pary, która była wynikiem projektu radosnej twórczości jakiegoś klienta jest śmieszne. Ja u tego szewca zamówiłem zamszowe monki w zupełnie klasycznej formie i są jak najbardziej ok, uważam je za ciekawą alternatywę do będących w podobnym budżecie np. Meerminów. Sama technika kołkowania jest stosowana np. przez Lobba, więc to nie jest tylko domena jakichś "jarmarcznych" butów. Oprócz kołkowania są również klejone (jak zresztą większość butów szytych, brak kleju w ogóle generuje "skrzypienie" i często wymaga i tak w przyszłości podklejenia z powodu rozwarstwień). Targowanie się czy jest w Polsce kilku czy kilkunastu aktywnych szewców szyjących miarowo i odsyłanie do przeczesania całego forum (by i tak zgadywać, bo choćby działało tylko dwóch to nadal nie wiadomo o kogo chodzi) trudno skomentować. Trudno też sobie wyobrazić taką lamówkę, bo w zasadzie nikt z lamówką nie zamawia. Zresztą skoro problem dotyczy innej osoby (i to prawnika, a więc osoby, której z pewnością nieobcy jest komputer) to dlaczego ona sama nie zapyta na forum? Skoro buty nie zostały odebrane to szewc sam wie, że coś jest nie tak i zapewne o to pytał (nie chce mi się wierzyć by klient wszedł, zobaczył buty i uciekł bez słowa nie dopuszczając do głosu szewca). No i skoro polski bispołk jest taki be i zamiast Januszkiewicza czy Kielmana lepiej kupić Loake to po co w ogóle ta nitka? Trudno tu znaleźć coś innego niż wylanie frustracji i oczekiwanie jakiegoś wręcz nawołania do linczu szewca z "tupetem", który śmiał spartaczyć buty (notabene nadal nie wiadomo kto i nie wiadomo jakie). PS. Osobiście po prostu spróbowałbym z szewcem omówić naprawienie (tzn. sklejenie i pokrycie np. jakimś woskiem) tego defektu w taki sposób by był możliwie niewidoczny i zabezpieczony przed dalszym uszkodzeniem i rabat. Odmowa odbioru butów z defektem wielkości 2 mm (który prawdopodobnie już po nakremowaniu byłby niemal niewidoczny) i oprócz tego jeszcze roszczenia finansowe drogą sądową to pieniactwo czystej wody.
  4. Kołki z rogu można też dostać w Polsce: https://biferno.pl/pl/c/Kolki-do-plaszczyswetrow/1485
  5. Klient widział wadę przy odbiorze, już wtedy myślał, że dyskwalifikuje ona produkt, a mimo to go odebrał bez zapytania o ten mankament szewca i zapewne uiścił jednocześnie resztę kwoty (bo zaliczkę opłaca się przy składaniu zamówienia) - zachowanie w najlepszym razie mało asertywne. Pytanie też jak szewc zareagował na samo żądanie zrobienia lamówki, czy je odradzał itp. Bez zdjęć to niestety wróżenie z fusów (skoro buty są już w rękach klienta to nie ma powodu by tego zdjęcia teraz nie zrobić), poza tym uznawanie, że wszyscy klienci znanego szewca (choć ciągle przecież nie wiadomo kogo, a jest co najmniej kilkunastu w Polsce do wyboru), nagle nabrali wody w usta i śmią nie przeglądać codziennie forum i odpowiadać natychmiastowo na każde pytanie jest dopiero niezłe
  6. gisch

    Pierwsze buty GYW

    Od KH mam czarne oksfordy (model jak wyżej podałem KH 301), kupione chyba w 2020 r. Ponieważ rzadko chodzę mocno formalnie to przez ten czas użyłem tej pary jakieś kilkanaście razy (w tym jedno wesele). To w sumie moje pierwsze "poważne" szyte buty (nie licząc jednej pary Barkerów wylicytowanych za stówkę na Allegro, które swego czasu dość mocno masakrowały mi stopy i dosyć ochłodziły zapał wobec GYW - po czasie jednak nie stwarzają dyskomfortu i zrobiły się wręcz luźnawe, więc jestem po tej stronie barykady, która uważa, że lepsze są ciut za ciasne buty niż od początku dopasowane z lekkim luzem), jak wielu przy czarnych oksfordach rozważałem Berwicki 3001 i chyba jeszcze coś z Klasycznych Butów (Lordów z KH nie rozważałem przez złe recenzje o ich skórach licowych). Padło na KH z powodu subiektywnie najładniejszego kopyta (dość klasycznie okrągłe, ale nie "dziadkowe, ktoś też wrzucał na forum ich zdjęcie, nie mogę go teraz znaleźć, bo to był chyba inny wątek niż ten główny o marce) i niezłej ceny (569 zł, Berwicki były chyba o 100 zł droższe). W zasadzie od początku nie stwarzały jakichś niepokoi dla stóp (poza opięciem; zamówiłem 7,5 UK i wymieniłem na 6,5 - przez jakiś czas myślałem, że lepiej byłoby wziąć 7, z perspektywy czasu cieszę się, że nie wymieniałem kolejny raz). Skóra z polskiego Kegaru to podobno kontynuacja słynnego niemieckiego Freudenberga, uważanego niegdyś za producenta najlepszych czarnych cielaków (podobno po przeniesieniu produkcji do Polski jakość nieco spadła, ale to nadal dobra klasa). Jest dość cienka, ale niezbyt twarda, łamie się przyzwoicie. Podeszwa (bordowa) wydaje się być lepszej jakości niż te Lordowe, póki co nie ma potrzeby zelowania. Jakieś 2 lata temu kupiłem też Lordy w zamszu (kupiłem jako MTO z podeszwą z gumową zelówką) - zamsz jest ok, ale kopyto L03 jest niezbyt ładne i niezbyt wygodne - szerokie w śródstopiu, ale mocno zwężające się przy palcach (nawet słynne "wyścigowe" Yanki 915 są w tym miejscu szersze) i 1,5 roku temu czarne trzewiki Lord na gumowej podeszwie (szukałem czegoś nie do końca formalnego - choć dla wielu pewnie nadawałyby się do garnituru; nie znalazłem innej sensownej alternatywy do 500 zł), fajna skóra (podobno cielęca, a nie bydlęca - aż zapytałem sprzedawcę, bo zdziwił mnie napis "box calf" na pudełku), choć też ten sam problem z uciskiem w palcach - a szkoda, bo oprócz tego całkiem wygodne, prawdopodobnie spróbuję w końcu z rozbijaniem u szewca. Generalnie KH z pewnością kupiłbym ponownie, Lordy prawdopodobnie nie - choć tylko z powodu kształtu kopyta, bo jakościowo jest naprawdę spoko (no po prostu nieważne czy to Gordon Bros czy John Lobb, jeśli kopyto nie jest dopasowane do stopy to cała reszta tego nie zrekompensuje). Nie mam fizycznie dostępu do tych KH i zamszaków teraz, dorzucę fotki prawdopodobnie pod koniec tygodnia.
  7. gisch

    Pierwsze buty GYW

    Jest wątek, w którym praktycznie wszystkie wypowiedzi są sprzed 5 lat, od tego czasu to dość mocno inne buty. Ile par od nich nosiłeś albo miałeś chociaż w ręku? Ja mam model KH 301 2019 i to naprawdę fajne buty, ładne kopyto (to nowsze KH02 jest mniej zgrabne, na zdjęciach wygląda trochę jak ortopedyczne), jakościowo naprawdę spoko. @RafalLesz Osobiście nie brałbym pod uwagę Berwicków - mam 2 pary i są to najmniej wygodne GYW jakie mam. Ponadto w ciągu ostatnich lat ich ceny poszły w górę jak chyba żadnej innej marki - jeszcze ze 3 lata temu chodziły w okolicach 600-700 zł, za 1100 to moim zdaniem kompletny bezsens. Partigiani są jakościowo bardzo ok, mam od nich trzewiki balmoral i to moje najwygodniejsze buty GYW. Regularna linia Meerminów raczej nie jest wyższej jakości od nich, za to pewnie lepsze będą Maestro. Najważniejsza sprawa to dopasowanie kopyta do stopy i subiektywny wygląd - w tej kolejności, bo nawet jeśli buty będą ładne, a niewygodne to nie będziesz chciał ich zakładać. Tak naprawdę większość wymienianych wyżej marek oferuje dość zbliżoną jakość, preferencje polecających to najczęściej wynik indywidualnych doświadczeń, bo mało kto miał do czynienia z butami każdej z tych marek. Najlepsze, co możesz zrobić to zamówić kilka par różnych producentów, porównać w domu i zostawić najbardziej odpowiednie - niestety trzeba te kilkadziesiąt czy więcej złotych zarezerwować na odsyłki, ale to zdecydowanie lepsza opcja niż zostawić sobie buty, po założeniu których później będziesz tylko marzyć o chwili ich ściągnięcia.
  8. gisch

    Suit Supply

    @tryhp3 Jedwab niekoniecznie jest idealnym materiałem podszewkowym i zwykle stosunek ceny do właściwości nie jest zbyt korzystny, choć oczywiście nie ma przeciwwskazań do jego stosowania (chyba najładniej wypada w wersji zadrukowanej reprodukcją jakiegoś obrazu).
  9. gisch

    Suit Supply

    Osobiście niejednokrotnie przeprowadzałem "test Vislava" (czyli dmuchanie albo raczej próby oddychania przez podszewkę) i 100 % wiskozy sprawdzało się kilkukrotnie o wiele gorzej niż 100 % poliestru (oczywiście mowa o zwyczajnych tkaninach podszewkowych stosowanych w RTW, nic sportowo-technicznego). Wnioski są zatem dość problematyczne, bo tak naprawdę właściwości materiału podszewkowego można sprawdzić tylko mając materiał w ręku (przez internet zamawia się w ciemno), a w sklepach z tkaninami jakoś nie wyobrażam sobie "całowania" kilkunastu tkanin żeby wybrać odpowiednią W swoich ubraniach wymieniałem (tzn. oddawałem do krawcowej) już z 10 rękawówek (czasem z resztą podszewki), to naprawdę minimalny koszt ok. 20-30 zł ze swoim materiałem (czasem więcej bo powiązane było ze skracaniem rękawów). Idealna opcja to zamówić w jakimś lepiej zaopatrzonym sklepie z tkaninami kilka lub więcej próbek podszewek i po przeprowadzeniu testu zamówić konkretną (raz udało mi się kupić "ideał" na rękawówkę, niestety materiał szybko się skończył w sklepie i za każdym razem znowu trzeba szukać od początku - jeśli ktoś dużo przerabia albo szyje to polecam przy znalezieniu fajnej kupić większą ilość, o ile oczywiście nie odczuwa się potrzeby dopasowywać kolor do każdej marynarki/płaszcza osobno ). Z Susu mam Havanę z najprawdopodobniej rękawówką z poliestrem. Nie wymieniałem jej na inną i nie odczuwam jakiejś specjalnej różnicy w porównaniu z wiskozą/acetatem/mieszanką tych dwóch.
  10. @VelahrnTeż miałem podobne podejście - od dłuższego czasu szukałem takiego grubego kardiganu z szalowym kołnierzem z sensownej dzianiny. Po w sumie ponad roku trafiłem na coś z sensem (70 % wełna owcza, 30 % wełna jaka, waży chyba coś ok. kilograma), kołkowe plastikowe guziki wymieniłem na rogowe. No i generalnie niby super, ciężar i jakość czuć (choć u mnie też kołnierz nie układa się idealnie, to chyba domena takich swetrów), ale ciepłota sprawia, że w większości pomieszczeń jest w nim po prostu za ciepło, a z kolei zakładanie go pod płaszcz ma moim zdaniem umiarkowany sens, dużo lepiej wypadają w takim zestawieniu golfy. Oczywiście nie jest jak w swetrze z akrylem, że robi się zaraz mokry i nieprzyjemny, ale po prostu obecne ogrzewanie pomieszczeń dość skutecznie wyeliminowało konieczność (czy może bardziej komfort) używania takich ubrań. Termicznie imo najlepiej nadawałby się na kilkanaście (bliżej 10 niż 20) stopni na dworze, ale jednak charakter grubych kardiganów jest dość mocno "pomieszczeniowy" (skórzany pikowany chesterfield, kominek, regimental pod szyją i szklaneczka czegoś rudego to najbardziej naturalne środowisko tego elementu garderoby, bo to taki bardziej współczesny odpowiednik bonżurki czy marynarki do palenia) @PaczuchTen Makaron przyjemny raczej będzie, ale najprawdopodobniej grzać też będzie dość mocno. Jeśli to nie problem to czemu nie, ale chyba bardziej praktyczna byłaby wersja z bawełny (najlepiej z jakąś domieszką wełny czy kaszmiru dla miękkości).
  11. gisch

    Ślubne wiedenki XS

    Dodam tylko, że oprócz "szycia na miarę" w Warszawie dostępne jest "kołkowanie na miarę" Z własnego doświadczenia mogę polecić szewca Dubniaka z Międzyborskiej (choć jeśli finanse nie byłyby przeszkodą to na Twoim miejscu uderzałbym jak najszybciej do Januszkiewicza).
  12. W zasadzie najlepszą opcją będzie zmierzyć jakiś swój płaszcz, który dobrze leży i jest w podobnym typie (czyli np. nie jakiś trencz jeśli ten kupowany ma być zimowy), względnie jeśli nie masz żadnego to znajdź jakąś sieciówkę w Twoim mieście, która podaje wymiary swoich produktów i przymierz coś w ich sklepie na miejscu (w tej marynarce rzecz jasna), wtedy będziesz mieć jakieś rozeznanie. Niemniej i tak będzie to jedynie orientacyjna wiedza, bo zupełnie inaczej płaszcz może leżeć na betonie z Bytomia, a inaczej na "koszuli" od Ceran.
  13. A z tym to różnie bywa, niektóre mają taki napis, inne nie (w moich np. Monti ma, Albini nie ma; na stronie można zwykle sprawdzić na zdjęciach konkretnych modeli). Nie wykluczam oczywiście nie najwyższej jakości, ale kupując te koszule po ok. 60 i 90 zł (w czasie lockdownów i niedługo po nich można się było obkupić za naprawdę przyzwoite kwoty ? ) i tak jestem z nich zadowolony, prasują się dobrze i zdecydowanie nie są papierowe. Dla mnie "zwykłe" są w koszulach np. z Lidla czy Aldiego (mam kilka takich, ani tragiczne, ani specjalnie dobre, choć prasują się nie najgorzej), Wólczanki to już taka 'mydyl mydyl klas", a koszule w cenach typu 400 zł za sztukę to już dla mnie bariera psychologiczna (w końcu to rzecz jednokrotnego użytku i do prania; za stówkę więcej kupowałem marynarki MrVintage w promocjach).
  14. W tej trójce to chyba jednak powinna się pojawić gramatura Wydaje mi się też, że znaczenie może mieć gęstość splotu (takie twill można chyba tkać mniej lub bardziej ściśle), co poniekąd wiąże się z tkalnią. Przy składzie surowcowym trzeba też doprecyzować, bo oprócz samego typu surowca istotna jest długość włókien (taka Giza 45 właśnie znana jest z jednych z najdłuższych na świecie). Spośród kilkunastu eleganckich koszul (tylko raz zdarzyło mi się wydać na 1 powyżej stówki) najlepsze tkaniny to te metkowane (Albini i Monti z Wólczanki, oba Lamberty), pozytywnie też wypada bawełna no name w typie grubej piki od Di Selentino (choć ich koszule mają tragicznie krótkie kołnierzyki), największy minus to James Button, ich royal oxford i twill są tak papierowe jak to tylko możliwe i kompletnie nie do doprasowania. @Kublo W zasadzie spora część możliwych różnic opisana jest w tym artykule: https://tomaszmiler.com/tag/jak-rozpoznac-dobra-koszule Poza tym na cenę wpływają też m.in. szwalnia i kraj szycia (może być jeszcze szycie ręczne, ale to już najwyższe półki czy po prostu rzemiosło dla rzemiosła, niekoniecznie uzasadnione praktycznymi względami), marża sklepu czy guziki - najbardziej cenione to gruba masa perłowa bez napisów (te są po prostu wyrazem tandety, niestety decyduje się na nie sporo marek bo to dodatkowa reklama ich wyrobów, podobnie jak monogramy na koszulach Lancerto). Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że większość sklepów nie podaje detali dotyczących koszul, trzeba się przyglądać zdjęciom w powiększeniu i kierować doświadczeniami własnymi bądź innych. Ostatecznie każdy i tak sam decyduje które z tych detali uważa za warte dopłacenia, a co wydaje mu się zbędne.
  15. @dragonekAbsolutnie nie rób sobie tego i nie kupuj żadnej z tych szmat (naprawdę trudno znaleźć przyjemniejsze określenie dla tak fatalnych produktów). Jeśli masz już jakąś marynarkę, która dobrze leży to ją dokładnie pomierz, wtedy łatwiej będzie szukać w internecie. Oprócz szukania stacjonarnie w jakichś np. TkMaxxach polecam przejrzeć portale typu Vinted/Olx/Allegro, poza używkami można znaleźć też nowe rzeczy czasem w przyzwoitych cenach - na szybko np. coś takiego: https://allegro.pl/oferta/suitsupply-marynarka-meska-sienna-welna-42-12127672564 https://allegro.pl/oferta/suitsupply-marynarka-meska-havana-44-12732028836 Generalnie dobrze gdy niegarniturowa/"sportowa" marynarka ma nakładane kieszenie (zwłaszcza jeśli ma być noszona z innymi spodniami niż wełniane w kant) i klapy sensownej szerokości (nie mniej niż połowa odległości od krawędzi do kołnierza - te z haemu to co najwyżej 1/3). Co do samego koloru, imo do niebieskich spodni najlepsza będzie szara góra, ale inne też mogą się sprawdzić, unikałbym tylko czerni i niebieskiego (chyba, że na zasadzie sporego kontrastu - np. granatowe spodnie i błękitna marynarka, ewentualnie na odwrót). Proponowałbym też najpierw znaleźć marynarkę i do niej dobierać spodnie, a nie na odwrót.
  16. No kto bogatemu zabroni Wszystko występuje na różnych półkach cenowych, po prostu polecam przedmiot, który mam osobiście i jestem zadowolony - nie dla wszystkich pasek musi koniecznie być markowy. Każdy kupi co mu będzie pasowało, ja wolałbym zamiast tego dołożyć np. do jakichś butów półkę wyżej. Oczywiście, bo istnieją tylko slimy, a cała reszta to dzwony :v Naprawdę między 19 a 30 cm (bo tyle miewały te dzwony) jest jeszcze dużo alternatyw. Szerokość nogawki niewiele mówi przy braku informacji o obwodzie nóg (zwłaszcza łydek) - dla mnie np. 19 cm na dole to slim nieakceptowalny w spodniach eleganckich (choć zdaję sobie sprawę, że dla niektórych z BMI przy granicy dolnej normy może to być optymalna szerokość), a 20,5-21 jest komfortowe (też mam spodnie z wełny typu fresco właśnie w tej szerokości i tam nic się nie zatrzymuje - a ewentualna próba twierdzenia, że taka szerokość to reko lat 60' nie miałaby nic wspólnego z rzeczywistością). Dla mnie z kolei skarpety krótsze niż podkolanówki (takie do połowy łydki) to nieporozumienie, bo bez przerwy się zsuwają. Miałem pecha kupić kilka takich par jakiejś włoskiej marki i nadają się do używania co najwyżej z szelkami do skarpet. @Mikołaj Paśnikowski Co do skarpet, świetną dotąd opcją była Calzedonia, ale chyba z początkiem roku wycofała wszystkie długie modele - duża szkoda, bo przy promocji "5 za 50 zł" nie było lepszego źródła żebrowanych podkolanówek. Może za jakiś czas przywrócą je do oferty. Pedemeia imo nie należy do najwytrzymalszych, wytrzymalsze wersje robi Celchuk (dawniej Viccel) - ta zimowa wersja jest naprawdę porządna, choć trudno powiedzieć czy są warte tej ceny.
  17. Pleciony pasek za 4 stówy? Czyste szaleństwo, ten element garderoby zdecydowanie nie jest wart tych pieniędzy. @Gwiezdny durszlakMam pasek od tego producenta (w innej wersji kolorystycznej): https://allegro.pl/oferta/pasek-meski-pleciony-elastyczny-del-santo-11055994591 i po 2 sezonach jest jak najbardziej spoko. Nie mają co prawda w ofercie jednolitych brązów, ale na Allegro znajdzie takie się u innych (ważne tylko by te elementy skórzane były z prawdziwej skóry, reszta jest mało istotna bo plecionki i tak są sztuczne) - niemniej za 200 zł to spokojnie znajdziesz wszystkie 3 łącznie w rozsądnej jakości (i najpewniej jeszcze sporo zostanie ).
  18. Blokują jeśli się ma spodnie typu kalesony Sensowne powinny mieć "spad" (nogawkę swobodnie opadającą po wstaniu z pozycji siedzącej; konkretna szerokość zależna od anatomii noszącego). Mi przy żadnych klasycznej szerokości spodniach nic się nie blokuje, natomiast przy różnych slimach potwierdzam to zjawisko.
  19. W zasadzie najistotniejsza kwestia to pasek, a dokładniej ta ruchoma część opierająca się o ramię - aby nie powodowała przecierania się marynarki w tym miejscu dobrze by był to gładki materiał, imo sprawdziłaby się miękka skóra licowa. Niemniej jeśli marynarka jest z formalnego materiału (np. wszechobecne cienkie twille super 100+ s), a teczka to miałaby być aktówka jak te podlinkowane ze swaine to noszenie czegoś takiego na pasku to absolutne nieporozumienie - raz, że będzie to wyglądać koszmarnie, dwa nie będzie to wcale wygodne (duża teczka na krótkim pasku będzie mocno wyczuwalna pod ręką, a jeśli pasek będzie dłuższy to będzie się obijać o nogę). Imo tego typu idea (teczka do marynarki) może mieć szansę przy marynarce dość nieformalnej i z raczej grubej tkaniny (nasuwa się tu na myśl tweed itp., choć niekoniecznie musi to być czysta wełna) oraz półformalnej i raczej nie za wielkiej teczce - żadne grube gładkie aktówki, tylko na przykład coś w tym stylu: https://allegro.pl/oferta/skorzana-torba-meska-na-ramie-teczka-na-laptop-12950225036
  20. W stałej ofercie są w Hungant (peccarygloves.com), zdarzają się też w Kalcie jako MTO (choć nie wiem czy dostarczają w każdym roku, można się zapisać na listę; mam stamtąd model szyty ręcznie prawie identyczny jak te Velahrna, może odrobinę żywszy kolor; kupowałem 2,5 roku temu i od tego czasu cena na stronie wzrosła o 60 %, więc teraz nie są tak atrakcyjni względem rumuńskiej manufaktury). Skóra zdecydowanie nietuzinkowa, bardzo "dzika" nawet w porównaniu z jeleniem czy łosiem, miększa, bardziej plastyczna i mięsista niż inne - niemniej te zalety to nie jest "3 x bardziej niż jeleń", imo powiedzmy 30 % więcej. Jeśli ktoś liczy na produkt 2 czy 3 razy lepszy to nic z tego, najistotniejsze różnice to wygląd i sam fakt egzotyczności (co oczywiście nie oznacza, że nie warto z tej skóry korzystać, jednak stosunek ceny do wartości użytkowych nie jest z pewnością wyższy niż przy innych skórach). @VelahrnIle wyniosła Cię teraz cała impreza (skóra + szycie)?
  21. @Velahrn Patent na gumowe podeszwy to 1832 r., w powszechnym użyciu (co prawda głównie w sporcie czy na statkach) były już w latach 70'. W sumie od jakichś ponad 150 lat nic specjalnie nowego nie powstało jeśli chodzi o technologię produkcji klasycznego obuwia (Blake Stitch 1856, Goodyear Welt 1869, garbowanie chromem 1858). @Mateusz500 Przede wszystkim większości odbiorców klasycznego obuwia odpowiada stosowany materiał i jesteś (jak zapewne się sam doskonale orientujesz) w zdecydowanej mniejszości, dla której producentom po prostu się nie opłaca opracowywać alternatywy - klasyczne obuwie (zwłaszcza szyte i kosztujące więcej niż powiedzmy 500 zł) naprawdę nosi mało osób, a wegan wśród nich jest już w ogóle garstka. Dopóki jest dostęp do łatwo dostępnego i stosunkowo taniego surowca po produkcji mięsnej raczej nie ma co liczyć na upowszechnienie się innych materiałów, mogłoby do tego dojść tylko przy spadku hodowli i wynikającym z tego niedoborem skór. Jeśli Tobie jako weganinowi nie przeszkadza noszenie czegoś, co wygląda jak skóra zwierzęcia to Twoja sprawa, musisz tylko mieć na uwadze, że jesteś obecnie skazany na te PCV/PU i dla stóp nie będzie to specjalnie komfortowe, o ładnym starzeniu się wierzchniego materiału z upływem czasu też można tylko pomarzyć.
  22. W Lublinie jest Tadeusz Chłopek (ostatnio szył mi ulster), z tym, że szyje z materiałów powierzonych. "Pożądny" raczej nie będzie, ale porządny już na pewno (a być może i pożądany) Gdybyś potrzebował jakichś szczegółów odnośnie zamawiania czy doboru tkaniny daj znać.
  23. Tradycyjne firmy dlatego są tradycyjne, że robią buty w tradycyjny sposób, uwzględniając w tym także materiały. Sztuczne "skóry" nie mają odpowiednich właściwości by tworzyć z nich buty wysokiej klasy, dlatego żadna z takich marek się tego nie podejmuje - i to nie jest "alergia na jakiekolwiek nowinki", a po prostu zdrowy rozsądek poparty wieloletnim doświadczeniem w produkcji. Imo jeśli chodzi wyłącznie o kwestie światopoglądowe (bo chyba inne nie wchodzą w grę) to lepiej kupować obuwie po prostu z natury nieskórzane, a nie z jakichś imitacji - w innym wypadku akceptuje się generalną estetykę obuwia ze zwierzęcych skór i postronny obserwator raczej nie zauważy na pierwszy rzut oka ich wegańskości/wegetariańskości.
  24. gisch

    Buty, trochę taniej

    W sumie jedno i drugie jest nieklasyczne, to żadna dyskusja tylko zwyczajny fakt. Co do koloru, pomalować można, ale we własnym zakresie i bez doświadczenia jest to ryzykowne, a z kolei oddawanie do fachowca to rosnące koszty (a jak trzeba by szukać w innym mieście to już w ogóle opłacalność staje pod znakiem zapytania). Sprawa jest prosta - odpowiada Ci taka stylistyka to bierzesz i tyle. Jeśli szukasz modelu, który ma się podobać wszystkim grupowiczom - to może być już mocno pod górkę
  25. gisch

    Buty, trochę taniej

    BF to świetna opcja (Patine miało rok i 2 lata temu promocje 30 czy 25 %; popatrzyłbym też w KlasycznychButach, zwłaszcza polecam ich własną markę Partigiani - mam stamtąd moje najwygodniejsze trzewiki), dobre ceny bywają też na wyprzedażach po zimie (trzewiki to i tak produkt na lata, nie opłaca się ich kupować tuż przed sezonem). Warto też szukać na bazarku/Olx/Vinted - ja tak znalazłem 2 tygodnie temu nowe trzewiki Meermina za 600 zł (notabene piękna, ale bardzo sztywna skóra, aż uciskająca w łydkach; liczę, że po rozchodzeniu będą spoko).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.