Dziękuję za merytoryczną odpowiedź. Piszę to bez cynizmu.
Napiszę więc bez owijania w bawełnę, by każdy zrozumiał, choć byłem w przekonaniu, że to forum osób, którym obcowanie z tekstem pisanym nie jest obce, a przynajmniej stosują się do rad forumowych, by przed rozpoczęciem swoich porad zapoznali się z historyczną zawartością forum.
Pisałem, że chodzi o szewca, u którego zamawiali i zamawiają tu obecni, a więc mamy do czynienia z 4: Kielman, Januszkiewicz, Kamiński, Stanios.
Wplatanie przez @gisch "kilkunastu" nie wynika z faktu, że forumowicze tam zamawiali i zamawiają, ale jego punktu siedzenia, sam w innych tematach polecał "kołkowanie na miarę" u tego szewca. Znamienne, że taka osoba wypowiada się najbardziej autorytatywnie. Dla poglądu przedstawiłem twórczość tego rzemieślnika, która raczej nadaje się do filmu kostiumowego o powojennej świetności Bazaru Różyckiego i lumpenbikiniarzy niż na forum o elegancji jakiejkolwiek.
Wielki Shoe nie robi "już" butów miarowych, po kilku próbach i nieporozumieniach z klientami lub pisząc asertywnie, spapraniem roboty, gdzie buty wyszły jak do rekonstrukcji historycznej i awanturach z klientami, zaprzestali zabawy w bespoke. Ale oczywiście cenili się, chcieli dobrych kilka tys. za but, który wyglądał jak but ortopedyczny. Kamiński nie dba o linię buta, wychodzą od niego koszmarki, krzywo wszyte klamerki do monków itp., o czym jest na forum. Ostatnio pogonił rozpijaczonych szewców i sam już wszystkiego nie ogarnia. A przede wszystkim forumowicze nie zamawiają u niego butów, wypadki opisane na forum są jednostkowe, nie są zaś procesem ciągłym.
Stanios - nie z Warszawy.
To każdy forumowicz powinien wiedzieć.
Wiem, że żyjemy w kulturze obrazkowej, ale czy tak trudno wyobrazić sobie lamówkę o ok. 2-2,5 mm wysokości, której wymiary są typowe dla butów bespoke, że jest czarna, tak jak oksfordy i jest pętnieta na ok. 1-2 mm, widać beż pod licem, a głębokość pęknięcia to ok. 1mm.
I w odniesieniu do ostatniego akapitu. Miałbym się nie wstydzić chodzić w butach z pękniętą lamówką przez co dawać świadectwo o sobie pośrednio, nie wstydzić się być zrobionym na szaro przez szewca, a wstydzić się osób z forum, których osobiście nie znam i pewnie nigdy nie poznam? Dziwna logika, a szczególnie, że dwóch pozostałych szewców to nie szewcy tutaj, ale "Mistrzowie", "Pracownie", a forumowicze ściągają kaszkiety, kiedy wypowiadają nazwy ich pracowni lub nazwiska.
Dla mnie sprawa oczywista, buty zepsute, ale nie chciałem nic wcześniej sugerować, ukazywać mego nastawienia, by nie wpływać w jakikolwiek sposób na wypowiedzi innych. Ja bym takiego szewca wyśmiał i za jego tupet zażądał zadośćuczynienia za stracony czas, jak nie, to wezwanie do zapłaty, a potem nakazówka sądowa. Tupet bym nagrodził. A przede wszystkim nie zamawiałbym 3 par z góry urzeczony modelami z wystawy.
Dlaczego więc pytałem? Sam myślałem o polskim bespoke u jednego z dwóch szewców, Kielman lub Januszkiewicz. Na forum wiele osób pisało, że Kielman słabo kopyto robi, są potem luzy lub ucisk, a Januszkiewicz potrafi zrobić inny but niż się zamawiało. Lepiej rozważyć zakup rtw od lobbów, sargentów przez grensony, loaki, santosy po włoszczyznę santoni, moreschi albo wyjazd do Włoch, gdzie szewców widziałem wielu, a estetyka wykonania jak u K. i TJ, ale linia bardziej smukła. Ceny porównywalne, nawet wliczając przelot i nocleg.